Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Trzy krótkie opowiastki z zagranicy, które w Polsce by się nie wydarzyły:

    1. Po przyjeździe do Irlandii i znalezieniu roboty potrzebowałem samochodu. Znalazłem ogłoszenie na jakiegoś rzęcha, dzwonie, umawiam się na jakimś TESCO parkingu, szybkie sprawdzenie - biorę, typek wyciąga dowód rejestracyjny i wypisuje dane na ostatniej stronie, po czym ją wyrywa i mi wręcza z kluczykami. Jeżdżę sobie do roboty już kilka dni, gdy w końcu zatrzymuje mnie Garda, pokazuje wyrwany papierek... - proszę jechać.
    Kilka dni później przychodzi koperta z urzędu z wnioskiem do wypisania. Na poczcie zero opłaty stempel "free post". Kolejne kilka dni przychodzi dowód rejestracyjny (tablice pozostały stare) i kolejny wniosek, na wszelki wypadek, gdyby nastąpiła jakaś pomyłka np w nazwisku.

    2. 2 kwietnia 2005r. Po całym dniu "zasuwania" w zieleni miejskiej w Holandii (dwa lata przed otwarciem granic dla pracowników z polski to stawki tam były że hoho) postanawiam z kumplem z pracy przejść się do coffeeshopu The Grass Company - jak mnie pamięć nie myli. Za 1,5 Euro kupiłem zapakowanego hermetycznie gibona wielkości i grubości takiej, że w Polsce pewnie z 5 by skręcili. Jaramy sobie całkowicie legalnie, pełna kultura, pepsi, alkoholu tam nie sprzedawali, ludzie grają na automatach, śmieją się... aż tu nagle zaczynają bić dzwony we wszystkich kościołach w Tilburgu. 21.37 ,wyszedłem, stoję, patrzę w niebo i mimo iż już od wtedy dawno ateistą byłem smutno się zrobiło. Wielki polak jednak był.

    3. Wracamy na zieloną wyspę. Po utracie roboty składam wniosek o zasiłek. Zaraz po tym żona znajduje lepszą robotę więc szybka wyprowadzka na drugi koniec Irlandii. Ja kilka miesięcy dorabiam na czarno, aż w końcu łapie legalną fajną robotę. Odbieram pocztę, a tam właścicielka poprzedniego naszego mieszkania odesłała nam naszą korespondencję. Przeglądam. "W celu dostania zasiłku proszę się zgłosić tam i tam w terminie pół roku wcześniej".
    No super sobie myślę. Ale idę z tym papierem do urzędu w nowym mieście, tłumacze pani z okienka co i jak, czekam, przychodzi urzędnik, zaprasza do biura, robi mi herbatę i pyta czy potrzebuje tłumacza. Wyjaśniam co i jak, pokazuje papier - proszę się nie martwić - słyszę. - Odezwiemy się.
    Mijają dwa tygodnie dostaje pismo by udać się na pocztę w celu odebrania zaległego zasiłku. Szybko poczta, miła pani mi kilka tys Euro do ręki wypłaca.

    Czwarta w bonusie historia bo mi się przypomniała.

    4. Pewien stary dobry kumpel Czech, wielki fan rege, dzwoni, ze będzie w Cieszynie. W sumie niedaleko to jadę. Siadamy na rynku w Czeskim Cieszynie on wyciąga blanta i jara. Ja już wtedy nie mogłem palić bo z lekami co łykałem THC dobrze się nie dogaduje. Więc tak siedzimy, on jara, podchodzi policjant:
    - przesiądźcie się dalej, żeby nie tak na widoku...
    ...i sobie poszedł.

    #ciekawostki #takaprawda #neuropa i chyba trochę #zalesie
    pokaż całość

    odpowiedzi (55)

  • avatar

    Kumam że każdy próbuje zarobić jak jest okazją ale Grosik aka turbodebil robi to najgorzej.
    -jakas marka ciuchów z bazaru dla cyganów
    -guwnonapoj energetyczny droższy od Blacka/tigera
    -reklama najgorszej marki elektroniki czyli Manty
    Albo taki pazerny albo dobrze płacą (strzelam że to pierwsze)
    #pilkanozna #reprezentacja

    odpowiedzi (71)

  • avatar

    Nie lubię poniedziałków

    Dzisiaj poniedziałek, a więc prawdopodobnie część z Was usłyszy w radiu piosenkę "I don't like Mondays" irlandzkiego zespołu The Boomtown Rats. Jednak nie każdy wie, że inspiracją do napisania tego utworu były prawdziwe wydarzenia.

    16-letnia Brenda Spencer mieszkała na przedmieściach San Diego, a jej okno wychodziło na plac zabaw przy podstawówce Cleveland Elementary School. 29 stycznia 1979 roku około 8:30 rano drobna nastolatka otworzyła ogień do dzieci czekających na zajęcia.

    W tym czasie dyrektor i jeden z nauczycieli przebywali w gabinecie. Początkowo mylili huk z petardami. Przez okno zobaczyli jednak, że niektóre dzieci padają na ziemię, inne uciskają różne części ciała, a część rozgląda się przestraszona i zdezorientowana. Mężczyźni wybiegli, aby pomóc uczniom. Dyrektor niemal natychmiast został śmiertelnie raniony przez Brendę. Po chwili wybiegł woźny, który chciał okryć go kocem, jednak i on został postrzelony, na skutek czego zmarł. Po przybyciu policji, dziewczyna raniła także jednego z funkcjonariuszy. Cała akcja trwała około 15 minut, podczas których Brenda oddała od 29 do 40 strzałów (w zależności od źródeł) i raniła 8 dzieci. W końcu policja zarekwirowała śmieciarkę, którą postawiono na linii ognia.

