•  

    Ciągle nie mogę dojść do siebie po wczorajszym wpisie @szperacz i komentarzach, które go atakowały za cebulę. No w głowie mi się nie mieści, że ktoś może uznać za cebulę danie mniejszego prezentu "bo się powinno zwrócić" ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Szkoda, że już miałem swoje wesele. Teraz bym podliczył koszty i od razu ustalił cenę za wstęp. Daję zaproszenie, a w środku numer konta i kwotę do przelania, oczywiście sprawdzane potem na wejściu (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #wesele #slub #polactwo #patologiazewsi #bekazpodludzi

    źródło: wykop.pl

    •  

      @jamtojest: ja już wiem, że nie robię wesela skoro istnieje ryzyko, że dadzą mi 200zł za parę i nawet się nie zwróci za talerzyk, zwyczajnie mi się to nie opłaca! ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @Ravciu: Opłacalność wesela to sprawa kluczowa, jak w każdej inwestycji. Ludzie to mają naukowo rozpisane, wkład własny, stopa zwrotu, biorą dotacje na wesele z programu Innowacyjna Gospodarka, kredyty inwestycyjne w bankach, a tu przyjdzie taki cebulak i zepsuje wyliczenia swoim skandalicznym prezentem. Co potem powiedzieć współinwestorom?? Ech, w Polsce jak w lesie...

    •  

      @jamtojest: należy też uwzględnić sytuacje losowe, które spowodują, że dany gość się nie pojawi - to już powoduje ogromne straty :|

    •  

      @Ravciu: Nie no, jakie losowe. Nie pojawił się, a wcześniej potwierdził, to niech płaci. Ewentualnie śmierć może być wytłumaczeniem, ale to wtedy z ubezpieczenia na życie trzeba ściągać.

    •  

      @jamtojest: a co jeśli nie będzie miał środków żeby opłacić swoją nieobecność? Rozwiązać sytuacje nasyłając komornika? :3

    •  

      @jamtojest: echh, taki przedni post, a mnie ominęło bo #rozdajo tam wcisnął. Tyle przegrać... Taka gównoburza....

    •  

      @jamtojest: rzecz ma dwie strony.

      Organizujac swoje wesele, nie powinno sie wychodzic z zalozenia "musi sie zwrocic, a kto da malo, ten kiep"

      ALE - idac do kogos, powinno sie jednak pomyslec o tym, ze mlodzi ponosza koszta i milo byloby jednak dac choc tyle, aby sie zwrocilo za "talerzyk".
      W koncu nikt nie zmusza do pojscia na impreze, a 200zl za dwie osoby to tak nieco jedna ktak mocno srednio moim zdaniem.

    •  

      @agaja: Nie zgadzam się z tym kompletnie.

      Jak idziesz do koleżanki na imieniny, to też zastanawiasz się, ile wydała na wino i ciastka i chcesz, żeby się zwróciło?

      Nie, nie, nie. Zaproszenie na wesele to jest zaproszenie na wesele, nie ma żadnych warunków wstępnych. Prezent zależy od dobrej woli, zażyłości z parą młodą, zasobności portfela i paru innych rzeczy. Ja jako osoba zaproszona nie mam obowiązku znać aktualnych cen "za talerzyk". Mało tego, mogę być w takiej sytuacji finansowej, że wydanie np. 500 zł jest dla mnie mega problemem. Mam nie pójść? To zastanówmy się, po co jest to wesele - dla pieniędzy, dlatego że tak trzeba, czy po to, żeby przeżyć tak ważny dzień w życiu w otoczeniu osób, na których nam zależy?

      Miałem takie sytuacje przy moim weselu, ktoś mi powiedział że nie przyjdzie, bo cośtam cośtam, akurat staruszkę przez jezdnię musi przeprowadzić, akurat będzie chory i w ogóle. Po dłuższej rozmowie się okazało, że go nie stać na prezent. Powiedziałem, żeby się nie wygłupiał, bo to jest absolutnie nieistotne, może dać mi kartkę z życzeniami i też będzie dobrze. Dużo większym problemem była bliska koleżanka żony, która niby miała przyjść, ale kręciła do końca, aż nie przyszła. I też się tłumaczyła potem brakiem pieniędzy. Żona ma jej to za złe do dziś.

      Problemem jest to, że tworzymy jakąś chorą społeczną presję, która stawia wszystko na głowie. Młodzi robią wesele z przymusu, bo wypada, bo co ludzie powiedzą. Nie stać ich, biorą kredyty, zapożyczają się, albo zbierają przez dwa lata odmawiając sobie wszystkiego. Zamiast pieniądze przeznaczyć na coś ważnego, na mieszkanie, na wyposażenie, nawet na wycieczkę dookoła świata czy co tam kto potrzebuje, to oni przepierdzielą kilkadziesiąt tysięcy w jedną noc, BO TAK WYPADA.

