Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kolejne sobotnie rozdajo - zamówienie z Wolta do 50 złotych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    (koszty dostawy biorę na siebie ;) )

    Zasady:
    1. Zostawiasz plusa
    2. Przyjmujesz do wiadomości, że publikuję na tagu #kodyodlubiekiedy (1780 obserwujących) fajne promocje i zachęcam do obserwowania
    3. Jak jesteś już głodny to wiedz, że wciąż działa sposób na zamówienie z Pyszne do 30 złotych za darmo lub 40 złotych zniżki do Uber Eats ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    4. Jak wygrasz to wstawiasz zdjęcie co dostałeś
    5. Plusujących zawołam też do kolejnego takiego #rozdajoodlubiekiedy

    Wolt jest dostępny tylko w niektórych miastach: #bydgoszcz #gdansk #gdynia #katowice #krakow #lublin #poznan #rzeszow #szczecin #warszawa #wroclaw #lodz więc tylko tam można odebrać nagrodę i być w strefie dostaw

    #wolt #rozdajo #ubereats #pysznepl #pyszne

    Losowanie jutro przez mirkolos
    pokaż całość

    odpowiedzi (45)

  • avatar

    Rzuciłem pracę i postanowiłem wrócić do "korzeni", czyli murarstwa tylko, że z własną firmą.

    Pracy jest dużo, bo we Francji prawie wszystkie ogrodzenia są murowane, jakieś tarasy, garaże itp. A że w zimie jest 15 stopni, więc nie ma sezonowości.

    Na założenie działalności mogłem dostać ~18k€ z urzędu pracy, czyli 45% mojego prawa do zasiłku plus na start obniżone składki. Dziś to połowa przez pierwszy rok.

    A jak wygląda mikro firma we Francji? Bardzo spoko, zwłaszcza na początku drogi przedsiębiorcy. Jest ryczałt. Czyli wszystkie składki ZUS płaci się od zainkasowanych realnie pieniędzy. Nic nie zarobiłeś w danym miesiącu? Nic nie płacisz. Oczywiście pomijam inne ewentualne koszty samej działalności typu ubezpieczenie auta, lokal czy kto czego potrzebuje.
    Same składki wyglądają tak:
    - usługi 22%
    - handel 12.8%
    - wolne zawody 22%

    Oczywiście są też limity.
    - usługi 72600 € rocznie
    - handel 176000 € rocznie
    Jako, że to ryczałt, to mówimy o przychodzie.
    Wiadomo, że jeśli ktoś ma duże koszty to bardziej się opłaca inny typ.

    Wybrałem usługi + sprzedaż, dzięki temu mogę mieć 176k przychodu, co daje realnie ponad 100k dochodu netto i wystarcza na spokojne życie. Bo kolejnym plusem jest brak księgowości jako takiej a jedynie obowiązek prowadzenia tabelki w Excelu z przychodami.
    Więc ten limit to nie jest taki nieprzekraczalny.

    Ostatnio miałem spotkanie z doradcą biznesowym w banku. Widząc mój typ działalności, zapytał ile procent przychodów deklaruje, bo jego interesują realne dochody xD

    To wszystko tylko ułatwiło decyzję, bo w sumie małe ryzyko, zwłaszcza w takich usługach, gdzie nie ma problemu z pracą.

    Żona trochę się obawiała, bo nie było żadnej reklamy, nie szukałem specjalnie pracy ani klientów wcześniej. Tak z dnia na dzień. Byłem pewnien moich znajomości, poczty pantoflowej (małe miasteczko) i ogromu potencjalnych zleceń.

    To praca kierowcy zawodowego uzmysłowiła mi, że jedyną drogą do szczęścia dla mnie jest praca samemu. Właśnie tam, gdy mogłem samemu się organizować, nie byłem od nikogo zależny i nie musiałem zbytnio użerać się z toksycznymi ludźmi byłem zadowolony. I do tego efektywny.

    Ale najważniejsze było, żeby mieć więcej czasu dla dzieci. Moc je odbierać ze żłobka/przedszkola a nie musieć żegnać się na parę dni. Chociaż równie pociągająca była wizja, że mogę robić sobie wolne kiedy zechcę i poświęcanie wolnego czasu na rozwój osobisto-zawodowy czy zwykłe hobby.

