•  

    @schizofrenik29: pomyślałem że ciebie też zapytam :)

    mam dziewczynę u której podejrzewam dwubiegunowość, nerwicę natręctw oraz schoizofrenie,

    lekarzem nie jestem ale od kilku lat systematycznie zgłębiam wiedzę na temat chorób psychicznych,
    mam też bardzo bliską koleżankę którąznam od 6 lat, spędzam z nią sporo czasu, ma ona te trzy choroby naraz więc po tylu latach przebywania z nią poznałem schematy postępowania i zachowań wybuchowych. związek mój się wali a moja dziewczyna uwarza, że z nią wszystko ok, mimo, że obserwująć moją chorą koleżankę przez 6 lat widzę te same zachowania u niej.
    Od jakoś miesiąca zaczeła chodzić do psychologa, ja byłem z nią raz a potem sam ale to jednak za mało by psycholog mógł się wypowiedziećna mój czy jej temat.
    Moja koleżanka powiedziała mi, że psychiatrom zajeło około 6 miesięcy by zdiagnozować u niej schizofrenie i ponad rok by stwierdzić dwubiegunowość. pytania mam następujące:

    1. czy rodzice osoby chorej widzą że coś jest nie tak od młodych lat czy może być tak, że nie dopuszczają myśłi że córka może być chora?

    2. Czy po kilku już wizytach u psychologa (mówiła że była już 5 razy) pszycholog może stwierdzić, że coś jest nie tak mimo, że do określenia co jest nie tak potrzeba wiecej czasu czy to jednak potrzeba dłuuugich obserwacji by cokolwiek zdiagnozować?

    3. Czy kłamiesz? Jeśli tak to co mówiłeś/aś gdy zarzucają ci kłamstwo i np. podawają powody dlaczego według nich kłamiesz?

    Wiem co to schizofrenia bo nie raz na własniej skórze się przekonałem gdy koleżanka chora na nią wywalała mnie z domu by po 5 minutach dzwonić i przepraszać.
    Mimo tylu akcji z jej strony jej nie opuściłem bo jednak według mnie, najłatwiej się poddać i opóścić osobę w takim stanie, a ty jak uważasz?

    pozdrawiam ciepło

    +: Cronox
    •  
      s............9

      0

      @tomasz-misiewicz: 1. Schizofrenia to nie jest co się tli przez lata, tylko nagle wybucha ostrą psychozą. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Do momentu wystąpienia psychozy żyłem sobie normalnie w społeczeństwie.

      2. Nie mam zaufania do psychologów szczerze mówiąc. Najlepiej zwrócić się do lekarza psychiatry z objawami. Jedno spotkanie w zupełności wystarczy by lekarz ocenił problem.

      3. Kłamię jak każdy człowiek, ale raczej w drobnostkach i staram się by mnie nikt na kłamstwie nie złapał. Teraz zmieniłem otoczenie to kłamstwem ukrywam chorobę. Przed rodzicami nie tyle kłamię co po prostu przemilczam pewne rzeczy. Na przykład nie mówię, że Bóg widzi moje myśli i nie skarżę się jak to jest męczące. Po co się mają denerwować?

Gorące dyskusje ostatnie 12h