•  

    Polska jest krajem pracoholików.
    Lubimy pracować i pomimo tego, że większość ludzi nie podzieli mojego zdania to większość z nas:
    - 2 tygodnie na urlopie są spoko, ale aż nas samych ciśnie do roboty
    - w domu sami znajdujemy sobie zajęcia, żeby coś robić (remonty itp)
    - w jakim kraju bym nie był, to polacy zawsze tam zapierdzielają za dwóch
    - nawet siedząc w pracy i mając wolniejszy dzień sami sobie szukamy roboty
    I co najważniejsze

    pokaż spoiler Każdy z nas wie, że jeśli w pracy nic sie nie dzieje cały dzień, to wychodzimy bardziej zmęczeni.


    #przemyslenia #pracbaza #oswiadczenie #dziendobry

    •  

      Każdy z nas wie, że jeśli w pracy nic sie nie dzieje cały dzień, to wychodzimy bardziej zmęczeni.

      @Muraku:
      Potwierdzam ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Muraku coś w tym jest. Jak byłem tydzień na wyspach Kanaryjskich to już po 5 dniach irytowała mnie troszku ta bezczynność i ciągle leżenie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Muraku 3 punkt sprawił, że przez polakow podniesiono normy produkcyjne za granicą w niektórych miejscach. To wcale nie jest dobre.

    •  

      @Muraku jakby jeszcze cos z tego zapierdalania mieli XD

    •  

      @DannyMurillo: ty chyba nie widziales jeszcze innych nacji jak potrafi podniesc normy.

    •  

      @RocketQueen: Właśnie ta mentalność mnie wkurwia "Trzeba zapierdalać".

    •  

      @Muraku: Nie liczy się ilość pracy, tylko jej jakość. Na cholerę coś robić jak efekt nijaki

    •  

      @Muraku słabe zarobki robia z nadzieja że coś osiagna. A że obcy kapital widzi "pracowitosc" i to że sie z drugim Polakiem nie możemy dogadac aby coś zmienić to masz tego skutki.

    •  

      @Muraku prawda, ostatnio słyszałem, że przenieśli biuro jednej z firm do krakowa bo w Polsce 1 osoba pracując na 3/4 etatu wykonywała pracę 3 osób w Irlandii

    •  

      Jak się zapierdala to dzień frunie. Jak nie ma nic do roboty to każda minuta jest jak godzina ;(

    •  

      @DannyMurillo:
      To jest bardzo dobre. Firmom się to opłaca.

      @sh2dov:
      Nie zakładam, że jesteśmy na pierwszym miejscu.

      @DannyMurillo:
      Nie chodzi o to, że "trzeba", ale my po prostu tak mamy, że wolimy coś robić, niż siedzieć na dupie.

      @patrzpan:
      A tu przytoczę Ci historię z mojego życia. Swojego czasu pracowałem za granicą. Montaż pewnego rodzaju maszyn.
      Było to w Belgi. Zakład konkretny się budował i w projekcie było postawienie 6 identycznych maszyn. Termin 1,5 mies.
      Zatrudnili naszą firmę i firmę z tamtego miasta. My się dogadaliśmy, że weźmiemy 4 urządzenia i się zmieścimy w czasie, ale będziemy potrzebować 2 ludzi więcej. Więc różnica była taka, że mieliśmy 2 razy więcej maszyn i tylko 2 ludzi więcej. My się wyrobiliśmy w 5 tygodni, a że umowa była jaka była i loty powrotne mieliśmy dopiero za półtora tygodnia, to mieliśmy półtora tygodnia dla siebie. I wiesz co najciekawsze? Poświęciliśmy nasze 2 dni (po 11 godzin), żeby pomóc chłopakom z Belgi, żeby zrobili to na czas. ZA DARMO Wiedzieliśmy, że nie dostaniemy żadnej kasy za to, a po prostu wpadliśmy w ciąg pracy, więc z nudów siedzieliśmy też z nimi.
      Dogadaliśmy się dosyć szybko z ich firmą, że chcemy pomóc za nic, bo po prostu nie mamy co robić, a żadnemu z nas nie chce się siedzieć tydzień na dupie i robić czegokolwiek innego, bo jednak płaci się tam w euro.
      Po oficjalnych odbiorach przyszedł do naszej ekipy jakiś Belg i zaczął coś po Francusku gadać, a że my znaliśmy tylko podstawy, żeby się dogadać na mieście i w pracy, to średnio się zrozumieliśmy. Jak wróciliśmy, to dostaliśmy pismo z zapytaniem, czy nie chcemy podjąć w ich firmie pracy na stałe.
      Więc tak:
      Zarobiliśmy, bo skończyliśmy przed terminem.
      Poznaliśmy fajnych ludzi i poduczyliśmy się języka.
      Dostaliśmy możliwość stałej pracy.
      I ja wiem, że przytoczyć można różne przykłady, ale ja przytaczam swój. Większość pracujących Polaków za granicą potrafi się zachować i jesteśmy chwaleni.

      @GrubyChudini:
      Zależy od zawodu.
      Dla przykładu w Polsce biurowcami zajmuje się obsługa techniczna. Czyli jest to osoba X, w której skład pracy składa się na elektryke, hydraulike, wentylacje itd. I u nas jedna osoba będzie ogarniać to wszystko.
      A w Norwegii (Nie przytaczam Ameryki, bo tam to już w ogóle jest żenada) jedna osoba odpowiada za jedną rzecz.
      Na takim biurowcu mają elektryka, hydraulika i gościa od wentylacji. 3 osoby.
      Oczywiście ktoś zaraz powie, że lepiej mieć 3 gości, którzy znają się na swojej dziedzinie, niż jednego, który zna się na wszystkim, ale nie do końca. Jednak jak dobrze wiemy, to jest gówno prawda :)

    •  

      To jest bardzo dobre. Firmom się to opłaca.