    Po wszystkim dziewczyna zabarykadowała się w swoim domu. Dziennikarce lokalnej gazety udało się do niej dodzwonić i zapytała o motyw tak okropnego czynu. Brenda powiedziała „Nie lubię poniedziałków. Musiałam jakoś ożywić ten dzień”, a także „Nie miałam żadnych motywów, żeby to zrobić, to była po prostu świetna zabawa”. Nastolatka poddała się po siedmiogodzinnym oblężeniu. Podczas aresztowania nie stawiała oporu, była spokojna i opanowana. W mieszkaniu znaleziono liczne butelki po piwie i whiskey, jednak dziewczyna nie była pod wpływem alkoholu ani narkotyków.

    Co sprawiło, że młoda dziewczyna posunęła się do tak okropnego czynu? Brenda urodziła się 3 kwietnia 1962 roku w San Diego. Jej rodzice rozwiedli się, po czym zamieszkała ze swoim ojcem i dwoma siostrami. Jak wspominają nauczyciele, nastolatka ledwo odzywała się na zajęciach, była zamknięta w sobie, ale świetnie szło jej robienie zdjęć. Wygrała nawet konkurs fotograficzny. Dzieci z sąsiedztwa twierdziły, że Brenda zażywała narkotyki, wagarowała, kradła, była okrutna wobec zwierząt i fascynowała się bronią palną. Jednak jej ojciec powiedział, że „zawsze była szczęśliwą i dobrą córką. Dobrze się zachowywała i nigdy nie miała żadnych problemów w szkole”. To bardzo życzeniowe myślenie, ponieważ w 1978 roku włamała się do szkoły i strzelała w szyby. Miała na koncie próbę samobójczą, a przez wagarowanie była pod opieką kuratora sądowego.

    W grudniu 1978 roku psychiatra, który badał dziewczynę na zlecenie kuratora, zdiagnozował u niej depresję. Jej stan był tak ciężki, że zalecił umieszczenie Brendy w szpitalu psychiatrycznym, jednak jej ojciec nie zgodził się. Zamiast tego kupił jej pod choinkę karabin półautomatyczny kalibru 22 z mnóstwem amunicji. Brenda powiedziała „prosiłam go o radio, a on kupił mi broń” oraz „poczułam się tak, jakby on chciał, żebym się zabiła”. Kilka tygodni przed strzelaniną powiedziała przyjaciołom, że nikt jej nie rozumie, ale pewnego ranka wszyscy będą na nią patrzeć i będą pokazywać ją w telewizji. Czuła się niekochana, nieważna i miała żal do rodziny oraz nauczycieli za to, że nikt nie udzielił jej pomocy.

    Brenda przyznała się do zabójstwa dwóch osób oraz postrzelenia dziewięciu. Sąd potraktował ją jak dorosłą i skazał na dożywocie z możliwością wcześniejszego zwolnienia po 25 latach. Dziewczyna pierwszy raz ubiegała się o zwolnienie w 1993 roku i twierdziła, że podczas strzelaniny była pod wpływem alkoholu i narkotyków. Wniosek odrzucono. W 2001 roku powiedziała, że ojciec wykorzystywał ją seksualnie od 9 roku życia. Nigdy wcześniej o tym nie wspominała, nie było na to żadnych dowodów ani świadków. W 2005 roku twierdziła, że ojciec znęcał się nad nią i pewnego razu uderzył tak mocno, że nastąpił uraz płatu skroniowego mózgu (wcześniej twierdziła, że uraz był skutkiem wypadku na rowerze). Ostatni raz ubiegała się o zwolnienie w 2009 roku i będzie mogła znów to zrobić w 2019.

    Bob Geldof, lider zespołu The Boomtown Rats, w jednym z wywiadów powiedział, że Brenda napisała do niego list. Stwierdziła w nim, że jest zadowolona ze swojego czynu, ponieważ Bob uczynił ją sławną.

    Strzelanina w 1979 roku była pierwszą strzelaniną w szkole w historii USA. 10 lat później podobne przestępstwo miało miejsce w kalifornijskiej szkole Cleveland Elementary School w Stockton. 5 osób zostało zabitych, a 29 rannych. Uczniowie, którzy zostali ranni w strzelaninie z 1979 roku, bardzo mocno to przeżyli. Twierdzili, że to czego doświadczyli bardzo głęboko odcisnęło się na ich psychice, a wydarzenie z 1989 roku było dla nich swoistym ponurym przypomnieniem. W 2001 roku Brenda powiedziała, że czuje się odpowiedzialna za wszystkie szkolne strzelaniny, które miały miejsce w Stanach.

    Historia Brendy Spencer przedstawiona została w jednym z odcinków „Kobiet, które niosły śmierć” (S02E01, na Netflixie jest to odcinek 1). Można o niej także przeczytać pod linkami: 1 2 3 4 5 6

    #historieriley #kryminalne #ciekawostki
    pokaż całość

    odpowiedzi (85)