•  

    Skończyłem Dark Earth i to nie raz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wpis nie zawiera spojlerów z wyjątkiem samego początku gry, można czytać i oglądać screeny śmiało.

    Postanowiłem zrobić wpis o tej grze, bo odnoszę wrażenie, że jest ona nieco zapomniana. Aż dziwne, bo swego czasu była to bardzo głośna produkcja. Kalisto, twórca gry, stworzył na jej potrzeby cały świat, rozreklamował ją, a ona sama była dobrze oceniana. Pech chciał jednak, że w tym samym czasie wyszło wiele innych, bardzo głośnych tytułów (np. Fallout, Quake II, Carmageddon, Dungeon Keeper). Sequel nigdy nie powstał.

    Od początku -dawno temu Ziemia żyła swoim życiem cywilizowanego i rozwiniętego technicznie świata, gdy nawiedził ją Wielki Kataklizm w postaci, jak się zdaje, roju meteorów. W rezultacie powierzchnia planety pokryła się wiecznym mrokiem, w którym czaiło się dodatkowe niebezpieczeństwo w postaci groźnych potworów. Ci, którzy przeżyli Kataklizm, założyli osady zwane Stallitami (Stallite) w miejscach, gdzie docierało światło. W jednym z takich miejsc, a konkretnie w Stallicie Sparty, toczy się akcja gry. Jej bohaterem jest Strażnik Ognia (Guardian of Fire) zwany Arkhan, który w wyniku nieszczęśliwego zdarzenia zostaje zarażony groźną chorobą i musi znaleźć na nią lekarstwo, a w tle czai się wielkie zło.

    Dark Earth jest grą z gatunku przygodówki z elementami akcji. Świat gry to połączenie post-apo ze steam punkiem i elementami fantasy, może jeszcze nieco sci-fi. Mhm, nie jest to typowy setting ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gra ma niesamowity klimat i ciężko się napracowano, by gracz w niego szybko wsiąknął. Już menu jest całe w stylu utrzymanym ze świata gry, lista jej twórców zawarta jest w niej samej w jednym z pomieszczeń i stanowi jedyne zniesienie czwartej ściany w trakcie rozgrywki.

    Grafika zasługuje na słowa pochwały, bo wygląda naprawdę dobrze, nawet dzisiaj. Jedynie modele postaci się mocno zestarzały, ale na szczęście bardzo dobra animacja w grze ułatwia zapomnieć o tym fakcie. Im dłużej grałem, tym więcej zauważałem, jaką wagę przywiązywano do szczegółów. Po pierwsze cienie. Są wręcz fantastyczne jak na produkcję tej daty. Podążają za oświetleniem i wskazują wyraźnie posturę postaci. Coś niesamowitego. Ponadto kiedy postać stawia kroki na schodach, jej stopy wyraźnie padają na ich stopniach. Tło zawiera często animowane fragmenty, np. nad Stallitem krążą ptaki, a z czar buchają płomienie. Wszystko razem wygląda bardzo dobrze.

    Dźwięk też stoi na wysokim poziomie. Jeżeli chodzi o muzykę, to od początku sprawia wrażenie, że pasuje do settingu i przyczynia się dobrze do budowania klimatu. Jednak im dalej w las, tym jest coraz lepsze sprawiała wrażenie. Jest ona wręcz doskonale dobrana. Wpasowuje się udanie w zmieniającą się dynamicznie sytuację, wie, kiedy przyśpieszyć, a kiedy zwolnić, czy oddać głos dźwiękom otoczenia. Well done.

    Ok, chyba trzeba napisać trochę o samej rozgrywce ( ͡° ͜ʖ ͡°) Warto zainstalować od razu patch 1.1, bo usuwa on sporo błędów. Sam nie miałem żadnych problemów w grze, z wyjątkiem nieczęstych sytuacji blokowania się postaci na trochę. Zabawa polega głównie na rozwiązywaniu zagadek i wypełnianiu questów. Arkhan w tym celu z wieloma postaciami wchodzi w interakcję, a ta może wyglądać bardzo różnie. Po pierwsze są dwa stany podejścia do tematu rozmowy - łagodne i agresywne. Każde może dać inny efekt w zależności od okoliczności. Ale na tym nie koniec! Postacie reagują także na to, czy Arkhan dzierży broń, czy też nie. W dodatku zawsze można wejść w tryb bojowy i próbować nastraszyć innych, bo też ma swoje konsekwencje.