      @Muraku: Firmom tak, ale inni pracownicy są wkurwieni bo mają do wykonania więcej za te samą kasę. Dobre? Nie jest dobre.

      Nie chodzi o to, że "trzeba", ale my po prostu tak mamy, że wolimy coś robić, niż siedzieć na dupie.

      Robić, dawać się jebać Januszowi, nie walczyć o swoje i zapierdalać. Owszem, my, Polacy tak mamy. To jest prawda.

    •  

      @Muraku: przykro mi to mówić, ale zwykle prości ludzie tak mają, mam kontakty z takimi na codzien, on wyznaje zasadę że lepiej zapierdalać, bo mu czas leci szybciej... Jako że praca jest zespołowa, a taki potrafi wyciągnąć normę, to potem cały team cierpi, bo jest rotacja w ekipie, a nie każdy musi/chce/potrafi zapierdalać tak szybko za marna jałmużnę - która jak by nie patrzeć, też jest motywatorem, a raczej demotywatorem.

      Ja jestem w średnim wieku, od 4 lat lata na wakacje powyżej 10 dni (celuje w 14, wychodzi różnie, ale nie mniej niż 10 pełnych). Jak mam wracać do domu, to łezka mi się w oku kręci, uwielbiam relaks, opalanie, zwiedzanie, odkrywanie... Cisnę bekę z ludzi którzy przylatują na 7dni (katalogowo, bo są w praktyce 6 przez godziny odlotów) i twierdzą że dłużej by nie wytrzymali na urlopie. XD

    •  

      @DannyMurillo:

      Firmom tak, ale inni pracownicy są wkurwieni bo mają do wykonania więcej za te samą kasę. Dobre? Nie jest dobre

      Jak robisz na kasie w tesco to rzeczywiście, ale umówmy się, że ten post był skierowany do ludzi z pewnym wykształceniem i robiący konkretną robotę. (Nie, nie twierdzę, że robota na kasie jest zła, po prostu to kompletnie co innego niż to co miałem na myśli)

      Robić, dawać się jebać Januszowi, nie walczyć o swoje i zapierdalać. Owszem, my, Polacy tak mamy. To jest prawda.

      A to już jest typowe podejście stereotypowego polaka. Walczyć o swoje. Dumny naród. Mamy ciężko, chcemy, żeby było jak w niebie. Oszukujo na każdym kroku.
      Stary, jakby nie patrzeć można pracować u prywaciarza i być ruchanym w dupę.
      A można pracować w dużej firmie, która musi trzymać standard i dbać o pracownika.
      Spójrz na to z perspektywy pracodawcy.
      Dajesz Januszowi coś do złożenia. Ma na to miesiąc i dostanie za to 2 tysiące złotych.
      Materiały kosztują 30 tysięcy. Osoba, która wynajęła Twoją firmę będzie musiała zapłacić (załóżmy) 60 tysięcy.
      Czyli co, będziesz do przodu 30 tysięcy?
      No nie, bo nie odejmujesz 2 tysięcy od pracownika, tylko musisz też opłacić zus itd.
      Do tego bhp, czyli też pare złoty na to wydasz. I mówimy tu o jednym pracowniku.
      Ale ok, trzymajmy się tego scenariusza. Załóżmy, że razem ze wszystkim (pracownik,zus,bhp itd) zmieścimy się w 5 tysiącach.
      Czyli jesteś 25 tysięcy do przodu? Załóżmy, że tak - powiedz mi, dlaczego miałbyś oddać temu pracownikowi jeszcze więcej pieniędzy z tego? Przecież sam mógł sobie załatwić kontakty, papiery, sam mógł sobie ogarnąć zus i faktury.
      To po pierwsze.
      A po drugie:
      25k. Za to możesz zatrudnić jeszcze kilku pracowników. Czyli?

      pokaż spoiler DAJESZ PRACE LUDZIOM!

      I tak wygląda cały biznes.
      Jeśli ludzie mieliby dostawać większe pensje, to pracodawcom przestałoby się to opłacać i przestaliby zatrudniać. Czyli mniejsza ilość osób miałaby większe pieniądze, ale zapieprzałaby jeszcze bardziej. Tak to wygląda.
      Większe bezrobocie, więcej ludzi pobierających zasiłek i pracujących na czarno = gówno z tej wiekszej pensji, bo wtedy więcej państwo zaczyna pobierać. Więcej ludzi w biedzie = ludzie zaczynają kraść, dokonywać rozboi itd. Co z tego wynika? Kurs waluty spada, jesteśmy mniej ważni na świecie, czyli ceny produktów rosną.
      Czyli?
      Większa bieda - bo mniej pracy, a ludzie z tą pracą i wyższymi zarobkami muszą zapierdalać więcej, a wiele więcej z tego nie mają.

      @ravau:
      Dla Ciebie to może być nieprawdopodobne, ale ja np nie jestem w stanie 2 tygodni przesiedzieć.
      W tym roku zostałem wysłany na urlop 2 tygodniowy, tydzień przesiedziałem za granicą i zwiedzałem, wróciłem i tydzień się kręciłem i nie miałem co robić. Nawet chciałem wziąć jakieś dodatkowe zlecenia, ale nie było nic.
      A co do tego zapierdalania w temie. Jasne, że różnie to bywa, nie mówię, że jesteśmy idealni pod tym względem.
      Ale tak mniej więcej to wygląda, że te "silniejsze" jednostki zostają i robią co robią, a reszta odpada, bo nie daje rady.

    •  

      @RocketQueen:

      jakby jeszcze cos z tego zapierdalania mieli XD
      Akurat mamy. To dzięki tej kulturze pracy dziś poziomem życią prześcigneliśmy kilka innych zachodnich krajów. Pojedź kiedyś sie Grecji, Włoch czy Portugalii to rozumiesz skąd się biorą ich problemy.

