Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Mirki pamiętacie TEN POST w którym opisywałem o pracy bez języka Angielskiego?

    No to mam dobre wieści ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dogadałem się z agencją pracy, przez cały styczeń i luty będzie trwał nabór do lokalnej firmy produkującej meble kuchenne. Na wyjazd nie potrzeba £600 jak zawsze polecam, ale sporo mniej: jedynie 2 tygodnie za rent z góry (£75-85 za pokój 1os lub £55-£60 za dzielony 2os) + jednorazowo £75 admin fee + coś na jedzenie i dojazdy do pracy (polecam £50 min) - tak więc jeśli ktoś przyjedzie z £300 w kieszeni to sobie spokojnie poradzi :D

    Po przyjeździe praca jest niemal następnego dnia, tak więc pierwsza wypłata po już dwóch tygodniach od przyjazdu. Jest to zdecydowanie najszybsza opcja dla osób które chcą wyjechać a nie mają dużo gotówki.

    Udało mi się też załatwić, że pierwsze 5 osób, które napisze maila w którego treści wpisze swój numer telefonu oraz napisze, że jest z polecenia Maciej 'sorek' Loboda - ma gwarantowane miejsce na wyjazd do pracy jeszcze w pierwszej połowie Stycznia.

    Zapraszam do wysyłania zgłoszeń na tego maila: recruitment@solsburysolutions.com

    Poniżej treść oferty pracy, jaką ma dla was ta agencja:

    Zarobki nawet do 100 tys. zł rocznie.

    PRACA PRZY SKŁADANIU MEBLI
    Znajomość języka angielskiego oraz doświadczenie nie są wymagane.
    Rodzaj pracy:
    • załadunek kompletnych elementów do transportu,
    • skręcanie/składanie szafek kuchennych,
    • wiercenie/wycinanie,
    • obróbka blatów kuchennych.
    Zapewniamy:
    • 3-miesięczny okres próbny, po czym umowa na czas nieokreślony,
    • gwarantowane 39 godzin pracy tygodniowo,
    • stawka godzinowa £8.00/h. Każda nadgodzina płatna £10.00/h,
    • ubranie robocze,
    • zmiany od poniedziałku do piątku,
    • pomoc w zakwaterowaniu.
    Wymagania:
    • punktualność oraz dokładność,
    • dostępność na wszystkie zmiany,
    • chęć podjęcia pracy na stałe.


    Obiecałem też, że rozdam coś za darmo - tak więc koszulka "It's okay to be white" w rozmiarach od S do XL dla losowego mirka plusującego ten wpis dzisiaj do godziny 21:37 lokalnego czasu #uk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zapraszam do obserwowania #sorekcharityltd po nowości dotyczące pracy i wynajmu pokoi i mieszkań w #barnsley i #yorkshire!

    #emigracja #praca #pracazagranica #pracbaza #emigrujzwykopem #anglia #zagranico
    pokaż całość

    odpowiedzi (76)

  • odpowiedzi (22)

  • avatar

    Historie VATowców vol 2

    D. był niczym niewyróżniającym się chłopakiem – typowy przeciętniak, od urodzenia mieszkający na wsi kilkanaście kilometrów od większego miasta. Z wykształcenia dekarz, pracował przez kilka lat w zawodzie, ale nie było to coś, co chciałby robić w życiu. Bardzo imponował mu wujek, który był przestępcą liczącym się w mieście X. Drogie auta, piękne dziewczyny, „rządzenie” na dyskotekach, narkotyki – to był świat dalece odległy od szarego życia dekarza, jakim żył D.

    Swoją karierę przestępczą D. zaczął od brania telefonów na tzw. łochów – temat bardzo prosty, fałszowało się świadectwo zatrudnienia, łoch szedł do salonów różnych operatorów i brał w każdym po telefonie na abonament. W ten sam dzień telefony zanosiło się do komisów, łochowi odpalało parę groszy, a resztę zostawiało dla siebie. Rachunków oczywiście nikt nie zamierzał płacić. Tak właśnie robił D. – udało mu się kilkanaście takich oszustw, ale w końcu został zatrzymany i poszedł siedzieć do sprawy na kilka miesięcy (o ile dobrze pamiętam, a było to kilkanaście lat temu, nie odpowiadał z wolnej stopy ponieważ zastraszał świadków).

