•  

    Mieli, nie wiem co robić. Z #gdansk miałem wyjechać pociągiem 4:30 ale było opóźnienie 50 minut. Okej. Dojechałem nim do #gdynia i musieliśmy czekać bo nikt nie wiedział co robić dalej. Potem kazano nam się przesiąść i na skmke. "Może państwo jakoś z dojadą"" powiedziała i miła Pani konduktor :)) Dojechalem. Do Wejherowa. Ppo długim czasie czekania przesiedliśmy się do autobusu który wywiózł nas w jakiś las. Tak, las. Kierowca nic nie wiedział. Czekał na drugi autobus. Jak już przyjechał to wysadził wszystkich i odjechał to został jeden autobus. Jeden jebany autobus na pierdyliard osób. W lesie, przypominam. Tak więc pojechał i zawiózł pierwszy rzut zostawiając nas bez żadnych informacji. Sygnału nie było więc nie dało się dodzwonić nigdzie. Po czasie jedzie autobus. Okazuje się że w stronę Wejherowa, więc w zupełnie drugą. Przyjeżdża wreszcie. Zabiera nas do.. nie pamiętam nazwy miejscowości. Kolejna dziura przed Lęborkiem. Wspominałem że mieli nas zawieźć do Lęborka? Mieli. Wysadzając nas w kolejnej dziurze przy PKP kazano czekać na pociąg. Czekamy. Podjeżdża skmka od strony Lęborka. Nią nie jedziemy bo nie. Znowu podjeżdża autobus w który wsiadamy. Wiecie gdzie pojechaliśmy? Do Lęborka do którego było znacznie bliżej? Nie. W stronę Wejherowa. Znowu zaleziosna dziura ale inna. Myślę sobie nie no, tu już na pewno w stronę domu pojadę. Skmka nadjeżdża ze strony Wejherowa. No myślę sobie świetnie! Wsiadam i jedzie do Gdańska..... Przed wejściem do pociągu mówiono aby wysiąść w Wejherowie (drugi raz tu już jestem). Wysiadłem. Pociąg odjeżdża, sporo osób wyszło ale każdy w swoją stronę. Idę do kasy się dowiedzieć co teraz. Babka każe mi biec na.podstawiony autobus. Biegnę. Nie ma żadnego autobusu. Wracam i dowiaduje się, że w takim razie muszę czekać dwie godziny, minimum, na to aby pociągi zaczęły kursować w tamtą stronę. Tak. Teraz siedzę w jebanym Wejherowie. Chce się dostać do Koszalina od godziny 4. Jestem tu już drugi raz dzisiaj. Mam jeszcze czekać ponad godzinę ale to wszystko zależy od tego aż naprawia trakcję. Przekaz informacji pasażerom jest tragiczny. W autobusach ludzie krzyczeli i grozili kierowcom z e chcą jakichkolwiek informacji. Kierowcy nic nie wiedzieli.. wspaniała podróż. Dziękuję #pkp #podroz #polska

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    NAUKOWCZYŃ
    NAUKOWCZYŃ
    NAUKOWCZYŃ

    NAUKOWCZYŃ

    pokaż spoiler NAUKOWCZYŃ


    #razem #bekazlewactwa

    odpowiedzi (48)

  • avatar

    Byłem dziś w banku wpłacić pieniądze. Jako, że akurat w tym banku mam tylko kartę kredytową i żadnej karty do kont, to musiałem wpłacić w kasie. Pani ładnie przeliczyła dane jej 5000 pln, a że system szwankował i trzeba było czekać, to z nudów przewertowała je nawet 3 razy.
    Po kilku minutach komputer się odmulił, więc można było dokończyć wpłatę. Dostałem kartkę do podpisu z prośbą o sprawdzenie czy wszystko się zgadza. Nigdy tego nie robię, jedynie się podpisuję i oddaję kartkę. Dzisiaj było inaczej i nawet nie wiem dlaczego, spojrzałem na kartkę. A tam ewidentny błąd. Zamiast 5 tys. było 7000. Nikt nie patrzył, więc... oddałem pani kartkę ze stwierdzeniem, że no raczej się nie zgadza. Dziwną miała minę; ulga ewidentnie malowała się na jej twarzy. Wątpię, czy nawet jeśli bym to podpisał, to czy faktycznie by te dwa tysiące także pojawiły się na moim koncie. Nawet wtedy o tym nie pomyślałem. Na pewno zaoszczędziło to sporo czasu i stresu owej kobiecie.
    Dostałem długopis. (ʘ‿ʘ)

    Aż mi się przypomniała historia jak miałem 18 lat, gdy w pierwszej swojej "poważnej" pracy pojechałem zatankować samochód służbowy (dowóz jedzenia ( ͡º ͜ʖ͡º) ) z pieniędzmi otrzymanymi z firmowej kasy. Zatankowałem gazu za 50 pln, poszedłem do kasy aby zapłacić, dałem banknot i dostałem 50 złotych reszty. Chwila, chwila. Przecież dałem kasjerowi 200 pln, więc brakuje stówki. Upomniałem się o to, a kasjer dał mi tę stówę bez słowa sprzeciwu, uznając, że widocznie musiał się pomylić. Po przyjeździe do firmy rozliczałem się z pieniędzy z zamówień i paliwa. Pieniędzy było za dużo... o stówę. Okazało się, że to mi się w głowie coś uwaliło i wcale nie miałem banknotu dwustuzłotowego, a jedynie 100 złotych. Komentarz współpracowników? Ciesz się, jesteś do przodu. Wtedy to było 20 godzin mojej pracy!
    Co zrobiłem pod koniec dnia pracy? Jak wracałem autobusem do domu, to po drodze wstąpiłem na tę stację z przeprosinami i stówą w ręku. Facet nawet nie wiedział co powiedzieć.

    Jakoś nie umiałbym nic ukraść.

    #czujedobrzeczlowiek #truestory
    pokaż całość

    odpowiedzi (64)

  • odpowiedzi (24)