•  

    #unaswuk #emigracja

    Drogie Mirki i Mirabelki. Jesień przyszła i wiatr i deszcz i coś mnie wzięło na tęsknoty. Siedzę tu ponad 2 lata już, mam dobrą pracę, żonę i córkę małą (ale szybko rośnie), ale dzisiaj mam dość tego świata. Chciałbym wrócić do Polski. Ale jest to trudniejsze niż sam przyjazd tutaj, który był totalnie szalony.

    Ech przytulcie albo coś, bo tęsknię za domem a nie potrafię nic z tym zrobić. Żyłem tak, żeby żyć, wielkich oszczędności nie ma, ale dobrze, że jakieś są. Może zacznę szalenie odkładać teraz i się nagle zwinę za pół roku? Nie wiem. Czasem chciałbym sobie móc wstawić tego mema z psem co żyje sobie na wsi i chciałbym sobie pożyć na wsi.

    A co do strachów z powrotem to najgorszy jest strach o utrzymanie rodziny. Nie wiem czy znajdę pracę, czy będzie na takim samym poziomie, nie wiem czy żona znajdzie pracę. Nic nie wiem, a nie lubię niewiadomego. Jestem jak drzewo. Żeby mnie przesnieść trzeba mnie wyciągnąć z korzeniami, przy czym sporo się poniszczy niestety. Ale jak już siądę na innej glebie to zacznę wypuszczać kolejne korzenie i coraz trudniej się wyrwać. (╯︵╰,)

    źródło: wykop.pl

    •  

      @RocketQueen: śledzę sytuację w Polsce, dodatkowo mam komentarz rodziców i brata o tym co się dzieje, a mimo to mnie ciągnie, żeby wrócić. Dlaczego?

    •  
      c.....e

      +5

      @Queltas: tak to jest xD szkoda, że Polska to nie np. Niemcy, że za gównopracę możesz spokojnie utrzymać siebie a w 2 to hohoho xD

    •  

      @Queltas: Ze wsi jesteś na wieś wrócisz. Chodź do nas z powrotem jak się już ustatkujesz :)

      źródło: static3.depositphotos.com

    •  

      @Queltas: Bociany zawsze do nas wracają, bo nas kochają

      źródło: justbeawesomeaj.files.wordpress.com

    •  

      @Queltas:
      "Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.

      Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną

      Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,

      Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;

      Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,

      Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;

      Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,

      Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,

      A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą

      Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą." ~ Adam Mickiewicz dla Ciebie

    •  

      @Queltas: Twoje ukochane Tatry latem

      źródło: monikagruszewicz.pl

    •  

      @fiszifiszi: Dlatego pewnie jeszcze zostanę, żeby uciułać na start coś. Żonka znalazła pracę, to będzie łatwiej oszczędzać.

      @cigolce: No właśnie to mnie boli. ( ͡° ʖ̯ ͡°) A chciałbym więcej niż tylko żona i córka

      @Metiu1231: Ech weź. Urodziłem się w 14 tysięcznym miasteczku, żyłem sobie na jego obrzeżach, mam żonę ze wsi. Ładnie tam, zielono, cicho. Nową obwodnicę zrobili to czasem w nocy można sobie pojeździć spokojnie dookoła. Tylko pracę ciężko znaleźć.

      Dałbym Ci i 100 plusów. Nie spodziewałem się, że Inwokacja może tak we mnie trafić

    •  

      @Metiu1231 z tą fotką to trafiłeś (ʘ‿ʘ) (wiejska droga)

      +: Queltas
    •  

      @Queltas: No i najważniejsze, rodzinne spotkania w Polsce w czasach kryzysu jak i dobrobytu

      źródło: culture.pl

    •  

      @Queltas: Jeśli nie lubisz niewiadomego opracuj plan.
      Maksimum oszczędności miesięcznie, przez 12 miesięcy. Dąż do celu, realizuj plan. Z takim nastawieniem, gdy będziesz wiedział że wracasz, będzie łatwiej.
      A pracę znajdziesz w Polsce bez problemu. Może na początku nie będzie ona dobrze płatna, ale aktualnie w dobie taniej siły roboczej z Ukrainy szybko awansujesz nawet w małej firmie.

