Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Historie VATowców vol 2

    D. był niczym niewyróżniającym się chłopakiem – typowy przeciętniak, od urodzenia mieszkający na wsi kilkanaście kilometrów od większego miasta. Z wykształcenia dekarz, pracował przez kilka lat w zawodzie, ale nie było to coś, co chciałby robić w życiu. Bardzo imponował mu wujek, który był przestępcą liczącym się w mieście X. Drogie auta, piękne dziewczyny, „rządzenie” na dyskotekach, narkotyki – to był świat dalece odległy od szarego życia dekarza, jakim żył D.

    Swoją karierę przestępczą D. zaczął od brania telefonów na tzw. łochów – temat bardzo prosty, fałszowało się świadectwo zatrudnienia, łoch szedł do salonów różnych operatorów i brał w każdym po telefonie na abonament. W ten sam dzień telefony zanosiło się do komisów, łochowi odpalało parę groszy, a resztę zostawiało dla siebie. Rachunków oczywiście nikt nie zamierzał płacić. Tak właśnie robił D. – udało mu się kilkanaście takich oszustw, ale w końcu został zatrzymany i poszedł siedzieć do sprawy na kilka miesięcy (o ile dobrze pamiętam, a było to kilkanaście lat temu, nie odpowiadał z wolnej stopy ponieważ zastraszał świadków).

    W areszcie śledczym D. znalazł się w jednej celi z jednym z bossów przestępczego półświatka w X i to był pierwszy poważny przełom w jego przestępczej karierze. Panowie chyba się polubili, ponieważ boss zaproponował D. pracę u niego po wyjściu z więzienia. I tak D. został „asystentem” bossa, wykonując dla niego różne prace przestępcze, o których nie będę tutaj pisał w szczegółach. D. okazał się całkiem dobry w tej robocie, a do tego na skutek zażywania sterydów znacznie się rozrósł i zaczął mieć szacunek w półświatku. Został więc prawą ręką bossa i za jego pozwoleniem miał swoje własne biznesy – kilka burdeli w X i komis samochodowy. Pożyczał też pieniądze na lichwiarski %. To wszystko jednak było za mało, aby awansować do tzw. pierwszej ligi.

    W okolicach 2010 roku boss D. wkręcił się w karuzelę VATowską (o czym wiedział chyba każdy na mieście, oprócz skarbówki i policji) i zaczął zarabiać naprawdę potężne pieniądze. D. patrzył na niego z zazdrością, ale niestety był za chudy w uszach (czyt. zbyt biedny), aby wejść w ten biznes jako liczący się gracz – co najwyżej mógł dostarczać „prezesów” i zadowalać się małym udziałem w zyskach. I tak też robił, czekając na dobrą okazję. No i okazja się wreszcie trafiła, do tego w osobie całkiem ładnej dziewczyny - roboczo nazwę ją Karyna. Karyna miała pewną, bardzo poważną zaletę: jej rodzice byli naprawdę zamożni. Dość powiedzieć, że przepisali na nią dom wart ponad 1 milion PLN, kupili nowe auto z salonu, sponsorowali wyjazdy zagraniczne itd. D. miał więc dobre podejście do uzyskania kapitału. I wykorzystał je – nie pamiętam już, jak dokładnie to rozegrał, ale udało mu się przejąć na własność dom Karyny, z którą zresztą wkrótce się rozstał. I to okazało się być drugim przełomem w jego przestępczym życiu.

    Mając do dyspozycji spore pieniądze ze sprzedaży domu wyłudzonego od Karyny D. wszedł w karuzelę VATowską (paliwa) jako poważny partner i zaczął energicznie działać – z powodzeniem. Do jego majątku można zaliczyć: kilka drogich aut (w tym jeden z najszybszych w Polsce Mercedesów CLS 63 AMG podkręcony na ok. 800 koni), kilka mieszkań w X. oraz zakupioną niedawno willę o powierzchni kilkuset m2, oczywiście z krytym basenem. O skali luksusu może świadczyć fakt, że sam sprzęt audio kosztował D. ponad 150 tys. PLN. Jak na bogatego gangstera przystało, D. wiedzie rozrywkowe życie – dość powiedzieć, że często urządza przyjęcia, na których prostytutki roznoszą pomiędzy gośćmi tacę z kokainą o wartości kilkudziesięciu tys. PLN. Przez pewien czas spotykał się także z dziewczyną podającą wodę w pewnym znanym programie TV. D. podobno od niedawna ma też sporo udziałów w dużej firmie budowlanej wykonującej roboty na terenie Niemiec, ale jest to niepotwierdzona do końca informacja. Jako ciekawostkę na koniec dodam jeszcze, że D. w piwnicy swojej willi ma… wierną kopię celi z zakładu karnego (pisałem o tym w jednym ze swoich wpisów kiedyś). Po co mu ta cela, nie wiem – może chce przywołać wspomnienia, może ma fantazję zabawiać się tam z panienkami, a może zwyczajnie się oswaja z możliwością odsiadki, ciężko powiedzieć…