      A potem oczekują, że goście im to zwrócą w prezentach. I goście też mają jakieś chore jazdy, że muszą dać 400 czy 600 zł. Nie wiem, może mam inne podejście do pieniędzy, ale dla mnie to jest kupa kasy. To jest drożej, niż zajebista impreza sylwestrowa. To jest tyle, co weekend nad jeziorem z rodziną. I to ma być koszt imprezy, na którą w sumie za bardzo nie chcę czasem iść, bo to nie mój styl zabawy, ale idę, żeby nie zrobić przykrości młodym itd. I sięgam głęboko do kieszeni, bo oni zapłacili za talerzyk!

      Czyli podsumowując, idę na imprezę, na którą nie chcę iść, płacąc jeszcze za to duże pieniądze, dla ludzi, którzy wcześniej zapożyczyli się i wydali fortunę, na imprezę której też nie chcą. Super!

      U nas na weselu była np. moja chrzestna. Mieszka w małym mieście, jest od 20 lat na rencie, tak jak jej mąż. Mają malucha, małe mieszkanko, miesięcznie pewnie z 1700 zł wpływów, z czego trzeba się wyżywić, zapłacić za leki itd. I oni dali nam 1000 zł, bo tak wypada. Miałem poważny problem z tymi pieniędzmi, zastanawiałem się, czy nie da się jakoś im tego zwrócić. Przecież ich ewidentnie na to nie stać. Tak jak pewnie sporą część innych ciotek. Ale nie, ludzie odejmą sobie od ust, wezmą chwilówkę w Providencie, ale zapłacą, bo przecież wypada, bo talerzyk!

      Kompletne, absolutne pomylenie pojęć. Mieszanie prezentu, czegoś co jest dobrowolnym gestem, ze zwracaniem kosztów i obowiązkiem utrzymania średniej. Tragedia.

    •  

      miast pieniądze przeznaczyć na coś ważnego, na mieszkanie, na wyposażenie, nawet na wycieczkę dookoła świata czy co tam kto potrzebuje,

      @jamtojest: na wycieczkę można pojechać w innym terminie, wesele jest raz w życiu.
      Wesele rok po ślubie?

    •  

      @jamtojest: ale przeciez ja napisalam wprost - nie powinno sie wychodzic z zalozenia, ze ma sie zwrocic.
      U nas tez byli tacy jedni goscie i dlugo ich namawialismy, aby pojawili sie bez prezentu.

      Natomiast wiele osob, bedac zaproszonymi na tego typu impreze, ma poczucie, ze fajnie jednak byloby tym mlodym choc nieco pomoc. Zwlaszcza, ze nie idziesz do obcego zazwyczaj.
      Imineiny to zupelnie inna skala, wiec porownanie wedle mnie nietrafione. Ale tez glupio byloby mi isc z pustymi rekami, jesli mam byc szczera.
      To są po prostu dwie strony medalu.

      Czyli podsumowując, idę na imprezę, na którą nie chcę iść, płacąc jeszcze za to duże pieniądze, dla ludzi, którzy wcześniej zapożyczyli się i wydali fortunę, na imprezę której też nie chcą. Super!

      pelna glupota.
      Po pierwsze - zapozyczanie sie na wesele swiadczy bardzo zle o inteligencji zapozyczajacych.
      A jak nie chce isc - to nie ide. Po co bawic sie w szopki?

      +: tyrald
    •  

      @jamtojest: polać temu Panu ( ͡° ͜ʖ ͡°) głos rozsądku

    •  

      @agaja: No rzecz w tym, że ludzie jednak się w te szopki bawią i stawiają sobie wymagania. Pożyczki na wesele są codziennością, tak jak i pożyczki na prezent.

      Napisałaś "powinno sie jednak pomyslec o tym, ze mlodzi ponosza koszta", z czym się nie zgadzam. Jak ktoś mnie zaprasza, to jest to jego sprawa ile na to wydał. Ani go nie prosiłem o robienie tej imprezy, ani o to, żeby mnie zaprosił.

      Natomiast zupełnie inna sprawa jest wtedy, kiedy są to bliscy znajomi lub rodzina, którym po prostu chcę dać więcej. Wtedy mogę się zastanowić ile ten talerzyk kosztował itd., ale to jest wyłącznie moja dobra wola, a nie żaden obowiązek.

      Tak zupełnie na boku - chodzi też o reakcję tamtej rodziny i branie ich w obronę. Że racja, że cebulactwo, że skandal żeby tak mało dać. Prezent to jest coś dobrowolnego, nawet jak by ktoś nie dał wcale, to też nie przestępstwo, tylko sprawa między nim a jego sumieniem. Może i by mi było przykro, ale to odrębna kwestia od obowiązku.

      Poza tym, staram się nie zaglądać nikomu do portfela. Może akurat miał taką sytuację, że go nie było stać.