    •  

      @Muraku możesz wziąć moją mamę za wzorzec tej cechy. Nie można usiąść na chwilę

      +: izycka
    •  

      @Muraku: bla bla bla Niemiec za taka samą prace dostaje 4x tyle co dumny pracujacy polak. A urodzil sie kilka kilometrow dalej. Polaka mozna orać tylko dlatego ze jest glupi. Przez to nigdzie nie jestesmy lubiani bo podnosimy normy w innych krajach co skutkuje tylko napychaniem kabony szefom wielkich firm i korporacji.

    •  

      @lubielizacosy: Wyżej napisałem komentarz do DannyMurillo, zalecam przeczytać.
      Wtedy zrozumiesz, że to co właśnie napisałeś zalicza Cie do grupy ludzi głupich.
      A jeśli poduczysz się trochę historii to zrozumiesz jak duża jest różnica jeśli chodzi o te "kilka kilometrów".

      PS.
      Przez takich głupich ludzi z zamkniętym umysłem, powtarzającymi to co zasłyszeli w internecie nasz kraj wygląda jak wygląda.

    •  

      @Muraku: masz jakieś fajne hobby poza pracą ? Bo zadziwiają mnie ludzie którzy nudzą się na urlopie

    •  

      @InnyKtosek: Kulturze pracy ? Chyba jej braku po drugie w krajach w których wymieniłeś nie da się długo pracować przez warunki klimatyczne.Pomijam to,że włochy i grecja są mocno skorumpowanymi państwami

    •  

      @InnyKtosek: Rozumiem, że w Grecji, Hiszpanii czy Portugalii żyją na gorszym poziomie niż u nas? O te kraje chodziło? Jeśli nie to wymień.

    •  

      @Muraku: nie wiem ja tam nie lubię pracować
      pracę traktuję jako zło konieczne
      wolałbym zająć się czymś innym
      życie nie jest po to by pracować :v

    •  

      @Pedru: Tak, z wyjątkiem hiszpanii. W Portugalii i Grecji ludzie żyją co najwyżej na podobnym poziomie co w Polsce.

      http://zasoby.politykainsight.pl/politykainsight.pl/public-analyses/140408-majatek-Polakow.htm
      Uwzględnij jeszcze koszty życia i bezrobocie. Co z tego, że np. Grek zarabia trochę więcej jak koszty życia są zdecydowanie większe tam a bezrobocie to kilkadziesiąt procent?

    •  

      @Muraku: wyglada jak wyglada tzn jak? Bo wedlug Ciebie pracujemy powyzej normy krajow europejskich. Przeczysz sam sobie. Nie sil sie na odpowiedź. Bez odbioru.

    •  

      @Hafr:

      Kulturze pracy ? Chyba jej braku po drugie w krajach w których wymieniłeś nie da się długo pracować przez warunki klimatyczne.
      Więc jak sam piszesz ludzie tam dużo nie pracują bo gorąco. Więc fajnie, że udowadniasz moją teze.

      I tak, w Polsce panuje bardxo przyzwpita kultura pracy i nie wiem jak w ogóle można twierdzić inaczej...

    •  

      - w domu sami znajdujemy sobie zajęcia, żeby coś robić (remonty itp)

      @Muraku:

      źródło: img.sadistic.pl

    •  

      @lubielizacosy: To było takie słabe, że nawet nie wiem co Ci odpisać xD
      Naprawdę, przeczytaj to co tam napisałem, jeśli nie zrozumiesz to poproś kolegę, żeby Ci wytłumaczył jak to działa.
      Nie przeczę sobie w niczym, jeśli coś tam takiego znalazłeś to cytuj, wykaż się.
      Bo wypisywanie trollujących komentarzy jest komiczne, ale w sumie czego więcej mógłbym się spodziewać po osobie, która tego nawet nie rozumie xD

      +: Wayatt
    •  

      @RocketQueen ja np mam bardzo fajną wypłatę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      @InnyKtosek: W takim razie miałem pecha co do firm bo nie jednokrotnie stykałem się z chaosem organizacyjnym, z wykorzystywaniem za frajer pracowników pod pretekstem utraty pracy i wykonywaniem czynności niezwiązanych z umową oraz niepłatnych nadgodzin,nieprzestrzeganie przepisów bhp oraz wypłacanie wypłaty z sporym poślizgiem albo na raty.W miarę niezła kulture pracy oferują korpo ale w nich też są patologie serwowane przez Polaków na stanowiskach menadżerskich którzy zrobią wszystko by podnieść normy

      +: Pedru
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @DannyMurillo: Cała Europa wschodnia zawyża, więc nie tylko Polacy.
      @Muraku: Akurat to prawda z tym wykorzystywaniem. U mnie w mieście większość firm, to januszexy gdzie nawet jak miesiąc w miesiąc robisz ponad normę, to nawet cię nie pochwalą, a jedyna podwyżka, to podwyżka normy.

    •  

      @Muraku ja pracowałam na cały etat w korpo dodatkowo w weekendy dorabialam sobie w knajpie,bywalo,ze chodziłam z pracy do pracy. No a jak miałam wolne to impfezowalam z czystym sumieniem,bo traciłam kasę zrobioną w weekend,nauczyłam się spać po 4 godziny i funkcjonować normalnie,jak spalam więcej to źle się czułam. Nauczyłam się ciągle robić jakieś rzeczy byle nie siedzieć na dupie i uważam, ze to był najbardziej intensywny i produktywny okres w moim życiu :) wiele ludzi dziwilo jak daje tak rade a na prawdę to nic trudnego i jak się człowiek kręci to trudno zwolnić tempa

    •  

      @Muraku: Ad.1. Bo poza pracą nie mają żadnych zainteresowań ani pasji, nie stać ich też na drogie wycieczki więc wolą być z ludzmi w pracy niż gnić w domu. Nawet jak są w tej Bułgarii to plaża i plaża, bo wycieczki fakultatywne za drogie
      Ad.2. Bo taniej jest zrobić to samemu niż dać fachowcom
      Ad.3. Byłam tylko w 3 krajach emigracyjnych i raczej bym nie powiedziała, ale skoro masz reprezentatywna grupę to niech ci będzie

      Ad.4. Każdy woli coś robić niż się nudzić, wtedy czas leci szybciej.

