•  

    Odpowiedź jakiej udzielił K. Karoń (Historia Sztuki: http://www.historiasztuki.com.pl/ ) S. Pitoniowi (gdyby ktoś nie wiedział, to taki sympatyczny jutuber). Jego polemika z tezami postawionymi przez Karonia znajduje się tutaj: https://youtu.be/JhyLs4l37b0

    "Panie Sebastianie, odpowiadam na tę osobistą zaczepkę nie Panu, bo Pan jest już tak zaorany, że - mimo sympatii - szkoda mi na Pana czasu, ale Pańskim młodym widzom, którym robi Pan wodę z mózgu i pogłębia ich umysłowe upośledzenie.
    ...
    Mówi Pan: "Co to jest wolność to każdy wie. Wolność to jest stan, w którym, nikt nas do niczego nie zmusza." Otóż:
    1. Jeśli potrafi Pan chodzić w pozycji wyprostowanej to dlatego, że gdy był Pan srającym w pieluchy i raczkującym malcem ktoś dorosły wziął Pana (z miłością) za rączki, postawił na chyboczących się nóżkach, zmusił do wysiłku koniecznego do utrzymania się w pionie i zrobienia pierwszych ludzkich kroków, a potem powtarzał to tak długo, aż poczuł się Pan pewnie na własnych nogach. Gdyby nikt nie zmusił Pana do takiego wysiłku, ale pozwolił na to, żeby Pan samodzielnie dalej twórczo raczkował, a potem uczył się chodzić sam, to dzisiaj chodziłby Pan (a raczej skakał z drzewa na drzewo) pochylony jak szympans podpierając się rękami.
    2. Jeśli potrafi Pan dzisiaj czytać i pisać to tylko dlatego, że w wieku ok. 6-7 lat ktoś ograniczył Pańską wolność (czyli prawo do podejmowania wyłącznie zajęć spontanicznych) i zmusił do koncentracji, wielokrotnego pisania najpierw pojedynczych liter, potem składnia ich w wyrazy itp. itd., a jak Pan nie miał na to ochoty, to - nie wykluczam - dał Panu klapsa w dupę. Gdyby nikt nie zmusił Pana do regularnych ćwiczeń, dzisiaj byłby Pan analfabetą potrafiącym co najwyżej zamiatać ulice (podpierając się rękami).
    ...
    Wolność o której Pan tak infantylnie bajdurzy jest dostępna tylko ludziom dorosłym, którzy dzięki zdobytym kwalifikacjom mają wybór, natomiast wbijanie młodym ludziom do głowy libertariańsko-marksistowskiej koncepcji wolności jako braku przymusu powoduje, że ci młodzi ludzie nie chcą poddać się przymusowi, jaki konieczny jest do tego, żeby w dorosłym życiu wybór mieć.
    Pan, jak wszyscy libertarianie i marksiści nie odróżnia przymusu od przemocy, tyle tylko, że marksiści robią to świadomie, a libertarianie z głupoty.
    Jednym słowem - libertarianie to mięso armatnie dla rewolucji cwanych marksistów.
    ...
    Mówi Pan: "Jeśli chcę być architektem to nie muszę kończyć studiów, nie muszę się zapisać do związku architektów, nie muszę mieć uprawnień architektonicznych, tylko mogę być architektem."
    Pominął Pan tylko jedno - i tu kończą się żarty, bo staje się Pan człowiekiem szerzącym kult ciemnoty i niekompetencji - pominął Pan to, że w czasie studiów kandydat na architekta zdobywa kwalifikacje. I to nie byle jakie, ale konkretne.
    Pański "architekt z mchu i paproci" może zaprojektować hipisowski szałas, w najlepszym razie kurną chatę, ale architekt zawodowy musi umieć obliczyć belkę w taki sposób, żeby strop budynku nie zawalił się ludziom na głowy i ich nie pozabijał. A jeśli nauczy się Pan obliczać belki samodzielnie, to z książki, którą napisał ktoś inny, ale Pan jej nie napisze ani nawet nie przeczyta z powodów przedstawionych wcześniej. Bo bez przymusu będzie Pan analfabetą. Może Pan być sobie architektem w krótkich majteczkach, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli na to, żeby legalnie mógł Pan narażać innych ludzi na śmierć nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności. Zresztą, co warta jest odpowiedzialność wyzwolonego architekta wobec ludzi, których zabił zaprojektowany przez niego budynek czy most.
    Mówi Pan: "Jeśli chcę być lekarzem, to nie muszę skończyć studiów lekarskich, nie muszę mieć specjalizacji lekarskiej, itd., itd. Mogę być lekarzem."
    Znowu pominął Pan tylko jedno - kwalifikacje, a "każdy wie", a raczej każdy powinien wiedzieć, że na studiach medycznych opanowanie np. anatomii i to na pamięć i na wyrywki (nie mówiąc o ogromnej innej wiedzy) jest podstawą, bez której nie można mówić o medycynie. I ta wiedza musi być opanowana na pamięć. Taki urok zawodu.
    Pan może być znachorem aplikującym zdepresjonowanym nygusom skręta albo strzykawkę na metafizyczne lęki, ale z czym Pan jako "lekarz z mchu i paproci" podejdzie do leczenia kilkuset odmian raka? Z wahadełkiem czy kadzidełkiem?
    ...
    Wizja wolności, o której Pan gaworzy doskonale pasuje do raju opisanego przez Marksa w paryskich manuskryptach - raju szlachetnych dzikusów tańczących wokół ogniska. Ta wizja wyklucza celowy wysiłek, jaki jest konieczny do tego, żeby młodzi ludzie zdobyli kwalifikacje do twórczej pracy na miarę Europy XXI wieku, a nie malowniczych poletek ryżowych. I młody człowiek nie jest w stanie zmusić się do takiego wysiłku sam. Jeśli myśli Pan inaczej, to nie zna Pan psychologii. Pan ma do tego prawo, ale nie ma Pan prawa (moralnego - jest takie słowo) do szerzenia głupoty.
    ...
    Może Pan opowiadać te bajki swojej zaorywanej przez Pana publiczności, ale proszę zakończyć wykład tak:
    "A jak już skończę, to proszę was moi mili libertarianie o wyłącznie prądu, zapalenie łuczywa i nasłuchiwanie, bo następny wykład będę nadawać waląc kijem w bęben". No, myślę że ze zmajstrowaniem bębna to już Pan sobie poradzi.

