•  

    Jak kabaret Mumio oszukał mnie na 160zł.
    tl;dr

    pokaż spoiler Mumio to gówno


    Dzisiejszego wieczoru wraz z @aloszkaniechbedzie wybraliśmy się na ryneczek w #katowice . Aby dzień nie był taki sam jak inne, wpadłem na pomysł aby iść to teatru! TAK! Idziemy do teatru. Sporo osób wchodziło do niego, tak więc musi być coś na poziomie!
    Po pewnym czasie wszystko było jasne. Gra "kabaret" Mumio. Cena za bilet: 80zł/osoba. Ok, jeśli ma być fajnie to 80zł to nie duża cena za osobę.

    Wchodzimy, zasiadamy miejsca, gasną światła i wychodzi pierwszy aktor - ubrany cały na biało. Przebrany za operatora wózka z lodami, opowiada rozmowę z swoim dzieckiem. Przez jebane 10 min powtórzył około 30x razy wyakcentowane "ja mówię dziecko!". Cała sala śmieje się z tego jebanego zdania i jego opowiadania co nie trzymało się sraki ani kupy. Jebany wyraz powtórzony 30x powodował śmiech 20% widowni.

    No dobra, może coś ze mną jest nie tak. Zobaczmy co dalej mają.

    No i zaczyna się kolejny "skecz".
    Chciałbym z całego serca opisać o co chodziło w tym skeczu, ale po prostu się kutwa nie da. "Sens" tego był totalnie bez sensu, niby aktor przebrany za dziecko, przez 20 minut tarzał się po ziemi, udawał chrabąszcze, ptaki fale. Kazał publiczności udawać jakieś odgłosy, zmieniał swoje zdanie co 3 minuty.
    Totalny jeden wielki chaos, zero śmiechu tylko zażenowanie na mojej twarzy.
    Publiczność się śmiała. Z czego? że upadł na ziemie, że stanął na głowie, że udawał fale?
    Tak jakby wrzucić na scenę 5 letnie dziecko i powiedzieć mu: rób co chcesz.

    Później skecz w stylu jakiegoś opowiadania. Koleś niby chciał powtarzać słowa głównego aktora po "hiszpańsku". Tzn. mieszanka pol-spanish z dialektem hiszpański. I kurwa ludzie z tego się śmiali. Po prostu że facet mówił po polski w dialekcie hiszpańskim.

    Przez jebane 30 minut myślałem:
    - z czego publiczność się śmieje?
    - czy ichniejsze skecze mają jakieś drugie dno? Szukałem nawiązań do wszystkiego, literatury, sztuki, internetu, filmów, seriali, telewizji? Wynik: taki sam jak jakość tego kabaretu. Kupa.
    - czy może w mojej karierze edukacyjnej coś przeoczyłem. Może po prostu ja jedyny jestem głupi, a wszyscy to rozumieją o co chodzi?
    - może po prostu zapomnieliśmy zażyć marihuany.

    Po tych 30 minutach rozkmin nad swoją edukacją, wyszliśmy.

    Teraz pytanie do was: Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć, z czego mam się śmiać z "skeczu" w załączniku?

    #kabaret #polskiekabarety #mumio #zenada #kabarety #wtf #kultura #teatr #slask #rozczarowanie

    źródło: youtube.com

    •  

      @Klopsztanga Mnie wychował ojciec w przekonaniu że kabarety są dla kretynów, trzymałem się tej wersji, aż do momentu, kiedy stwierdziłem że skoro to ma taki popyt, to jednak musi to w jakimś stopniu być zabawne. Wyczaiłem więc kiedy jakiś leciał w telewizji, ze szczerą chęcią próbowałem to oglądać - nie dało sie. Pomyślałem ok, może trafiłem na jakiś suchy występ - akurat grał u mnie kabaret (nie pamiętam już nazwy, występowali panowie z ławeczki spod sklepu z "Rancza"), zapowiadało się nieźle, więc poszedłem - i tutaj takie same wrażenia jak Ty - połowa ludzi się śmieje z czegoś, co nawet mój najebany Ojciec by uznał za suche xD Dlatego nie zmieniłem zdania którego nauczył mnie ojciec, chociaż próbując przekonać się do kabaretów, oglądnąłem kilka takich, które może nie że były śmieszne, ale pokazywały śmieszność np polskiego prawa (ʘ‿ʘ)

    •  

      @Klopsztanga: Nie chcę być złośliwy, ale wydając w ciemno 160zł na coś czego nie znasz, sam jesteś sobie winien. Zakładam, że nie widziałeś ich skeczy do tej pory, ale w dobie internetu możesz dokładnie sprawdzić na co się wybierasz.

      +: utopjec, t.....o
    •  

      @Dziadek93: wiesz, to fakt, mogłem to wyczaić wcześniej. Ale to był spontan, oczekujesz czegoś od teatru Wyspiańskiego czegoś na wyższym poziomie. Ogólnie, zawsze oczekujesz jakiś tam poziom , jeśli coś jest na deskach teatru.

      Ale te występy nie mają żadnego poziomu.

    •  

      @Klopsztanga Kabaret Mumio jest raczej dla specyficznej grupy odbiorców. Poziom abstrakcji, która jest wg mnie główną siłą tej grupy, jest czasem absurdalny. Mnie to pasuje i śmieszy (nowego programu nie widziałem). Szkoda, że nie sprawdziłeś wcześniej na co się piszesz, uniknąłbyś rozczarowania.

    •  

      @zagu: ale z czego tutaj się cieszyć/śmiać, z tego co w załączniku? Co w tym skeczu jest fajnego?

    •  

      @Klopsztanga Nie potrafię Ci wytłumaczyć co tu jest śmiesznego. To jest totalna abstrakcja i bardzo specyficzny rodzaj humoru. Albo potrafisz w to wejść, albo nie. Mumio albo się kocha albo nienawidzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Klopsztanga: mnie jakoś nigdy nie bawiły żadne piosenki, skecze muzyczne. Nie trafiają do mnie.
      Każdy z kabaretów ma swój wymiar - jak to napisał ktoś wyżej - swój poziom abstrakcji. Jedni sypią czarnym humorem, inni tanimi żartami, jeszcze inni absurdami. Nie lubi się kabaretów jako ogół, trzeba znaleźć coś co pasuje do Ciebie, o ile w ogóle.
      Mumio jest specyficzny. Pamiętam jak mieli reklamy Plusa. Połowa mojej klasy z tego ryła, druga połowa klepała się po łbie z tamtych idiotów.
      To nie jest poziom "Teatru Wyspiańskiego". Po prostu poszedłeś w ciemno na coś, co nie jest przeznaczone dla Ciebie.
      Mi się na przykład podobał Neonówki "Niebo", jak się sami palili na scenie. Albo "Tofik" AniMruMru. Ale tylko raz :)
      Na Mumio bym w życiu nie poszedł bo to żenua :P

    •  

      @RRybak: tak, pamiętam ich reklamy dlatego też ich kojarzyłem. Reklamy akurat były dobre, ale jako występny - totalnie bez sensu

    •  

      @RRybak: tak, pamiętam ich reklamy dlatego też ich kojarzyłem. Reklamy akurat były dobre, ale jako występny - totalnie bez sensu

    •  

      @Klopsztanga: Mumio cię nie oszukał, tylko widocznie byłeś nieświadomym konsumentem - nie od dziś wiadomo, że polskie kabarety to wielkie, śmierdzące gówno. Niemniej współczuję straconej kasy i czasu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      +: zagu
    •  

      @Klopsztanga: Mumio jeszcze gra? Kubeczek slyszal?

      W Indiach dzialaja kluby gdzie ludzie przychodza i smieja sie nie dlatego ze maja powod ale zmuszaja swoje cialo do smiechu, przynajmniej na poczatku. Opowiadal mi znajomy Hindus, tu jest co nie co na youtubie, moze to poprawi Tobie samopoczucie.

      +: zetzet
    •  

      @Klopsztanga: sam siebie ocyganiłeś, nie wiem, jak można iść w ciemno na polski kabaret, nie sprawdzając uprzednio, co to jest. Tak samo z filmem, tak samo ze spektaklem. Nie wszystko podoba się wszystkim. Handluj z tym. Ja tam mumio lubię, ale nei wiem, czy dałbym 80 zeta za to ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Klopsztanga: Czego Ty się spodziewałeś Mirku? przecież Polskie kabarety to żenada w największym wydaniu. Humor dla Januszy i Grażyn którzy swoim żywotem mocno otarli się o PRL i nadal częściowo w nim tkwią.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Czy to ten słynny Chad?
    #tinder

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (41)

  • avatar

    Siedze w samochodzie pije pifffko obok żabki
    Ooo kurde ale perełka się trafiła

    Cornelus IPA 86/100

    + Ale kurwa zajebiste
    + Chyba jakaś nowość bo pierwszy raz widzę
    + Emerykanskie chmiele
    + Cytrusów fchuj
    + Orzezwia
    + Lekka goryczka jest
    + Łatwo dostępne żabka
    + 5zl
    + 6,5%
    + Zajebisty balans pomiędzy cytrusami a goryczka
    + Pije drugie bo tak posmakowalo

    - Nie wie czym czy przypadkiem to nie jest Apa zamiast IPA XDDD
    - Może ciut za słodkie

    Ej słuchajcie
    Bo to jakis dla mnie fenomen
    JA wiem ze są lepsze w tym stylu, ale są o wiele drozsze a tuuu
    Za 5zl w zabce za tak dobre piwo