    •  

      @Queltas: fazy emigracji - poczytaj koniecznie. Wydaje mi sie ze jestes w tej drugiej przejebanej

    •  

      @Queltas: współczuję Ci cumplu, dla mnie wyjazd za granicę byłby ostatecznością. Mimo wszystko kocham ten kraj i wiem, że to jedyne na ziemi miejsce gdzie będę czuła się jak w domu.

      +: Queltas
    •  

      @KwasnyPL: Jest jeszcze ostatnia faza, o której jeszcze nikt nie mówi, ale można o niej usłyszeć szczególnie jeśli porozmawia się z ludźmi, którzy wyjechali w latach 70/80 do USA.

      Poczucie bezsensowności dalszego pobytu za granicą. Zrealizowali wszystkie plany, zarobili kasę, odłożyli na emeryturę, pomieszkali w USA. Niestety nie mają już do kogo wracać w PL. A nawet jeśli mają (fizycznie) to już dawno nie utrzymywali z nimi zażyłych kontaktów.

      To jest najgorszy etap, którego nikomu nie życzę. Większość wyjeżdza żeby dorobić się, osiągnąc jakies cele. W koncu te cele zaciemniaja prawdziwe zycie. A prawdziwe zycie to rodzina i przyjaciele. Życzę każdemu powrót do ojczyzny na czas.

      A każdy kto się przyzwyczaił po prostu marnuje życie. Bo poza faktem zmiany nastawienia nic sie nie zmienia.

    •  

      @Dentka7: To może być dobry pomysł, dodatkowo mam zamiar przed zjazdem zacząć szukać pracy jeszcze z UK, żeby ewentualnie nie było przestoju bez niczego.

      @KwasnyPL: Wydaje mi się że je widziałem, coś na kształt sinusoidy? Najgorsze jest to, że zgrało się to 4 osobom na raz: mi, mojej żonie, teściowej, która jest z nami i pomaga nam ogarnąć i oszczędzać (głównie jako niania dla córki) i mojej mamie, która namawia do powrotu. I przez to zwielokrotniło się to na tyle, że aż musiałem to gdzieśwyrzucić z siebie.

      @nama: dla mnie byłoby to grzechem nie skorzystać, bo z trudnem kończyłem studia i przez zupełny przypadek i chęć świętego spokoju znalazłem pracę (brat tutaj był i jego firma pojechała do polski szukać ludzi do innego działu i mi mama mówiła, żebym tam CV wysłał na wszystko jedno - wysłałem i mnie przyjęli. I wręcz się przestarszyłem tego, bo jeszcze studiów nie skończyłem, przedemną egzamin o byćalbo nie być i zaplanowany ślub za 2 miesiące, a oni chcęli mnie od razu. Poszedłem na wszystko jedno, podpisałem umowę i ugadałem się na start tydzień po ślubie. Żona przyjechała miesiąc po i tak to leci.

    •  

      @Queltas: ładnie z tęsknotą napisane.

      +: Queltas
    •  

      @Queltas:

      Mam (...) córkę małą (ale szybko rośnie)
      W tym miejscu już dałem plusa ;)

      Moja narzeczona jest bardzo rodzinna, jest tutaj półtorej roku (ja dwa lata). I sama coraz mniej widzi sens powrotu do PL.

      Co nam pomaga? Pomaga nam to, że wiemy ile możemy zarabiać w PL a ile w UK i na co to nam i naszym przyszłym potomkom może pozwolić. Koszt £1000 na wycieczkę to jest po prostu 'jedziemy'. Oczywiście nie za często. Widok tego jakie perspektywy są tutaj (zaraz po ślubie bierzemy kredyt na dom, który chcemy spłacić w 5-7 lat), a tych w kraju (20-30 lat i strach jak jedno straci pracę...).

      Zrobicie sobie z żoną listę plusów i minusów. Zróbcie research zarobków na Waszych stanowiskach. I to porównajcie :). Bierzcie rozsądek ponad sentyment. To Wy jesteście rodziną i żyjecie dla siebie. I to Tobie jako głowie rodziny powinno zależeć na jak największym jej dobru.

    •  

      @mynameis60: Dzięki :) tego chyba właśnie potrzebowałem jak to pisałem. Siądę nad tym, poszukam, porównam i sprawdzę :) mam problem z docenieniem swoich umiejętności, ale jakoś sobie z tym poradzę i zrobię sobie porównanie :)

      Moim największym marzeniem od zawsze było, żeby żyć godnie z rodziną.:)

    •  

      @Queltas: Ja mam właśnie taki cel w życiu. Zapewnić godne życie sobie i swoim najbliższym. W miarę możliwości zdrowotnych nie martwić się o jutro.

