•  

    Wziąłem świąteczną rybę po grecku, zacząłem ją żreć prosto z miski i odpaliłem "Fanatyka". W ten sposób chciałem lepiej wczuć się w klimat. Obejrzałem i poniżej przedstawiam pokrótce swoje przemyślenia.

    Zacznijmy od tego, że ekranizacja czanowej pasty to pomysł karkołomny. Z tego powodu zakopałem w pamięci sam fakt, że coś takiego powstaje, ale nie śledziłem postępów. Jeżeli miałem jakiekolwiek oczekiwania, to jedynie takie, że z zażenowania będę musiał iść na długi spacer. Okazało się, że nie muszę, a to już coś.
    Film zakwalifikowałbym jako komediodramat, ale więcej tu dramatu niż komedii. Bardzo dobrze, że twórcy nie poszli w hermetyczny anonowo-czanowo-wykopowy humor. Najwyraźniej niektórzy tego nie rozumieją, ale pewnych rzeczy nie da się tak po prostu przełożyć z jednego medium na drugie i uniknąć zgrzytów. Cieszy mnie, że twórcy "Fanatyka" byli tego świadomi i postanowili pokazać szerszy obraz sytuacji, a nie ekranizować pastę 1:1. Siłą rzeczy musieli coś dopowiedzieć, co wyszło im całkiem spójnie. Chyba chcieli pokazać, że nawet jeżeli ktoś opisuje swoją sytuację w zabawnej formie, to wcale nie znaczy, że jest mu do śmiechu. Wyszło całkiem dobrze, ale sama pasta jest tutaj za mało widoczna, dlatego dla zagubionych widzów powinno się wyświetlać na początku komunikat o konieczności przeczytania oryginału przed obejrzeniem filmu.
    Nie chcę tutaj udawać specjalisty ds. filmów i nie będę się zagłębiał w poziom aktorstwa, montażu, reżyserii itp. Powiem tylko, że obraz był przyjemny w odbiorze, dźwięk reprezentuje poziom znany z polskiej kinematografii, ale przynajmniej go nie zaniża, natomiast w aktorach nie widać drewna. Jest ok.
    Zawiodło mnie zakończenie - z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że było miałkie, zrobione jakby na siłę, bo jakoś trzeba było to wszystko zamknąć, a sensownego pomysłu brak. Po drugie dlatego, że nastąpiło zbyt szybko. Rozumiem 5 minut napisów po dwóch godzinach seansu, ale tutaj to przecież wychodzi 15% całości! Przez to tylko bardziej odczuwa się nijakość zakończenia, bo oczekujemy jeszcze 2-3 minut końcowej akcji, a dostajemy krótką scenę na poziomie o klasę niższym od reszty.
    Ode mnie naciągane 7/10, ponieważ przez większość czasu oglądało się całkiem dobrze.

    Jeszcze coś dodam, bo przeczytałem parę wpisów pod tagiem i jestem zdumiony. Dziwnie się czyta te narzekania, że pokazano anona jako niedojdę i przegrywa. Czego wy oczekiwaliście, ludzie? Że na karaczanie siedzą królowie życia, a na wykopie sami programiści za 15k? Dla mnie ten film niemal perfekcyjnie pokazuje postać typowego anona, nie przesadzając przy tym w żadną stronę. Osobnik około 20 roku życia, mieszkający z nieogarniętymi rodzicami, spędzający czas głównie przed komputerem. Jak musi to gdzieś wyjdzie, da radę zamienić kilka słów z dziewczyną z kiosku, byle nie za dużo. Dość inteligentny, ale uczyć mu się nie chce. Widzi problemy w swoim życiu i próbuje coś z nimi robić - to akurat jest ponad poziomem przeciętnego piwniczaka, dlatego wyżej napisałem "niemal" ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak właśnie sobie wyobrażam anonów.
    #fanatyk #film #showmax

    •  

      @Drogomir: Zgodzę się poza:

      Po drugie dlatego, że nastąpiło zbyt szybko. Rozumiem 5 minut napisów po dwóch godzinach seansu, ale tutaj to przecież wychodzi 15% całości!

      Klasyczny krótki metraż ma do 30 min (choć teraz już trafiają się i godzinne, co powinno się już klasyfikować jako film telewizyjny). Wg mnie zakończenie było dobrym podsumowaniem bez zaskoczeń.

    •  

      @ufo99: może nie do końca jasno się wyraziłem. Chodziło mi o to, że widząc prawie 33 minuty całkowitej długości filmu oczekiwałem, że do napisów mam trochę więcej czasu. Jeszcze sprawdzałem czas około 27 minuty i myślałem, że mam jeszcze ze 3 minuty, a tu nagle koniec taki trochę z dupy...

      +: Freakz
    •  

      @Drogomir: musieli zostawić czas na logo wypoku w napisach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Freakz

Gorące dyskusje ostatnie 12h