•  

    Nie lubię czytać długich wpisów, ale dobra, raz się żyje, rozpisałam się jak skurwesyn ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Po obejrzeniu kilku tzw. "recenzji" kosmetyków, narodził się w mojej chemikowej głowie pomysł, by zwrócić uwagę na najbardziej rażące błędy autorów, a tym samym uczulić na te.. subiektywne sci-fi, które niektórzy tworzą. Będzie łatwiej może odsiać ziarna od plew :)

    1# Najbardziej bolesny i sypiący sól w moje oczy jest zawsze piktogram, używany do obrazka ukazującego kosmetyk. Najczęściej tłem dla tegoż jest trupia czaszka. Czemu jest to błąd? Ponieważ sugeruje to, że kosmetyk jest pod kryptonimem T lub T+. Czyli, że jest toksyczny. Cóż. Nie ma płynu do mycia, czy balsamu do ciała, który nie dałby brzydkich skutków ubocznych po spożyciu. Jednak zastosowanie tegoż ostrzeżenia jest tu zwyczajnie niewłaściwe, błędne i bezpodstawne. Ewentualnie można by próbować zastosować Xi- drażniący, czyli symbol "X", jednak środki higieniczne też nie spełniają "wymogów" zastosowania takiego piktogramu. Także... cóż. Pierwszy minus.

    2# Jeżeli mowa o kosmetykach i ktoś pisze, że "czyta skład", to można takie okienko zamknąć z czystym sumieniem i czuć satysfakcję, że nie daliśmy się oszukać. Błąd rzeczowy, a dlaczego? Ponieważ producenci nie mają obowiązku (i tego nie robią) podawania składu końcowego. Są zobligowani prawnie do podania użytych do produkcji składników, lub tych, które mogły się tam znaleźć, lub których ślady mogą znajdować się w fabryce. Coś na kształt "może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych". Więc interpretując skład, autorzy tychże "opracowań" najczęściej rozklepują... dość nieumiejętnie często... składniki, które były/mogły być/gdzieś tam pewnie są dodawane do kociołka z magicznym napojem. Czemu to taki rażący błąd?
    Ponieważ kiedy wśród składników znajdziemy kwas cytrynowy i wodorotlenek sodu (dodawany często dla stabilizacji pH), będący silnie drażniącym, żrącym i w ogóle... to nie ma w końcowym produkcie ani jednego ani drugiego. Chemia. Składniki wchodzą w reakcję ze sobą nawzajem, więc będziemy mieli do czynienia z wodą i cytrynianem sodu. Magia? No, nie. Ale interpretacja składników pojedynczo... jak widać na powyższym przykładzie... to błąd skrajnie druzgoczący. Miałam do czynienia z takimi magicznymi sytuacjami podczas badań w labie nad pewnymi kosmetykami. Deklarowany składnik znikał w wyniku reakcji chemicznej. Przekonałam się na własnej skórze!
    Takie czyny miałyby jakikolwiek sens, gdyby odbywały się w dialogu z projektantem danego specyfiku, który mógłby nam przybliżyć cel, drogi syntezy i recepturę jako taką. W innym wypadku, to tylko czytanie czyichś dziwnych fantazji.

    3# Dość często stosowany błąd, czyli tak zwana "pochodna OMG". Czyli nic innego jak straszak, lub jak twierdził pewien mądry człowiek "nie wiem, więc znajdę coś podobnego". Otóż moi drodzy: co z tego, że związek A jest pochodną związku B, jeśli nie mają ze sobą nic wspólnego, oprócz reakcji chemicznej, gdzie i tak występują po dwóch stronach strzałki? Sól kuchenna jest pochodną kwasu chlorowodorowego i zasady sodowej. Chlor jest jednym z najbardziej toksycznych pierwiastków, a sód w kontakcie z wodą reaguje co najmniej agresywnie... i? I nic. Z dwóch powyższych powstaje sól, o neutralnym pH. I woda. Inny przykład: związki o tym samym wzorze sumarycznym, mogą ze względu na chiralność mieć zupełnie różne właściwości! Vide talidomid. Więc to, że coś jest pochodną czegoś, nic o tym związku nie mówi. A już na pewno nie określa jego szkodliwości.