      My jesteśmy razem prawie 6 lat. Po drodze mieliśmy i traciliśmy pieniądze (nieudany biznes). Ale dopiero tutaj czujemy, że żyjemy. Że możemy być w pełni szczęśliwi.

      +: Queltas
    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Zeusik2: Na szczęście to co mam dzisiaj jest chwilowe i ja o tym wiem, pisząc tutaj po prostu sobie pomagam, dzięki takim wpisom jak od @mynameis60

      Niesamowite to jest jak czasem wystarczy to co się trzyma w środku wystawić na światło dzienne i już nie wygląda tak przerażająco

    •  

      @Queltas: Mireczku, może to ja wkroczyłem na trzecią faze emigracji, ale...Latam do Polski średnio co 6 tygodni, na weekend odwiedzić dziadków - nie wiadomo, ile jeszcze pożyją. Bilety są tanie, jak zaplanujesz wszystko z duzym wyprzedzeniem to wychodzą grosze. Odwiedzam też Mamuśkę, która po wszczepieniu endoprotezy kolana nie może znaleźć jakiejkolwiek pracy i prawdopodobnie będę ją ściągał do UK ja mi się dziecko urodzi, obecnie opłacam jej lekcje języka. Znajomi ? Każdy zyje swoim życiem i pracują nawet w weekendy aby utrzymac jako-taki standard życia.

      Ile to razy słyszałem, że wyszli na piwo po raz pierwszy od 4-5 miesięcy bo albo nie mają czasu albo są w pracy. Brat, aby mnie odwiedzić musiał nagrywać wszystko z 2-miesięcznym wyprzedzeniem - bo praca.

      Zastanawiałem się wiele razy nad powrotem - i tak naprawdę nie mam do czego. Zainwestowałem w siebie i swoje doświadczenie mnóstwo kasy i energii - nie po to, aby pracować za polskie pieniądze w polskich warunkach i klimacie wzajemnego pomiatania czy wiciskania z czlowieka ile sie da. To już nie ten poziom.

      Wyszło mi, że aby utrzymać podobny poziom życia, musiałbym zarabiać netto 70% tego, co mam w Anglii. Oczywiście zarobki w Polsce to wielka tajemnica, do tego stopnia się tym wkurwiłem w ktorymś momencie, że na samym początku informuję jakie pieniądze mnie interesują, bo szkoda tracić swojego czasu - i tym samym kończymy rozmowę.

      Patrzę co się dzieje w polityce, co się dzieje w gospodarce - i sobie uświadamiam, że w ciągu 5-10 lat Polska będzie musiała obciążyć coraz wiekszymi podatkami obywateli aby ratować ten system przed zjedzeniem siebie samego. Spowoduje to efekt kuli sniegowej bo jeszcze więcej osób wyjedzie.

      Mój ojciec na przełomie '80 i '90 pracował w Austrii, wierzył że zmiany nastąpią, miał trzy firmy (obecnie dwie), jest zniszczony fizycznie i psychicznie i pluje sobie w brodę że w Austrii nie został a następnie rodziny tam nie ściągnął - wszystko potoczyło by sie pewnie zupełnie inaczej.

      Nie mamy prawie w ogóle kontaktu i nawzajem się unikamy (to już inna historia i dośc nieprzyjemna historia) ale raz na rok zdarza nam się spotkać. Z uporem maniaka mi przypomina, żebym nie popełnił jego błędu.

      Masz siebie, masz rodzinę - żyj dla siebie i dla nich. Sentymentami można setki ksiazek wypełnić a sami widzimy, jak polski system traktuje tych, co za Polskę walczyli - od frontu aż do zwykłej codziennej pracy - nader często żyli jak pariasi tylko po to, aby ktoś im ładny nagrobek postawił i ogłosił bohaterami po smierci.

      Moim najwiekszym problemem było znalezienie znajomych poza narzeczoną - bo ile mozna spędzać czas tylko we dwie osoby ? Moze po prostu Tobie tez brakuje fajnego towarzystwa, z ktorym mozna wyskoczyc raz-dwa razy w miesiacu w jakies fajne miejsce ?