    Spodobała Ci się ta historia i chcesz przeczytać więcej? Dodaj do obserwowanych mój hasztag #vatowcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i przy okazji wszystkich zainteresowanych tematem VATu zapraszam do obserwowania profilu na FB, na którym coś napiszę od czasu do czasu:
    https://www.facebook.com/PolskaAkademiaVAT/

    #vatowcy #vat #podatki #prawo #pieniadze #przestepczosc #highlife
    pokaż całość

    odpowiedzi (78)

  • avatar

    No siemia.
    Jednak poszedłem z nią do tego kina i restauracji.
    Cały czas zamiast rozmawiać ze mną pisała na komórce.
    Zastanawiam się co jeszcze można zrobić. Coś mówiła że lubi pierścionki. Odłożyłem trochę na kurs prawa jazdy ale może jak jej kupię to spojrzy na mnie trochę inaczej?
    Co sądzicie?
    #podrywajzwykopem #rozowepaski

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (72)

  • avatar

    Mirki pamiętacie TEN POST w którym opisywałem o pracy bez języka Angielskiego?

    No to mam dobre wieści ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dogadałem się z agencją pracy, przez cały styczeń i luty będzie trwał nabór do lokalnej firmy produkującej meble kuchenne. Na wyjazd nie potrzeba £600 jak zawsze polecam, ale sporo mniej: jedynie 2 tygodnie za rent z góry (£75-85 za pokój 1os lub £55-£60 za dzielony 2os) + jednorazowo £75 admin fee + coś na jedzenie i dojazdy do pracy (polecam £50 min) - tak więc jeśli ktoś przyjedzie z £300 w kieszeni to sobie spokojnie poradzi :D

    Po przyjeździe praca jest niemal następnego dnia, tak więc pierwsza wypłata po już dwóch tygodniach od przyjazdu. Jest to zdecydowanie najszybsza opcja dla osób które chcą wyjechać a nie mają dużo gotówki.

    Udało mi się też załatwić, że pierwsze 5 osób, które napisze maila w którego treści wpisze swój numer telefonu oraz napisze, że jest z polecenia Maciej 'sorek' Loboda - ma gwarantowane miejsce na wyjazd do pracy jeszcze w pierwszej połowie Stycznia.

    Zapraszam do wysyłania zgłoszeń na tego maila: recruitment@solsburysolutions.com

    Poniżej treść oferty pracy, jaką ma dla was ta agencja:

    Zarobki nawet do 100 tys. zł rocznie.

    PRACA PRZY SKŁADANIU MEBLI
    Znajomość języka angielskiego oraz doświadczenie nie są wymagane.
    Rodzaj pracy:
    • załadunek kompletnych elementów do transportu,
    • skręcanie/składanie szafek kuchennych,
    • wiercenie/wycinanie,
    • obróbka blatów kuchennych.
    Zapewniamy:
    • 3-miesięczny okres próbny, po czym umowa na czas nieokreślony,
    • gwarantowane 39 godzin pracy tygodniowo,
    • stawka godzinowa £8.00/h. Każda nadgodzina płatna £10.00/h,
    • ubranie robocze,
    • zmiany od poniedziałku do piątku,
    • pomoc w zakwaterowaniu.
    Wymagania:
    • punktualność oraz dokładność,
    • dostępność na wszystkie zmiany,
    • chęć podjęcia pracy na stałe.


    Obiecałem też, że rozdam coś za darmo - tak więc koszulka "It's okay to be white" w rozmiarach od S do XL dla losowego mirka plusującego ten wpis dzisiaj do godziny 21:37 lokalnego czasu #uk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zapraszam do obserwowania #sorekcharityltd po nowości dotyczące pracy i wynajmu pokoi i mieszkań w #barnsley i #yorkshire!

    #emigracja #praca #pracazagranica #pracbaza #emigrujzwykopem #anglia #zagranico
    pokaż całość

    odpowiedzi (93)