Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kupić mieszkanie czy wynająć? Dla wszystkich zadających sobie to pytanie spędziłem trochę czasu i przygotowałem arkusz kalkulacyjny który może pomóc oszacować sytuację.

    Trzeba wpisać metraż mieszkania, marżę kredytu i WIBOR, okres kredytu, cenę za m2 mieszkania, ubezpieczenie kredytu - oraz miesięczny koszt najmu + czynsz.

    Dla zadanej długości okresu, arkusz wyliczy dwie rzeczy: koszt przeżycia okresu w danym przypadku oraz liczbę nabytych netto m2.

    Liczba nabytych metrów to przyjęty przeze mnie wskaźnik opłacalności: w przypadku zakupu na kredyt jest to ilość spłaconych metrów (które już są twoje), a w przypadku wynajmu jest to ilość metrów na jakie zaoszczędziłeś nie kupując, a wynajmując. Obliczenia uwzględniają koszty remontów, czynszu, koszty początkowe zakupu itp.

    Arkusz pokazuje też ile wydasz pieniędzy by przeżyć zadany okres w obu przypadkach i co będziesz po tym okresie posiadać. Zakładamy oczywiście, że gdy najem jest tańszy niż kredyt, to różnica jest oszczędzana.

    Mam nadzieję że się to komuś przyda. Oczywiście jest wiele uproszczeń, bo musi być: nie wiemy jak będzie zmieniać się WIBOR, ceny mieszkań, ceny najmu - dlatego przyjmuję je za stałe. One i tak są ze sobą powiązane, a chodzi głównie o pokazanie ogólnej sytuacji.

    Jeśli ktoś uważa że gdzieś został popełniony błąd - proszę o komentarz. Jeśli się nadaje to poleci do wykopaliska.

    Udostępniam plik xlsx, oraz screenshot poglądowy by zobaczyć jak to wygląda bez otwierania pliku.

    xlsx: https://www.dropbox.com/s/effgec0nwzr0jg3/najem_czy_kupno_mieszkania.xlsx?dl=0

    #mieszkanie #dom #wynajem #kredyt #kredythipoteczny #nieruchomosci
    pokaż całość

    odpowiedzi (38)

  • odpowiedzi (10)

  • avatar

    Dobry boże, a miało być krótko...
    Dziś pod tagiem #logikarozowychpaskow trafiłem na wpis o różowym, który z pożaru zabrał krzesło. No beka.

    Jestem z pokolenia, które w czasie powodzi '97 już oglądało wiadomości i już wtedy rzuciło mi się w oczy, że wiele (nie tylko różowych) nie zabrało z domu praktycznie nic wartościowego. Nie dla tego, że nie mieli czasu - pokazali kolesia z lampką nocną, innego z jakimś talerzem. Dlaczego talerz, już lepiej stare zdjęcie rodzinne ze ściany. Nie jest łatwo zdecydować co jest dla Ciebie kluczowe w 30 sekund. To mało czasu, prawdopodobnie więcej czasu zajęło ci doczytanie do tego momentu. Wyobraź sobie: wpada strażak albo żołnierz i mówi, że za 4 minuty odjeżdża ostatni transport, z tobą, albo bez. 2 minuty na ubranie się, jedna na wyjście i zamknięcie drzwi, pół na spakowanie i pół na wymyślenie co da się spakować w pół minuty, twój mózg jednocześnie nie chce myśleć o zadaniu, myśli o tym, co to będzie z twoim domem. Kiepsko. No mniej beka.

    Różowy z wpisu siedząc na krzesełku tydzień przed zdarzeniem i godzinę po nim z pewnością zapytany przez kogoś "co byś zabrała w razie "W" wyrecytowałby ładną listę oszczędności, dokumenty, sprzęt cyfrowy, pamiątki, ubrania, koc. Problem w tym, że nie pomyślała o tym w ciągu 30 sekund szansy: 20 sekund gorączkowo szukała najważniejszych rzeczy w pamięci myśląc o tym czy jej mieszkanie (czy tam pokój) uda się ocalić po czym złapała za cokolwiek, żeby nie wyjść z pustymi rękami. Padło na krzesło.