    Mimo wszystko z wyrazami sympatii
    Krzysztof Karoń
    PS. W wywodach o kapitalizmie najwidoczniej nie odróżnia Pan rynku od wolnego rynku i kapitalizmu przemysłowego od finansowego, ale skąd miałby Pan o tym wiedzieć. Nawet w szkołach o tym nie uczą."

    Źródło: link do materiału S. Pitonia (odpowiedź Karonia znajduje się w komentarzach): https://youtu.be/JhyLs4l37b0

    #4konserwy #karon #korwin w sumie także: #filozofia #nauka i obligatoryjny spam: #medycyna #architektura
    Słowo kluczowe: #technokracja. Nowy tag #piton

    •  

      @HaHard: jeszcze coś takiego znalazłem, Karoń u pana specyficznego dziennikarza https://youtu.be/7ZB4XF5H7Gc?t=98

    •  

      @HaHard: pitoń to cyniczny psychopata czy zwyczajny debil? Pierwszy raz widze to nazwisko

    •  

      @bluebluesky: po prostu się pogubił. Nie wpuścił zasłyszanych informacji na poletko rozumu. To jest chyba jego największy problem - świeci światłem odbitym. A potencjał niewątpliwie ma, chęci też. W sumie to sam nie rozumiem skąd w nim umiłowanie źle pojętej wolności

    •  

      @HaHard: Nie wiem kto to Pitoń, ale to zdanie jest wybitnie trafne:

      libertarianie to mięso armatnie dla rewolucji cwanych marksistów.

      I warto też zauważyć, że nieraz nie brakuje skromnych ilości libertarian (bo na szczęście mało ich jest) na jakichś lewicowych manifestacjach, gdzie maszerują ramię w ramię z komunistami, oczywiście "nie zgadzając się z nimi w wielu kluczowych kwestiach".

      Zatem jeśli liberalizm, to tylko konserwatywny.

      +: HaHard, L...............i
    •  

      Nie wiem kto to Pitoń, ale to zdanie jest wybitnie trafne:

      @MattJedi: zwykły internauta, który prowadzi kanał na YT. Nie znam dokładnie jego poglądów, obejrzałem onegdaj przed snem może ze dwa jego filmy. Wywnioskowałem tyle, iż jest reprezentantem nurtu libertariańskiego. Do czego w jednym z filmów chyba zresztą sam się "przyznał"

      I warto też zauważyć, że nieraz nie brakuje skromnych ilości libertarian (bo na szczęście mało ich jest) na jakichś lewicowych manifestacjach,

      ja libertarian nie ogarniam tak do końa, czasami nie chce mi się wierzyć, że i oni wierzą w to co twierdzą. Korwina natomiast od czasu do czasu posłuchać warto, czasami można nawet przyznając mu rację. Jednak Korwin to Korwin. Człowiek symbol ;). Tylko czy on oby tak do końca jest libertarianinem, według mnie raczej wpada w widełki konserwatywnego liberalizmu skrzyżowanymi z ideami wolnościowymi. W każdym razie chaos pojęciowy

      > Zatem jeśli liberalizm, to tylko konserwatywny.

