•  

    24576,26 - 15,00 - 9,00 - 10,83 - 12,00 - 16,55 = 24512,88

    Nadrabiam zaległości.

    Niedziela - 01.10.2017

    Dystans: 15,00 km
    Czas: 01h 09m 43s
    Śr. tempo: 4:39 min/km

    Niedzielne wybieganie. Poszło dobrze, wszystko trzymane w ryzach.

    Wtorek - 03.10. 2017

    Dystans: 9,00 km
    Czas: 0h 38m 39s
    Śr. tempo: 4:18 min/km

    Trening interwałowy. Szło dobrze, gdy pod koniec drugiego odcinka się rozpadało na dobre. Postanowiłem zakończyć trening i doczłapać do domu. Szkoda bo biegło się bardzo dobrze(rozgrzewka w tempie 4:30 min/km).

    Środa - 04.10. 2017

    Dystans: 10,83 km
    Czas: 0h 50m 11s
    Śr. tempo: 4:38 min/km

    BS biegany grubo po 20. Mimo to nogi niosły, nieco ciężko wchodziło pod wiatr.

    Sobota - 07.10.2017

    Dystans: 12,00 km
    Czas: 0h 51m 21s
    Śr. tempo: 4:17 min/km

    Odcinek 8 km w drugim zakresie. Wyszło bardzo dobrze(m.in rozgrzewka i schłodzenie po ok. 4:30 min/km), czas odcinka ok. 4:11 min/km. Pomimo takiego tempa biegło się bardzo dobrze, wręcz mnie nosiło.

    Niedziela - 08.10.2017

    Dystans: 16,55 km
    Czas: 01h 16m 50s
    Śr. tempo: 4:39 min/km

    Przedwczorajsze wybieganie. Tak jak tydzień wcześniej biegane na pełnej kontroli. Forma(chyba) dalej rośnie.

    #sztafeta

    Gorące dyskusje ostatnie 12h

    • odpowiedzi (6)

    • avatar

      Na samym poczatku lat 90-tych pracowalem w jednej z krakowskich rozglosni radiowych, ktora wtedy byla niszowa, a tera wymiata komercyjnie na rynku. Po godzinie 23 zostawalo sie samemu w studiu, bo panna od wiadomosci spadala do domu (nastepne wiadomosci o 9 rano), technik wyszedl 2 godziny temu a kierownika juz od 13 nie bylo. Pewnego razu kiedy nawijalem za konsoleta zachcialo mi sie dwojke. Puscilem Hey "Dreams" i pomyslalem, ze zdaze. Taki chuj. Jak wszedlem do studia z powrotem, to sluchacze (kto sluchal niszowego radia o 4 rano), uslyszeli tylko trzask drzwi, kurcgalopek do sprzetu i zdyszany ze stresu oddech, bo od 2 minut w ich glosnikach zalegala cisza (idac do kibla nie wylaczylem mikrofonu). Nauczony doswiadczeniem sprawdzilem potem, co tam mamy najdluzszego na CD (plyty sie wsadzalo do wiezy, tak wtedy dzialalo radio). I gdy po raz kolejny kiedys czleka przycisnelo w nocy (studenckie zycie - musztarda z kisielem na kolacje), to wpierniczylem odpowiedni utwor. No panie, 10 minut i 20 sekund w bonusie :-) Czasem dalo sie nawet papierocha odpalic i zakonczyc bez stresu w korytarzu kibla pstrykiem kiepa za okno:-) I wrocic do studia jak krol, bo tak jeszcze 35 sek utworu jechalo z odtwarzacza :-) Zawdzieczam to Pink Floyd - Sheep :-) pokaż całość

      odpowiedzi (23)

    • avatar

      Czy kobiety w trakcie pływania mogą waginą pobierać wodę, by na wzór łodzi podwodnych móc regulować własną wyporność?

      odpowiedzi (13)