    W areszcie śledczym D. znalazł się w jednej celi z jednym z bossów przestępczego półświatka w X i to był pierwszy poważny przełom w jego przestępczej karierze. Panowie chyba się polubili, ponieważ boss zaproponował D. pracę u niego po wyjściu z więzienia. I tak D. został „asystentem” bossa, wykonując dla niego różne prace przestępcze, o których nie będę tutaj pisał w szczegółach. D. okazał się całkiem dobry w tej robocie, a do tego na skutek zażywania sterydów znacznie się rozrósł i zaczął mieć szacunek w półświatku. Został więc prawą ręką bossa i za jego pozwoleniem miał swoje własne biznesy – kilka burdeli w X i komis samochodowy. Pożyczał też pieniądze na lichwiarski %. To wszystko jednak było za mało, aby awansować do tzw. pierwszej ligi.

    W okolicach 2010 roku boss D. wkręcił się w karuzelę VATowską (o czym wiedział chyba każdy na mieście, oprócz skarbówki i policji) i zaczął zarabiać naprawdę potężne pieniądze. D. patrzył na niego z zazdrością, ale niestety był za chudy w uszach (czyt. zbyt biedny), aby wejść w ten biznes jako liczący się gracz – co najwyżej mógł dostarczać „prezesów” i zadowalać się małym udziałem w zyskach. I tak też robił, czekając na dobrą okazję. No i okazja się wreszcie trafiła, do tego w osobie całkiem ładnej dziewczyny - roboczo nazwę ją Karyna. Karyna miała pewną, bardzo poważną zaletę: jej rodzice byli naprawdę zamożni. Dość powiedzieć, że przepisali na nią dom wart ponad 1 milion PLN, kupili nowe auto z salonu, sponsorowali wyjazdy zagraniczne itd. D. miał więc dobre podejście do uzyskania kapitału. I wykorzystał je – nie pamiętam już, jak dokładnie to rozegrał, ale udało mu się przejąć na własność dom Karyny, z którą zresztą wkrótce się rozstał. I to okazało się być drugim przełomem w jego przestępczym życiu.

    Mając do dyspozycji spore pieniądze ze sprzedaży domu wyłudzonego od Karyny D. wszedł w karuzelę VATowską (paliwa) jako poważny partner i zaczął energicznie działać – z powodzeniem. Do jego majątku można zaliczyć: kilka drogich aut (w tym jeden z najszybszych w Polsce Mercedesów CLS 63 AMG podkręcony na ok. 800 koni), kilka mieszkań w X. oraz zakupioną niedawno willę o powierzchni kilkuset m2, oczywiście z krytym basenem. O skali luksusu może świadczyć fakt, że sam sprzęt audio kosztował D. ponad 150 tys. PLN. Jak na bogatego gangstera przystało, D. wiedzie rozrywkowe życie – dość powiedzieć, że często urządza przyjęcia, na których prostytutki roznoszą pomiędzy gośćmi tacę z kokainą o wartości kilkudziesięciu tys. PLN. Przez pewien czas spotykał się także z dziewczyną podającą wodę w pewnym znanym programie TV. D. podobno od niedawna ma też sporo udziałów w dużej firmie budowlanej wykonującej roboty na terenie Niemiec, ale jest to niepotwierdzona do końca informacja. Jako ciekawostkę na koniec dodam jeszcze, że D. w piwnicy swojej willi ma… wierną kopię celi z zakładu karnego (pisałem o tym w jednym ze swoich wpisów kiedyś). Po co mu ta cela, nie wiem – może chce przywołać wspomnienia, może ma fantazję zabawiać się tam z panienkami, a może zwyczajnie się oswaja z możliwością odsiadki, ciężko powiedzieć…

    Spodobała Ci się ta historia i chcesz przeczytać więcej? Dodaj do obserwowanych mój hasztag #vatowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i przy okazji wszystkich zainteresowanych tematem VATu zapraszam do obserwowania profilu na FB, na którym coś napiszę od czasu do czasu:
    https://www.facebook.com/PolskaAkademiaVAT/

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #pieniadze #przestepczosc #highlife
    pokaż całość

    odpowiedzi (45)