Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Babka u mnie w korpo co rok chodziła z wypowiedzeniem i dostawała podwyżkę. Tym razem jej podpisali. Popłakała się xD

    #korposwiat #logikarozowychpaskow

    odpowiedzi (60)

  • avatar

    TL;DR Na głównej wisi znalezisko z prawie 5tys. wykopów do zbiórki na NIEOKREŚLONE leczenie w Niemczech za NIEOKREŚLONĄ kwotę (zbiórka na 100tys.), gdy jest potwierdzenie, że dziecko ma wdrożone leczenie w POLSCE NA NFZ i metody nie zostały wyczerpane.
    Weźcie się wykopki zastanówcie, czy chcecie wspierać bezmyślnie takie żerowanie na ludzkiej dobroci.

    W skrócie:
    1. Wczoraj rano na głównej link do zbiórki (ok 2 tys. wykopów).
    2. Wiekszość komentarzy pod znaleziskiem to sugestie, że to może być oszustwo.
    3. Tekstu... zbiórki.nie da się.... czytać... ZERO konkretów odnośnie nowotworu, stadium:

    Potoczna nazwa"mięsak złośliwy".  Jak bardzo złośliwy? Bardzo

    4. ZERO konkretów odnośnie planów leczenia. Kwota 100tys. niczym nie uzasadniona. Czy leczenie na NFZ jest już wyczerpane? Nie wiadomo.

    Pieniądze są potrzebne na leki, żywność dla Amandy i leczenie w Niemczech   gdzie koszt będzie na pewno ponad ta kwotę .

    5. Niepotwierdzona tożsamość osoby zakładającej. Tekst pod względem merytorycznym pełen błędów, aż się nie chce wierzyć, że pisał to rodzic zaangażowany w proces leczenia. (Niezależnie od wykształcenia i IQ rodzice po takim czasie leczenia wiedzą bardzo dużo i muszą być świadomi, bo inaczej wkracza sąd rodzinny i pozozstawia decyzje lekarzom).

    6. Po wielu prośbach o potwierdzenia, odpowiedź na pytania o szczegóły, pojawia się zielonka, podająca się za brata chorej dziewczynki.

    7. Wstawione zostaje zdjęcie z dokumentem ze szpitala, że dziewczynka ROZPOCZYNA WŁAŚNIE CHEMIO- I RADIOTERAPIĘ W POLSCE, CAŁKOWICIE FINANSOWANĄ PRZEZ NFZ, która zapewne potrwa kolejne pół roku.
    Czyli możliwości 'bezpłatnego' leczenia na europejskim poziomie w Polsce nie zostały wyczerpane i zbiórka NIE JEST POTRZEBNA.

    8. Na pytania o konkrety padaja od zielonki odpowiedzi:

    Czytałem te posty, nie mam pojęcia kim jest tamta osoba i nie wiem skąd ma takie informacje (...) Badania Amandy wysłane będą do jakiejś kliniki w Niemczech, ja osobiście szczegółów nie znam, o wszystkim wiem zaledwie od tygodnia a o Niemczech dowiedziałem się wczoraj. (...)

    A do bardziej dociekliwych użytkowników:

    żegnam cię sherlocku holmesie

    9. Z 2 tys. wykopów owczy pęd sprawił, że jest ich wieczorem prawie 5tys. Szczegółów dalej brak.

    Najchętniej zawołałabym tu te 5tys. osób by mi odpowiedziały czy używają mózgu, a jeśli tak to dlaczego wykopały.

    To co wczoraj obserwowałam w kontekście tego znaleziska było jak dla mnie rzeczą okropną.
    Nie zrozumcie mnie źle - WARTO pomagać, materialnie czy niematerialnie - obojętne. Sama często pomagam (także finansowo) w przypadku leczenia pacjentów.

    Zbiórka pieniędzy od dobrych ludzi, gdy leczenie onkologiczne w Polsce jest naprawdę bezpłatne i na światowym pozomie jest dla mnie NIEMORALNE.
    Nie jestem prawnikiem, ale z tego co docztałam, to taka zbiórka dodatkowo nie jest chyba do końca legalna.

    Rozumiem bezradność, zwiększenie wydatków związanych z pobytem poza domem w szpitalu, dojazdami, zmniejszonym dochodem w związku ze spadkiem przepracowanych godzin. Ale to nie powód by wyciagać od ludzi 100tys. złotych.

