Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Pracuję w małej firmie, dawniej można było o niej mówić rodzinna jednak później dzięki wspólnym staraniom wszystkich rozrosła do mikrokorpo dzięki czemu traktujemy ją jak dobro wspólne na którym każdemu zależy. Jeszcze pół roku temu wszystko było git, kasa większa niż średnia rynkowa, umowa jaka kto chciał i jaka była dla kogo najwygodniejsza, potrzebujesz wyjść wcześniej - wychodzisz wcześniej, potrzebujesz urlop, krzyczysz że bierzesz urlop, potrzebujesz popracować z domu - pracujesz z domu, uważasz że powinieneś zarabiać więcej to jest określane co i jak musi być zrobione żeby po trzech miesiącach podpisać umowę z wyższą stawką, żadnych raportów, do niczego nie prowadzących mitingów, gównostrategii itp, raz na pół roku większy wyjazd integracyjny do jakiegoś parku linowego, na paintball czy wspinaczki, raz na jakiś czas wyjścia firmowe. No praca sielanka.

    No i się zesrało. Nikt nie wie dlaczego, w pewnym momencie szefostwu odjebało i zaczęli nas na każdym kroku kontrolować. Co dziwne, bo w tym roku zrobiliśmy dwa i pół raza więcej niż w ubiegłym co widać po powiększeniu się zespołów przez wiosnę i lato i po nowym aucie szefa.

    Urlop już tylko na wniosek z łaskawym potwierdzeniem, praca zdalna tak samo, do tego chomąto na kompie zapisujące adresy url na które się wchodzi w czasie pracy (w biurze nie trzeba z tego korzystać), jakieś głupie zagrywki w stylu pytanie kilka razy dziennie "czemu to jeszcze nie zrobione" i zajebywanie jakąś durną robotą typu zestawienia, raporty, wykazy, które tylko spowalniają normalne funkcjonowanie i generują większy wkurw u szefów którzy w swoim padnięciu na głowę nie mogą dojść co powoduje przestoje w pracy XD. O podwyżkach czy nawet premiach świątecznych nikt nic nie słyszał mimo że w ubiegłym roku i rok wcześniej na początku grudnia był jasno określony plan finansowy na kolejny rok. Już większość "starej gwardii" zapowiedziało desant w nowym roku.

    No i szefostwo wpadło na prosty plan jak rozwiązać sytuację (dawniej po prostu byśmy wyszli na piwo i to obgadali) i powiedzieli żeby każdy dział stworzył listę rzeczy które uważa za źle wpływające na pracę i żeby podesłał to im.

    No i się nie spodziewali tego, że większość ich błyskotliwych pomysłów z ostatniego półrocza zostanie wskazana jako powód pogorszenia jakości pracy.

    Trzask pękającej dupy kumpel słyszał nawet u siebie na kwadracie. Jeden z szefów który i tak łaciną włada biegle tym razem w bluzganiu przeszedł samego siebie.

    Reakcja szefów?

    "Dzięki za sugestie, proszę uprzejmie przy każdej o dopisanie AUTORA pomysłu".

    Jakby ktoś potrzebował instrukcji jak rozjebać sobie dobrze funkcjonującą firmę to niech ten wpis służy pomocą.

    #patologiazmiasta #zalesie #praca #pracbaza
    pokaż całość

    odpowiedzi (118)

  • odpowiedzi (12)

  • odpowiedzi (33)