    •  

      @Blaskun podwyżki/premie dostają jedynie 'kierownicy' 0 organizacji, chaos, przyciskanie pracowników bo debile mgr inżyniery logistyki nie potrafią zorganizować roboty i dwa miesiące przed terminami zatrudnia dodatkowe osoby by się wyrobić by dostać premie za wywiazanie się z umów.

    •  

      @Muraku: nowe pokolenia już nie są takie głupie xD a starzy wyjadacze sami na siebie ten bat nakręcili :D

      +: skyer
    •  

      @Hafr:

      W takim razie miałem pecha co do firm bo nie jednokrotnie stykałem się z chaosem organizacyjnym, z wykorzystywaniem za frajer pracowników pod pretekstem utraty pracy
      W Portugali ilość osób pracujących na czarno według eurostatu jest nieco większa niż w Polsce. W Grecji dwa razy większa. Więc tak, masz pecha.

    •  

      @Muraku: coś w tym jest. mam taką specyfikę pracy, że płacą mi sporo za gotowość do zrobienia różnych rzeczy i to oczekiwanie mnie strasznie frustruje czasami. jak jest coś do roboty to cały dzień mija jak 30min, jak nie to po 8h w pracy okazuje się, że minęło dopiero 28 minut, no nienawidzę tego uczucia

    •  

      @Muraku: > Polska jest krajem pracoholików.

      Lubimy pracować i pomimo tego, że większość ludzi nie podzieli mojego zdania to większość z nas:
      - 2 tygodnie na urlopie są spoko, ale aż nas samych ciśnie do roboty
      - w domu sami znajdujemy sobie zajęcia, żeby coś robić (remonty itp)
      - w jakim kraju bym nie był, to polacy zawsze tam zapierdzielają za dwóch
      - nawet siedząc w pracy i mając wolniejszy dzień sami sobie szukamy roboty
      I co najważniejsze


      Każdy z nas wie, że jeśli w pracy nic sie nie dzieje cały dzień, to wychodzimy bardziej zmęczeni.

      Bzdura.
      - z urlopu do roboty ciągnąć może jedynie ludzi, którzy nie mają zainteresowań i wyobraźni, a ich odpoczynek ogranicza się do "nicnierobienia"
      - w domu nie znajdujemy sobie zajęć typu remonty. Te zajęcia znajdują nas. Poza tym jest to kwestia oszczędności na robociźnie.
      - rodacy zapierdzielają za granicą za dwóch, bo chcą zarobić jak najwięcej lub wybić się na tle miejscowych. Ponadto często jest to kwestia przyzwyczajenia do zapierdolu w kraju ojczystym, gdzie jest to nierzadko koniecznością.
      - jeśli w pracy, przy luźniejszym dniu, nie ma możliwości surfowania w sieci, czytania książki, czy zajmowania się innymi prywatnymi sprawami, to oczywiste, że może się człowiekowi nudzić i zacznie szukać roboty, żeby dotrwać do fajrantu i nie zaziewać się na śmierć.

    •  

      @Muraku: a jak będziesz jeszcze lepiej pracował to w większości przypadków podniosą ci normę, a nie pensje

    •  

      @RocketQueen: to by było idealnie, ale łatwiej się dorobić z opierdalania. Np taki Seba Kulczyk ile już w życiu osiągnął, a my co kurwie biedaki xD

    •  

      @metalowy_pasterz: Już słychać jęk pokolenia kierowników i prezesów, którym w szkole nagadali że wszystko można osiągnąć bez większego wkładu.
      Prawda jest taka, że żeby cokolwiek mieć trzeba zapierdalać, nie mówię o wypruwaniu sobie żył, ale solidnej pracy.
      A z punktu widzenia społeczeństwo polskiego jako ogółu pracowitość to świetna cecha, która będzie pchała nasz kraj ku rozwojowi, o ile takie pierdoły ( zazwyczaj studenci, których rodzice brali nadgodziny- czytaj zapierdalali, żeby ich pociechy mogły pić piffka i płakać że sesja to wojna ) nie wmówią reszcie, że ciężko pracując robisz z siebie niewolnika.

    •  

      @Tofinen Przykro mi, że w magazynie, w którym pracujesz tak was traktują :/
      U mnie dostaje się podwyżki i premie za dobra pracę.

      pokaż spoiler No ale do tego trzeba mieć wykształcenie i odpowiednią wiedzę.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Muraku: czytam Twoje komentarze i śmieszy mnie, że pod wpisem, który miał mieć niby pozytywny wydźwięk zajmujesz się głównie obrażaniem ludzi, którzy ośmielili się mieć zdanie odmienne od Twojego :D

    •  

      @Muraku: podwyżki to zależą od polityki firmy a nie czy ma się wykształcenie czy wiedzę

    •  

      @Muraku: czy ja wiem, Polacy mają strasznie chujową wydajność pracy, więc można powiedzieć że lubią chodzić do pracy ale już niekoniecznie pracować xD

    •  

      czy ja wiem

      @WalvaterWotan: no raczej nie wiesz, bo mylisz "fizyczną" wydajność pracy z wydajnością ekonomiczną, którą oblicza się nieco inaczej niż mogłoby się wydawać

      +: domel88
    •  

      Każdy z nas wie, że jeśli w pracy nic sie nie dzieje cały dzień, to wychodzimy bardziej zmęczeni.

