•  

    Polecam motzno.

    Byłem dzisiaj na warszawskim Powiślu, w bezpośrednich okolicach stadionu Legii. Załatwiłem co miałem załatwić i chcę wracać do siebie na Mokotów. Kto jednak był na Powiślu ten wie, że skomunikowanie publiczne tych dwóch rejonów jest mało zadowalające. Pomyślałem, że pójdę sobie piechotą, spacer sympatyczne zrobię przez ten słynny Plac na Rozdrożu, gdzie prezydent kradł kwiaty spod pomnika i jakiś anon za to dostał bagiety. Tam się po takich schodkach wchodzi, a potem jest zamek, a konkretnie Zamek Ujazdowski. Mijałem właśnie jego wejście, ciesząc oczy okazałą bryłą zabytku, gdy jakiś facet zawołał do mnie, czy lubię sztukę współczesną. Gdy podszedłem bliżej okazało się, że jest to przedsiębiorca i filantrop Zbigniew Stonoga, który przez kurwy sądowe niesłusznie odsiedział trzy i pół roku w więzieniu. Odpowiadam, że owszem panie Stonoga, nie mam nic przeciwko, aczkolwiek od dawna nie miałem okazji z nią obcować, bo ciągle muszę na Powiśle jeździć różne interesy załatwiać. Stonoga mówi, że w takim razie jeżeli mam chwilkę to on mnie serdecznie zaprasza, bo właśnie było otwarcie parasola na jego wystawie w Centrum Sztuki Współczesnej CSW, w Zamku Ujazdowskim właśnie się mieszczącym.
    Z entuzjazmem przystałem na propozycję Stonogi, który krzyknął do biletera, że ja jestem od niego i nie muszę płacić za wstęp. Po pozostawieniu okrycia wierzchniego w szatni rozpocząłem zwiedzanie wystawy, której tytuł według wiszącego na drzwiach plakatu brzmiał „Odebrany smak życia – wynik wyborczy CSW Stonogi”.
    Już w pierwszym pomieszczeniu silnie zaintrygował mnie obraz wykonany w technice akwareli, przedstawiający mężczyznę zwijającego się w cierpieniu na podłodze, o tytule „Kukle z bólu swędzące”. Jeszcze w tej samej sali zatrzymałem się przy silnie kontrowersyjnym eksponacie „To właśnie jest ta kurwa Polska”, którym był manekin w stroju prostytutki, mający na ramieniu biało-czerwoną opaskę powstańczą.
    Dalsza część zwiedzania również obfitowała w całą gamę silnych, a niekiedy i sprzecznych emocji. Na szczególną uwagę zasługuje niewielkich rozmiarów odlew gipsowy mężczyzny „Ta kurwa, ten mały karakan”, czy instalacja złożona z 9 teczek sądowych przyczepionych do sufitu taśmami magnetofonowymi, którym ruch nadaje wiejący w ich kierunku wentylator, o nazwie „9 spraw karnych i afera podsłuchowa”.
    Muszę jednak powiedzieć, że największe wrażenie zrobiła na mnie instalacja dźwiękowa „Szkoda kurwa gadać - szkoda strzępić ryja”: odbiorca siadał na krześle pośrodku zaciemnionego pomieszczenia i przebywał w absolutnej ciszy, sam na sam ze swoimi myślami, z których wyrywał go dopiero po jakichś 5 minutach dochodzący z głośników głos „dobry wieczór, coś się popsuło i nie było mnie słychać”. Interpretacja sztuki jest oczywiście kwestią indywidualną, jednak mnie doświadczenie to zmusiło do zastanowienia, czy przypadkiem ja nie słyszę czyjegoś wołanie o pomoc, bo popsuło się moje sumienie.
