•  

    Na jakie zarobki mogła liczyć mafia paliwowa

    W 2008 roku przeciętny udział podatków w cenie litra paliwa wynosił około 56% – w tej wartości zamykała się akcyza, opłata paliwowa i VAT. Oznacza to, że benzyna w cenie 3,70 zł/l zawierała daninę państwową rzędu 1,96 zł/l, a to wyznacza koszt samego paliwa z marżą rafinerii i stacji benzynowej na poziomie 1,54 zł/l.

    Spadek cen ropy naftowej powoduje, że procentowy udział podatków wzrasta jeszcze bardziej, gdyż zarówno stawka akcyzy, jak i opłata paliwowa, są ustalone kwotowo a nie procentowo. Podatki te dla benzyn wynosiły wówczas odpowiednio 1565 zł i 83,71 zł na każde 1000 litrów, a dla oleju napędowego 1048 zł i 93,69 zł. Zaznaczyć należy, że zarówno od akcyzy, jak i opłaty paliwowej również nalicza się VAT. Daniny publiczne od lat pochłaniają około 60% ceny benzyny i powyżej 50% ceny oleju napędowego.

    Wynika z tego, że w „puli” paliwowych oszustów uszczuplających podatki pozostawała z każdego litra kwota około 2,22 zł. Przeciętna cysterna dowożąca paliwo do stacji benzynowych mieści około 35 – 50 tysięcy litrów, nie trudno więc wyliczyć zyski płynące z jednej tylko nielegalnej dostawy. W skali mikro sama realizacja pomysłu jest nie tylko bardzo prosta, co niemal niewykrywalna dla organów kontroli państwowej. Pionierzy naftowego szwindlu w pierwszym rzucie dokonali importu 120 cystern oleju napędowego, na granicy deklarując jednak transport jako olej opałowy. Nieprzygotowani na tego typu nieuczciwość celnicy nie mieli podstaw do kwestionowania deklarowanej zawartości, zwłaszcza, że barwa, konsystencja, jak i zapach obu produktów petrochemicznych były nie do odróżnienia. Ze względów społecznych paliwa płynne przeznaczone na cele grzewcze obłożono o wiele niższą akcyzą, od tych trafiających na stacje benzynowe. Przy hurtowym obrocie różnica jest szczególnie widoczna.

    Obowiązujące ówcześnie Rozporządzenie Ministra Finansów (Jacek Rostowski, PO) w sprawie podatku akcyzowego ustalało przeciętną stawkę dla celów transportowych na około 1200 zł dla 1000 litrów, podczas gdy dla oleju opałowego taka sama ilość obciążona była jedynie kwotą 100 zł. Zmiana jedynie na papierze zawartości jednej cysterny zapewniała oszczędność do 55 000 zł, a na wszystkich 120 cysternach importerzy na samej tylko akcyzie zarobić mogli dodatkowo 6 600 000 zł. Sprowadzone paliwo trafiło do detalicznej sprzedaży za pośrednictwem należących do tych samych osób stacji benzynowych. Poszczególne stacje dysponowały na wypadek kontroli dokumentacją zakupu paliwa w legalnym obiegu, natomiast określenie, czy w zbiornikach znajduje się to samo paliwo, co na fakturze VAT, przy identycznym jego rodzaju, było niemożliwe. Płyn nie zawiera przecież indywidualnego numeru seryjnego, opakowania, ani znaków szczególnych. Oczywiście sprzedaż dodatkowych ton oleju nie była ewidencjonowana, co umożliwiło uszczuplanie tak podatku dochodowego, jak i VAT.

    Oszustwo zapewniało komfort psychiczny sprawców, gdyż nawet w przypadku wykrycia nie rodziło surowej odpowiedzialności karnej na zasadach ogólnych Kodeksu karnego, a stosunkowo łagodną z Kodeksu karnego skarbowego. Ten zaś przewidywał niskie wyroki, w praktyce zazwyczaj ograniczone jedynie do grzywny. Tymczasem za identycznej wartości klasyczne oszustwo obostrzone przez art. 294 § 1 kk groziło nawet 10 lat więzienia. Również przedawnienie przestępstwa skarbowego następowało o wiele szybciej, niż czynu o charakterze kryminalnym.

    Fragment książki Jak kraść - podręcznik złodzieja Kazimierza Turalińskiego.

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #policja #mafia #pieniadze

    źródło: m.wm.pl