•  

    MUSKOKRET

    http://florydziak.com/blogger/2017/02/muskokret.html

    Okazuje się że Elon nie żartował i naprawdę tworzy nową firmę – The Boring Company. Celem jest jak to zwykle u Muska bywa rewolucja. Stworzenie maszyn które umieją budować tunele 10 razy szybciej i wielokrotnie taniej niż obecne techniki. Celem Muska jest mila tunelu tygodniowo. Problemem będzie przede wszystkim pozbywanie się wykopanego materiału – najlepsze stosowane obecnie transportery taśmowe są w stanie przenieść 1/4 tego co Musk potrzebuje. Jednak trzeba od czegoś zacząć i Musk postanowił zacząć od zniszczenia parkingu na terenie SpaceX. Musk chce najpierw wykopać dziurę o głębokości 15 metrów a następnie rozpocząć wiercenie. Dopóki wierci na terenie SpaceX, dopóty nie potrzebuje specjalnych zezwoleń. W międzyczasie firma pracuje nad uzyskaniem zezwoleń – tak że jak już dowiercą się do końca terenu SpaceX to nie będą musieli przestać. Musk nie wie jeszcze dokąd będzie jego tunel prowadził, wie jedynie że będzie na tyle duży by mogły nim jeździć samochody. Na komentarze że to zwariowany pomysł odpowiada że latające samochody są jeszcze bardziej zwariowane a zainteresowanie nimi oraz inwestycje są znaczące. Tunele rozwiązują ten sam problem co latające samochody, jednak są one znacznie bezpieczniejsze i tańsze w ujęciu długofalowym (latające samochody muszą stale produkować siłę nośną co wymaga dużych ilości energii, a tunel to jednorazowy wydatek energii).

    Żeby od czegoś zacząć, Musk planuje zakup używanej maszyny do wiercenia tuneli – nazywa się ona Nannie i została wyprodukowana przez niemiecką firmę Herrenknecht. Nowa kosztuje $15M, ale używaną w idealnym stanie można zakupić za 10% ceny. To efekt załamania się inwestycji w Chinach – przez 10 lat Chiny budowały koleje metro jak szalone i kupowały dziesiątki takich maszyn. A teraz większość z nich stoi rdzewiejąc i czekając na kupca. Musk planuje zacząć od tej maszyny i dokonywać w niej ulepszeń technicznych – przede wszystkim mocniejsze silniki pozwalające na szybsze wiercenie, nowe materiały głowicy wiercącej pozwalające na większą prędkość wiercenia, ale także możliwość jednoczesnego wiercenia i układania ścian tunelu co w obecnych maszynach jest niemożliwe. Musk twierdzi że przyspieszenie maszyny o kilkadziesiąt procent jest dziecinnie proste, pięciokrotny wzrost prędkości będzie już trudny ale nadal jest realny, a dziesięciokrotny wzrost prędkości (co jest jego celem) będzie wymagał prawdopodobnie kompeltnej zmiany sposobu w jaki buduje się tunele, ale Musk wierzy że to jest możliwe.

    Cóż, można było by się śmiać z pomysłów Muska gdyby nie był on założycielem Tesla Motors i SpaceX. Obie te firmy pokazały że można zrewolucjonizować coś, co ma kilkadziesiąt lat i co wydaje się nie do zrewolucjonizowania. Dlatego nie ma co się śmiać z pomysłu Muska – za kilkanaście lat jego maszyny do robienia tuneli mogą wiercić dziury pod dużą częścią wielkich miast w USA. Do tego tunele świetnie pasują do innego wynalazku Muska – samochodu elektrycznego. Brak produkcji spalin upraszcza znacząco problem wentylacji w takich tunelach a autonomiczny system kierowania zmniejsza ryzyko wypadków (pożar w tunelu to bardzo przykra rzecz). Przeniesienie transportu pod ziemię pozwoliło by na odzyskanie olbrzymich ilości bardzo cennego gruntu na powierzchni – zarówno na nowe budynki jak i na parki itp. Do tego podziemne tunele są wręcz idealnym rozwiązaniem dla Hyperloop.

    Źródło – Bloomberg.

