Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Witajcie

    Mam pewnien problem z #dziewczyna z którą w #zwiazki. Otórz jesteśmy razem od roku. Jakoś 2 miesiące temu byliśmy na weselu u jej rodziny. Ja jestem osobą, która nie tańczy (nie potrafię, nie lubię). Wolę posiedzieć i z wujkiem Mirkiem i ciocią Bożenką pogadać o "życiu" albo z Sebastianem o samochodach. Moja dziewczyna z kolei uwielbia tańczyć. Najchętniej by nie schodziła z parkietu. Kompletnie mi to nie przeszkadzało, że tańczy z innymi. Chce, niech tańczy. Ja wolę popić i pogadać.
    Na początku września ona ma kolejne wesele i zaproponowała, że skoro nie umiem tańczyć, to weźmie na wesele naszego wspólnego kolegę ( przez którego się w ogóle poznaliśmy) na to wesele. Spytała mnie co o tym sądzę. Generalnie mnie to bardzo wkurzyło, ale nie dałem po sobie poznać. Powiedziałem, że muszę to przemyśleć.
    Jestem zdania, że skoro jest ze mną, to powinna zaakceptować to, że pewnych rzeczy nie lubię robić lub nie potrafię. Dziwnie bym się czuł potem w oczach jej rodziców, jak frajer, który oddaje ich córkę koledze (choć wiem, że kolega i tak by nic nie zrobił, bo jest ciapą życiową, no ale umie tańczyć :p). Albo gdy ktoś jej spyta, "gdzie Twój chłopak z którym jesteś od roku? A w domu, bo tańczyć nie umie" - no żenada...

    Czy mam rację? A może teraz pokazuję #logikaniebieskichpaskow? Czy jednak #logikarozowychpaskow?
    PS: Powiedziała jeszcze, że jakby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała, wtf?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    odpowiedzi (67)

  • avatar

    #nightdrive
    Kobieta mnie wqrwiła, jeźdzę już ponad godzinę bez celu słuchając System Of A Down.

    odpowiedzi (32)

  • avatar

    No i końca nadszedł czas.

    pokaż spoiler Czteroletni związek legł w gruzach, bo różowa zabalowała.


    Różowy chciał pojechać na weekend z psiapsiółkami na Mazury, to pojechała.
    Przecież jako kochający i dbający facet nie będę jej trzymał na łańcuchu - #pdk chciałoby się powiedzieć.
    Pojechała, wróciła, szybko zleciało.
    Ale coś zaczęło mi nie grać po jej powrocie. Dziwnie się uśmiechała, dziwne spojrzenia.
    Myślałem, że może mi się zdaje, ale że mam wścibską naturę to spróbowałem pociągnąć ją za język.

    No i zacząłem od wypytywania, jak było na wyjeździe, czy dobrze się bawiła.
    Zaczęła mi odpowiadać ogólnikowo, bez ekscytacji jak zawsze to robiła, więc zapaliła mi się lampka, że coś jest na rzeczy.
    No i ciągnę i ciągnę i ciągnę, ale nic.
    W pewnym momencie wypaliłem, że nasza wspólna znajoma, Ala, widziała je tu i tu, bo też tam była - znałem lokalizację po Snapchacie. Była to moja zarzutka, ale zadziałała.
    Zrobiła się blada, patrzyła na mnie z przerażeniem, a ja ze stoickim spokojem pytam czy nie ma mi czegoś do powiedzenia.

    No i wybuchła płaczem, zaczęła się mieszać, przepraszać, że ona nie chciała, że za dużo wypiła, że koleżanki sobie balowały a ona sama siedziała - powodów tyle, że nie sposób zapamiętać.
    Dalej nie wiedziałem dokładnie co się stało, więc ponownie zapytałem czy nie ma mi czegoś do powiedzenia.
    Odparła, że za dużo wypiła, że nie pamięta, że chyba pocałowała jakiegoś faceta - chyba, może, nie wiem, masło maślane.

    No i przechodząc do finału.
    Kazałem jej się spakować i wynieść natychmiast.
    Zaczęło się proszenie, błaganie, skomlenie, płacz.
    W końcu się spakowała, wsiadła w samochód i pojechała w siną dal.

    Miejsce miało to wczoraj.
    Przyznam, że jakoś mną nie rzuca na boki jeżeli chodzi o żal, złość czy cokolwiek, staram się sobie to racjonalizować i co mnie dobija tutaj to logika tego wszystkiego.
    Jeżeli nie była szczęśliwa, brakowało jej czegoś, zawsze można powiedzieć, zapytać, pogadać. Jeżeli nie, to powiedzieć wprost, że to nie działa, dziękuję i cześć.

    Kolejną rzeczą, która mnie wkurwiła i wkurwia do teraz, że w parę godzin po całym zajściu, mój telefon napierdala, bo każdy znajomy, każda znajoma, psiapsi itd, chce mi powiedzieć, że ŹLE postąpiłem. Że jak mogłem tak postąpić.
    Że trzeba usiąść i porozmawiać. Że to nic wielkiego. Że każdy popełnia błędy.
    Debile potrafią nawet dzwonić o 3 nad ranem by zapytać co się odjebało.

    Idę na siłownię się wyżyć.

    P.S. - czy naprawdę nie warto być wiernym?

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zdrada #niebieskiepaski no i klasycznie #tfwnogf
    pokaż całość

    odpowiedzi (68)