•  

    Zahaczył mnie jakiś gość na parkingu toyotą avensis stłukł sobie tylną lampę i zderzak wgiął. U mnie nic się nie stało jest małe zadrapanie na zderzaku który nie jest w idealnym stanie. Czekał na mnie żebym sobie popatrzył czy mam jakieś uszkodzenia. Puściłem go wolno nie wziąłem nic od niego.

    #motoryzacja

    +: ftswwa, M.....y +6 innych

    Wzielibyscie pieniadze ?

    • 43 głosy (41.35%)
      Tak
    • 61 głosów (58.65%)
      Nie
    •  

      @somebody: nie wziąłbym kasy, ale jakiś świstek o tym że uderzył to jednak bym wziął, podjechał na jakąś stacje i zobaczył czy coś w spodzie nie jest solidnie pogniecione

    •  

      @somebody: ja bym nie wziął. zderzak jak sama nazwa wskazuje jest od zderzania. zadrapania to naturalna część jego życia. gdyby wgniótł, to już zależy od wozu (stary/nowy) i stopnia wgniecenia. póki co sam zrobiłem więcej rys na swoim aucie niż mnie inni kierowcy, a malował nie będę, bo mi kupcy powiedzą że było bite.

    •  

      @somebody: tez mialem taka sytuacje, koles cofał i przywalił mi w przedni zderzak. Nic kompletnie nie było widać, wiec się po prostu rozeszliśmy. Ale tego samego dnia zauwazylem, ze auto cos cieknie - okazalo sie ze jednak cos sie stalo - walnal w chlodnice i plyn zaczal przeciekac. Dlatego warto wziac po prostu numer telefonu do goscia, zeby w razie czego moc sie dogadac

    •  

      @ql00: właśnie tak na przyszłość chyba będę robił :) Z drugiej strony za to ktoś mnie kiedyś zahaczył w drugi bok i zostawił wgniecenie i nawet kartki nie było

    •  

      Mi się zdarzyło raz w zyciu cofajac obetrzec drugi samochód na parkingu przed sklepem. Czekalem na wlascicielke, po czym sie dogadaliśmy i wyplacilem jej 300 zł. Mimo, ze zderzak miała już wcześniej obity, no ale cóż, wjechalem to wjechalem. Obawiam sie jednak, ze jeśli ktos kiedys we mnie tak wjedzie to nie ma co liczyć na takie zachowanie. Tym bardziej, ze często sie słyszy o ucieczkach.
      P. S. W ankiecie przez pomyłkę zaznaczyłem, ze bym nie wziął kasy, ale oczywiście bym wziął. Sam w takiej sytuacji płaciłem.

    •  

      @somebody: ja miałem dwie sytuacje
      1) kobitka przy parkowaniu obok mojego samochodu wgniotła lewy tył - sąsiad widział zadzwonił, babka czekała w sumie i tak miałem już poobijany ten bok więc powiedziałem żeby na przyszłość bardziej uważała i może jechać - stwierdziła że bała się że przyjdzie ktoś i będzie jej wmawiał jakieś inne uszkodzenia i dała mi stówkę sama z siebie nalegając żebym wziął więc wziąłem

      2) gość przy parkowaniu uderzył w przód mojego po czym uciekł - uszkodzony zderzak i lampa. Widział to kurier i zapisał numery i powiedział że jak coś to może być świadkiem nie ma problemu. Zgłosiłem na policje i do swojego OC po jakimś czasie dzwoni do mnie koleś i tłumaczy się że nie wiedział czyje auto i że może byśmy się dogadali. Grzecznie poinformowałem że mógł zostawić kartkę z numerem i wtedy byłby czas na dogadywanie się - sprawa skończyła się w sądzie ja dostałem wypłatę z OC a gość mandat, grzywnę i opłaty sądowe - nie wiem czy ubezpieczyciel ściągał kasę z jego ubezpieczenia czy bezpośrednio od niego skoro uciekł, ale finalnie wyszło go to przynajmniej dwukrotnie drożej..

      Także warto nie spinać się przy drobnych kolizjach, bo uciekają dlatego że traktujemy takie zdarzenia jak okazje do wymiany i tak już uszkodzonych elementów. Ale też nie odpuszczać tym co uciekają :)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement