•  

    #polityka #smolensk #katastrofa

    CZĘŚĆ 6: FMS I 15 METRÓW

    W najnowszym filmie Podkomisji Smoleńskiej, we fragmencie traktującym o rozpadaniu się samolotu w locie słyszymy "Ostatnimi zapisami tego lotu są parametry zapisane w FMS z godziny 8:41:04 i 8:41:05, samolot znajdował się wówczas kilkadziesiąt metrów przed miejscem pierwszego kontaktu z ziemią na ostatniej zanotowanej wysokości 6,8m nad poziomem pasa."

    Właściwie ciężko byłoby się do tego przyczepić gdyby nie forma, sugerująca nagłe wyłączenie/zniszczenie komputera, jeszcze przed zderzeniem z ziemią. No i ta "awaria zasilania 15m" na ekranie, ale po kolei.

    Tupolew miał na pokładzie dwa FMSy, nie są to rejestratory katastroficzne, ale komputery nawigacyjne, mają jednak jedną świetną właściwość - podtrzymanie pamięci RAM bateryjką pastylkową 3,6V (trochę jak BIOS na płycie głównej). Po odłączeniu zasilania komputer zastyga (stąd mowa o zamrożeniu pamięci), procesor przestaje pracować, ale wszystkie zmienne pozostają w pamięci. Po ponownym podaniu zasilania, nawet po kilku latach, FMS wznawia swoją pracę od miejsca gdzie skończył. Można też bez uruchamiania po prostu zrzucić zawartość zachowanej pamięci i poddać analizie. O ile oczywiście przetrwa, odmiennie od rejestratorów katastroficznych FMS nie ma pancernej obudowy i oba urządzenia Tupolewa były niekompletne, udało się jednak odzyskać zawartość komputera drugiego pilota. Drugi prawdopodobnie też przetrwał, lecz połamane PCB uniemożliwiło odczyt.

    Ciekawostka dla zainteresowanych: Śmiga to to na Alterze.

    Pierwszą, najważniejszą grupą odzyskanych informacji jest "Status", czyli zawartość aktualnych zmiennych, jest tego trochę, ale nas najbardziej interesują takie parametry:
    czas: 06:41:02 - FMS nie jest zsynchronizowany z oficjalnym czasem rejestratorów, jest spóźniony o około 3s (albo tamten się śpieszy), jest za to zsynchronizowany z czasem TAWS
    wysokość: 47ft = 14,3m
    wysokość sekundę wcześniej: 120ft = 36,6m
    prędkość pionowa (obliczana przez FMS) -2374 ft/min = -12m/s
    prędkość pionowa za ostatnie 4s: +603 ft/min
    położenie: 54:49.483 N, 032:03.161 E
    różnica wysokości i obie prędkości pionowe świadczą, że przez ostatnie 4s samolot wykonał górkę i właśnie spada

    Na tym poprzestał MAK, to jest te magiczne 15m na których komputer utracił zasilanie, "zamrożenie" i "obezwładnienie" przewijało się też nie raz w zespole parlamentarnym, my jednak nie będziemy propagować ruskiej narracji i pogrzebiemy głębiej. Oprócz obszaru Status w pamięci znajdują się też inne, w tym na przykład ostatnia zawartość wyświetlacza, ale też banki nowych danych. Wszystko co przychodzi do FMSa z zewnętrznych instalacji trafia najpierw do buforów, gdzie dane są walidowane i poddawane obróbce zanim trafią do "oficjalnego" Statusu. Jest więc ramka z komputera powietrznego, gdzie widzimy m.in. takie coś:
    wysokość nad poziomem pasa: 20 ft = 6,1m
    prędkość pionowa: -432 ft/min

    Są też ramki z 3 odbiorników GPS Tupolewa:
    1: N 54:49.4698 E 32:03.12166
    2: N 54:49.46788 E 32:03.1227
    3: N 54:49.46994 E 32:03.1221

    Co z drugim, nieodczytanym FMSem? Czy był w ogóle włączony? Owszem, oba komputery były ze sobą połączone i wymieniały się danymi. W odczytanym RAMie znalazł się ślad po tej komunikacji, a w niej m.in.:
    czas: 6:41.0
    pozycja: N 54:49.492, E 032:03.157
    (co ciekawe jest dość duży rozdźwięk prędkości TAS: 145 vs 127 kts)

    Jeszcze ramka wyjściowa tego odczytanego FMSa (digital output):
    czas: 6:41.0
    położenie N 54:49.471, E 032:03.126

    Nanieśmy teraz punkty na mapę Google Earth. GPS1 i GPS3 pokrywają się, więc GPS3 usunąłem. Zaznaczyłem bruzdy jakie pozostawił kikut lewego skrzydła i statecznik pionowy (zgodnie z wersją przedstawianą w raporcie Millera samolot uderzył w ziemię w pozycji odwróconej). Okazuje się, że ostatni odczyt GPS, który zdążył zostać odkodowany, ale nie zdążył już trafić do zmiennych statusu wykonany został niecałe 7m przed bruzdami! Dodać należy oczywiście jeszcze jakieś 30-35m bo anteny są z przodu, ale to dystans jaki Tupolew pokonywał w 0,5s (72m/s). Mniej więcej w podobnym czasie wysokościomierz barometryczny wskazał 6m nad poziomem lotniska, samolot rozbił się w terenie równym, nieznacznie wyższym od poziomu pasa, pamiętajmy też o wymiarach samolotu. To nie był nieskończenie mały punkt w przestrzeni, tylko maszyna o wysokości 11m. W locie odwróconym.

