Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    To może teraz o grzechach w protetyce słuchu.
    Często słyszę zarzuty, że wciskamy ludziom aparaty jak garnki, że aparaty słuchowe są nic nie warte.
    I wiecie co? W ogóle mnie to nie dziwi. Absolutnie nie jestem zdziwiona. W niektórych przypadkach będąc pacjentem niektórych gabinetów, byłabym wybitnie wybaczcie za sformułowanie WKURWIONA.

    Odkąd pracuję w miejscu w którym pracuję, przejęłam pacjentów protetyka z 15letnim doświadczeniem. Poprzeczka wysoka? Hm. Oceńcie sami.

    Przyjmuję pacjentkę. Wg karty pacjenta Pani Janina ma głęboki niedosłuch na lewe ucho, ucho prawe całkowicie głuche nie do protezowania. Przeprowadzam z Panią wywiad. Skarży się na swój stary aparat, bardzo stary, jeszcze analogowy, chciałaby aparat na drugie ucho niestety wie, że to ucho jest głuche i protezowanie nic nie da. Biorę Panią na badanie. I tutaj czy protetyk powinien sugerować się kartą pacjenta? Tak. Ale nie zawsze. Ja nigdy nie patrzę na wynik badania, dopóki ja nie stwierdzę, że ucho jest głuche to mi może papież mówić, że jest głuche a ja tego nie podpiszę. Badam ucho lewe - tak jest niedosłuch głęboki. Co robi protetyk, któremu się nie wiem..nie chce/ma w dupie? Olewa ucho prawe, nie bada, bo po co tracić czas na ucho głuche. Nie wiem, zgaduję. Ucho głuche nie odbiera dźwięków w ogóle, granica w badaniu to jakieś 120dB czyli w opór głośno. Badam ucho prawe. I co? Pani odbiera dźwięki na poziomie 70-80 dB. Ucho odpowiada, wybitnie zdatne do protezowania. Pani myślała, przez 6 lat, że nie może założyć drugiego aparatu, bo nie odpowiada. Dzisiaj słyszy na oba uszy w dwóch dobrych aparatach. Po tym badaniu spotkałam się z tym protetykiem "15 pieprzonych lat doświadczenia" i grzecznie pytam: "Zobacz, jakim cudem 6 lat temu Pani nie odbierała na ucho prawe a dzisiaj wynik jest o niebo lepszy?" tonem nieoskarżającym, a zaciekawionym. Co słyszę w odpowiedzi? "O...to musiało się Pani polepszyć". NOSZ KURR** MAĆ. Mirki cud, wyrzućmy aparaty słuchowe do śmieci, bo głuche ucho samo może się naprawić (-‸ლ) .

    O Panie Pawle słyszałam wiele "to jest pacjent który jest bardzo wymagający, jest niemiły i nie przychodzi na wizyty kontrolne, za to BEZCZELNIE pojawia się za każdym razem, kiedy coś mu się zepsuje w aparacie i żąda naprawy, także żebyś nie była zdziwiona". Pan Paweł nie tylko ma problem ze słuchem, jeździ na wózku inwalidzkim i ma sporo innych problemów ze zdrowiem. Przychodzi do mnie, witam go serdecznie pytam co potrzeba i słyszę jego grubiański ton głosu: "Proszę Pani, proszę mnie wziąć na poważnie, proszę się teraz skupić i wysłuchać to co ja mam do powiedzenia". Widzę, że pacjent jest wybitnie zdeterminowany, zły, a w tym wszystkim bezradny. Od momentu kiedy pacjent pojawił się w gabinecie słyszę, że jego lewy aparat piszczy non stop. Opowiada mi, że był u 3 różnych protetyków i każdy dopasowywał mu inną wkładkę do ucha, bo przez te wkładki aparaty sprzęgają, bo za każdym razem wkładka nie jest szczelna. Patrzę na wkładkę, dopasowana idealnie, łączę aparat pętlą indukcyjną do programu, wykonuję test sprzężeń - wkładka szczelna. Co jest grane? A no właśnie. Żaden protetyk, ŻADEN nawet nie spojrzał na ustawienia aparatu. Patrzę na ustawienia sensogramu i oczom nie wierzę, jakby ktoś po prostu sobie przeklikał ustawienia na pałę. Wysokie tony podbite na maksa o połowę mocniej niż wynik badania pacjenta. Robię nowe dopasowanie, od początku, ustawiam wszystko. Mireczki kolejny cud którego doświadczam - aparat nie piszczy. No kurde WOW - każda wkładka za którą pacjent ZAPŁACIŁ była dobra, a wystarczyło wejść w ustawienia aparatu. Mina pacjenta bezcenna, bo był już tak bezradny, że nie chciał cudu ode mnie, nawet się przyzwyczaił do nieustannego pisku w lewym uchu, tylko zależało mu na tym, żeby w hałasie aparat tak nie trzeszczał. Nagle z pacjenta złego, wymagającego, gburowatego widzę prze miłego faceta, który zaczyna ze mną żartować, opowiadać mi zabawne historie polityczne itd. Na koniec wizyty ostentacyjnie spojrzał na mój identyfikator z imieniem i nazwiskiem, zapisał i powiedział patrząc na mnie znacząco "Dziękuję Pani bardzo i DO ZOBACZENIA".
    Ja się naprawdę nie dziwię, że pacjent był wkurwiony, bo był, nie był zły, był wkurwiony. Zapłacił za aparaty 8koła i nie słyszał tak jak należy. No gdybym ja kupowała sprzęt za taką kasę to wymagałabym jakości doskonałej i rozniosłabym protetyków, którzy rozkładali ręce.

