Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Od 1 stycznia 2018 działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani.

    Pod tagiem #rejestrzboczencow będę przedstawiała sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wystalkować.

    • • •

    ANNA ŚCIBURA, rocznik '88

    Jedna z niewielu kobiet w Rejestrze i następny smutny przykład tego jak zmarnować sobie całe życie w młodym wieku.

    Laska jest z moich rodzinnych stron, pamiętam ją nawet ze szkolnego autobusu - filigranowa brunetka, całkiem ładna jak na wiejską karynkę. Nie wiem jaką wtedy była osobą, ale jej permanentny bicz fejs mógł już coś niepokojącego zwiastować.

    W sierpniu 2009 roku Anna (miała wtedy niecałe 21 lat) z Andrzejem W. (wtedy 33 latek) i według prasy 17to letnią Pauliną P, a według wiejskich plotek 15to letnią Magdą (・へ・) od rana doili alko i jeździli autem po okolicznych wsiach. Zajechali do zagajnika koło domu sąsiada Anny, Bogdana B. (48 l.), z którym najpierw rozmawiali i pili wódkę, a potem doszło do kłótni. Według Anny, Bogdan zaczął je bezczelnie podrywać i zbytnio się spoufalać, co rozwścieczyło dziewczyny - razem z Pauliną P. (czy tam Magdą) zaczęły go bić i kopać. Skakały na niego z maski samochodu łamiąc żebra, obojczyk i nos. Jak wynika z akt śledztwa Andrzej W. i Paulino-Magda przytrzymali ofiarę, a Anna Ś. zdjęła mu spodnie i bieliznę, i stanęła nad nim z drewnianym kołkiem w ręku. Zamachnęła się, z całych sił wbiła kij w odbyt ofiary i złamała. Pięciocentymetrowy kawałek drewna został w jamie brzusznej Bogdana B. i rozerwał mu wnętrzności. Mężczyzna z bólu zemdlał, a ekipka pijanych oprawców próbowała przysypać go ziemią czy tam przykryć gałęziami, aż w końcu zrezygnowali i uciekli. Zalanego krwią Bogdana B. znaleźli okoliczni mieszkańcy. Trafił do szpitala w Lublinie (link do rozmowy z nim) i przeszedł kilka ciężkich operacji, ale niestety po dwóch miesiącach cierpień zmarł.

    Anna i Andrzej usłyszeli zarzut zabójstwa i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. Nieletnia Paulina/Magda odpowiadała przed sądem dla nieletnich. (link)

    W listopadzie 2010 roku zapadł wyrok - po 12 lat pozbawienia wolności i 8 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie zamordowanego. Anna odsiaduje swój w Zakładzie Karnym numer 1 w Grudziądzu, Andrzej w Opolu Lubelskim i najprawdopodobniej wyjdą już za 3 lata. (link)

    Co z tą Pauliną czy jak jej tam było - nie wiem. Odpowiadała przed sądem dla nieletnich, podobno zamknęli ją w jakimś ośrodku.

    • • •

    Obserwujcie też mój drugi tag #polskiepato gdzie będę opisywała współczesne sprawy kryminalne z naszego kraju.

    pokaż spoiler #lublin #motycz #patologiazewsi #patologiazmiasta #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

    odpowiedzi (30)

  • avatar

    Zgodnie z obietnicą wołam wszystkich plusujących post o aborcyjnych banerach, jakie pojawiły się na obwodnicy Opola.

    Postanowiłem sprawę zgłosić na policję, aby tych katolickich oszołomów z "Fundacji PRO – Prawo do życia", w końcu dosięgła ręka sprawiedliwości. Sęk w tym, że mimo XXI wieku, w Polsce dalej jest jak w lesie.

    Na komendzie miejskiej policji w Opolu przemiły policjant poinformował mnie, że mojego zgłoszenia nie może przyjąć. Dlaczego? Bo mam to zrobić na komisariacie, który jest najbliżej miejsca, w którym stanęły banery. Podał mi namiary, powiedział że nic więcej nie może zrobić i życzył miłego dnia.

    Tylko że nie miałem możliwości, aby się tam dostać. Zadzwoniłem więc do dyżurnego na komisariat, aby złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. Powołałem się na dwa artykuły z Kodeksu wykroczeń. Pierwszy mówiący o „zakłócaniu spokoju, porządku publicznego, spoczynku nocnego albo wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym”, drugi, w którym mowa o umieszczaniu w miejscu publicznym „nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku".

    - To musi pan osobiście przyjechać na komisariat z dowodem osobistym i zdjęciami - powiedział głos w słuchawce.

    Stwierdziłem, że osobiście stawić się nie mogę, ale żeby ułatwić policji dochodzenie w tej sprawie, mogę przesłać posiadane przez siebie informacje na mejla. Grzecznie podziękowali, a dyżurny wrócił do swojej papierkowej roboty.

    Powiem szczerze, że trochę ostudziło to mój entuzjazm. Nie byłbym jednak sobą, jeśli bym im odpuścił. Postanowiłem więc o całej sprawie poinformować urząd miasta oraz media, które podchwyciły temat. Jeszcze tego samego dnia prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski wysłał na miejsce pracowników Miejskiego Zarządu Dróg. Okazało się jednak, że działki są prywatne, więc urzędnicy nie mogli zbytnio nic zrobić.

    Na tym jednak się ta historia nie kończy. Okazało się bowiem, że zawiadomienie o wykroczeniu zgłosiła na policję rzeczniczka prezydenta Opola. Sprawą zajmują się już opolscy policjanci, a ja jeśli się czegoś dowiem, to was również o tym poinformuję.

    #bekazkatoli #bekazpodludzi #opole
    pokaż całość

    odpowiedzi (106)

  • odpowiedzi (15)