•  

    TL;DR Wkurwiłem się na feministki

    Internety dzisiejszego ranka zaskoczyły mnie filmem promującym Manifę w Poznaniu. Obejrzałem, nie podobał mi się, zupełnie szczerze mówiąc – absolutnie nie zrozumiałem przekazu. Postanowiłem poczytać, zrozumieć motywacje, jakie stały za tym obrazem.
    Czytam. Czytam i oczom nie wierzę. Mamy cytat jednej z feministek:

    Dla sytemu, w którym funkcjonujemy, najlepiej by było, gdyby kobiety w ogóle pozostały niewidzialne: ich darmowa praca edukacyjna i opiekuńcza, zmuszanie do pracy za głodowe stawki, przymieranie głodem w wieku emerytalnym, ale też ich potrzeby i momenty, w których stawiają opór i działają na rzecz zmiany społeczeństwa.

    Szukam związku z filmem i nie widzę. Szukam związku z rzeczywistością i ciężko mi go dostrzec. Rozumiem, że „wiele jeszcze u nas w kraju jest do zrobienia”, ale ten cytat jest według mnie zakłamywaniem rzeczywistości. Darmowa praca edukacyjna i opiekuńcza? Ona nie jest darmowa, wynagrodzeniem jest szczęśliwe, zadbane i wykształcone dziecko. Czy jak ja, jako facet, wiercę dziurę w ścianie i przykręcam do niej półkę, to ta praca jest darmowa? No nie, bo w efekcie dostaję półkę, na której będę mógł ustawić swoje książki. Dalej – zmuszanie do pracy za głodowe stawki. Jak to jest, jak się idzie pracować do Biedronki, to facet dostaje 3000zł na miesiąc, a na kobietę reagują „Ooooo, no my tu płacimy 1500zł kobietom więc albo Pani bierze, albo wypierdalać. Gdyby była Pani facetem, to co innego, no ale…”? To jeśli tak jest, to przepraszam, nie wiedziałem. Kajam się.

    Czytam dalej:

    Skoro taki gniew wzbudza w ludziach pokazanie w 2017 roku wyrywania włoska z pieprzyka, drapania się, śliny czy menstruacji, to znaczy, że mamy w społeczeństwie bardzo duży problem w postrzeganiu kobiecego ciała

    Myślę, że podobne odczucia wzbudziłby film, na którym facet wyciska pryszcza, masturbuje się i wali dwójeczkę na swoim kiblu. No kaman, są rzeczy które wzbudzają niesmak i to wcale nie zależy od płci. Po prostu tacy już jesteśmy, że nie lubimy (a przynajmniej większość z nas) oglądać menstruującej kobiety. Doszukiwanie się tutaj bezpośredniego powiązania z problemem z postrzeganiem kobiecego ciała, to – za przeproszeniem – robienie kurwy z logiki.

    Film, który nagrałyśmy, pokazuje jeden z tych kompromisów, na które jesteśmy zmuszone się godzić - kompromis kanonów piękna, kompromis nieokazywania kobiecej fizjologii.

    KOMPROMIS NIEOKAZYWANIA KOBIECEJ FIZJOLOGII. To nie jest kompromis, to jest pewna norma społeczna. I nie kobiecej, tylko ludzkiej. Patrz wyżej – no ja nie chciałbym oglądać srającego faceta na youtubie.

    No i jeszcze wisienka na torcie:

    Dlaczego dziewczyna nie może wyjść z basenu z plamą? Bo wyjście będzie wiązało się z przejściem przy tych wszystkich ludziach, którzy będą patrzeć, śmiać się, komentować. Ale nie może też zostać. Wstydzi się wyjść, boi się zostać, to co ma robić?

    Dlaczego jak ktoś się zesra na basenie, to nie może wyjść z basenu z gównem na majtkach? Bo wyjście będzie wiązało się z przejściem przy tych wszystkich ludziach, którzy będą patrzeć, śmiać się, komentować. Ale nie może też zostać. Wstydzi się wyjść, boi się zostać, to co ma robić?
    Fizjologia, normalna sprawa. Tak jak wszyscy musimy jeść, pić i srać, tak kobiety muszą pogodzić się z tym, że raz w miesiącu mają okres. Czy to znaczy, że trzeba nim świecić na lewo i prawo i chodzić w zakrwawionych ciuchach? Rozumiem, że zdarzają się sytuacje, kiedy okres dopadnie w niespodziewanej chwili. Ale sraczka też może mnie dopaść na mieście, takie rzeczy się zdarzają. I jest to wstydliwe, tacy już jesteśmy. Ale wolałbym wstydzić się zakrwawionych majtek, niż robić z nich powód do dumy.

    #feminizm #feministki #manifa #kobiety #logikarozowychpaskow #przemyslenia #przemysleniazdupy