•  

    Miałem wczoraj to nieszczęście zostać zaatakowanym razem ze swoim psiakiem przez wściekłego, dorosłego pitbulla. Od razu rzucił się do gardła mojemu psiakowi. Słyszałem tylko jego skomlenie. Kopniak nie zrobił na pitbullu żadnego wrażenia. W szamotaninie wypadła mi z bluzy pałka teleskopowa, którą noszę na takie sytuacje (psy mam całe życie, więc trochę doświadczyłem ataków, ale nigdy przez psa chorej rasy). Złapałem za nią i wymierzyłem cios w kręgosłup. Nic. Kolejny cios w okolice głowy. Puścił, obejrzał się na mnie i znowu zaatakował. Wtedy otrzymał kolejny cios w okolicę głowy. W tym samym momencie dobiegł właściciel i odciągnął go za nogi. Na szczęście mój psiak ma grubą sierść więc nic mu się nie stało. Właściciel pitbulla coś pultał, że leci mu z głowy krew. Więc suma sumarów pałka zadała pewne obrażenia. Ale mimo, że go trzymali dalej chciał atakować.

    I teraz wnioski na chłodno.
    Szczerze nie wiem czy pałka skutecznie pomogła by mi odeprzeć ten atak. Na pewno uderzenia pitbull odczuł na swojej głowie (w końcu puścił raz). Nie wiem czy nie rzuciłby się na mnie po dłużej chwili okładania go (nie myślałem o tym w tamtej chwili). Jeśli nie było by właściciela on by raczej nie odpuścił i przeniósł się na mnie. Miałem jeszcze nóż, ale nie wiem czy dałbym radę go zdążyć użyć. To nie są normalne psy, to są je*ani zabójcy.

    W mojej ocenie jeśli byłby to bezpański pies i nikt by nie przybył żeby go odciągnąć jedyna opcja to nóż. Wbić w brzuch kiedy dorwał mojego pieska. Miałem go w zasięgu bo trzymałem swojego na smyczy. Ewentualnie może mocny gaz pieprzowy, ale to w momencie kiedy dopiero dobiega. W wypadku kiedy już zaatakował mogło by być ciężko, żeby nie oberwał również mój pies.

    Macie jakieś doświadczenia z obroną przed psami? Co uważacie, że byłoby najskuteczniejsze w takiej sytuacji jaką miałem?

    #psy #samoobrona #pies #pitbull #obrona

    •  

      @limp: Podobno duszenie to skuteczna metoda

    •  

      @limp: Czasem też się zastanawiam. Łapiesz za głowę i kciuk głęboko w ucho? w oko? A co jak nie masz noża?

    •  

      @limp: Bulle w strefie czerwonej odłączają receptory bólu. Obstawiam, że Twoja pałka niewiele zdziałała. W takiej sytuacji najskuteczniej - moim zdaniem - jest złapać bulla za nogi i podnieść, tracąc grunt zwalnia uścisk i odwraca uwagę od ofiary. Wtedy zabrać ofiarę z oczu bulla i zapewne po sprawie, oczywiście w pojedynkę mało wykonalne. Gaz pieprzowy i nóż przeciwko bullowi to prośba o szybki transport do chirurga. Chyba, że jesteś kozakiem, który potrafi jednym sztychem przeciąć tętnice, wtedy masz szansę, że zanim Cię zgryzie się wykrwawi. Lanie bulla będącego w strefie czerwonej jest bezcelowe, po pierwsze nie czuje tego, po drugie zapach krwi i adrenalina napędzają go do eskalacji agresji.

    •  

      @corrs: złapać za nogi i wyrzucić do śmieci, śmieciarka zabierze xD

    •  

      @corrs: Nie za fajnie. Nie zastanawiałem się nad konsekwencjami - najważniejsze było dla mnie ratowanie mojego psa. A pistolet hukowy jest wstanie przestraszyć takiego psa? Dlaczego uważasz, że gaz pieprzowy to prośba o szybki transport do chirurga. Rozumiem odłącza receptor bólu, ale węchu chyba nie (skoro zapach krwi go nakręca).

    •  
      lord_gervasius via Wykop dla Windows Phone

      +1

      @limp: Był tu niedawno filmik z podobnej sytuacji. Właściciel poddusił pitbula paskiem od spodni i pies rozluźnił szczękę żeby zaczerpnąć powietrza.

      +: Orlo
    •  

      Chyba, że jesteś kozakiem, który potrafi jednym sztychem przeciąć tętnice

      @corrs: Moim pierwszym pomysłem byłoby wbicie noża w kark, między kręgi szyjne. Czy to nie powinno skutecznie go unieruchomić? Chyba że to nie takie proste tak trafić, żeby psa sparaliżowało?

    •  

      @misja_ratunkowa: Ja na co dzień stykam się z psami i na co dzień używam noża, na psa z nożem poszedł bym tylko wtedy, gdybym nie miał innego pomysłu ani nie znalazł innego wyjścia. To dobrze brzmi, ale jest słabo wykonalne.

      @lord_gervasius: Duszenie psa jest bardzo trudne, bo on jest z natury przystosowany do obrony przed takim atakiem. Pasek zaciśnięty na szyi i stopa w kark? no może ...

      @limp: Gaz pieprzowy działa drażniąco na układ nerwowy, który jest odłączony. Kiedyś tutaj krążył filmik o bullu rażonym - bezskutecznie - paralizatorem. Bull w strefie czerwonej jest nie do pokonania, tak uważam i ja osobiście nie widzę sensu w udowadnianiu sobie, że a może jednak.

