Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Mirki, nie wiem czy nie zostałem dziś cichym bohaterem czy po prostu za dużo czytam głównej i popadam w paranoję.

    Poszedłem sobie na spacer jakoś z godzinę temu bo zaduch w domu jak cholera. Nieopodal jest park, więc tak sobie łażę ze słuchawkami na uszach. Park o tej porze pusty, okolica spokojna. Dookoła osiedle, więc potencjalnie bezpiecznie. Po drodze gdzieś w centrum parku minąłem tylko jedną osobę siedzącą na ławce. Trochę mnie zdziwiło, że kolo siedzi z kapturem na głowie i na mój widok spuścił głowę. Może pijany. Idę dalej.

    Kilkadziesiąt metrów dalej z bocznej alejki wychodzi różow i kieruje się w przeciwnym do mojego kierunku. Kawałek dalej coś mnie tknęło, nie wiem czemu. Odwróciłem się i akurat zobaczyłem, że różowy skręca w kolejną boczną alejkę. A typek z ławki wstaje i idzie za nią.

    Ohui - myślę sobie i pewnie pod nosem też to powiedziałem. Najpierw uznałem, że za dużo wypoku, ale po chwili stwierdziłem, że sumienie nie da mi potem żyć. Najwyżej to ja wyjdę na creepa. Zawróciłem i poszedłem alejką, która wydawała mi się prostopadła do tej, w którą skręcili. Idę tą alejką kawałek i wychodzę zza kępy jakiś krzaków, oczywiście jak gdyby nigdy nic i widzę, że typek, który poszedł za różowym chyba mnie zauważył bo zawrócił i odszedł. Przeszedłem jeszcze tą alejką kawałek, żeby upewnić się, że różowy wyszedł z parku i weszła w osiedle.
    Trochę mi ulżyło ale dla spokoju, wracając zadzwoniłem jeszcze na policję z info, że po parku kręci się dziwny typ.

    #oswiadczenie i w sumie #rozowepaski ku przestrodze.
    pokaż całość

    odpowiedzi (11)

  • avatar

    Jakby na koncu sie okazalo, ze Ojciec Mateusz tak naprawde wszystkich mordowal to bym dopiero zyskal szacunek do tego serialu

    odpowiedzi (12)

  • avatar

    Jebać wszystkich taksówkarzy. Już z waszych usług nigdy kurwa w życiu nie skorzystam.
    TLDR:

    pokaż spoiler Taksówkarz jak nigdy nic spryskał mnie gazem jak czekałem na czerwonym świetle jadąc do pracy


    Jadę sobie na 8 do pracy, spokojnie, bo leje i korki w Warszawie, a jadę głównymi drogami przez Centrum i Mokotów.
    Jedzie taxi biała Skoda (WI 103EV), bez świateł i zaczyna zjeżdzać, tak powoli na mój pas. No to zatrąbiłem (raz! bo to ważne, tak króciutko), bo może coś robi i nieświadomie zjeżdza, on nic. No to rozumiem, że manewr bez kierunku, no chuj zaczyna zwalniać (pusto przed nim).
    No to ja mam to w dupie, kierunkowskaz na drugi pas i go wyprzedzam, bo już 8.05. I pojechałem.
    Skrzyżowanie Niepodległości/Odyńca, czerwone światło, podjeżdza ten sam samochód, jakoś dziwnie blisko. Kierowca coś woła, no to otwieram okno o co chodzi (zaraz powiecie ze sie okien nie otwiera. Nie, bo dwa skrzyżowania wcześniej powiedziałem komuś innemu że jedzie bez świateł więc przez okno można się dowiedzieć też dobrych rzeczy)
    -Gość do mnie, Ty kurwo!, na pastwisku sobie trąb.
    I nagle jeb prosto we mnie gazem. Ja się schyliłem WTF?!?, po omacku zamykam szybę od swojej strony i otwieram od pasażera, bo kurwa co się dzieje.
    Szybki telefon po bagiety, miła pani powiedziała, że roześle info po radiowozach i żebym się udał prosto na komendę.

    Chyba jesteście srogo upośledzeni w tych taksówkach, wasza mentalność nie różni się niczym od chama ze sztachetą w ręku który rozpierdala sklepy i stadiony

    #taxi #taxistory #bagiety
    pokaż całość

    odpowiedzi (82)