•  

    Mirki,

    Gdy emocje już opadły, a ja siedzę przed komputerem popijając pyszną kolumbijską kawę, mogę opowiedzieć historię „poszukiwań” pary polskich turystów, którzy zaginęli na wybrzeżu Ekwadoru. Ten wpis: http://www.wykop.pl/artykul/3355635/zaginela-dwojka-autostopowiczow-w-ameryce-poludniowej/ pojawił się na Wykopie w zeszłym tygodniu.

    Akurat właśnie w zeszłym tygodniu z moim różowym paskiem planowaliśmy wypad nad morze, do prowincji Esmeraldas, czyli w rejon, gdzie Julia i Krzysztof byli widziani po raz ostatni.
    (Na marginesie, droga z Ibarry nad morze („via San Lorenzo”) jest przepiękna i dostarcza mnóstwo wrażeń. Wyjeżdża się z wysokich Andów (Ibarra leży na wysokości 2000-2200 npm, ale jest otoczona dużo wyższymi szczytami, w tym dwoma wulkanami: Imbaburą – ponad 4600m i Cotacachi – ponad 4800). Najpierw przejeżdża się przez wypalone słońcem górskie szczyty nieraz wśród pędzących chmur, potem linia gór powoli zaczyna się obniżać, a brązy i żółcie ustępują intensywnej zieleni – zjeżdżamy na <1000 m npm, zaczyna się las tropikalny. W oddali płyną wodospady, miejscami zalega gęsta mgła – trzeba włączyć klimę w samochodzie, bo temperatura szybko rośnie. Dojeżdżamy do Lity, miejscowości położonej na granicy między prowincją Imbabura a Esmeraldas. Tu zaczyna się „costa” czyli szeroko pojęte wybrzeże. I tu podają najlepsze batido (shake mleczno owocowy) na świecie. Jeszcze tylko 1,5 godziny i spomiędzy zielonych pagórków z bananowcami i kakao wyłania się błękitny ocean. Ocean w przeciwieństwie do gór jest „otwarty” – jest obietnicą przygody. ;)

    Wracając do „poszukiwań” – zatrzymujemy się w Montalvo – mała mieścinka parę kilometrów od Rioverde z kilkoma sklepami i – co później okazało się dość ważne – wulkanizacją opon. Wysiadam z samochodu i zmierzam do kilku pobliskich sklepów z pytaniem, czy ostatnio nie widzieli pary zagranicznych turystów z plecakami. Mówią – choć bez przekonania, że byli tu tacy – dzień lub dwa wcześniej. Ja także nie mam przekonania, że to Julia i Krzysztof – dla Ekwadorczyków większość extranjeros wygląda tak samo. Ale w Montalvo jest kafejka internetowa, gdzie za 25 centów można skorzystać przez chwilę z komputera. Udaję się właśnie tam, żeby wydrukować zdjęcie Polaków.

    Wchodzę na Wykop i widzę, że jest już informacja, że się odnaleźli. Uff, ulga. Płacę 25 centów i idę do postoju taksówek – takich małych trójkołowych motorków – i mimo wszystko pokazuję zdjęcie, a señor taxista - pan taksówkarz mówi, że byli tu rano i udali się do San Lorenzo.

    Poszukiwania zakończone - turyści cali i zdrowi - choć pan taksówkarz zupełnie mnie nie przekonał, że widział właśnie Julię i Krzysztofa. Czy to możliwe, że byli oni 15 września w Montalvo? Czy ktoś może to potwierdzić?

    No nic, historia najwyraźniej dobrze się skończyła. Wsiadam do samochodu i skręcam w prawo, żeby zawrócić. Koło uderza o krawężnik, z którego wystaje jakiś pręt. Opona w kilka chwil jest zupełnie miękka.

    Dosuwamy się do wspomnianej wulkanizacji. Obraz nędzy i rozpaczy. Resztki domku – same ściany, zamiast dachu płachta folii. Szukam właściciela – podchodzi do mnie czarnoskóry mężczyzna ok. 30 bez koszulki i pyta, jak może pomóc. Wyjaśniam, o co chodzi – a on prosi mnie o podnośnik – bo nie ma swojego...

    Oponę łatałem podczas tego wyjazdu jeszcze 3 razy, w końcu dojechałem do Ibarry na zapasie, bo i tak nikt nie załatał porządnie. 3 łaty (w tym także kupno dętki) kosztowało mnie $30. I w związku z tym, droga Julia i Krzysztofie – choć nie znalazłem Was w Montalvo – liczę na butelkę dobrego rumu. :)

    PS. Prowincja Esmeraldas serwuje najlepsze jedzenie w Ekwadorze!

    #ekwador #zaginieni #podrozujzwykopem #amerykapoludniowa #ocean

    źródło: Aventuras en Esmeraldas.jpg

    +: yggdrasill, g........e +4 innych
    •  

      @mysteron: czy Ty właśnie opisałeś historię swojej wycieczki, która nie doprowadziła do niczego poza dziurawą oponą i chcesz za bezinteresowną 'pomoc' jeszcze jakiś rum? no co ja kurwa czytam ( ͡° ͜ʖ ͡°) powiedz proszę, że źle to zrozumiałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: H.....z, u..............r +3 innych
    •  

      @sebawo: heh, no nie sądziłem, że to zdanie o rumie ktoś weźmie na poważnie. ;) Jak Julia i Krzysztof wpadną do Ibarry to sam ich poczęstuję.

      Po prostu moje wycieczka nad morze zbiegła się z "zaginięciem" tej pary turystów i postanowiłem o nich popytać. Spodziewałem się, że szybko się znajdą zupełnie gdzie indziej, dlatego napisałem "poszukiwań" w cudzysłowie.

      Teraz chciałbym tylko wiedzieć, czy rzeczywiście byli tego dnia w Montalvo, czy po prostu lokalnym zupełnie nie można wierzyć.

      Z drugiej strony, to chyba dobrze, że ich nie znalazłem w jakiejś kostnicy albo na zdjęciu w komisariacie, prawda? Pamiętasz jakie scenariusze kreśliły wykopki w komentarzach pod oryginalnym znaleziskiem?

Gorące dyskusje ostatnie 12h