      Mnie chyba najbliżej jest do ustroju technokratycznego, czy ideologii technokratycznej w szerszym znaczeniu. Jednak, w mojej wariacji tego ustroju powinniśmy zawrzeć czynnik narodowy (kulturowy). Na podobieństwo niegdysiejszego ustroju w US, my miast kopiować obecne rozwiązania powinniśmy sięgnąć po sprawdzone metody by wykreować intelektualne elity. Rzeczywiste, nie to co mamy teraz (z pojedynczymi wyjątkami). Chociaż wszelkie testy internetowe kwalifikują mnie jako neo-liberała, konserwatywnego-liberała albo autorytatywnego lewicowca (ktoś kiedyś twierdził, że to gdzieś tu się wpisuje technokracja - jednak mnie to nie przekonuje, a sam mam mętlik. Jednak elitaryzm i egalitaryzm zupełnie do siebie nie pasują)

    •  

      @MattJedi: dodam jeszcze, że w kwestii ustroju ekonomicznego, technokracja u swych ideologicznych podstaw, niejako z definicji, wymaga budowy "kapitalistycznego", wolnego rynku z silnie zarysowana konkurencją pomiędzy podmiotami (zażarcie konkurujące ze sobą przedsiębiorstwa, które jednak dzięki restrykcyjnemu prawu nigdy nie staną się ogromnymi korporacjami). Jednocześnie państwo rezerwuje sobie prawo (może i wyłączność) do niektórych strategicznych gałęzi gospodarki. Tyle wiem, z tym się zgadzam, ale szukam dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @HaHard: Mylisz. Korwin-Mikke nie jest libertarianinem. Jest liberałem.

      UPR, KNP, Wolność JKM - to wszystko są partie konserwatywno-liberalne, a z racji przeinaczenia pojęcia liberalizm, zwane także konserwatywno-wolnościowymi. Dla ludzi z tego środowiska, pojęcia liberał i wolnościowiec to synonimy (spolszczenie), zresztą słusznie.

      Żadna z tych partii nie jest i nigdy nie była libertariańska. Libertarianie nie uznają wartości konserwatywnych (lub konkretniej chrześcijańskich albo wprost po prostu katolickich) jako konstruktywnego kręgosłupa na którym opierają się idee wolnościowe, co daje im nie tylko szanse realizacji, ale i przetrwania. Libertarianie to odrzucają. Nie wiem czy to reguła, ale jeśli tak, to nie przywiązują też uwagi do tego jaki twór państwowy nad nimi panuje (byle tylko dał wolność), co także jest kardynalnym błędem jeśli ktoś ceni idee wolnościowe.

      Kolejna uwaga. Konserwatywni-liberałowie nie uważają że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę w ogóle. Uważają że ta ingerencja powinna być ograniczona do minimum obszarów (stąd też i rząd minimum), a nie zlikwidowana całkowicie. To często powielany błąd.

    •  

      Mylisz. Korwin-Mikke nie jest libertarianinem. Jest liberałem.

      @MattJedi: tak, sam to przecież napisałem: "Tylko czy on oby tak do końca jest libertarianinem, według mnie raczej wpada w widełki konserwatywnego liberalizmu skrzyżowanymi z ideami wolnościowymi"

      Konserwatywni-liberałowie nie uważają że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę w ogóle

      Ale ja nic takiego nie napisałem

    •  

      @HaHard: Raczej odniosłem się do tego że poddałeś w ogóle pod rozwagę jego przynależność do libertarian - więc rozwiałem wątpliwości - oraz do tych słów:

      konserwatywnego liberalizmu skrzyżowanymi z ideami wolnościowymi
      Konserwatywny liberalizm nie musi się krzyżować z ideami wolnościowymi, bo sam w sobie je zawierają z samego założenia. Ot takie uściślanie i tyle, żeby nie było domysłów. Nie ganię Cię za coś ani nic.

      Ale ja nic takiego nie napisałem
      To już widać sam sobie dopowiedziałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Późno jest - to całkiem niezła wymówka na dziś. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

      +: HaHard
    •  

      @MattJedi: chyba rozumiem "idee wolnościowe" wprowadziły cie w błąd, chciałem tym zaznaczyć, że Korwin nie jest klasycznym konserwatywnym liberałem. Wymyka się definicji, chociaż nie doktoryzowałem się z korwinizmu, więc mogę się mylić :)

      Konserwatywni-liberałowie nie uważają że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę w ogóle

      No i dobrze, że tka uważają. Według mnie technokracja jest pochodną tej ideologii, political compass jakieś bzdury mi wykreślił (tam mi wyszło, że jestem centrystą o przechyle lewicowo-autorytarnym), pomimo że inne testy tego typu jawnie klasyfikują mnie jako konserwatywnego - liberała (albo neo-liberała o przechyle konserwatywnym).

    •  

      @HaHard: Z dystansem podchodziłbym do wszelakiego rodzaju internetowych testów podobnego typu. :) Cholera wie jak one co definiują, albo i nawet, bo tak też może być, wszak wszystko w polityce jest brudne, na czyją korzyść.