    Pomyślcie dziś o tym co zabrać jutro i:
    - Oszczędności i drogą biżuterię trzymaj schowane razem, lub niedaleko od siebie.
    - Ważne dokumenty i rzeczy trzymaj w jednym segregatorze (np. akt własności mieszkania, polisę ubezpieczeniową, paszport, testament dziadka, akty urzędowe itp.) Tam też trzymaj zapasowy kluczyk do auta - wyobraź sobie - twoje mieszkanie płonie, ty stoisz obok swojego auta z segregatorem w ręku i myślisz o tym, że masz na to wywalone - polisa jest w segregatorze. Prześpisz się w aucie a jutro pojedziesz kupić jakieś ciuchy (masz w kieszeni pliczek banknotów i złoty kajdan, który traktujesz jak lokatę kapitału). Wszystko pięknie, ale auto zamknięte, a kluczyki płoną w mieszkaniu...
    -Na dnie szafy trzymaj torbę, której na co dzień nie używasz a w niej ciepły koc, wodę ubranie na zmianę (ew. wspomniany segregator), rozważ czy również namiot, karimatę i śpiwór.
    -Przećwicz ze 2-3 razy zabranie tego, co powyżej - powinno to zając nie więcej niż minutę.
    -Spisz listę wszystkich rzeczy, które dasz radę unieść i chciałbyś zabrać gdyby był na to czas. Uszereguj od najważniejszych do najmniej ważnych. Lista powyżej na czerwono, następne rzeczy i ich lokalizacja - np. "dyski z ważnymi danymi, lustrzanka cyfrowa i lapek - salon" na żółto, dalej, np. album ze zdjęciami - szafka, pamiątki po mamie - regał - te dajmy na to na zielono. Sprawdź i zanotuj ile czasu zajmie przygotowanie wszystkich rzeczy z każdego koloru i wyniesienie ich na zewnątrz. Powieś listę przy drzwiach. Podziel listę na "sam w domu" i "ja i żona" - w ten sposób jesteś przygotowany na strażaka, który powie 2 minuty, na takiego, który powie 7 minut i na takiego, który powie 15 minut. Żaden z powodzian '97 pokazywanych w TV nie był zadowolony z sytuacji, ale najmniej niezadowolony był gość, który na pierwszy sygnał o powodzi, na kilka dni przed zalaniem wsi spakował wszystko co dał radę w stare audi i postawił je na wzniesieniu kilometr od domu. Dom mu zalało, ale miał w czym spać, miał co zjeść, miał co na siebie włożyć.

    Dalej bez związku z nieszczęsnym różowym na krześle ale dalej w temacie bycia gotowym na klęskę, tym razem z daleka od domu:
    -Pierwszą godzinę w hotelu poświęć na zabezpieczenie się - znalezienie najszybszej drogi ewakuacji - policz drzwi, które musisz minąć do skrętu wodząc po nich palcem, piętra żeby nie zejść np. do piwnicy - możliwe, że będziesz musiał to odtworzyć w warunkach dużego zadymienia walcząc z paniką.
    -Zlokalizuj dwie najbliższe gaśnice.
    -Zlokalizuj bezpieczne schronienie (sprawdź czy da się wejść pod łóżko w razie trzęsienia ziemi, czy jesteś w stanie ukryć się w szafie w razie strzelaniny, co zabrać do szafy na wypadek, gdyby napastnik ją otwierał.

    Na co dzień zapominamy o takich rzeczach i w sumie, to nawet nie jest najgorzej jak kończymy na krzesełku patrząc jak płoną nasze dokumenty i sprzęt elektroniczny.

    #logikaniebieskichpaskow #gotowynawszystko #pozar #kleska
    pokaż całość

    odpowiedzi (32)