    #elonmusk #boringcompany #spacex #florydziak #nauka #ciekawostki

    źródło: florydziak.com

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Najlepszy duet w polskiej TV
    Jak ktoś uważa inaczej to niech usunie konto
    #1z10 #oswiadczenie

    odpowiedzi (16)

  • avatar

    #liverpool #lfc #podroze #siksolwwielkimswiecie
    Heja, obiecałem, że podzielę się przeżyciami z mojego wypadu do Liverpoolu, który wygrałem w konkursie Calsberga jakiś miesiąc temu :) Także jeśli ktoś jest ciekawy to postaram się streścić co się nam dzisiaj przydarzyło.

    Także dzisiaj zaczęliśmy swoją przygodę w Anglii w Manchesterze. Tam czekała na nas hostessa Calsberga wraz z kierowcą żeby zabrać nas do hotelu do L'poolu. Razem z nami jechało 10 osób co sugerowało, że grupa wygranych jest większa niż 1 (na początku myślałem, że tylko ja wygrałem, ale potem przekonałem się, że jednak nie). Także potem standardowo, zakwaterowanie, chwila oddechu i wio. Całościowo, nasza wycieczka liczy ok. 50 osób z różnych zakątków Europy, a przynajmniej tak wnioskuję słysząc min. język włoski, rosyjski, rumuński, turecki i oczywiście angielski.

    Przyjechaliśmy na Anfield. Świetna sprawa, że mogłem w końcu zobaczyć go na żywo :) W Boot Roomie obiad, dookoła obrazy, trofea, telewizory, na których ciągle wyświetlają się bramki zdobyte przez zawodników the Reds. Właśnie na tym obiedzie przekonałem się, że ludzie, z którymi podróżujemy są naprawdę mili i przyjaźnie nastawieni. Każdy każdego zagaduje, pyta się skąd jest, że fajnie, że tyle atrakcji, każdy podekscytowany... Potem mieliśmy możliwość zwiedzenia muzeum LFC i tutaj galeria eksponatów robi wrażenie... Puchary Europy, Puchar UEFA, cała sekcja poświęcona Gerrardowi, cała wystawa o finale LM z 2005 roku... cieplej się robi na sercu widząc to wszystko z bliska. Muzeum choć bardzo ciekawe, tak naprawdę ta się zobaczyć w 15-20 minut wraz ze zrobieniem sobie zdjęć przy każdej szybce.
    Następnie oczywiście pamiątki. Jejku, sklep klubowy jest przeogromny, z logiem Liverpoolu sprzedają chyba wszystko co tylko można sprzedać, długopisy, magnesy, lizaki, breloczki, ofc buty, koszulki, bluzy, poduszki.... Mieliśmy zniżkę 20% więc nie powiem, ceny były więcej niż atrakcyjne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po tym wszystkim przyszła pora na główne danie dzisiejszego dnia czyli spotkanie z piłkarzami. Pojechaliśmy do Melwood z przewodniczką, która cały czas coś nam opowiadała o historii klubu oraz miasta. W samym ośrodku treningowym mieliśmy najpierw spotkanie z Johnem Aldridgem (!!!), legendą the Reds z dawnych lat. Można było pogadać, zrobić zdjęcie, naprawdę miła atmosfera.
    I w końcu, trochę przemarznięci, bo szczerze mówiąc pogoda nei jest zbytnio zachęcająca, spotkaliśmy się z piłkarzami. Gadaliśmy z nimi, oczywiście autografy, zdjęcia. Super sprawa, zobaczyć z bliska tych, na których co tydzień ogląda się w telewizji. Największą pamiątką jest zdjęcie zespołu, które udało mi się podpisać przez wszystkich zawodników (plus Kloppa oczywiście). Największy śmieszek to Sturridge, który jak zobaczył, że już tylko autografów to powiedział, że pierdzieli i uciekł, bo nie ma dla niego miejsca. Ale zaraz wrócił z uśmiechem :) Chwilę potem pooglądaliśmy jeszcze rozgrzewkę, zwiedziliśmy dookoła Melwood i trzeba było wracać, bo sporo osób już zaczynało narzekać, że zimno (nie dziwię się).

    Heh, teraz siedzę w hotelu i tak się zastanawiam co to się teraz dzieje wokół mnie, bo wszystko brzmi jak sen :)
    Jutro mamy wycieczke po mieście (takie sobie) i kolację z legendami klubu (oby był Gerrard! :D)

    Na zachętę wstawiam zdjęcie swoich identyfikatorów (przekręcili mi imię :x). Oraz najokazalszej galerii w muzeum :)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (26)

  • avatar

    Kurła ale unas to dobrze #tvpis #paskigrozy

    odpowiedzi (28)