      @Muraku: i dodatkowo czas się wtedy dłuży trzykrotnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Muraku: ja tak nie mam jak piszesz, nie lubię remontów i dłubania w domu, ograniczam się do utrzymywania go w czystości i drobnych napraw, ale jakieś kładzenie kafelków co tydzień i reszta to mam to w dupie.

    •  

      @Muraku wczoraj w pracy 12 godzin nie ruszylem nawet lokomotywa. Naogladalem sie filmow, pospałem, poczytalem. Nie pamietam kiedy ostatnio wróciłem tak zjebany do domu...

    •  

      @Muraku: słabe jednostki odpadają? XD chyba normalne. Normalny człowiek nie będzie sobie bata nad sobą kręcił, srubujac normy tak, by przychodzic zmęczonym po pracy do domu

    •  

      My się wyrobiliśmy w 5 tygodni, a że umowa była jaka była i loty powrotne mieliśmy dopiero za półtora tygodnia, to mieliśmy półtora tygodnia dla siebie. I wiesz co najciekawsze? Poświęciliśmy nasze 2 dni (po 11 godzin), żeby pomóc chłopakom z Belgi, żeby zrobili to na czas. ZA DARMO Wiedzieliśmy, że nie dostaniemy żadnej kasy za to, a po prostu wpadliśmy w ciąg pracy, więc z nudów siedzieliśmy też z nimi.

      @Muraku: żenada, gardzę tobą xD

    •  

      @Muraku: Współczesne niewolnictwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Muraku, twoje spojrzenie jest delikatnie mówiąc naiwne. Czemu? Pomija negatywny aspekt nadmiaru pracy w kształtowaniu się stosunków społecznych. Pomija przesunięcie w zakresie ilości przydzielanych obowiązków jakie następuje po odnotowanym przez pracodawcę/zleceniodawcę wzroście produktywności pracownika.
      Owe przesunięcie bardzo często jest szybsze niż wzrost i maksymalny pułap produktywności pracownika.

      Nadmiaru pracy doświadcza wieeeelu Polaków, a doświadcza go bo... bardzo wieeelu Polaków doświadcza nadmiaru pracy :)
      To, że niemal codziennie siedzę po 10 h w swoim biurze na Żoliborzu (i tak nie wyrabiając się z pracą i zabierając ją na weekend), nie wynika tylko z tego, że jestem do dupy. Że jestem tym mitycznym dla wielu wykopków, leniwym, roszczeniowym lewakiem, nieumiejącym zaplanować sobie dnia pracy.

      Po prostu, gdzieś po 2. stronie Warszawy, na mokotowskim Mordorze, dwie i pół godziny po czasie, o 19:30 pali się jeszcze światło w biurowcu, w którym siedzi taki sam gostek jak ja (tyle, że z konkurencyjnej firmy), gotów również pracować ponad normę, by podkraść mi klientów. Ten zaś zaszachowany jest pracowitością 3., 4. i kolejnych graczy o kawałek rynkowego tortu, którzy również gotowi są "zostać chwilkę dłużej, by zgarnąć ten przetarg".
      Z takiego jednego wyjątku szybko robi się obowiązująca wszystkich graczy reguła.
      Kto odtąd się wyłamie i połasi na "work-life balance" (czyli pracę po 8h) szybko wypada z gry.

      Nie inaczej jest u moich chlebodawców (klientów) z praktycznie wszystkich branż gospodarki, "przez których" siedzę po godzinach. Walą mailami, do późnych godzin po moim wyjściu z biura, bo mają świadomość, że ich koledzy z konkurencji robią to samo. Szybko zatem takie "pozytywne" wyłamanie się w zakresie produktywności (choć częściej pracowitości) niestety zaczyna rzutować na całą gospodarkę i relacje zleceniobiorców i zleceniodawców. Mija parę lat takiego eldorado i budzimy się z 12h dniem pracy jako "niepisaną normą" i uznawaniem za haniebne wychodzeniem z biura przed szefem (patrz Japonia).

      Więc podsumowując.
      Jako, że w PL totalnie nikt już tego nie kontroluje, to niewinna z początku zabawa pt. harder-better-faster-stronger, zaintonowana przez "ambitniejsze" jednostki zaczyna niestety nabierać szaleńczego tempa i potem budzimy się (także ci ambitni):
      - z powszechnymi umowami śmieciowymi (w myśl logiki popracuję 3 miesiące na zleceniu, żeby niższą stawką wygryźć tego na etacie)
      - z pracą teoretycznie po 8h w praktyce po 10 i więcej + 1,2 weekendy w m-cu., itd. itp.

      Spójrz jak systematyczny rozwój takiego sposobu myślenia zdemolował np. Japonię. Japonię pełną imponujących "szklanych domów" i kosmicznych innowacji, ale pełną również zombie pod krawatem.

      Medal pracowitości, który zawieszasz na karkach wielu Polaków ma więc dwie strony. Druga z nich to bat, który sami sobie kręcimy na naszą prywatną, pozapracową część życia.

      BTW. Ktoś pisał wyżej o leniwości Greków. O ile wiem, jest to mit. Grecy obok Polaków są narodem spędzającym najwięcej czasu tygodniowo w pracy.

    •  

      @Muraku: Ja tam się opierdalam, a moim marzeniem jest nic nie robić i mieć kasę - nie jest to możliwe, ale coś pokombinować zawsze można. Pracuj mądrze, a nie ciężko

    •  

      @kuxter Sorka, nie chce mi się czytać. Ale nie masz nawet grama racji w tym co piszesz...

    •  

      @Muraku: xD
      a, jak ci się nie chce czytać to "spoczko"...