      U mnie minęło trochę czasu, swietni ludzie sie pojawili (i to glownie przez Wykop), hobby, wyjazdy, fajna praca (chociaż niestabilna trochę, taka specyfika mojej branży).

      Jeżeli dobrze pójdzie, za kilka miesięcy kupuje tutaj dom - który wiem że spłacę bez spiny i strachu że będę bezrobotny albo musiał pracować u pomiatającego ludźmi janusza, jak w pierwszej pracy po studiach. To bedzie zrealizowanie jednego z moich najwiekszych marzen. Drugie sie wlasnie projektuje (bo do mieszkania bym nie byl w stanie tego wstawic) a trzecie to kwestia paru stowek i miejsca. W Polsce pewnie musial bym zyc w mieszkaniu albo zajechac sie budujac dom, tutaj bedzie dom z ogrodkiem bez wypruwania sobie zyl.

      Głowa do góry - porozmawiaj z ludźmi z Twojej miejscowości, zrób rachunek zysków i strat. Na spacer po Tatrach jak sie uprzesz możesz latać co miesiąc - na co większość ludzi w Polsce nie może sobie pozwolić.

      A jak mieszkasz gdzies na Midlandach to sie odezwij na PW co jakis czas jezdzimy z #wujekfestersocialclub :-)

    •  

      @Wujek_Fester: Dzięki za ten wpis :) miło się czyta o takim wsparciu :)

      Wstyd się przyznać, ale 2 lata tu siedzę, ale geografia UK u mnie kuleje. Midlandy to jaki mają zasięg? :)

    •  

      @Wujek_Fester: To siedzę na Północy i niestety nie mam samochodu (jeszcze), ale może coś kiedyś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Z dobrobytu się w dupie przewraca

    •  

      To jest najgorszy etap, którego nikomu nie życzę. Większość wyjeżdża żeby dorobić się, osiągnąć jakieś cele. W koncu te cele zaciemniaja prawdziwe zycie. A prawdziwe zycie to rodzina i przyjaciele. Życzę każdemu powrót do ojczyzny na czas.

      @Dentka7:

      To jedynie część prawdy. Dotyczy tylko niektórych z nas. Inni naprawdę chcą od rodziny wyjechać. Naprawdę chcą poznać nowych przyjaciół. Naprawdę celem życia jest zrobić coś ciekawego, osiągnąć coś.

      Twoi bliscy i tak odejdą. Rodzice umrą niezależnie czy wyjedziesz czy nie. Stracisz też część przyjaciół, to nieodłączna część życia człowieka. Takie są zasady. Mało masz w Polsce starszych, samotnych ludzi?

      Kiedy patrzysz wstecz, być może najlepsze chwile spędziłaś z bliskimi. Ja najlepsze chwile spędziłem robiąc ważne dla mnie rzeczy. Więc punkt widzenia zależy od filozofii życiowej i rodzaju charakteru.

      Nie ma czegoś takiego jak powrót na czas. Wszystko zależy od sytuacji. Dla niektórych najważniejsze będzie wychowanie dziecka w kraju który daje bezpieczeństwo i możliwości. Dla innych pieniądze i wydostanie się z biedy w której się wychowali. Dla jeszcze innych kawusie, imieninki i spędzanie czasu na intrygach towarzyskich. Co kto lubi.

      +: WeeDy
    •  

      Zrobicie sobie z żoną listę plusów i minusów. Zróbcie research zarobków na Waszych stanowiskach. I to porównajcie :). Bierzcie rozsądek ponad sentyment. To Wy jesteście rodziną i żyjecie dla siebie. I to Tobie jako głowie rodziny powinno zależeć na jak największym jej dobru.

      @mynameis60: Amen. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Wez urlop, przyjedz z rodzina na 2 tyg i dziekuje. Za 4000 pln rodziny na dobrym poziomie nie utrzymasz.

    •  

      @Queltas Masz mała córkę na miejscu która może się tam wychowywać od zera, chodzić do brytyjskich szkół i być native speakerem - powrót do Polski to najgorsza rzecz jaką możesz jej zrobić. Zwłaszcza jeśli będzie w wieku szkolnym i wtedy się na to zdecydujesz.
      BTW kompletnie nie rozumiem tej tęsknoty absurdalnej w czasach gdy lot jest za grosze a na upartego nawet samochodem z UK można szybko przyjechać bez problemów.