    Miałem rację co do tego, żeby się nie obawiać o brak zleceń. Duża zasługa była tu Ghislaina, który w końcu sprzedał firmę i wszystkich klientów, którzy do niego dzwonili, odsyłał do mnie. Tzn nie wszystkich, tylko tych co nie robią problemów i dobrze płacą.
    Swoje dołożyły też kontakty, które powstały dzięki posiadaniu dzieci. Miałem też 3 firmy zainteresowane stałą współpracą ale to ostateczność.

    Szybko moje marzenia o większej ilości wolnego czasu legły w gruzach. Ale tu winą była moja życzliwość. Nie zawsze potrafiłem komuś odmówić, gdy bardzo prosił, a później biegałem tu i tam, żeby się wyrobić.

    Dotacja z urzędu poszła szybko, kupiłem wywrotkę, trochę sprzętu, mimo że dużo już miałem wcześniej. Ale lubię sobie ułatwiać pracę i jestem gadżeciarzem.

    Trzeba było tylko nauczyć się ogarniać finanse. Z początku nigdy nie wiedziałem ile mam pieniędzy. Frustrujące było, gdy jednego dnia miałem okrągłe zero na koncie a nastepnego 15 tysięcy. W sumie to minął prawie rok, zanim przestałem bazować na miesiącach kalendarzowych w finansach. Przecież nie ma żadnej wypłaty ostatniego dnia miesiąca xD

    Z początkowego bałaganu, po paru miesiącach przeorganizowałem swój kalendarz. Brałem mniej zleceń a ewentualne braki uzupełniałem pracą jako podwykonawca. Co ciekawe, dla firmy, z właścicielem której nigdy się nie lubiłem, w sumie nie wiem dlaczego. Okazało się to spoko rozwiązaniem, bo nikt się nie wtrącał, bo zajmowali się ogrodami a to było uzupełnienie ich oferty, zapewniali wszystko co trzeba. Finansowo też jako podwykonawca było nieźle, bo min 400€ dniówki było z tego. Biorąc pod uwagę, że dzwonię wieczorem a na drugi dzień mam coś do roboty, nic mnie nie interesuje, nie muszę się męczyć z klientami i płatnościami i są zadowoleni, był to bardzo dobry układ. Tak, że przez moment robiłem tylko dla nich ale musiałem się opamiętać. Nie ma co zbytnio polegać na jednej osobie, bo można się zdziwić.
    Zawsze miałem pracę na te 3-4 miesiące do przodu, aż postanowiłem "wyjść z cienia" czyli dać tablicę reklamową na mojej budowie. W ciągu 2 dni (a był weekend i środek lata) doszło zleceń na kolejnych 6 miesięcy. A 2 kolejne dostałem tylko dlatego, że jako jedyny odebrałem telefon w czasie urlopowym.

    Pojawił się kolejny problem. Zanim otworzyłem działalność miałem wizję robienia niedużych zleceń dla osób prywatnych, tych którzy zazwyczaj są olewani przez firmy, dość zawalone budową nowych domów (taka okolica i boom na rynku).
    Jak na złość dostawałem same większe zlecenia. A pracując samemu, gdy jednym telefonem dostaję 2-3 miesiące roboty, kalendarz szybko się zapełnia. Zacząłem szukać pomocy gdzie tylko się da.
    Pracowałem u jednego strażaka. Pracy było dużo, więc mi pomagał. Okazał się bardzo ogarnięty i pracuje, jak to strażak, na służbach 24h, więc dużo dni w tygodniu ma wolnych. I zaczął mi pomagać. Do tego "kumple" ze starej firmy chętnie do mnie przychodzili, bo dobrze płaciłem ale tylko w piątki co dwa tygodnie, bo wtedy mieli wolne. A w soboty ja z kolei nie chciałem pracować.

    Bo przecież chodziło głównie o to, żeby mieć czas dla rodziny, nie?

    Tag do obserwowania #francjadasielubic

    #francja #emigracja #emigrujzwykopem #jdg #budownictwo #wlasnafirma
    pokaż całość

    odpowiedzi (37)

  • avatar

    #mecz #reprezentacja Mam dziwne wrażenie, że na Mundialu to będzie tak wyglądać

    odpowiedzi (16)