Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jak umrę to chcę by moje prochy dodano do ostrego kebaba dla żony. Bym po raz ostatni mógł rozjebać jej dupę.

    odpowiedzi (6)

  • avatar

    Mirko, pijcie ze mno kompot. Dzisiaj ostatnia noc spania u teściów. Większość rzeczy już spakowana i po 8 latach mieszkania u rodziców żony, dwóch latach budowy wprowadzamy się do własnego domu. 140m2, 70m od drogi. Dużo automatyki - sam zrobiłem sobie #inteligentnydom - już (prawie) w pełni wyposażony, umeblowany. Ile nas to kosztowało pieniędzy, nerwów i nieprzespanych nocy wiedza chyba tylko ci, którzy sami budowali dom. Całość kosztowała prawie 400tys. Dużo zaoszczędziłem - m.in. samemu układając kable elektryczne (elektryk tylko sprawdził i podłączył rozdzielnię), samemu montując rekuperację czy godzinami wisząc na telefonie szukając i negocjując najlepsze ceny materiałów. Jeszcze nie wszystko jest gotowe - wykończony ale nie wyposażony jeden pokój i jedna łazienka. Nieskończony też jeszcze taras. Ale z podekscytowania chyba dzisiaj nie zasnę :)
    #budujzwykopem #chwalesie
    pokaż całość

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    W nawiązaniu do tego wpisu i rozstania po 12 latach znajomości (w tym 6 lat jako małżeństwo) o to co nastąpiło:

    1) Stres
    Nie ma twardziela, którego stres by nie dopadł w takiej sytuacji. Serce waliło, głos się łamał. Ale po pierwszym zdaniu "Nie kocham Cię już", poszło. Sama rozmowa bardzo racjonalna, chyba najbardziej ze wszystkich rozmów. Bez emocji. Łez nie było.

    2) Powód
    To jest dosyć skomplikowana sytuacja, w której powodów jest kilka: są to problemy z zajściem w ciążę (nie jej), jest to zaniedbywanie partnera (długotrwałe), jest to olewanie tzw. prozy życia (czyli wspólnego mieszkania i funkcjonowania jako para), jest to chęć budowania swojego szczęścia nieszczęściem drugiej osoby. Dosyć skomplikowana sprawa. W pewnym momencie człowiek dochodzi do ściany i uświadamia sobie, że zbyt wiele dawał za mało dostając w zamian. Powiecie, że można nad tym pracować, dać drugą szansę, jest terapia itd. Jednak czy naprawdę człowiek jest w stanie zmienić całe swoje życie nagle w wyniku prostego przekazu: nie kocham Cię już?

    3) Co dalej?
    Cóż to będzie ciekawe, bo poinformowałem bliskich, którzy mnie wspierają, o decyzji. Przyjęli z zaskoczeniem, ale mnie rozumieją. Wyprowadziłem się tego samego wieczora. Wziąłem urlop w pracy na 2 tyg. i wyjechałem ułożyć sobie rzeczy na nowo. Pojawiły się już pierwsze telefony od znajomych: "Coś odjeb**ł? Czy zacząłeś brać narkotyki?". Bez kontekstu bardzo łatwo źle zinterpretować moją decyzję.

    Dzięki za plusy. Wszystkich komentarzy nie pamiętam, ale chciałbym podziękować @konto_sluzbowe za słuszną uwagę, że zerwanie w małżeństwie nie rozwiązuje problemu. Zapomniałem o tym.

    #zwiazki
    pokaż całość

    odpowiedzi (69)