Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Fajne zdjęcie znalazłem. Idealnie oddaje specyfikę pierwszej wojny w zatoce. Płonące szyby naftowe to pierwszy symbol tej wojny Tu o tym więcej pisałem Żołnierze pozujący do zdjęć to drugi. Wojna z czwartą największa armią świata i wielu wieszczyło koalicji straty podobne do Wietnamu...okazała się dla większości żołnierzy "wycieczką turystyczną". Z pamięci cytuję wspomnienia jednego z żołnierzy amerykańskich: Cała ta wojna to był jakiś absurd, jeździliśmy po pustyni w te i z powrotem - 10 mil w jedną 5 w drugą. I tak w kółko szukając czegokolwiek do czego można by strzelić
    Irak miał ponad 1 mln żołnierzy ok 5000 czołgów i ta milionowa armia zabiła...147 żołnierzy koalicji.

    Tak przy okazji strat to Irak w czasie tej wojny zaatakował też Izrael - wystrzelili kilkadziesiąt rakiet balistycznych SCUD. Straty w Izraelu 74 osoby z tego 2 w wyniku ostrzału, 4 się udusiły w maskach przeciwgazowych reszta zmarła na zawał serca.

    Tak przy okazji Izraela to mimo, że oni nie przystąpili do wojny (żeby nie drażnić arabskich koalicjantów) to i tak wydali na działania zabezpieczające ok 600 mln $. (np. ludziom ewakuowanym z zagrożonych atakiem obszarów płacono 20 tys $ dziennie za koszty hoteli itp.) Wojna spowodowała straty dla izraelskiej gospodarki na poziomie 3-4 mld $ Po wojnie dostali "odszkodowanie", ale jedynie 31 mln $ od ONZ i 74 mln $ od Iraku.

    Tak przy okazji Izraela to ich siły specjalne przygotowywały zamach na Saddama Husajna. Zamach odwołano po tym jak członkowie oddziału zginęli przygotowując się do akcji. Mieli go zabić rakietą, ale podczas ćwiczeń pocisk eksplodował zabijając kilku członków oddziału.

    To jeszcze jedna ciekawostka -wojna zaczęła się od zmasowanych nalotów bombowych. W trochę ponad miesiąca samoloty koalicji zrzuciły 88500 ton bomb. Dla porównania w czasie II wś w nalotach strategicznych na Niemcy zrzucano ok 20000 ton miesięcznie. Piloci Gwardii Narodowej wykonywali średnio 2-3 misje dziennie (Air Force i Navy mniej:) W Iraku to była chyba ostatnia już wojna w historii, w której zastosowano tak intensywne w czasie bombardowania. Po pierwsze nie ma już takiej potrzeby bomby są coraz mniejsze, precyzyjniejsze a rozpoznanie lepsze. Po drugie nie ma już na świecie armii, która byłaby do tego zdolna - amerykańskie lotnictwo dysponuje aktualnie zaledwie 1/3 zdolności uderzeniowej, w porównaniu z 1991r.

    Dobra to jeszcze jedna ciekawostka. Pewnie wielu słyszało, że jedną z przyczyn/pretekstów do II wojny w zatoce była broń chemiczna, której nie znaleziono. Wielu koalicjantów poczuło się oszukanych (Tony Blair miał chyba z tego powodu spore problemy). Broń chemiczną ostatecznie po wielu latach odnaleziono w Iraku, ale nie tą co trzeba...znaleźli amerykańskie pociski wyprodukowane w Europie i napełnione w Iraku na zachodniej produkcji liniach technologicznych( ͡° ͜ʖ ͡°)
    No dobra a co było powodem I wojny? Oficjalnie inwazja Iraku na Kuwejt, ale to za mało. Amerykańskich podatników gówno obchodził jakiś Kuwejt, a do wojny w demokracjach potrzebne jest poparcie społeczeństwa. Punktem przełomowym, który pozwolił Amerykanom przejść z pasywnej operacji Desert Shield do aktywnej Desert Storm było zeznanie 15-letniej Nayirah przed Komisją Kongresu - głównie fragment o tym jak iraccy żołnierze wyrzucali dzieci z inkubatorów w kuwejckim szpitalu. Historia wstrząsnęła Ameryką. Relacje TV z zeznania oglądało ok 50 mln Amerykanów - poparcie dla wojny skoczyło do 79% - dla Saddama to był wyrok śmierci. Problem w tym, że wszystko było zmyślone. Nayirach to córka ambasadora Kuwejtu w USA, a całą akcje przygotowała agencja PR Hill&Knowlton, która działa też w Polsce...warto wiedzieć jak wywołuje się wojny.