    Nie napisałabym tego tekstu gdyby nie przekonanie o tym, jak wyglada w Polsce onkologia dziecięca i onkologia 'ogólnie' w porownaniu z ta na terenie Niemiec. Jako lekarz znam świetnie oba systemy.

    Jest naprawdę wiele potrzebujących dzieci i dorosłych, dla ktorych wpłata pieniędzy jest dużą szansą na lepsze życie. Szkoda tylko, że aby pomagać rozsądnie, trzeba się dobrze wczytać w cele zbiórki by wyselekcjonować tych najbardziej potrzebujących.
    Bo między nimi są takie właśnie 'konie trojańskie'.

    To Wasze pieniądze, ale proszę Was - MYŚLCIE.

    #rakcontent #medycyna #wykop #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #nfz #oszukuja #afera
    pokaż całość

    odpowiedzi (104)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania

    Na studiach miałem friends with benefits z jednym różowym 6/10. Zazwyczaj wyglądało to tak, że spotykaliśmy się na "wspólną naukę" rozmawialiśmy o swoich problemach, piliśmy i lądowalismy w łóżku. Była niezła w te klocki i lubiła się bawić. Wiem, że w tym okresie sypiała też od czasu do czasu z innymi - mówiła mi o tym.
    Po jakimś roku dowiedziałem się przypadkiem od jej przyjaciółki, że ona ma cały czas chłopaka z którym jest zaręczona, tylko on mieszka w innym mieście. Nie czułem się z tym dobrze, gdyż sam kiedyś byłem wodzony za nos. Doprowadziłem do konfrontacji i powiedziałem, że mi się to nie podoba. Stwierdziła, że nie kocha tego kolesia chce być ze mną, zerwie zaręczyny i uczyni mnie najszczęśliwszym facetem na świecie jak tylko dam jej szanse. Ja nie chciałem się wiązać, lubiłem ją, seks był niezły ale po prostu wiedziałem, że to kobieta nie dla mnie. Niestety ona nie przyjeła mojej odmowy i szukała kontaktu. Jakieś dwa miesiące później urządziliśmy ze współlokatorem impreze z której ja niewiele pamiętam. Obudziłem się po niej w swoim łózku nago wraz z nią. Wprosiła się na domówkę dość późno, zobaczyła że ja już nie kontaktowałem i wykorzystała sytuację. Wkurwiło mnie to i dałem jej to dobitnie do zrozumienia. Po jakimś czasie pojawiły się wiadomości o jej rzekomej cięży i tym, że dziecko może być moje (oczywiście baith). Nie łyknełem przynęty i traktowałem ją jak powietrze. Kontak urwał się całkowicie po skończeniu studiów i podjęciu roboty.

    5 lat poźniej postanowiłem się przebranżowić i zmienić pracę na inne korpo. Zaproponowano mi wymagające stanowisko ale na b. dobrych dla mnie warunkach. Nie poradziłbym sobie gdyby nie wylądował biurko obok naprawdę równego człowieka. Facet mi pomagał bez przerwy przez ponad rok. Dzieki niemu podpisałem umowę na czas nieokreślony i dostałem uczciwą podwyżkę. Mamy wspólne zainteresowania i spojrzenie na życie, więc zaczelismy się naprawdę kolegować. On wielokrotnie opowiadał o swojej rodzinie - 2 małych dzieci i zonie z którą jest od liceum. W zeszły piatek po raz pierwszy pojawił się na firmowej integracji bo uznał, że dzieciaki są już na tyle duże może je zostawić z dziadkami. Przyszedł na nią z małżonką, która jokazała się być różowym z początku tej historii.

    Nie wiem co mam w tej sytuacji uczynić. Wiem że kobieta którą kolega gloryfikuje i w której jest chyba dalej szaleńczo zakochany nie jest osobą za jaką on ją uważa. Zdradzała go wielokrotnie w tym też ze mną. Nie mogę spojrzeć mu w oczy. Mam w dodatku wrażenie, że jeśli mu powiem rozpierdole mu całe życie. Nie wspominam nawet o tym jaki to bedzie miało wpływ na atmosferę mojej pracy. Co robić? Trzymać mordę w kubeł czy spróbować powiedzieć mu prawdę?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    pokaż całość

    odpowiedzi (104)