      +: mynameis60, b.......n
    •  

      Chodź do nas z powrotem jak się już ustatkujesz :)
      Bociany zawsze do nas wracają, bo nas kochają


      @Metiu1231:

      źródło: res.cloudinary.com

    •  

      @Queltas nie wracaj, z pracą porażka szczegolnie dla malo wykwalifikowanych pracowników. Ja po miesiącu już żałuję trochę decyzji

    •  

      @Joshuaa akurat studia mam, tyle że praca kolegów po tych samych studiach nie zachwyca

    •  

      @Saeglopur masz 25 dni urlopu, loty w środy i niedzielę, nie jest tak łatwo, ale tęsknota jest za ludzmi, domem i rodziną a nie za polityka i cenami i płacami. Nie podoba wszystko mi się podoba w tutejszej kulturze również, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić

    •  

      To jedynie część prawdy. Dotyczy tylko niektórych z nas. Inni naprawdę chcą od rodziny wyjechać.

      @chchmiel: Musisz wiedzieć, że przede wszystkim mój wpis dotyczy emigrantów zarobkowych i tylko nich, czyli ludzi którzy wyjechali z dwóch powodów: wyższe zarobki i wyższy standard życia.
      Bedzie mial zastosowanie do przecietnych ludzi, których rodzina i przyjaciele mieszkali w Polsce w momencie wyjazdu. Ludzi, którzy prowadzili życie towarzyskie i spędzali wolny czas w Polsce.

      Mój wpis zdecydowanie nie będzie miał zastosowania do ludzi, którzy np. nie mają dobrego kontaktu z rodziną lub ich rodzina też mieszka za granicą, którzy nigdy nie mieli paczki przyjaciół. Nie będzie miał zastosowania dla nikogo, dla kogo Polska nie była ojczyzną i miejscem w którym się wychowali. I na pewno jeśli ktoś w swoim życiu nie ma nic, to też mu Polska do niczego nie potrzebna. Ludzie, którzy mieli patologiczne rodziny też z oczywistych względów nie mają potrzeby nigdzie wracać, a Polska może kojarzyć im się z piekłem, jest to normalne.

      Przykładem jest Wujek_Fester, który jak sam pisze, nie ma kontaktu z ojcem, a ojciec wiele lat mieszkał za granicą w Austrii. Jego taka tęsknota zapewne nie dopadnie, bo on w momencie wyjazdu już nic w Polsce nie miał.

      Innym przykładem mogę być ja, który w momencie wyjazdu, w Polsce miałem wszystko i nadal wszystko tam mam.

      Ja najlepsze chwile spędziłem robiąc ważne dla mnie rzeczy.

      Tak jak wspomniałem mój wpis dotyczy ostatniego etapu pobytu na emigracji, czyli ludzi, którzy wyjechali w wieku dwudziestu-kilku lat i są tam już ponad 30 lat. Ci ludzie kierowali się właśnie tą zasadą "robić ważne dla mnie rzeczy". Oni te ważne rzeczy już zrobili, teraz po latach chcą zwolnić, odpocząć, najlepiej z ludźmi, którzy zawsze gdzieś tam byli i zawsze mieli wrażenie że zawsze będą. Okazuje się, że powrót do przeszłości jest niemożliwy.

      Nie ma czegoś takiego jak powrót na czas. Wszystko zależy od sytuacji.

      Dla większości ludzi istotne sytuacje są tylko dwie: pieniądze i znajomi. Zaraz Ci to pokaże na podstawie Twoich przykładów.

      Dla niektórych najważniejsze będzie wychowanie dziecka w kraju który daje bezpieczeństwo i możliwości.

      Bezpieczeństwo i możliwości to nic innego jak pieniądze.

      Dla innych pieniądze i wydostanie się z biedy w której się wychowali.

      Czyli pieniądze.

      Dla jeszcze innych kawusie, imieninki i spędzanie czasu na intrygach towarzyskich.

      Czyli znajomi.

      Sytuacja sprowadza się więc do dwóch rzeczy. Ludzie porzucają swoje dotychczasowe życie (znajomych, rodzinę itp) dla pieniędzy (czyli wyższego standardu życia, możliwości, stabilizacji). Powrót na czas to właśnie ta średnia, kiedy miało się już szansę zarobić (czyli osiągnąć już pewien pułap finansowej stabilizacji) i jeszcze można wrócić do poprzedniego życia.