    W tym miejscu zaznaczę pewien problem, tj. pewne "niewygodne" dane, których nie zamierzam ukrywać. Koordynaty uzyskane w wyniku komunikacji z tym drugim FMSem wskazują na miejsce położone o kilkanaście metrów na północ od domniemanej trajektorii upadku, nie podoba mi się również digital output odczytanego FMSa, który wyprzedza jego własny Status o 40m (0,5s lotu) i jest tuż przed nowymi odczytami GPS. Przyczynę takiego zachowania znać może niestety tylko programista producenta, ja mogę tylko gdybać, że chodzi o jakiś wewnętrzny algorytm estymacji położenia, być może predykcyjny, może uwzględnia dane komputera powietrznego i nawigacji bezwładnościowej... Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, spróbujcie wjechać samochodem z gpsem do tunelu, jeszcze przez kilka sekund będzie pokazywał poprawną prędkość i położenie. Rozjazd punktów mógłby być spowodowany np. dzikimi manewrami nie przewidzianymi przez programistę dla tego typu samolotu, albo jakąś korektą, ale to wszystko tylko gdybanie. W związku z powyższym surowe dane wejściowe z GPS (chociaż też przecież filtrowane przez scalaki odbiorników), należałoby traktować jako najbardziej wiarygodne.

    Więc tak, można powiedzieć, że ostatni zapis wykonany został kilkadziesiąt metrów przed zderzeniem z ziemią, tak, na wysokości ok. 6,8m nad poziomem pasa, ale jak dodać, że było to pół sekundy przed zderzeniem i komputer prawdopodobnie pracował do końca, nie zdążył tylko otrzymać i przepracować nowych danych, to gdzieś ulatuje cała sensacja.

    "awaria zasilania 15m" poczytuję jako ukłon ku wcześniejszym teoriom zespołu i wiernym fanom, ewentualnie głupio jakoś się wycofać z forsowanego "obezwładnienia na 15m".

    Nie wiem, czy będzie mi się chciało pisać kolejne części, ale na wypadek takiej sytuacji (albo nowych filmików podkomisji) dodaję tag #umowionysmolensk

    źródło: czesc6.jpg

    •  

      @umowiony_znak_sygnal: Jeżeli bezpośrednią przyczyną tragedii był wybuch w kadłubie, który zdarzył się w "okolicach" ostatniego zapisu FMS, a który m. in. oderwał od kadłuba i odrzucił do tyłu fragment ogona ze statecznikami, to wszystko się nadal zgadza. Ogon upadł w pobliżu miejsca zapisu i wyrytej przez siebie bruzdy, druga bruzda nie pochodziła od skrzydła (cytowałem już http://podkomisjasmolensk.mon.gov.pl/plik/file/Prezentacja_SKON.pdf ), a reszta szczątków samolotu poleciała tam, gdzie je pęd oraz siły aerodynamiczne zaniosły - czyli znacznie do przodu. Dowodząc tym samym, że rozpad nastąpił w powietrzu a nie na ziemi.

    •  

      Jeżeli bezpośrednią przyczyną tragedii był wybuch w kadłubie, który zdarzył się w "okolicach" ostatniego zapisu FMS
      @krzychol66: Bezpośrednią przyczyną tragedii było zahaczenie o drzewa. Wybuch w kadłubie, jeśli rozegrał się w miejscu ostatniego zapisu FMS, czyli max 0,5s przed kontaktem z ziemią, nie miał już absolutnie żadnego wpływu. Katastrofa i tak musiała nastąpić nawet gdyby samolot nie był w locie odwróconym.

      Dlaczego wybuch w kadłubie miałby odrzucić do tyłu cały jeden statecznik poziomy usterzenia T, który nie jest mocowany do kadłuba, tylko do statecznika pionowego, a jednocześnie nie odrzucając innych elementów do tyłu ani na boki? Skąd ta wybitna kierunkowość i wybiórczość wybuchu? Dlaczego upierasz się przy takich ekwilibrystycznych wytłumaczeniach, kiedy to najprostsze jest na wyciągnięcie ręki - statecznik leżał zaraz za kępą drzew, którą ścinał (w locie odwróconym był najniższym elementem) i po której oba stateczniki poziome miały wgięcia na krawędziach natarcia.

      Jakim cudem takie małe pole szczątków ma dowodzić rozpadowi w powietrzu? To jest zaledwie 145m po samolocie o długości 48m lecącym z prędkością 260km/h! Gdyby spadł idealnie pionowo, na płasko, to pole miałoby pewnie z 70-80m długości, a przecież gdzieś te wszystkie elementy musiały wytracić prędkość.