•  

    Mam takich paru artystów do których lubię czasem zaglądać. Zobaczyć jak się miewają, co wydali, może ruszyć ich płyty mimo ze od lat nasze drogi się mocno rozjechały. To coś w stylu zerkania na konto swojego/swojej ex po latach bo wyskoczył na fb jakiś komunikat o niej/nim związany. I zerkasz wtedy, patrzysz jak się układa. Ja się tam ciesze jak się ludziom powodzi, nie trzymam urazy bo po co. I właśnie tak mam z tymi artystami. Jak widzę że coś się dzieje dobrego to się cieszę, jak jest cicho albo słabe albumy to troszkę się martwię w środeczku i wzdycham jak do starego ziomeczka:,,Mordo, co się stało?’’ I właśnie ostatnio zadałem pytanie takiemu jednemu panu. Oczywiscie odpowiedzi nie dostałem ale czasami chciałbym do niego serio napisać list i spytać się o to. Jak starego kumpla którego średnio rozumiem ale z całego serca chcę mu pomóc. Wgl moja fascynacja nim jest dosyć dziwna. Bo mało o nim wspominam, ledwie kto zna(tak, tylko jedna osoba w przeciagu tych dajmy na to 10 lat siedzenia w muzyce powiedziała mi-ZNAM GO!) i nie tworzy niczego zjawiskowego. Ale byłem na jego koncercie. Magiczny OFF Festival 2012, Trzeci dzień, scena główna. Pamietam teraz że grzało jak cholera, byłem zachwycony Trzema stawami i zrezygnowałem z koncertu… Ty Segall. Dzis dałbym sobie w ryj by przemyśleć decyzję z 4 razy ale wtedy wybór był prosty. Idę na scenę główną by zobaczyć BAXTERA DURY’EGO Zapraszam na małą lekturkę nt historii Baxtera, bo jest ona lekko przerażająca.