      Nie ma sensu trwać w nieskończoność w miejscu tylko dla pieniędzy. Po jakimś czasie 10000zł już nic nie zmienia.
      Każdemu życzę, żeby nie zabłądził w zagranicznym wyścigu o następne kilka tysięcy w kieszeni.

    •  

      Bezpieczeństwo i możliwości to nic innego jak pieniądze.

      @Dentka7: Zdecydowanie nie. Bezpieczeństwo to także brak ćwiczeń nuklearnych 200km od domu (Zapad 2017), brak systematycznych wojen co 50-70 lat przez ostatnie stulecia. Dla kontrastu - w Nottingham znam jeden pub który działa nieprzerwanie od 1200 roku... Wyobrażasz sobie coś takiego w Polsce, która geopolitycznie jest usytuowana na beczce z prochem? Kto nie miał w rodzinie kogoś kto stracił bliskich / majątek nie dalej jak 70 lat temu? Stabilność polityczna regionu i jego sąsiedzi mają duży wpływ na życie twoje i twoich dzieci.

      Dla większości ludzi istotne sytuacje są tylko dwie: pieniądze i znajomi. Zaraz Ci to pokaże na podstawie Twoich przykładów.

      Znowu nie. Bardzo upraszczasz życie. Ja dałem pierwsze lepsze przykłady z brzegu. Tymczasem ludzie wyjeżdżają dla wszystkich rzeczy które mogą stworzyć dla nich jakąś wartość:
      - bezpieczeństwo ( nie tylko finansowe )
      - miłość ( np. dziewczyny, które jeżdżą do krajów śródziemnomorskich za chłopakiem )
      - klimat ( zoba np. @feuer)
      - kultura ( niektórzy np nie lubią naszej kultury i szukają miejsca dla siebie gdzie indziej)
      - status społeczny ( np. status tego samego Polaka w Azji jest o wiele wyższy niż w Polsce czy UK)
      - informacje ( np. wyjazd zdobyć wykształcenie )
      - pieniądze
      - dobra ( np. niedostępne legalnie w Polsce - sam znam ludzi którzy siedzą w Holandii bo lubią łatwo dostępne legalne narkotyki )
      - usługi ( np. znam ludzi którzy ze względu na przewlekłą chorobę przeprowadzili się do Niemiec gdzie mają o wiele lepszą obsługę medyczną )

      Polacy od wielu lat imigrują za granicę. Większość z nas zna takich ludzi. Ja znam np jedną panią która wyjechała w czasie stanu wojennego do Niemiec (brak bezpieczeństwa fizycznego, niestabilna sytuacja polityczna). Miała wtedy 30 lat. Jej mąż, syn, większość znajomych mieszkają teraz w jej okolicy. Dzwoniła niedawno do mojej mamy (są koleżankami) ale ja odebrałem telefon. Rozmawialiśmy trochę, pytałem ją czy nie chciałaby spędzić tu u nas emerytury. Odparła na to, że w zasadzie nie ma po co bo tu prawie nikogo nie zna. Dobrze jest jej tam gdzie mieszka, po co miałaby się przeprowadzać te kilkaset km?

      Biorąc pod uwagę, że nie byłaś w stanie dostrzec całej masy ludzkich powodów do emigracji.. myślisz że jest sens dalej dyskutować?

    •  

      Biorąc pod uwagę, że nie byłaś w stanie dostrzec całej masy ludzkich powodów do emigracji.. myślisz że jest sens dalej dyskutować?

      @chchmiel: Oczywiście wszystko co napisałeś jest prawdą, i oczywiście, że wszystkie te tematy dostrzegam tylko, że jest to wypowiedź nie na temat.
      Mam wrażenie, że rozmawiamy na dwa różne tematy.

      Ty mi podajesz przykłady dlaczego ludzie wyemigrowali. A ja w ogóle nie rozmawiam na tem temat. Powodów jest wiele i jest ich dużo więcej niż podałeś.