    •  

      @Muraku: geny roboli czy jak? Trzeba byc jakąś amebą intelektualną, żeby "szukać sobie na siłę, roboty, by się nie zanudzić". kisnę zawsze z cebulakow, którzy rzucają teksty w stylu "w pracy zle, bez pracy gorzej, trzeba miec czym zajonc rence"; "tyle czasu na urlopie, juz nie ma co robic" xDDD jakis janusz z wąsem, który nie ma zainteresowań, a prosty umysł nie pozwala na bardziej złożone przemyślenia

    •  

      @kuxter: a ponoć Polacy tacy pracowici :D

    •  

      @PomeranianBoo:
      Zainteresowania zainteresowaniami, prawda jest taka, że większość polaków po prostu jest przyzwyczajona do roboty i pod tym względem życie mają ułożone.
      Ja na urlopie z nudów wolę sobie zarobić dodatkowo, albo strzelić remont, czy pogrzebać w aucie, niż siedzieć przed komputerem/telewizorem cały dzień.

    •  

      @Muraku: Trzeba pracować mądrze a nie bezmyślnie zapierdalać. Na szczęście wydaje mi się że ten kult zaczyna troszkę słabnąć. Wychodzi też na to że nie masz żadnych zainteresowań i po prostu pracujesz także z powodu "nudy" w czasie wolnym.

    •  

      @DannyMurillo chyba nam to po wojnie wpoili. Tzn nam, jako Polakom. Pracowitość.. Przecież Warszawa sama się nie odbudowała, czy może zbudowała od nowa.. Fakt, potrafimy pracować ciężko, dobrze i szybko, ale po co?

    •  

      @rozowyszlafrok: a przed wojną to niby nie? 90% ludzi ma przodków chłopow panszczyźnianych- zawsze się u nich pracowało, ile wlezie. Za prl panował kult pracy, ale bylo też "czy pracuje się czy leży 3 tysiace się należy". Pogadaj z robotnikami- wtedy były wyższe standardy pracy, kult pracy dotyczył raczej tego, by każdy miał zatrudnienie, a nie tego by pracować za dwóch.

    •  

      @PomeranianBoo no dobra, pracowitość mamy we krwi. To dobrze, jeśli potrafi się z tego mądrze korzystać, bo niestety ludzie są pazerni i jak zobaczą, że mogą z kogoś więcej wycisnąć, to najpewniej to zrobią

    •  

      PS.
      Przez takich głupich ludzi z zamkniętym umysłem, powtarzającymi to co zasłyszeli w internecie nasz kraj wygląda jak wygląda.


      @Muraku: gościu, Ty z tego co widzę to poza pracą świata nie widzisz, więc kto tu ma zamknięty umysł ? Zawsze się zastanawiam na chuj to całe branie nadgodzin, wykazywanie się, zarabianie astronomicznych kwot (zapominając powiedzieć, że to wychodzi za ok. 300h miesięcznie), jak taki człowiek poza pracą nic innego w życiu nie ma. Pracuje żeby przeżyć żeby pracować. TO JEST SMUTNE

    •  

      @waskizlo: To typowy pracoholik, do tego jeszcze w głupi sposób usprawiedliwia taką postawę. Pracuje się po to aby żyć, nie odwrotnie.

    •  

      @Muraku: Pomimo, że zapierdzielam często po 240 godzin i w sumie można mnie nazwać pracoholikiem, to mógłbym nie pracować. Byłbym o wiele bardziej szczęśliwy, gdybym miał czas wolny i zajmował się pasjami, niż pracował na kogoś.

    •  

      @waskizlo Ok, mieszkaj sobie dalej z rodzicami, pracuj na magazynie, czy w biedronce, gdzie ci za nadgodziny płacą tyle co nic. Ale jak wrócisz do mnie za kilka lat blagsjac na kolanach o to, żeby dostać normalna pracę i móc dla mnie pracować to wiesz co zrobię?

      pokaż spoiler Rozepne rozporek i będziesz mógł się wtedy przedłużyć.

      A do tego czasu cisza tam i stój w swoim szeregu

    •  

      @ImperiumCienia A widzisz, to nie pracuj na kogoś. Gdzie jest problem założyć własną firmę i zacząć pracować na siebie?

    •  

      @Muraku: Trzeba mieć pomysł i troche gotówki na start. Obecnie jestem na minusie kilkadziesiat tysiecy złotych, przez względy zdrowotne, więc trudno ;)

    •  

      Ok, mieszkaj sobie dalej z rodzicami, pracuj na magazynie, czy w biedronce, gdzie ci za nadgodziny płacą tyle co nic. Ale jak wrócisz do mnie za kilka lat blagsjac na kolanach o to, żeby dostać normalna pracę i móc dla mnie pracować to wiesz co zrobię?

      Rozepne rozporek i będziesz mógł się wtedy przedłużyć.

      A do tego czasu cisza tam i stój w swoim szeregu

      @Muraku: Jaki Ty jesteś żałosny. xD

    •  

      słabe zarobki robia z nadzieja że coś osiagna.

      @Blevk: Mamy od lat wzrost zarobków.

      Zanim weszliśmy do unii (14 lat temu) to nie wiem czy pamiętasz ale był tu syf, brud, bieda, skrajne ubóstwo, powszechny alkoholizm, kradzieże, napady i trzeci świat. Rozpity był nawet rząd z Kwaśniewskim czy Millerem na czele. To dzięki Unii czyli Niemcom którzy wpompowali w nas miliardy tak jak w Niemcy Amerykanie wpompowali miliardy (ale 72 lata temu), Niemcom z którymi mamy dodatni bilans handlowy, dzięki Niemcom na których tak plujemy a którzy w mojej ocenie są głównym przyczynkiem naszej funkcjonującej i rozwijającej się gospodarki.

      Dla Polski nadchodzi złoty wiek, zamiast zrzędzić wykorzystaj dobre uczelnie i rozwinięte aglomeracje miejskie tak jak robi to dziś tysiące młodych osób i zbuduj swój własny sukces zamiast pierdolić że słabe zarobki i brak możliwości bo to gówno prawda. Mam wśród znajomych dziesiątki młodych (25-30 lat) osób które pracują za świetne pieniądze na odpowiedzialnych stanowiskach a dobrym firmom wciąż brakuje rąk do pracy. Jeszcze jak bym nie przećwiczył tego w praktyce to bym uwierzył w pierdolenie na wykopie ale to gówno prawda i wymówki leniwych z wyboru aby usprawiedliwić swoje lenistwo. Różnica jest taka że ambitni weekendy spędzają na uczelni a leniwe buły w barach i lecząc kaca a potem wielkie zdziwienie rozpitego łba: "skunt un to mo".

      Masz 7,000 PLN do ręki na przeprowadzkę do pracy poza miejscem zamieszkania 25.000 PLN na rozpoczęcie działalności, 80.000 kredytu na nową firmę na 0,4% w skali roku z BGK dla każdego, dziesiątki tysięcy a nawet setki tysięcy złotych najróżniejszych dofinansowań, kursy, dopłaty, dodatki - no kurwa "w polzce som małe penzje". JPD

    •  

      @Muraku: od 20 roku życia mieszkam sam i sam się utrzymuje, praca + studia zaoczne za własne siano, także możesz mi wypucować pantofle robaczku :*

    •  

      Ten wpis jest smutny. Mentalność robola. Ok ciężko pracować, rozwijać się, uczyć, pracować wydajnie i dobrze to jak najbardziej się zgadzam. Ale zapierdalanie dla zapierdalania bo ktoś nie wytrzyma tydzień na urlopie i musi szybko wracać do pracy to jest chore po prostu.

    •  

      @Muraku: niektórzy pracują żeby zabić czas, wypełnić pustkę. Koleżanka z pracy jedzie na dwie roboty - najpierw 8 godzin u nas a potem jeszcze pół etatu w centrum handlowym na wykładaniu towarów. Jebie po 12h dziennie codziennie, za łącznie może ok. 5000 zł na miesiąc. Kobieta lat 44, wygląda na 15 mniej, szpryca taka że niejedna nastolatka by figury pozazdrościła. 9 lat temu zakończyła patologiczny związek z facetem-maniakiem kontroli. Teraz ma tylko fuchę i dorastające (w zasadzie to już dorosłe, 21 lat) dziecko. Chyba tak jebie, by nie myśleć o tym co było. Niby prawie dekada ale na facetów nadal patrzy spod byka.

      Mnie przeraża wizja stania się zombi pod krawatem wychodzącym z biura o 18:30 albo nawet później. Co obecnie staje się standardem np. w takiej Warszawie. Niby korpoludki zarabiają tam sporo ale co z tego, skoro nie bardzo mają kiedy te pieniądze wydać. Albo życie w ich miejscu pracy jest tak drogie (opłaty mieszkalne, parkingowe etc.), że te wysokie pensje nic nie znaczą - co z tego, że zarobisz 8000 jak 1/3 pochłonie sama opłata za mieszkanie. Już nieistotne czy to rata czy opłata za najem. Już lepiej mieszkać w małym mieście gdzie zarobisz 4000, a za mieszkanie... też zapłacisz 1/3 tego albo nawet mniej. I nie będziesz siedział w pracy od rana do wieczora.

    •  

      Ja tam wpisuje się w stereotyp. Po skończeniu studiów zacząłem pracować, w tym miesiącu minie rok w pierwszej firmie. Zapierdalam, bo lubię widzieć efekty i lubię to co robię. Szef najwidoczniej to dostrzega. Po 3 miesiącach zacząłem zarabiać więcej niż koleś, który w tej firmie siedział 3 lata. Do tej pory miałem 3 podwyżki, zarabiam obecnie 2 razy tyle co na początku, do tego usłyszałem ostatnio że znowu będziemy musieli "zmienić warunki zatrudnienia", czyli kolejna podwyżka. Prócz podwyżek jako jeden z nielicznych w firmie dostaję premie od zakończonych projektow w wysokości jednej - dwóch pensji.

      O żadną podwyżkę ani premie nigdy nie prosiłem. Jestem zadowolony

    •  

      @StarryBarry: chcesz żeby Ci zrobić zdjęcie ?

    •  

      @Muraku: 2 tygodnie urlopu ciągiem, kiedy ja tak miałem... z 6 lat temu

    •  

      @Muraku: O kurwa jak ja gardzę takimi robolami jak Ty.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Laska na pierwszym spotkaniu z #tinder zapytała mnie jakie mam auto i ile zarabiam XDD #logikarozowychpaskow

    odpowiedzi (52)

  • avatar

    Reklama durexa na święta :)
    #reklama #reklamakreatywna #heheszki #swieta

    odpowiedzi (27)

  • avatar

    Zgodnie z prośbami od was zakładam tag #historieinformatyka, gdzie będę opisywał swoje historie z czasów gdy prowadziłem własny sklep i serwis sprzętu komputerowego, ale nie tylko, bo takie sytuacje są do dzisiaj.

    Dzisiaj akurat nie o Januszu kliencie, tylko #kurier, będzie długo.