    Co do ustawień aparatów to co jakiś czas, nie mówię że każdy, ale co jakiś czas zdarza mi się pacjent, który boi się przyjść na ustawienia aparatów, boi się mi nawet powiedzieć co jest nie tak z dźwiękiem, żebym przypadkiem nie zmieniła czegoś w ustawieniach tak, że potem będzie gorzej. W piątek ostatni Pani Leokadia miała dokładnie takie same obawy. Prosiła mnie żebym nic nie ruszała, bo za każdym razem po ustawieniach jest coś gorzej. Zapewniłam ją, że jeżeli cokolwiek się pogorszy, to ja mogę wrócić do poprzednich ustawień, bo mam je zapisane. Z Panią Leokadią ustawiałam aparaty jakieś pół godziny. Pół godziny z nią siedziałam, dopytywałam, tłumaczyłam, otwierałam drzwi na zewnątrz, gdzie na moje szczęście pracowały roboty drogowe i był trzask i Pani sama mogła określić czy moje ustawienia są odpowiednie. Zadowolona opuściła gabinet, bo w końcu ktoś jej dał to czego oczekiwała.

    W mojej pracy bardzo cieszy mnie fakt, że często wyniki mojej pracy są od razu widoczne i mogę doświadczać zadowolenia pacjentów na moich oczach. To jest prze miłe jak widzę osobę, która nagle zaczyna się uśmiechać i w jej oczach pojawia się taka ulga. Cieszy mnie to, ale też drażni i irytuje, że niektóre osoby tyle musiały czekać, aż ktoś się nimi zajmie porządnie.
    Nawet teraz jak to piszę to jestem wkurzona. No ale co zrobię ja sama? Wszystkim nie pomogę choćbym chciała to nie da rady. Kurczę nawet tutaj do mnie piszecie bardzo często, dostaję dużo prywatnych wiadomości i staram się odpisać każdemu, a jak komuś nie odpisałam to wybaczcie mi cholera, ale czasem gubię się w tych wiadomościach, zbyt wielu osobom muszę coś odpisać i najzwyczajniej w świecie albo w tym stosie wiadomości mi gdzieś to umyka, albo nie mam czasu, albo coś tam.

    #chodzasluchy czasem tu coś skrobnę przy wolnej chwili więc jak ktoś jest zainteresowany to zapraszam do obserwowania, może jak nie odpiszę komuś w wiadomości prywatnej to może w którejś historii odpowiem na nurtujące pytanie.

    #protetykasluchu #pracbaza
    pokaż całość

    odpowiedzi (137)

  • avatar

    Autorskie( ͡° ͜ʖ ͡°) #f1 #kubica #alonso

    odpowiedzi (5)

  • avatar

    Krzysztof Piątek
    Lazio - Genoa 2:[1]

    #mecz #golgif #golgifpl

    odpowiedzi (40)