Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Widzę, że #hr.y robią co mogą ;) #krakow #gdansk

    #humorinformatykow #programowanie #heheszki

    odpowiedzi (33)

  • avatar

    Mireczki i Mirabelki, dzisiaj daję wam kolejne #historieinformatyka!

    Dziś znów o jednym z moich doświadczeń w #webdev.

    Jakoś specjalnie nigdy się do tego nie skłaniałem, aby być web developerem, no może poza teraz pracą i chęcią założenia własnej działalności w tym kierunku, ale dwa lata temu? W życiu bym o tym nie pomyślał.
    Przyszła jednak chęć dorobienia bo bida, a za 2k na parę minus 700 PLN mieszkanie i minus 300-400 zł na leki - było cienko, to tak w skrócie.

    Szukam więc zleceń i znalazłem, Pana, nazwijmy go Marka.
    Pan Marek prowadził firmę budowlaną i chciał założyć stronę internetową, typowa wizytówka, napisałem maila, oddzwonił i wywiązał się dialog, po którym wiedziałem, że stąpam z każdym kolejnym słowem po coraz cieńszym lodzie.

    -Dzień dobry, z tej strony Marek, reprezentuję firmę Marex-budowlanex, której też jestem szefem!
    Oho, samiec alfa...
    -No witam. KorniXPL z tej strony, kłaniam się. Jak Pan widzi swoją stronę?
    -No to ja widzę... Hmmm. Może Ty mi powiedz co widzę?
    -Mogę Panu doradzić, ale ostateczna decyzja należy do Pana.
    -No to szufla.
    Waat?

    No i porozmawialiśmy, doradziłem, poprosiłem o potwierdzenie tego mailowo - coby mieć na papierku - co sam mu przed chwilą podpowiedziałem i przesłałem to samo mailem. Powiedziałem jeszcze o domenie i hostingu, doradziłem odpowiedni plan, o cenie i kosztach przedłużania też wspomniałem, co z resztą było w moim mailu do niego.

    Odpowiedź przyszła błyskawicznie: POTWIERDZAM !

    Więc działam, Marex zrobił przelew, czekałem na potwierdzenie od firmy hostingowej i lecę z tematem.

    Piszę do niego o podesłanie zdjęć firmy, jakiś maszyn itd, żeby na stronie pokazać czym się dysponuje.

    -Wrzuć coś ładnego z neta bo ja to firmę mam w szopie, a sprzęt kupiony od ruskich po taniości i cały upierdolony stoi i czyścić tego do jednego zdjęcia nie będę, bo jeszcze mnie nie pojebało.

    No okej, ale zapytałem o jakieś modele sprzętu bo ja się na budowlance nie znam.

    -Aaaa jebnij tam jaką chatę, ale taką na wypasie żeby nie było że jakiś biedny jestem i sprzęt najlepszy.

    Urrrrrrrrrrr.... Jestem z branży IT nie mam pojęcia co to najlepszy sprzęt w budowlance, dla mnie betoniarka to urządzenie, które miesza cement i inne rzeczy, ale każda jest dla mnie taka sama....

    No to tłumaczę Mareczkowi, że się na tym nie znam i że nie chcę jakieś gafy popełnić, a on do mnie, że spoko, ma we mnie zaufanie, mam wrzucać co mi się podoba, bo skoro ja się nie znam to nikt się nie zna i jak będzie ładne to ludzie łykną - no nie powiem, sprytna strategia.

    No i wrzucam, poprawiam, działam sprawnie ogólnie rzecz biorąc bo bida pili, a w lodówce cud że jeszcze światło jest.

    Dzwoni Marek.

    -No młody, dumny z Ciebie jestem. Wiem, że na umowie mamy ustaloną datę do kiedy muszę Ci kasę przelać, ale nie obrazisz się jak Ci przeleję resztę za 3-4 miesiące?
    No myślałem, że padnę jak to usłyszałem.
    -Z całym szacunkiem, ale umowa jest jednak zobowiązująca, a ja jako student - trochę ściemniłem, ale no tłumaczył się nie będę - też pieniędzy potrzebuję.
    -Ale słuchaj, pieniądze dostaniesz, nie bądź łapczywy, ja nie mam teraz kasy i mówię kiedy będę miał.
    -No to skoro nie ma Pan pieniędzy to po co Pan stronę zamawiał?
    -Ej, ale nie przeginaj, bo ja mam znajomości. Jeden telefon i na dnie rzeki leżysz.
    -No i tu Pan przegiął. Na umowie jest data z końcem której jeżeli nie odnotuję przelewu to sprawę kieruję do sądu.
    -W dupie mam twoje sądy, ja znam ludzi z mafii, chcesz się z życiem pożegnać? Wiem że mieszkasz we Wrocławiu!
    -A ja wiem, że Pan w Rzeszowie, bo to jest w umowie i co z tego?

    Rozłączył się.

    Już się tak wnerwiłem, że nie próbowałem dzwonić, tylko napisałem maila, że tak jak mówi umowa pieniądze będą u mnie z danym dniem, albo sąd.

    Nic nie odpisał.

    Czas leci, już prawie zapomniałem o wzburzonej krwi i kurwicy którą wywołał Marek budowlaniec, ale patrzę w kalendarz i dziś powinny być pieniądze. Nie ma.
    Telefon do niego, ale odrzucił połączenie.

    No czyli wojna - nie do końca, ale już tłumaczę.
    Dzwonię do kuzynki, która jest prawnikiem i opowiadam całą historię, zapytała tylko czy mogę jej przesłać umowę. Przesłałem i oddzwania. No i w skrócie: Umowa legitna, jedziemy gościa polubownie czy chcesz pojeździć po sądach.
    Chciałem spróbować polubownie bo chujem dla ludzi nie będę mimo, że oni dla mnie są.

    Uwierzycie, że wystarczył jeden mail z kancelarii kuzynki i pieniądze były w ciągu dwóch godzin u mnie na koncie?
    Nawet ekspresowy przelew poszedł, a facet nadal się nie odezwał.

    Jednak warto mieć kogoś znajomego, na kogo można liczyć.
    Kuzynka nic nie chciała, ale kupiłem jej Rafaello, a jej wtedy rocznej córeczce wielkiego misia - w końcu jakby nie ona to kasy w ogóle bym nie miał.

    Mireczki, pielęgnujcie znajomości, czy to w rodzinie, czy poza nią, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będziecie potrzebowali pomocy - a tej nie odmawiajcie tylko dlatego, że wam się na ten moment nie chce!

    #truestory #justitthings
    pokaż całość

    odpowiedzi (56)

  • avatar

    Lokalny sklep całodobowy z alkoholem ( ͡º ͜ʖ͡º) USA
    #heheszki #mistrzparkowania

    odpowiedzi (16)