Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    No to by było na tyle, jeśli chodzi o spanie...

    Ten mały dziad już od 10 minut nadaje pod drzwiami.
    ヽ(☼ᨓ☼)ノ

    pokaż spoiler #dziendobry #zalesie #pokazkota #koty #smiesznekotki #koteczkizprzypadku

    odpowiedzi (36)

  • avatar

    Dzisiaj jak stałem w markecie przed półką z energetykami, zaczepił mnie żul i mówi

    Przecież to jebie wątrobę bardziej niż tanie wino
    Dziękuje panie żul, wybrałem jednak sok xd
    #heheszki #coolstory

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    Pierwszy raz w ciagu 7 lat pracy z pacjentami i ich rodzinami sytuacja której jestem świadkiem tak mocno nie daje mi spokoju.

    Pacjentka po 20r.ż., obecnie w 3 miesiącu ciąży. Postawiona diagnoza w standardowym leczeniu wymaga włączenia leków niedopuszczalnych do zastosowania w ciąży. Istnieje alternatywa leczenia, jednakże szansa na wyleczenie i przeżycie spada według statystyk z ok. 70-80% na ok. 30-40%. Dodatkowo wysokie ryzyko niewydolności nerek, co może się skonczyć fatalnie.

    Sugestia nasza, ginekologów i onkologów - aborcja, zabezpieczenie komórek rozrodczych i włączenie standardowego schematu leczenia, które daje ogormną szansę na życie i zdrowie.

    Pacjentka nie zgadza się. Twierdzi, że rozumie jakie jest ryzyko i gdyby to zależało od niej, to dokonałaby aborcji i ratowała swoje życie, ale nie może ze względu na męża i rodzinę, bo ich straci. Płacze, że nie chce umierać, ale boi się odrzucenia z ich strony.

    Myślałam, że to przesada. Za jej zgodą zorganizowałam spotkanie w obecności psychologa i kilku innych lekarzy z jej mężem, rodzicami i (także za jej zgodą) z teściową.
    Beton. Nie docierają żadne argumenty. "Będzie co ma być, jeśli umrze to przynajmniej nie z krwią dziecka na rękach".
    U pacjentki zależność od rodziny tak silna, że nawet psycholog uznał, że sytuacja beznadziejna.
    Zleciłam na dziś konsultację psychiatryczną.

    Wizytę u niej zostawiam sobie dziś na sam koniec, bo nie chcę wyczerpywać limitu emocji na sam początek dnia.
    Ma prawo do decydowania o sobie, a po wyczerpaniu "sposobów" na przekonywanie pozostaje nam uszanować wolę. W dodatku czas też działa na niekorzyść.
    Chyba jedyne co tak burzy mój spokoj to fakt, że wprost deklaruje, że chciałaby najskuteczniejszego leczenia ze wszystkimi jego konsekwencjami. I moja prywatna opinia że to co ją powstrzymuje to kwestia i tak mniej ważna od ratowania życia.

    #medycyna #lekarz #przemyslenia #feels #medcontent
    pokaż całość

    odpowiedzi (397)