      Bulle, poza jednostkami skrzywdzonymi psychicznie, są mało agresywne do ludzi, a łatwo dają się prowokować innym psom. Dlatego często, jak to miało miejsce w przypadku @limp: pomimo, że wszedł pomiędzy psy nie został zaatakowany. Nie byłeś po prostu zbyt interesującym celem. A dlaczego bull zaatakował Twojego psa? Nie umiem odpowiedzieć. Może było coś pomiędzy nimi, co sprowokowało. U psów jest tak, że jeżeli jeden uważa, że należny mu się bezwzględny szacunek, a drugi raczy to zlekceważyć, to jest już wystarczający powód do zadymy. Która najczęściej kończy się twierdzeniem pokonanego "sorry ziom". Bardzo rzadko psy zagryzają się na śmierć, przy czym podkreślam, że nie pisze tutaj o skrzywdzonych na psychice. A tym bardziej o hodowanych do walk.

      A tak nawiasem, w dobrych rękach bulle to psy łonowo-kanapowe. Miałem kiedyś bullkę, która była śmiertelnie niebezpieczna. Gdy wyczuła, że ktoś chce ją głaskać - koniec. Ale na jej widok, całkowicie bez powodu, listonosz przestał mi na podwórku wysiadać z auta, a inkasent z elektrowni zaczął odczytywać licznik przez telefon (sms - poda pan stan licznika?). Sama z siebie rasa jest ok, bo to dość stabilne psy, ale w rekach niestabilnych właścicieli mogą się pogubić. Pozdrawiam i życzę jak najmniej stresogennych sytuacji w życiu.

    •  

      @corrs:

      Ja na co dzień stykam się z psami i na co dzień używam noża, na psa z nożem poszedł bym tylko wtedy, gdybym nie miał innego pomysłu ani nie znalazł innego wyjścia. To dobrze brzmi, ale jest słabo wykonalne.

      To nie odpowiada na moje pytanie.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @misja_ratunkowa: Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: obawiam się, że prawdopodobieństwo skutecznego wbicia noża w kark psa i sparaliżowanie go jest w okolicach 0.
      Łatwiej, jak napisał @rider3031: walić go w nos, tutaj prawdopodobieństwo trafienia to jakieś 5%.

      Jeżeli już koniecznie chcecie własnoręcznie pokonać psa, a technika "nogi za pas" Was nie przekonuje, to możecie mu wybić oczy. Przy odrobinie wprawy można psa złapać za ucho, a wtedy kciuk w naturalny sposób wpasowuje się w oko tak trzymanej ofiary. Oczywiście, można złamać kciuk, no ale ... I żeby było jasne - w stosunku do bulli odradzam jakiekolwiek techniki siłowe, zdarza się, że nawet po śmierci nie można im zwolnić uścisku szczęk.

    •  

      @corrs: Psy generalnie się znały (jedno osiedle). Zawsze na siebie szczekały. Pech chciał, że tego dnia bull jakimś sposobem wymknął się z domu właścicielom i popędził dobre 300 metrów, aby nas dorwać (to też stwierdza dlaczego właściciel pojawił się tak późno).

      Ok rozumiem, że jest to przeciwnik niesamowicie potężny. Rozumiem też, że nie ma metody która w 100% pozwoli skutecznie odeprzeć jego atak bez odniesienia obrażeń moich lub mojego psa.

      Ale może wspólnymi siłami na bazie doświadczeń udało by się stwierdzić, co w takiej sytuacji było by najskuteczniejsze do obrony. I w grę nie wchodziło "zostawić psa na pastwę losu". Ja za mojego pupila oddałbym w tamtej chwili życie i tak czy siak podjął bym próbę obrony.

      Przeanalizowałem trochę temat dostępnych narzędzi. Rzeczywiście, na psa stworzonego do walki arsenał jest znacznie ograniczony. Pitbull zareagował na uderzenia pałką teleskopową w głowę (puścił mojego psa) więc na pewno musiał to uderzenie odczuć. Rozgruchotanie jego czaszki było by na pewno bardzo trudne.

      Moim zdaniem nóż o ostrzu 30 cm i średnicy 5 cm ugodzony z dużym impetem w brzuch wyrządził by bardzo duże szkody temu psu. Może pierwsze uderzenie by chwilę przetrzymał, pewnie nawet zdążył mnie ugryźć w rękę lub jeszcze doskoczyć do mojego psa, ale bardzo szybko by się wykrwawił. Duże znaczenie by miało gdzie został zadany cios. (Jak wielka powstała by rana i jak szybko by się wykrwawiał).

    •  

      @limp: Odradzasz stosowania techniki siłowych. A posiadasz wiedzę na temat reakcji bulli na huk? W zasadzie każdy pies bo i się wystrzałów petard itp. Może to jest skuteczna metoda. Są pistolety hukowe i gazowe jednocześnie.

      I kwestia paralizatora. Również na rynku są dostępne pałki 35 i więcej cm która rażą prądem o bardzo dużej mocy. Kilka sekund takiego porażenia u człowieka wywołuje poważne odurzenie. Na psa działa znacznie gorzej (raczej zakończyło by się śmiercią psa). I to wydaje się być najskuteczniejszą bronią.

    •  

      @limp: Strach przed hukiem jest kwestią osobniczą, jeden się boi, drugi nie.
      Paralizator na bulle nie działa, i tyle.
      Już napisałem: jeśli musisz interweniować to złap go za nogi i podnieś. Nic mądrzejszego nie umiem wymyślić.
      Edit: tylne nogi.

    •  

      @ZaQ_1: Używałeś czy raczej tylko w teorii?

    •  

      @limp: używałem, na gaz w oczach nie ma mocnych. Tylko to był taki gaz na ludzi bo to przed nimi chciałem się zabezpieczyć, ale jak mnie pies atakuje to nie będę wybrzydzał.

Gorące dyskusje ostatnie 12h