    Możliwości jest multum, a wiele z nich ma swoje reperkusje, czasem bardzo znaczące. Gra ma bowiem dobrze rozbudowane c&c, w trakcie zabawy możemy decydować, jak rozwiązać pewne kwestie: czy za pomocą sztuczki, czy siłowo, czy też może pominąć pewne zadania, czy lokacje. Od naszych poczynań zależeć będzie życie wielu osób i ich los. W dodatku podczas gdy my działamy, swoje sprawy rozwiązują także inne postacie z gry. Czasem nawet możemy im przeszkodzić w ich niecnych planach, jeśli znajdziemy się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Sam quest główny można poprowadzić na dwa sposoby, choć końcowy rezultat jest zawsze ten sam. By posłużyć się przykładem co do naszych wyborów - możemy pomóc pewnej postaci w grze, a możemy ją zabić i sami rozwiązać pewną sprawę. Jeżeli nam się nie uda wypełnić zadania od tej postaci, to sama na nas napadnie i będzie trzeba skrócić jej żywot. Podobne rozwiązania zostały wprowadzone później w pierwszych Gothicach.

    Zagadki polegają najczęściej na przetrząsaniu wszystkiego po drodze i odnajdywaniu różnych rzeczy, które będzie można później gdzieś użyć. Nasz ekwipunek dzieli się na dwie części - tą z bronią, i resztę. Jeżeli weźmiemy przedmiot do ręki z tej ostatniej i podejdziemy do postaci, to być może da nam ona jakąś wskazówkę. Czasem korzysta się także z elementów otoczenia. Generalnie zagadki są interesujące, a ich rozwiązanie daje satysfakcję.

    Jest jeszcze walka. Tak, w przygodówce zawarto system walki, bowiem przyłożono się nieco do tego elementu. Generalnie walczymy bronią białą i dystansową. W pierwszym przypadku są trzy kierunki ataku - doskok z atakiem, atak z większą siłą trwający dłużej i szybki atak. Ponadto stosuje się też uniki. Broni białych w grze jest całkiem sporo i każda zachowuje się nieco inaczej. Są np. szable, noże, młoty, krótkie halabardy, czy też różnego rodzaju siekiery. Broń dystansowa jest bardzo skuteczna, ale wymaga amunicji, a tej w grze jest bardzo mało. Przeciwnicy to najczęściej strażnicy, opryszki, bandyci i monstra. Przy okazji polecam wyłączyć automatyczne ustawianie postaci i wszystko robić ręcznie - ma się wtedy dużo większą kontrolę. Nasza postać ma jeszcze jeden, specjalny rodzaj ataku, który ma wielką moc, ale cena za niego jest wysoka - znaczne zwiększenie postępu choroby Arkhana.

    Tak jest, nasz czas w grze jest ograniczony. Jeżeli ciemność nami zawładnie, czyli wskaźnik dojdzie do końca, to game over. Wskaźnik zapełnia się po trochu wraz z upływem czasu. Dodatkowo zabijanie ludzi zwiększa jego postęp nawet szybciej. W grze są trzy momenty, gdzie można nieco złagodzić efekt choroby. Generalnie nie powoduje ona, że trzeba na zabój ze wszystkim się spieszyć na szczęście. Spokojnie jest czas, by pomyśleć, czy też rozejrzeć się. Nie jest wskazane jednak obijanie się i błądzenie bez celu po lokacjach. Mobilizuje to gracza do działania. Ponadto ten mechanizm jest dobrze osadzony w świecie gry i fabule. Ta ostatnia jest bardzo dobra, ma zwroty akcji, intrygę, tajemnice, a całość dopełniają dobrze przedstawione postacie. Voice acting generalnie stoi na wysokim poziomie. Oczywiście żeby poznać całość historii najlepiej przejść grę przynajmniej dwa razy i nie pomijać przy tym lokacji czy postaci. Ta konstrukcja opowiadania fabuły została w bardziej rozbudowanej formie zawarta w The Age of Decadence. Co ciekawe, mechanizm ze stopniowo trawiącą bohatera od środka przypadłością został później użyty także w Masce Zdrajcy. Dark Earth doprawdy wyprzedzało swoje czasu! Aha - jeżeli zbyt wiele czasu upłynie, to nasza postać się przeobrazi i będzie wyglądać jeszcze gorzej, co oczywiście zostanie odnotowane przez otoczenie - bardzo ekspresyjnie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Na koniec kilka słów o mini-grze yong. To tak naprawdę Othello. Zwykle w takich przypadkach poziom trudnoście jest nieco mniejszy, by gracze mogli nieco oderwać się od świata gry i odetchnąć. Ale nie tutaj. O nie, tutaj trzeba gry się dobrze nauczyć, bo komputer potrafi perfidnie wykorzystać każdy nasz błąd. Ponoć w grze są możliwe tylko dwa rozwiązania, ale to nie jest prawda. Sam znalazłem więcej możliwości.

