Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Zauważyłem, że różnej maści gimbusy nie potrafią dziś zrozumieć fenomenu Gothica w Polsce.

    Najwidoczniej nie pamiętają tamtych czasów, początku lat 2000, gdzie wiele rzeczy z Gothica bylo naprawdę rewelacyjnych.

    Pod koniec roku 2000, wyszedł Baldur's Gate 2, według części osób najlepszy CRPG w historii. Jednak był on klasycznym erpegiem z widokiem z góry i rzutem izometrycznym, do tego wcale nie najlepszym, wbrew twierdzeniom niektórych (Black Isle Studios >>>>>>>>>> złoto >>>>>>>>> gówno >>>>>>>>>> BioWare).

    Przykładowy screen

    Pierwszy Gothic wyszedł zaledwie pół roku później i pozamiatał. Był już grą w pełnym 3D, całkowicie zdubbingowaną, gdzie człowiek to człowiek, scierwojad to ścierwojad, a nie jak w Baldurze, kupka pikseli, które machają na siebie stymulując walkę.

    Do tego te postaci cały czas coś robiły. Ktoś gotował, ktoś spał, ktoś jarał zielsko, czy modlił się, a w dodatku zmieniało się to w zależności od cyklu dobowego, co było istną rewolucją, bo jeszcze Bethesda w 2006 roku (XD) robiła duży atut marketingowy z faktu, że w Oblivionie postaci chodzą spać w nocy.
    Koniec końców, w Gothicu mieliśmy duży, otwarty świat, z bardzo dobrą jak na tamte czasy grafiką, który ŻYŁ. W dodatku był to świat mroczny i brutalny, a takie rzeczy u nas się wyjątkowo dobrze sprzedają.

    Zaledwie półtora roku później wyszedł Gothic 2 i to on jest głównym powodem popularności tej serii. Miał wszystkie zalety Gothica, czyli duży, żyjący świat, system walki oparty na rozwoju postaci, a nie klikaniu jak pojebany i bardzo dobry dubbing, tylko było tego dużo więcej niż w pierwszej części.

    Dodatkowo dostaliśmy doskonały średniowieczny, ciężki klimat, fabułę opartą na walce archetypicznej rycerza, ze złem, a w naszej kulturze te klimaty mają branie. W Niemczech, w których w końcu ta gra powstała, również ceni się średniowieczne opowieści i archetypy, dlatego gothic był tam również bardzo popularny.

    Potrzeba takiej gry była dodatkowo podkręcona Władcą Pierścieni, który właśnie w tym okresie był emitowany w kinach i każdy kto pamięta tamte czasy, wie, że był nie mały szał na te filmy.

    Dzieci, które oglądały walkę z orkami i potworami na ekranach kin, miały możliwość samemu walczyć z tymi samymi potworami na swoich komputerach. Seria Gothic nie mogła mieć lepszego momentu na premierę.

    Kilka słów o dubbingu. Był on reżyserowany przez królową polskiego dubbingu, śp. Joannę Wizmur. To jej zawdzięczamy tak mistrzowsko zdubbingowane filmy jak Shrek, czy Asterix i Obelix: Misja Kleopatra.

    Dodając do tego znanych aktorów, musiało wyjść coś zajebistego. Dubbing ma w tej grze lekką manierę teatralną, ale wiedząc kto kierował jego tworzeniem, można w ciemno uznać to za celowy zabieg. Wszak ta gra to jakaś forma teatru, gdzie każdy NPC codziennie gra swoją rolę, kowal kuje, kucharz gotuje a kurwy u Bromora tańczą i piją.

    Warto też wspomnieć o tym, że w Polsce PC jest najpopularniejszą platformą do grania, a gothic był grą wyłącznie na PeCety.

    Podsumowując, dwie pierwsze gry z serii Gothic miały wszelkie atuty, żeby zyskać w Polsce status gier kultowych. Ich klimat uderzał w seria Polaków, którzy wychowali się na bajkach o rycerzach i smokach, posiadały najlepszy jak na tamte czasy, żyjący i spójny świat, a do tego wyszły w czasie ogromnego hajpu na fantasy i zabijanie orków.

    Ukoronowaniem tej gry był doskonały dubbing, wykonany przez mistrzynię w swoim fachu.