      Tematem mojej rozmowy jest "tęsknota za ojczyzną emigranta zarobkowego". Autor naszego wpisu jest emigrantem zarobkowym. Zarobkowym czyli dla pieniędzy. Miłość, klimat, status społeczny, informacje, usługi czy bezpieczeństwo nie finansowe nie miały dla niego znaczenia, tylko kasa, pieniądze.

      I powtórzę się jeszcze raz, emocjonalny etap, który przedstawiłem (na podstawie wielu rozmów z ludźmi ktorzy wyjechali do USA ponad 30 lat temu) dotyczy tylko emigrantów zarobkowych. Jak ktoś wyjechał z innego powodu i odnalazł to czego szukał jest szczesliwy.

    •  

      Tematem mojej rozmowy jest "tęsknota za ojczyzną emigranta zarobkowego". Autor naszego wpisu jest emigrantem zarobkowym. Zarobkowym czyli dla pieniędzy. Miłość, klimat, status społeczny nie miały dla niego znaczenia, tylko kasa.

      @Dentka7:

      Jeśli tematem jest tylko i wyłącznie emigrant zarobkowy, skąd wziął się tekst :

      Dla większości ludzi istotne sytuacje są tylko dwie: pieniądze i znajomi. Zaraz Ci to pokaże na podstawie Twoich przykładów.

      ?

    •  

      @chchmiel: Bo ten tekst dotyczy emigrantów zarobkowych, tak jak wszystkie moje poprzednie wypowiedzi wcześniej.
      Nie wyciągaj go z kontekstu.

    •  

      Bo ten tekst dotyczy emigrantów zarobkowych, tak jak wszystkie moje poprzednie wypowiedzi wcześniej.
      Nie wyciągaj go z kontekstu.


      @Dentka7: Może nie potrafię przekazać tego co mam na myśli. Spróbuję więc jeszcze raz :

      Zakładając że jesteśmy w kontekście emigrantów zarobkowych, skąd wziął się wątek poza finansowy?

      Wątkiem poza finansowym są znajomi.

      Dla większości ludzi istotne sytuacje są tylko dwie: pieniądze i znajomi. Zaraz Ci to pokaże na podstawie Twoich przykładów.

      Czyli ograniczając kontekst tylko do emigrantów zarobkowych wybrałeś sobie arbitralnie jeden pozostały element nie finansowy. A kiedy ja dodałem kilka więcej opcji to już się przestało zgadzać. Bo to w końcu emigrant finansowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Wyjaśnij ten paradoks pls

    •  

      skąd wziął się wątek poza finansowy?

      @chchmiel: Od samego początku, od pierwszego wpisu poruszam temat poświęcenia dotychczasowego życia (czy to znajomości, rodziny, czy znajomych) dla pieniędzy (gotówki czy też wyzszego standardu życia, lepszych samochodow czy wiekszych domow).

      Poza tym nie ma innych wątków.

      Czyli ograniczając kontekst tylko do emigrantów zarobkowych wybrałeś sobie arbitralnie jeden pozostały element nie finansowy.

      Szczerze to nie ma znaczenia, jaki temat wybierzesz jako przeciwwaga dla pieniędzy. Słowem klucz jest "poświęcenie". I w tym konkretnym przypadku chodzi o poświecenie dla pieniedzy. Jeśli poświęciłeś wszystko dla pieniędzy, to nie ma znaczenia czy to była rodzina, pies, czy ulubiony dostawca pizzy.

      Istotnym tematem jest tutaj przemijanie. Wszystko sie zmienia, zmienia sie szybko, duzo szybciej niz myslimy. Jeśli ktoś wyjeżdza np. na 5 lat "dla pieniedzy" z nastawieniem "za 5 lat wroce do poprzedniego zycia", to ma szanse, ze mu sie to uda. Natomiast jeśli zwleka 30 lat to jego poprzedniego życia juz nie ma. Nie bedzie znajomych, psa czy dostawcy pizzy. I to nawet nie w kategoriach, ze umrą ale ze zmieni im sie charakter, beda mieli inne hobby czy beda inaczej spedzali czas.

      Być może nie bedzie ani jednej rzeczy do której chce wracac, a jednoczesnie nie chce zostać już za granica bo cel dla którego wyjechal (pieniadze) zostal spelniony i nie ma ani jednego powodu zeby być za granica chocby 1 dzien dluzej.

    •  

      @Dentka7: Teraz skumałem. Dzięki za wyjaśnienie

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement