•  

    Kurde jestem załamany. Jak stac sie pogadanym i zabawowym człowiekeim? Przez to, ze nie potrafie naturalnie gadac o niczym i smiac sie, jak inni z byle czego. Strasznie mi trudno w zyciu. O ile w podstawowce i gimnazjum nie bylo zle, bo mialem kolegow z ktorymi smialem sie z glupot, to od pojsca do technikum, wyszlo jakie mam problemy z nawiazywaniem znajomosci , zawsze przychodząc do jakiejs nowej grupy ciezko mi sie zaaklimatyzować. Ludzie potrafią zartowac o duperelach i dlatego nawiązują relacja, mnie jakos nic smiesznego nie przychodzi do glowy, gdy np. ktos rzuci do mnie zartem i wypada odpowiedziec błyskotlwie. Zazwyczja w takich sytuacjach usmiechalem sie, albo przytakiwalem. Nie wiem co by tu zrobic, musze cos zrobic, bo to przeklada sie na kazdy obszar zycia. Nie wiem kurde co jest grane, ale nie chce zstac sam do konca zycia. A przykladowo pisalem dosc dlugo z jednym rozowym paskiem, bardzo pozytywna i ładna, lubila smieszkowac i ogolnie duzo smieszkowalismy(i co bylo dla mnie dziwne, smieszkowalem naturalnie), ale po jakims czasie juz tematy z ktorych sie przekomarzalismy zaczely byc nudne. I trzeba bylo przejsc do smal talk, czyli jakos ciekawie gadac i zartowac o glupotach, co mi jakos nie wychodzilo i od wczoraj rpawie przestala pisać. Pewnie juz ją to męczylo.

    Teraz studiuje (skonczylem licencjat, aktualnie mgr na innej uczelni), i oczywiscie tak jak zawsze pojawia sie problem ze znajomosciami, bo nie umiem w small talk. Potrafie gadac jedynie z tymi ktorych juz wczesniej znalem 3 lata, bo robili ze mną licencjat(Aczkolwiek w trakcie licnecjatu tez jakos specjalnie z nimi nie gadalem). Oczywiscie nie jest tak, ze sie nie odzywam do reszty, znaczy zawsze czesc itd. czasem o cos zapytam, czy ktos mnie, ale z tego nie ma zadnej relacji, trzeba zazartowac, a mi zarty nie przychodza do glowy. Ogolnie ta nowa(dla mnie) grupa tez sie wczesniej znala, wiec nie ma jakichs integracyjych wypadow, czy cos.

    Gdy pojde do pracy znowu bedzie to samo, czyli nie bedzie swobody w gadaniu. Zresztą juz to przerabialem chodząc do pracy na wakacjach. To męczace, gdy z kims pracujesz i nie potrafisz z nim swobodnie gadać.

    Nie wiem, czy ejstem uposledzony, czy to jakis inny problem. Ogolnie zauwazylem, ze znacznie latwiej dogaduje sie z osobami, ktore wydają sie mniej pewne siebie. Moglbym tez powiedziec, ze po prostu nie mam poczucia humoru, ale... no nie wiem. W podstawowce i gimnazjum bylo duzo smiechu, nawet bylem okreslany, jako ktos kto daje w pióra, aczklwiek smialismy sie raczej ze specyficzych tematow i chyba tez nie potrafilem gadac/zartowac z jakąś mniej mi znaną osobą.

    Pierdziele to życie, ostatnio coraz czesciej nawiedzają mnie depresje i kurde nie wiem jak z tego wyjsc. Co z tym zyciem zrobić

    #psychologia #neurologia #psychiatria