    Fakt, że ta gra była później sprzedawana w każdej gazecie o grach za psie pieniądze wprowadził ją pod strzechy w czasach, gdy mało ludzi miało stałe łącze i ściąganie gier nie było tak popularne, przez co grało się we wszystko co było w zasięgu.

    Z tych powodów w Roku Pańskim 2017 wciąż powstają przeróbki i piosenki z gry wydanej 15 lat temu, które mają kilkaset tysięcy, a nawet kilka milionów wyświetleń.

    #gry #staregry #gothic #gimbynieznajo #crpg #pcmasterrace
    pokaż całość

    odpowiedzi (81)

  • avatar

    Opowiem Wam historię...

    Mieliśmy w grupie znajomych pewnego chłopaka. Niech na potrzeby tej historii zostanie Damianem. Chłopak przystojny, inteligentny, z ambicjami, dowcipny i naprawdę sympatyczny. Jako że widywalismy się z tą grupą znajomych minimum 2 razy w tygodniu, widywalismy również i Damiana. I ja i mój niebieski go lubilismy.

    Jakiś rok po naszym ślubie Damian zaczął pojawiać się w moim życiu dosłownie wszędzie - spotykalam go na uczelni, mimo studiowania na różnych wydziałach, na mieście, u znajomych, itd. Do tego zaczął często dzwonić czy pisać. Zazwyczaj w błahych, neutralnych sprawach, jednak rozmowy szybko schodziły na inne tematy - nic zdroznego, ale potrafiliśmy gadać po pół godziny, kiedy ja nie znoszę gadać przez telefon.

    W pewnym momencie miałam wrażenie, że ten chłopak jest dosłownie wszędzie. Jednak nie przeszkadzało mi to. Lubiłam jego towarzystwo. Lubiłam z nim rozmawiać. Jednak przestałam mojemu mężowi wspominać o moich kontaktach z Damianem. Gdzieś podskórnie wiedziałam, że mu się to nie spodoba, mimo że nie było nic zdroznego między nami. Jedynie moja świadomość, że się podobam temu chłopakowi.

    Taka sytuacja trwała kilka dobrych tygodni. I było mi z nią coraz bardziej niewygodnie. Wiedziałam, że Damian czeka na sygnał, że możemy "podejść do siebie bliżej", co z resztą coraz mniej subtelnie w zartach sugerował. I co tu dużo mówić... podobał mi się ten człowiek i mi imponował i niejednokrotnie czułam ekscytacje, wiedząc, że go spotkam.

    Pewnego wieczoru, oglądając z mężem film, dostałam smsa od Damiana. To był moment, w którym nie wytrzymałam. Zaczęłam opowiadać niebieskiemu, że spotykam Damiana wszędzie. Ze mamy stały kontakt. Ze ja tego kontaktu nie inicjowalam, ale umyślnie podtrzymywalam. Ze mnie ten czlowiek fascynuje. Było mi tak głupio przed niebieskim. Tak wstyd.

    Jednak im dłużej opowiadałam i wylewalam przed nim moje "grzechy", tym bardziej mi fascynacja Damianem przechodziła. Dziś myślę, że największym napedzaczem tej fascynacji była tajemnica. Niebieski wysłuchał, ustaliliśmy, że zacznie czasami pytać o to jak ta relacja wygląda, a ja postanowiłam ograniczyć ja do minimum. Co z resztą okazało się banalnie proste.

    Puenta tej historii jest taka, że będąc w stałych związkach często podejmujemy zupełnie świadome decyzje o tym, że zaczynamy się fascynował innymi, często sami podsycamy emocje.

    Druga puenta jest taka, że miłość to naprawdę decyzja. Decyzja o tym, by darzyc uczuciem danego człowieka i decyzja, by nie dawać tego innym.

    A trzecia puenta jest taka, że wierność jest ważna, ale najlepiej rozwija się w towarzystwie lojalności.

    #truestory #logikarozowychpaskow #rozowypasek #rozowepaski #zwiazki #milosc #malzenstwo #niebieskiepaski
    pokaż całość

    odpowiedzi (73)

  • avatar

    Zobaczcie jakie mamy #psy w #kielce

    #heheszki

    odpowiedzi (24)