    Nie mam kurwa pytań XD

    Polecam w opór jestem mile zaskoczony
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #100browarowchallenge #pijzwykopem #pokazmorde
    pokaż całość

    odpowiedzi (43)

  • avatar

    Parę tygodni temu zmarł mój ukochany tata.
    Był jedną z bardzo nielicznych osób naprawdę mi bliskich.
    Zmarł nagle, zupełnie niespodziewanie. Na nic nie chorował [a przynajmniej tak wszyscy myśleli], pił okazjonalnie, nie palił- ot, normalny gość. Miał 57 lat i był dla mnie najlepszym tatą pod słońcem.
    Robisz normalne rzeczy, coś cię cieszy, coś cię denerwuje, praca, zabawa... aż tu nagle dzieje się matrix, świat się zatrzymuje. Zupełnie niespodziewanie, jak obuchem w łeb, szok. Nie sposób opisać tego bólu i stanu kompletnego oszołomienia, zaprzeczenia, krzyku, braku tchu, paniki. I wiecie co myślałam wtedy jak mantrę, w kółko, jak jakiś wirus: miałam oddzwonić wieczorem, przecież parę godzin temu dzwonił, dlaczego nie oddzwoniłam od razu, tak długo nie dzwoniłam ostatnio, musiało mu być przykro, dlaczego po prostu tego nie zrobiłam, dlaczego nie robiłam tego częściej...?!?!?!
    Pogrzeb odbył się nieco ponad tydzień po śmierci. To był drugi szokujący moment, niewiele pamiętam.
    Przygotowałam mowę. W stronę duchownych odprawiających ceremonię, wieńców i... urny, nie spojrzałam, nie dałam rady.
    Ale mowa... musiałam go uczcić i pożegnać tak, jak na to zasłużył. Bo musicie wiedzieć, że mój tata był naprawdę, zupełnie obiektywnie, wspaniałym człowiekiem, który nie pozostawił po sobie NIC złego, NIKOGO nie skrzywdził. I tak- mówiłam tak i myślałam również zanim to się stało.
    Osoba czytająca mowę, duchowny, który odprawił nie jeden pogrzeb, miał z nią problem... łamał mu się głos. To był list, dłuższy niż standardowa mowa, osobisty, pełen uczuć.
    Kiedy już było prawie po wszystkim, stałam z bratem nad grobem- zaczęto kłaść wieńce. Patrzyłam tylko w ziemię. Zaczęło brakować na nie miejsca. I kolejne, kolejne... Podniosłam wzrok i dopiero wtedy zobaczyłam to. Na cmentarzu wokół było mnóstwo ludzi, MNÓSTWO! Powiem Wam, że to szok i niezwykle serce wtedy rośnie. Kiedy ludzie tak licznie, sami z siebie [informowaliśmy tylko najbliższych] tak licznie się stawiają, żeby kogoś pożegnać. Jakoś tak robi się inaczej. Ale nie dobrze... bo to niemożliwe. Taki był mój tatuś, wyjątkowo ludzki i prawdziwy w tym skurwiałym świecie.
    Mówią, że czas leczy rany. Faktycznie- z czasem udaje mi się coraz lepiej spychać te wszystkie uczucia w głąb, nie myśleć, uśmiechać się, funkcjonować normalnie.
    Ale wiele razy dziennie rozdziera mnie ból. Wystarczy drobna myśl, skojarzenie. Nadal jest to dla mnie zupełnie absurdalne, mam wrażenie, że się obudzę z tego snu. Da się normalnie żyć na codzień, ale jest inaczej, jakiś demon siedzi w środku i ciągle póki do drzwi, czuć go z tyłu głowy. To ból i rozpacz, strata. Wiem, że już nigdy nie opowiem nic tacie, nie zjemy razem obiadu, nie będzie go w kolejnych ważnych wydarzeniach w naszym życiu, nie zobaczymy się.
    Doceniajcie Mirki swoich bliskich. Wiem, że to straszny banał. Ale naprawdę ten telefon, ta wizyta może być ostatnią.
    Mi siedzi w głowie ciągle myśl jak ostatni raz zamykałam za tatą drzwi, że nawet cieszył mnie ten fakt, bo chciałam już zająć się swoimi sprawami. Rozumiecie? Akurat to był ostatni raz. A przecież uwielbialiśmy spędzać czas razem, ale to był ostatni raz...
    Życie toczy się dalej, a ja muszę żyć z tym teraz, znaleźć gdzieś w sobie na to miejsce, po prostu przeżyć to.
    Kiedyś przestanę ronić łzę parę razy dziennie, będę bez strachu przed kompletnym rozbiciem się wspominać, tęsknić dojrzalej i spokojniej niż teraz.
    Ale to nie wróci mi taty.

    #wyznanie #rodzina #pogrzeb #psychologia
    pokaż całość

    odpowiedzi (48)