    4# "woda- :) " Taki kwiatek znalazłam. I co? Jak już rozklepujemy składniki, każdemu wyciągamy kartotekę (a przynajmniej tak nam się zdaje), to czemu nie piszemy nic o tej truciźnie? Nie, nie robię sobie jaj. DHMO (dihydrogene monoxide) rocznie zabija więcej osób niż jakakolwiek substancja. Jego niedobór powoduje śmierć, jego nadmiar zaburza homeostazę... i również powoduje śmierć. Może działać drażniąco i wywoływać alergie (są takie przypadki, skrajne, ale są). Dodatkowo nie da się zaprzeczyć jej związku z nowotworami, ponieważ komórki nowotworowe zawierają wodę.
    Czemu akurat tej substancji w żadnym zestawieniu nie przypisuje się jej właściwego ryzyka? Nie ma substancji nie-szkodliwych. Jest nieszkodliwe stężenie.

    5# Jeżeli chciałby ktoś rozklepać składniki porządnie, powinien posługiwać się kartą ich charakterystyki jako literaturą źródłową, a nie blogaskami i innymi stronkami zajmującymi się taką samą sci-fi, jak autor opracowanka. Inne dopuszczalne źródła, to badania kliniczne i artykuły naukowe. Wszelkie inne należy traktować, jako czyjąś subiektywną fantazję.

    6# Wyciąganie "kartoteki" każdemu po kolei związkowi, jaki przeczytamy na opakowaniu w liście składników jest bez sensu i pracą syzyfową. Ponieważ tylko 3, góra 4 pierwsze linijki składu znajdują się w kosmetyku w ilości znaczącej. Pozostałe są to ślady, nie mówiąc o tym, że te końcowe są tam w charakterze "może zawierać... bo w sumie Wiesio tą samą łopatą do trzeciego reaktora też sypał....". Więc uwrażliwianie się na składniki z końca listy jest zwykłym panikarstwem, albo bezsensem ;)

    Nade wszystko należy pamiętać, że produkt został w takim lub innym charakterze dopuszczony do obiegu, przeszedł testy dermatologiczne (w przypadku środków hipoalergicznych) i kontrolę jakości losowych próbek, etc. Na gąbkę nakładamy go około 1,5 mL... to dość nieznaczna ilość. Wręcz mała...

    Jak więc wybrać bezpieczny i dobry produkt? Otóż nikogo nie zdziwię: im bardziej ubogi skład- tym lepiej. Im więcej ekstraktów pochodzenia naturalnego i bliżej im do początku- tym lepiej. Im więcej olejków i tłuszczów, tym fajniej. Ja osobiście unikam np. kosmetyków zawierających EDTA, ponieważ zauważyłam, że te które MNIE podrażniają (skóra sucha i skłonna do atopii) właśnie takowy składnik mają.

    No i niestety każdemu odpowiada coś innego, co należy sprawdzić... i wybrać optimum dla siebie. Opracowania typu "czytamy skład" w kwestii kosmetyków dość niewiele nam pomogą, a wręcz mogą zaszkodzić niepotrzebnie strasząc produktem, który być może spełniłby nasze oczekiwania w użytkowaniu i jego skutkach.
    C.B.D.O. Pozdrawiam, miłej niedzieli (。◕‿‿◕。)

    #chemia chyba #ciekawostki #kosmetyki #mojezdanie no i mam nadzieję, że #popularnaopinia

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    -wchodzi michniewicz do włocha
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TĄ PIŁKĘ
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST MAKARONIARZ
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY BIELIKA. KOJARZYCIE PAŃSTWO BIELIKA? DOBRY, SOLIDNY, WYTRZYMAŁY
    - A TU DRUŻYNA Z GUWNA, SRAJĄ NA WIDOK WIETESKI, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z DRUŻYNY WIDZĄ MATEUSZKA I POTEM, PAN NIE GRA SZEFA, NIE WIEDZĄ CO ROBIĆ I, UWAGA BUKSA, I PRZEGRYWAJĄ
    - I U-21 TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA, DRUŻYNA SOLIDNA, TANIA W UTRZYMANIU I CO NAJWAŻNIEJSZE SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ, A W DOROSŁEJ KADRZE? NO W KADRZE JAK W LESIE

    a brzęczek, kurwa
    -chlip chlip ten Grosik ma tak ciężko
    -jebana patriarchalna Macedonia
    -ehhh tak by sobie chciał pograć
    -a nikt nie może
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymaj się Kamil
    -będę do ciebie pisać, jak się nauczysz czytać
    -kocham cię ehhh

    #mecz #pilkanozna
    pokaż całość

    odpowiedzi (5)

  • avatar

    Czesiuu❤️
    #mecz

    odpowiedzi (8)

  • odpowiedzi (3)