    Baxter w tamtym momencie był na szczycie swojej sławy. Był niecały rok po wydaniu Happy Soup, gdzie znajdują się dwa jego najlepsze utwory: Isabel i Claire. Właśnie kobiety będą miały mocny odcisk na jego życie, ale zanim do tego dojdziemy opiszmy co się z nim dzieje. Sama płyta nigdy nie osiągneła statusu sławy, ledwie 110 miejsce na liście płyt w UK co było i tak najlepszym wynikiem, chociaż we Francji dotarł już wyżej. Baxter od 2014 niczego nie wydał. Zakopał się pod ziemią na długi czas az od sierpnia jest informacja o nadchodzącym nowym albumie w tym miesiącu. Ogólnie patrząc na jego osobę to widać ze przeżył wiele. I chciałbym móc go przytulić bez myślenia o tym co było. Bo trzeba wiedzieć kim jest Baxter. Otóż miał on tatę, który zasłynął trochę w UK. Tatusiem był słynny(nie dla wszystkich) IAN DURY. Legenda punka, bez którego trudno definiować ten przeskok w końcówce lat 70 z punka do post-punka. Świenie połączony punk z elementami wchodzącego new wave. Fragmenty ska, ballad typu barowego i klasycznego rocka-o to cały Ian Dury. Nie mam pojęcia już jak wyglądało to w książce:,,Podrzuć, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Post-punk 1978-1984’’ Simona Reynoldsa bo dawno czytałem ale była wzmianka o tym, jak twórczość Iana wpłyneła na pokolenia artystów. Może nie tak jak inne ikony i ich longplaye ale jakoś zaznaczył swoją historię(tutaj poproszę o odzew @Constantine bo wiem ze masz książke i jesteś pewnie w trakcie czytania. Mylę się czy nie? :P ). Ian o ile miał talent do tworzenia całkiem ciekawych utworów z The Blockheads tak bardziej zależało ludziom na jego osobie. Wariata scenicznego potrafiącego zrobić wszystko by się pokazać. Dochodzi do tego jego specyficzny styl. Otóż w wyniku przebytej choroby polio, Ian miał sparaliżowaną lewą stonę ciała, tzn. dłoń mu nie banglała jakby chciał przez co wyglądał trochę sztuczniej i inaczej niż reszta artystów w tamtym okresie. Od 7 roku życia żył w takim stanie, a trzeba doliczyć również specyficzne czasy powojenne w UK. Mocny konserwatyzm, strach przed wojną, dyscyplina. Ian wylądował w mocno surowej szkole dla… niepełnosprawnych. Tam w wyrósł na ,,bestię’’ która z czasem dawała swoje światło dzienne. W 1972 urodził się Baxter, jeszcze przed sława ojca. Więc dorastający chłopiec obserwował przemianę ojca i jego wylewy frustracji własnej przeszłości połączonej z szalonym czasem używek i alkoholu. Wcześniej był zespół Killburn and the High Roads ale sławy nie osiągneli. W każdym razie, 1977 nadchodzi a nim najbardziej znane dzieło od Iana czyli Sex, drugs and rock and roll. Utwór który stał się wręcz hymnem pokolenia. Główną definicją punku i tego, przed czym każdy rodzić chciał uchronić własne dzieci. Utwór był zakazany przez BBC, wiadomo ;v Ale nie zmieniło to nic w świecie muzyki. Ian stał się kimś. Gwiazdą, tym czego chciał. Faktem jest ze okres dorastania mu nie pomagał i mógł w końcu wylać swoją frustrację na scenie. Jednak były też sprawy rodzinne. A tutaj już nie było tak kolorowo.
    Kiedy wychodził debiut ojca, Baxter miał 5 lat. W wieku 13 lat ojciec rozstał się z matką(która i tak ten okres żyła z zasiłków bez pomocy męża) i zabrać syna z sobą. Ten wychowywał się w istnej bohemie: pełnej narkotyków, dziwek, psychicznych ludzi i rzeczy poza prawem. Istna patola. Trudno było mu odnaleźć sens życia, żył istną wolnością. Sam wyleciał ze szkoły za wyrzucenie krzesła przez okno pierwszego dnia ;v Dopiero w 1994 roku w momencie śmierci matki zebrał się na tyle by ogarnąć swoje życie. Poukładał je, ukończył szkołę i zainteresował się muzyką jak jego ojciec. I słychać to w jego twórczości. Jest spokojniejsza, mniej rwana i agresywna. Raczej melancholizm i pełen smutek. Mimo tego co opowiadał o sobie że wyrósł z tego i nie trafia go to jednak słychać to. Po prostu czuć smutek i pewną formę rozgoryczenia w życiu. Na domiar złego 2 lata później po śmierci matki przyszła informacja o raku jelita ojca. Ian grał do końca, ostatni koncert odbył się w grudniu 1999 by w marcu 2000 odejść z tego świata. Baxter stał się spadkobiercą jego twórczości i sławy. Poszedł w inną stronę, za to mu trzeba oddać ze nie odcinał kuponów od sławy ojca. Jednakże gdziekolwiek zerknąć można znaleźć jeden mianownik-syn Iana Dury’ego. Nie zdołał(może jeszcze) postawić własnego pomnika w życiu. Życzę mu jak najlepiej bo zdarzały się dobre momenty jego kariery i jeszcze trochę przed nim. Ale na ten moment jest dla mnie taką osobą którą przy spotkaniu przytuliłbym i bez słowa zrozumiał co w nim siedzi. Ostatnio wrzucałem jeden utwór Baxtera ale warto podzielić się kilkoma innymi od niego
    Claire
    Isabel
    Cocaine Man

    I mały bonus, wykonanie z tego OFFa utworu Trellic które zresztą widze pierwszy raz. I mam małego feelsa przez to ;v

    Popłakałem to teraz otaguję i zapalę sobie. Fajeczek za mojego ziomeczka który nawet nie wie o moim istnieniu.

    Ian Dury - Sex & Drugs & Rock & Roll

    #muzyka #zimniokpoleca #postpunk #newwave #iandury

    źródło: youtube.com

Gorące dyskusje ostatnie 12h