      Chociaż przyznam, była taka sytuacja u mojej siostry na weselu. Jej chrzestny jest człowiekiem bardzo, naprawdę bardzo majętnym. I ma jedną, jedyną, ukochaną chrześnicę. Rozpływa się w zachwytach, jak to ją kocha jak córkę i w ogóle. I dał jej 500 zł ;) Przyznam, że poleciało parę ironicznych komentarzy na jego temat (tzn. między nami, nie publicznie), bo akurat on naprawdę mógł i powinien dać więcej. Ale cóż, jego sprawa. Obowiązku nie miał, chyba że moralny.

    •  

      na wycieczkę można pojechać w innym terminie, wesele jest raz w życiu

      @modzelem: Jasne. Kwestia tego, na czym komu zależy. Jeśli dla kogoś marzeniem życia jest wystawne wesele, to jego sprawa i nie mam nic do tego. Tylko niech potem nie oczekuje, że mu goście za to zwrócą, albo że jeszcze na tym zarobi. Jak ja spełniam swoje marzenia, np. kupuję sobie samochód, to nie oczekuję, że ktoś mi za to jeszcze zapłaci.

    •  

      @jamtojest: cebulaków nie przekonasz, oni szczerze wierzą że powinno się dać "nie mniej niż": na wesele, lekarzowi w kopercie, księdzu, itd.

    •  

      biorą dotacje na wesele z programu Innowacyjna Gospodarka

      @jamtojest: nie ma już POIG. był w perspektywie 2007-13, teraz jest Inteligentny Rozwój.

    •  

      @jamtojest: wjazd na wesele tylko z potwierdzeniem przelewuuuu huur duuur

      źródło: embed.jpg

    •  

      @maQus: GRAŻYNA ZROBIM JEDNAK NA TYJ DROŻSZEJ SALY, NAJWYŻEJ WINCYJ DADZO NA PREZENT

    •  

      @jamtojest jak się idzie na wesele daje się prezent. 200 zł na dwie osoby to mało, żenada. Poza tym on był jako osoba towarzysząca we siostry młodego. I to ze strony jej rodzinki wyglądało że ona dała prezent od siebie a on zazydzil, i oni k to mieli pretensje że to jest jakiś fagas. W ogóle nie wiem w jaki sposób dwoje pracujących ludzi nie może dać 400 złotych

    •  

      @marcelus: Może nie może, a może nie chce? Gdzie jest jakiś cennik ile się daje? I dlaczego nie ma kwoty na zaproszeniu?

      Robiłem ostatnio urodziny córki na sali zabaw, wydałem ponad 1000 zł i nie zwróciło się. A mogłem podzielić przez ilość osób i napisać ile mają dać kasy. Nie wiem jak pracujący rodzice mogą nie dać po stówce.

      Strach pomyśleć co by było, jak by oni zrobili to wesele w pałacu i to np. we Francji. Za talerzyk by wyszło że 3 tysiące i trudno, niech goście płacą.

      +: DreyfuS
    •  

      @marcelus: żenadą i buractwem jest wymaganie od kogokolwiek prezentu i grubej koperty.

    •  

      @jamtojest przecież wesela się nie zwracają, to jest mit, że się zwracają. Mało kto robi wesele żeby zarobić, to się po prostu nie kalkuluje. Wiadomo ile kosztuje talerzyk mnie więcej i mniej więcej się daje. Jeśli nie miałbym na prezent to bym nie szedł na wesele. Tak samo jakbym nie poszedł na urodziny z pustymi rękami. Bo tak po prostu nie wypada.

      +: kwiati
    •  

      @KHOT zenada jest pisanie takich rzeczy na zaproszeniu to prawda

    •  

      @jamtojest: tak, a jak siostry i faceta nie bylo stac na 500 w kopercie to trzeba bylo w ogole nie przychodzic xd taka to rodzina najwyrazniej

    •  

      @jamtojest: Wesele nie musi być wystawne, ja robię skromne na 70os. Fajnie będzie jak wyjdę na 0, ale nie liczę na to.

      +: R..........a

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Witam. Natomiast dzisiaj odpada sos BBQ, który miał 23.15% głosów i zajmuje 8. miejsce. Oczywiście wciąż głosujecie na najgorszy sos! Do dzieła.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jeśli chcesz być wołany - możesz kliknąć w plusa - lub zaobserwować tag ----> #wykopowawykreslanka

    odpowiedzi (64)

  • avatar

    W sobotę idę pierwszy raz jeździć na uberze od 17-4 nad ranem, jeśli ktoś chce wiedzieć ile można zarobić to plusujcie, wrzuce swoją dniówkę.

    #uber#bolt#katowice

    odpowiedzi (29)

  • avatar

    DAJ PLUSA A WYBIORĘ SPECJALNIE DLA CIEBIE AKTORKĘ PORNO.

    pokaż spoiler LIMIT TO 50 BO CHCE DOTRZYMAĆ SŁOWA.

    odpowiedzi (24)