    Gra jest bardzo dobra i spokojnie można ja przejść i dziś, polecam.

    Ps.
    Dwa pierwsze screeny to podpowiedzi, gdzie można pójść, bo mapa nie zawsze dość czytelnie to oddaje.

    #lisaroscontent #staregry #retrogaming #darkearth #gry

    źródło: Dark Earth.png

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jednak czegoś się na wykopie nauczyłem :D

    Mam kumpla w pracy który jest w związku z #p0lka and jej gowniakiem.
    Po kilku dniach wyśmiewania wywalił ja z mieszkania po tym jak pokłócili się że nie będzie płacił na nie swoje dziecko.
    Pijcie ze mną kompot mireczki uratowałem Mirka przez betabankomactwem!!!

    #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki pokaż całość

    odpowiedzi (96)

  • avatar

    Kumpel mój, mając lat 14, po szkole zajmował się tym, czym każdy typowy dzieciak u mnie na Podlasiu – robił na tokarce u szwagra w zakładzie.

    Pewnego dnia wrota szopy otworzyły się na oścież, a do wnętrza wtargnęło wielkie, łyse chłopisko, z mordą sznytem przerezaną – człowiek Czarnego z Białego (taki lokalny oksymoron). Przybysz podszedł zwartym krokiem do mego kolegi i oznajmił, że w niedzielę jadą z chłopakami po kościele do Fantazji w Jaświłach, i na tę okoliczność ma być gotowy bejsbol, bo ten co mu ostatnio u Grubego w drewutni wytoczyli połamał jakiemuś Ruskiemu na grzbiecie, i później po ciemku musiał sztachety szukać, tylko takiej z gwoździem żeby się po łbie nie ślizgała, i teraz ma być pała jak na amerykańskich filmach, żeby wstydu przed Łomżyniakami nie było.

    Kumpel stanął na wysokości zadania i niebawem złożył na ręce zleceniodawcy lśniącego Sękalibura, starannie wytoczonego z najlepszej partii sosnowego drewna, tej samej co to sołtys kazał odłożyć na dach plebanii w zamian za poparcie proboszcza w gminie przy odrolnianiu działki.

    Po kilku dniach wrota zakładu znowuż się rozpostarły i w jej świetle stanął dobrze już nam znany kontrahent.

    - Dawaj łapę! – warknął przybysz przybliżając się zwalistym krokiem do młodocianego wirtuoza tokarki.

    Znajomy przełknął ślinę i zamknął oczy wyciągając przed siebie trzęsącą się dłoń.

    Ku jego zdziwieniu, na ten gest zakapior wyjął zza pazuchy pół basa najlepszej miejscowej prymuchy, prosto z miedzianych gąsiorów podhajnówkowskiego lasu.

    - Wiesz za co?! – kontynuował gniewnie przybysz, na co kolega pokręcił tylko w milczeniu głową, mając cichą nadzieję, że pod celą na Kopernika będzie miał choć trochę szacunku za przyczynienie się do zniknięcia kolejnego celnika z Terespola.

    Na to przybysz zajął się śmiechem jak tucznik kaszlem, klepnął kumpla w policzek, po czym nachylił się nad nim i przymykając zaropiałą powiekę wyszeptał:

    pokaż spoiler - Że nie pękł.


    xD

    PS wszystkiego dobrego w 2019 Mirasy. Ja już jestem z powrotem w podróży, tym razem kolejny raz Bliski Wschód (nieco później być może znowu Czarny Ląd), skąd postaram się zanudzać Was nowymi, jak i zaległymi jeszcze, opowiadankami i anegdotami.

    Wszystko też wskazuje na to, że w dalszej części roku nakładem jednego z największych wydawnictw w kraju powinien ukazać się mój debiut literacki w postaci zbioru opowiadań i gonzo-reportaży na podstawie własnych doświadczeń z podróży (o szczegółach będę informował nieco później, bo to sama w sobie ciekawa historia). Zatem zapowiada się kolejny ciekawy rok, bądźmy w kontakcie :)

    Insta | Blog

    #wanderlust – tag z moich opowiadanek i podróży.

    #heheszki #podlasie #ciekawostki #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    odpowiedzi (38)

  • avatar

    jak kurwa w chlewie obsranym gównem
    #pkp #zalesie

    odpowiedzi (129)