    Mury CSW opuściłem pełen zadumy. Wyrwał mnie z niej szloch – to pan Stonoga siedząc na kamiennej ławce przed zamkiem zanosił się płaczem. Zatroskany podleciałem do niego i mówię, panie Zbyszku kochany, a cóż to się stało, mów pan co za nieszczęście, na pewno zaradzimy. Stonoga, któremu łkanie nie pozwoliło wyartykułować zdania, pokazał mi najnowszy numer tygodnika Polityka otwarty na dziale „Kultura”. Wnet pojąłem powód jego lamentu – wystawa prac Stonogi, która dopiero co wywarła na mnie tak wielki efekt, została przez krytyków oceniona jedynie na dwie gwiazdki na sześć.
    Zbigniew odzyskał już głos i rozpoczął pełen goryczy wywód:
    TAKIE ZAANGAŻOWANIE ARTYSTYCZNE JAK MOJE, GDZIE POSTAWIŁEM MÓJ ZESPÓŁ BLUESOWY, MOJĄ TWÓRCZOŚĆ LITERACKĄ, MOJĄ PRACOWNIĘ, WSZYSTKO INNE I DLA NICH ZNACZYŁO TO TYLKO PIERDOLONE DWIE GWIAZDKI NA SZEŚĆ, TO ICH SIĘ POWINNO JEBAĆ KURWA. TAK SIĘ ICH POWINNO JEBAĆ, JAK TYLKO ICH MOŻE JEBAĆ STOART. ZWIĄZEK ARTYSTÓW POLSKICH ICH TAK NIE WYRUCHAŁ, JAK WYRUCHA ICH STOART.
    Starałem się go pocieszyć, że przecież wystawa w CSW to marzenie niejednego artysty, a przecież nie dla wystaw, publiczności i krytyków się tworzy, a dla samej sztuki, dla natchnienia tylko warto było. Stonoga jednak powiedział, że nie warto było kurwa, nie warto było stworzyć nic.
    Następnie kontynuował, że w tym antyludzkim środowisku artystycznym, w którym Culture.pl nie jest w stanie opublikować polemiki z krytykiem, że Zbigniewa Stonogę zbezczeszczono, że ten człowiek był kuratorem 118 wystaw, że te ZAiKSowe kurwy, powtarzam, ZAiKSowe kurwy, ZAiKSowe kurwy tego człowieka oskarżały bezpodstawnie i po latach doceniły. Że to nie jest czymś wartym tego, żeby tego artystę nagrodzić stypendium Ministra Kultury.
    Chcąc dodać otuchy zaproponowałem, abyśmy wspólnie napisali odpowiedź jakąś, nie wiem, list otwarty, nagłośnili tę niesprawiedliwość. Stonoga zrezygnowany odpowiedział jednak:
    WYPIERDOLĘ JESZCZE DZISIAJ DO PARYŻA, JUŻ BILET KUPIONY Z POLSKI I BĘDĘ SIĘ Z WAS KURWA POLSKIE IGNORANTY ŚMIAŁ, ŻEŚCIE TAKIE GŁUPIE SĄ, TACY KURWA LAICY, KTÓRZY TEMU KUREWSTWU NISKICH LOTÓW DALI PASZPORT POLITYKI. NIE KLAMASZOWI, NIE STONODZE, TYLKO JAKIEMUŚ ALTHAMEROWI PERFORMEROWI W DUPĘ ZAJEBANEMU, TWOŻYWU POPIERDOLEŃCOM.
    Teraz i mnie serce ścisnęło i zrozpaczony zapytałem, co będzie z nami, miłośnikami jego sztuki, jeżeli i on wyemigruje, na co Stonoga odrzekł melancholijnie patrząc w dal:
    WÓJCIKI, LIBERY, SASNALE, TVP KULTURY, BĘDĄ WAM KURWA ODBIERAŁY POCZUCIE SMAKU, WY KURWA DYLETANCI
    Po czym wyjął z plecaka składaną hulajnogę, w mgnieniu oka przygotował ją do jazdy i nie oglądając się za siebie pomknął kładką dla pieszych w kierunku Jazdowa, nucąc pod nosem pieśń podróżno-patriotyczną „Jedziemy po zioło”.
    Tak oto właśnie Polska straciła na rzecz Francji kolejnego już w historii wielkiego artystę.

    #heheszki #pasta #coolstory

    źródło: 16386938_907643432671379_4673075767019982089_n.jpg