    pokaż spoiler Ja to jestem jednak pojebany, miałem wrzucić jedno zdjęcie a napisałem pół encyklopedii( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ciekawostki #stahs #fotohistoria #historiajednejfotografii (skoro tyle literek wyprodukowałem to się chyba nadaje:) #irak
    pokaż całość

    odpowiedzi (26)

  • avatar

    Czym się różni Warszawianka od Ślązaczki?
    Kiedy Warszawiance powiesz "odp*erdol się", to się obrazi, a Ślązaczka się wystroi

    #heheszki #slask #warszawa #suchar

    odpowiedzi (6)

  • avatar

    #motocykle

    Uh, mirki, ochłonąłem trochę to napiszę. Jechałem dzisiaj z Krakowa do Warszawy. W sumie bardzo grzecznie i spokojnie (po weekendzie zmięty mocno, wróciłem wczoraj po pierwszej i mało spałem, więc naprawdę łagodnie). Na trasie krajowej numer 7, za miejscowością Mnichów, wyjeżdżam z obszaru zabudowanego i jakieś 200 - 300 metrów przede mną jedzie auto (skoda), z przeciwnego pasa też jedno auto (panda). I nagle bez żadnego ostrzeżenia koleś jadący w tą stronę co ja zjechał na lewy pas. Nikt nie zareagował, żaden z pojazdów nie zmienił kursu kolizyjnego, nikt nawet nie nacisnął na hamulec. No i jeb, ale nie jak w filmach tylko po prostu głośny huk i cisza. I tutaj zaczyna się główna część tego wpisu. Część z was pewnie była w takiej sytuacji i retrospektywnie analizuję co mogłem zrobić lepiej inaczej (chciałem zawołać ratowników z motomirko bo istotnie się przyczynili do tego co i jak zrobiłem, ale nie wiem jaki to nick). Krytyki też się nie boje jak coś.
    Na początku panika - ale to dosłownie w czasie od zdarzenia do zatrzymania motocykla. Teraz punkt drugi gdzie zatrzymać moto. Skoda stała na środku drogi w poprzek (widoczność nie najlepsza - w jedną stronę wzniesienie - w drugą lepiej, ale za 300 m był zakręt) panda wpadła do rowu i na dach. Moto postawiłem na poboczu za miejscem zdarzenia (czyli w stronę warszawy) po przeciwnej stronie niż panda, tak żeby ewentualny rozpędzony pojazd mógł ominąć miejsce wypadku. Wtedy zadzwoniłem z kasku (przez siri bo nie chciałem tracić czasu na wydłubywanie tel) na 112 i równocześnie opisywałem zajście. Musiałem podjąć decyzję komu pomóc, i to głównie ciekawość co zrobili by inni skłoniła mnie do napisania tego wpisu. Zdecydowałem tam, gdzie mam największą szansę - czyli do skody. I to jest moment w którym przypomniałem sobie z motomirko, że mogę zaraz mieć kwaterę obok i zacząłem szukać trójkąta, chociaż dalej nie wiedziałem co z poszkodowanymi. W moto nie mam w skodzie nie znalazłem. Na szczęście w tym czasie przyjechał koleś ciężarówką i się zatrzymał, ustaliliśmy że stanie w poprzek (brak lepszego pomysłu). Wyciągnęliśmy nieprzytomnego kolesia ze skody, okazało się, że żyje i dycha to pozycja boczna ustalona. Panda się zapdła w grunt na parę centymetów, nie dało się otworzyć drzwi, ludzie w środku byli starsi i sporych gabarytów. Stwierdziliśmy, że nie da ich bezpiecznie rady wyjąć, zwłaszcza, że kobieta miała rękę przytrzaśniętą przez samochód. Padła decyzja - w oczekiwaniu na karetkę odcinamy prąd. Wykorzystaliśmy do tego łom z ciężarówki i proces się udał. W międzyczasie zjechało się ze 30 samochodów i pojawił się samozwańczy kierownik akcji ratunkowej który zdecydował z tym tłumem ludzi, że nie będą czekać na straż, tylko obrócą pandę sami. Stanowczo się sprzeciwiłem temu pomysłowi co doprowadziło do tego, że nie robiłem już nic, poza sprawdzaniem stanu zdrowia człowieka którego wyjąłem ze skody. Pic rel z momentu kiedy stałem się zbędny (już po obróceniu pandy). Generalnie ludzie z pandy zostali wyjęci przed przyjazdem straży i karetki, a wspomniana wcześniej kobieta poleciała helikopterem do szpitala. Taki dzień.
    pokaż całość

    odpowiedzi (46)