    Zacząłem skromnie od stworzenia sklepu opartego na PrestaShop i szablonu allegro. Sklep wystartował w grudniu 2013 roku i stwierdziłem: Nie będzie gównianych gotowców, będzie droższy, ale porządny sprzęt, bez kompromisów, ale rzeczywistość to zweryfikowała.
    Dwa dni po wystawieniu pierwszych komputerów dzwoni telefon.
    Dzień dobry, chciałbym kupić u Pana komputer z aukcji, ten za 3800 PLN.
    (No banan od ucha do ucha). Żaden problem.
    Może Pan dać rabat jeśli kupię poza allegro, bo wiadomo, że prowizja dla tych złodziei itd.
    Myślę, że możemy się tak umówić, ale jak chciałby Pan zapłacić.
    Mogę zrobić Panu przelew, niech mi Pan wyśle dane, ale najpierw chciałbym dokonać zmian. Czy da radę dorzucić trzeci dysk, ale w ładnej i wytrzymałej obudowie, żebym mógł oglądać filmy na telewizorze.
    No problem, działamy, Wyszło 4200 po dodaniu dysku, myszki i klawiatury.
    Patrzę, na drugi dzień przelew jest, składam, instaluję wersję próbną windows 7 home, bo klient miał do tego klucz.
    Zamawiam kuriera i na drugi dzień jest.
    KOBIETA
    Nie jestem żadnym seksistą, ale no co się stało...
    Otwieram drzwi, kobitka 1,5m w obcasach i kapeluszu.
    Proponuję pomoc.
    NOPE, JESTEM KOBIETĄ PRACUJĄCĄ, DAM RADĘ.
    Zapakowała go na samochód, mówię, żeby ostrożnie bo sprzęt jest drogi.
    WIEM CO ROBIĘ, jebła drzwiami i pojechała.
    Dwa dni później dzwonek do drzwi, idę otworzyć.
    NIEDAŁ MI PAN LISTU PRZEWOZOWEGO I TERAZ MUSZĘ JEŹDZIĆ PO TYCH ZADUPIACH.
    Oglądam karton, a list przewozowy przyklejony od spodu, pokazuję jej, uniosła się dumą, drugi raz trzasnęła tymi przesuwnymi drzwiami i pojechała.
    Kolejne dwa dni później dzwoni klient: Wie Pan co, spisałem protokół przy kurierze, ale paczka jest w tragicznym stanie, nie chciałem jej nawet otwierać.
    Eee, no dobrze, zobaczymy co da się zrobić jak do mnie wróci.
    Wracam wtedy jeszcze ze szkoły i widzę, że paczki o wartości ponad 4 tys leżą na schodach, kuriera nie ma, nikogo dookoła.
    Oglądam je i prawie się pociąłem.
    No dziura, w boku tego panelu z PCV dziura jakby ktoś wózkiem widłowym wjechał.
    Dzwonię wkurwiony, wisiałem z pół godziny na słuchawce zanim ktoś odebrał i opisuję sytuację.

    Protokolik spisany przy kurierze?

    NO JAK SKORO ZNALAZŁEM PACZKĘ POD DRZWIAMI, cud, że nikt nie zajumał.

    - Nie, bo jak powiedziałem kurier zostawił paczkę, ja nic nie podpisywałem.

    -Pan I...?
    -No tak, ale co to zmienia skoro JA nic nie podpisałem?!
    -Ale podpis jest, czyli Pan wyraził zgodę na odebranie paczki.
    -A ubezpieczenie
    -Nie obowiązuje bo Pan podpisał i ciągnie to dalej.

    Doszedłem do tego, że jeżeli nie zwrócą mi za obudowę, płytę główną, wentylator i kartę graficzną, to się spotkamy w sądzie, bo to już jest szczyt.
    Rozłączyła się.
    Szybki telefon do kuzynki, która jest prawniczką, doradziła, żebym podał co mam, łącznie ze zdjęciami i ona do nich wyśle pozew.
    Telefon, przyjeżdża kobieta, tłumaczy się, żebym wycofał to co napisałem, ona odda pieniądze i wyciąga mi 100 zł.
    GTX 960 albo 660 to wtedy było około 800-1000 PLN, więc odmówiłem tłumacząc, że za to to ja nawet nie kupię panelu bocznego do obudowy.

    I to co usłyszałem, aż mnie zamurowało:

    TO SIĘ PAN PIERDOL JAK SIĘ DO BŁĘDU PRZYZNAĆ NIE UMIESZ

    Okej, skarga poszła. Pewnie to zlali, ale idźmy dalej.
    Dostałem maila, to znaczy przez prawnika, ale do mnie też się odnosił.
    Dostanę zwrot jeżeli udowodnię wartość sprzętu bo oni nie sądzą, że KĄPÓTER jest tyle wart.
    Poszła faktura z hurtowni i czekamy na odpowiedź.
    W tym czasie dzwoni Pan klient i pyta jak sytuacja, opisuję, powiedział, że nie chce naciskać, ale minęły prawie 2 tygodnie.
    Przeprosiłem, ale poinformowałem go mailowo o każdym update, przyznał się, że nie doczytał.
    W miedzyczasie telefon do hurtowni czego potrzebuję. Przysłali następnego dnia, na ten moment na początek działalności byłem stratny ponad 2 tys - no świetnie.

    Już się z tym pogodziłem, ale dostałem telefon, że wygraliśmy. DPD zwróci mi koszta związane z tym cyrkiem. 1800 PLN, bo takie są ceny... Odwołałem się, ale 1800, albo rozprawa sądowa. Kuzynka mówiła, że poprowadzi i nie ma problemu, ale ja musiałem się poddać, bo pracy było dużo + nauka przed maturą i jeszcze egzaminy zawodowe + 2 tygodniowy staż w Pile, ale no cóż. 200zł to nie tak źle. W sumie wyszedłem można powiedzieć na 0, nie byłem zbytnio zadowolony, ale lepsze to niż 2k straty.

    Klient zadowolony, dostałem od niego flaszkę i rabat na usługi dentystyczne

    Na razie na spokojnie, na dniach opiszę starcie z Panem doradcą z marketu elektronicznego

    Wołam pulsujących poprzedni wpis

    #informatyka #truestory
    pokaż całość

    odpowiedzi (101)