Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Zajechalem w rodzinne strony na weekend i trafiłem w potężną inbę rodzinną.

    Kuzyn miał się żenić z pewną panną. Jeszcze nie ustalali takich rzeczy jak sala itp. ale już zaczęli szukać. W tej dosyć zaawansowanej sytuacji narzeczona kuzyna postanowiła mu nagle oświadczyć, że nie chce zmieniać nazwiska. Łączonego też nie chce, bo "nie".

    Te "nie" to zapewne podpowiedzi jej koleżaneczek i chęć podpisania się przed nimi, po panuje u nich jakaś dziwna moda na nie zmienianie nazwiska, ale mniejsza o to.

    Na argument o tym, że chciała pajacowania z klękaniem i pierscionkiem na zaręczyny i wtedy mówiła, że jest tradycjonalistką, powiedziała, że nie jest pełną tradycjonalistką i nie musi przestrzegać wszystkich tradycji.

    Kuzyn na takie coś odpowiedział, że dobrze, on to rozumie, ale też chce coś wyrzucić z tradycjonalizmu, dlatego nie chce mieć ślubu państwowego.

    Na krótkie Ale jak to?" narzeczonej powiedział, że skoro się kochają, to żadnej papier i urzędniczyna nie jest im potrzebny, wystarczy im przysięga przed Bogiem. Argument "Co ludzie powiedzą?" zbił tym, że ma ich w dupie, a poza tym i tak by gadali, skoro mieliby różne nazwiska.

    No i zaczęła się inba. Narzeczona w ryk, bo jak to tak bez formalności, przyszli teściowie i jego rodzice naskoczyli na niego, jakby nie wiedzieli, że jest uparty jak osioł i żadne krzyki jego zdania nie zmienią.

    W końcu po naskoczyli na tą narzeczoną, że problemy niepotrzebnie robi i tak dalej, więc powiedziała w końcu, że może jednak wziąć jego nazwisko. On powiedział, że wie iż ją zmusili, a on nie jest szantażystą i nie powiedział tego, żeby coś na niej wymusić i zdania nie zmienia, a ona może zachować nazwisko, bo on nie rości sobie do niego żadnych praw.

    Oczywistym jest, że w tej sytuacji narzeczona odeszła od niego z płaczem, a suszenie mu głowy zaczęło się od początku. To było kilka dni temu, a teraz trwa zimna wojna, oczywiście z zerwaniem łączności między stronami.

    Ciotki i babki obu stron powołały nawet sztab szybkiego reagowania kryzysowego i jutro po mszy mają być pierwsze obrady w tej sprawie, zapewne przy cieście i nalewce. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ech, odkąd przeprowadziłem się do miasta zapomniałem o tych wszystkich inbach i aferach, ale wystarczy jeden weekendowy przyjazd, żeby przypomnieć sobie jak to się spokojnie żyje na tej wsi XD

    #heheszki #truestory #coolstory #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #inba #polskiedomy
    pokaż całość

    odpowiedzi (202)

  • avatar

    Małe #rozdajo pad od #ps3. Używałem tylko z PC, dostałem w prezencie nowy tym razem od xboxa.
    Losowanie przez maszyne losującą mirkorandom w niedzielę wieczorem. Wysyłka na mój koszt.
    Aha zielonki nie biorą udziału.

    odpowiedzi (47)

  • avatar

    Mirki! Zastanawiam się co zrobić. W sierpniu i wrześniu pracowałam w Kolporterze, żeby dorobić sobie przed studiami. Szefowa zaproponowała śmieszną stawkę 8zl/h. Jako, że miałam blisko do pracy, machnęłam ręką i się zgodziłam. W sierpniu mówiła, że umowę dostanę od września. Wcześniej była mowa, że już od sierpnia. Umowy oczywiście we wrześniu nadal nie dostałam, a wypłatę za wrzesień (prawie 100h) dostałam 570zl, bo połowę policzyła mi jako szkolenie + coś tam wzięła bo były jakieś braki. Wkurzyłam się motzno, ale potrzebowałam kasy na studia więc machnęłam ręką. We wrześniu przepracowałam 115h. Powinnam dostać 920zl, dostałam niecałe 750. Ponad 60zl potrąciła z wypłaty za braki xddd i policzyła mnie nie 8 a 7zl/h. Pisałam do niej i dzwoniłam, ale mnie ignoruje. Wcześniej odpisała tylko, że potrąciła 62zl. Na pytanie czemu policzyła mnie 7zł/h nie odpisuje. Co zrobić? Kasy pewnie nie odzyskam, ale chętnie bym jej życie uprzykrzyła, żeby nie dymała już innych. Oczywiście z końcem września się zwolniłam.
    #kiciochpyta #pracbaza #gorzkiezale
    pokaż całość

    odpowiedzi (85)