•  

    372788 - 267 - 306 - 229 = 371986

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. Znów paczka 3 dni, żeby nie spamować tagu. Zdjęcia z kolejnych dni w komentarzach. I tak już nikogo to nie interesuje, ale kronikarski obowiązek i z tego powstanie podsumowanie całej wyprawy.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVIII (11.07.2017)

    Jak się nie ma w głowie, to się ma w nogach.

    Raz że kilometrów za mało, coby wypełnić zakładany plan na ten miesiąc. Dwa, że jak się gmera przy trasie, jak ja w Nowym Tomyślu na noclegu u @apee, to trzeba sprawdzić, czy wszystko przebiega tak jak powinno. No i nie przebiegało. Brakło mi gminy Miedzichowo i nie ma lekko. Z Leszna mam po nią 100km, więc lecim.

    Meteo jak zwykle zrobiło mnie w wałka i zapowiadana bezdeszczowa pogoda okazała się być 3h niezbyt mocnego, ale jednak deszczu. Reszta trasy przebiega dość spokojnie, temperatury optymalne, brak palącego słońca, bo wszystko za chmurami. Zaległa gmina zaliczona i licznik pokazuje 100.50km, więc wymierzone niemal idealnie. No to lecim na Poznań, gdzie umówiony jestem z @sensei_RRicco i w planie jest burgerek Fat Bob Burger. Na wylocie z Nowego Tomyśla macha na mnie gość jakiś. Okazało się, że to koleżka ze Stravy, który niestety wyglebił na rowerze i nie mógł mi towarzyszyć, więc spakował się z Poznania do samochodu i zrobił te 60km, żeby pogadać sobie 5min. Bardzo miłe, ale że się Wam chce i nie macie ciekawszych rzeczy do roboty...

    Dojeżdżam do Poznania i niespodziewanie spotykam @jagoot, który czekał na mnie wracając z pracy. Odprowadza mnie na Rynek i pod burgera. Burgerek sam w sobie wg mnie tylko dobry, a nie rewelacyjny, ale spoko zapchał brzuch. Tam też okazało się, że @sensei_RRicco pochrzanił trochę daty i tego dnia wybył zamiast śmignąć ze mną. Bywa.

    60km od końca podróży spotykam @impa, który z kolegą wyjechał mi na przeciw. Trochę kręcimy sie, żebym miał dość km i nowe gminy, a gdy dorwaliśmy jeszcze jednego ich kolegę już ogień do domu. 40-45km/h na zmianie dało się trzymać mimo 240km już w nogach.

    Nocowanie u kolegi @impa z którym rok temu jechaliśmy część mojej trasy Poznań - Wrocław. Tak się tworzy siatka znajomości, że czasem człowiek aż jest zszokowany. Pisanie tej relacji i poprawa trasy, żeby było dość km do końca to znów zarwana noc. Witaj ziewanko dnia następnego.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XIX (12.07.2017)

    Leje, wieje, ale ludziska ratowały dzień!
    Nocka u Daniela kolegi @impa, który to jak na rasowego lenia, uznał, że:

    7 rano to dla mnie noc...
    Więc zbieram się sam. Daniel jednak napisał na ichniejszej grupie, że jadę i czy ktoś by mnie kawałek nie chciał eskortować. Znalazł się kolega Dawid. Z nim i jeszcze jednym przypadkowo spotkanym kolegą jedziemy razem do Gostynia. Tam przerwa na Bieronkowanie, tam też znajduje mnie @Dewastators, który przyjechał z Wrocka do Rawicza pociągiem i potem już ze mną chciał zrobić resztę trasy. Głupek. Podoba mi się to.

    Mamy startować, ale dojeżdża jeszcze @ferinanto. 2 pierwszych kolegów wraca do Śremu, a z kolejnymi dwoma jedziemy dalej. Wiatr zaczyna dokuczać coraz mocniej i kolega @ferinanto niedługo odłącza się do nas. Zaś mnie i @Dewastators zostaje trochę ponad 200km jeszcze do Wrocławia.

    Wieje brzydko cały dzień w ryjek, ale padać zaczyna dopiero koło 15, gdy przekraczamy granice Wielkopolskiego i Dolnośląskiego. Drogowo dwa światy. Pierwsze ma jedne z najlepszych asfaltów w Polsce, choć do Podkarpacia im trochę jeszcze brakuje. Drugie to dziury, łaty i bruk. Na początku mżawka, potem jeden konkretniejszy deszcz, ale w sumie szczęśliwi jesteśmy, że tylko tyle. W Wołowie chowamy się trochę przed deszczem i git, wychodzi słońce. Coś tam jeszcze popaduje, ale nic to. Coś tam wieje, też nic to.

    W Urazie za Brzegiem Dolnym spotykamy @cherrycoke2l i jeszcze jednego Wykopka, który jednak ma nowe konto i nie pamiętam nawet czy powiedział jakie. Razem już we 4 jedziemy i w sumie wtedy rozpoczyna się najgorszy tego dnia dzień. Przynajmniej jak przemoknąć to całkiem, bez rozdrabniania się.

    Jedziemy na nocleg u kolegi @uysy, który to niesamowicie zaangażował się w uprzyjemnienie mi wyprawy. Pisze do mnie, że widzi, że niedużo brakuje mi do 300km, to żebym się nie przejmował i dokręcił sobie. Świetny domowy, duży obiadek. Pogaduchy z nim i jego dziewczyną. Ogólnie aż bije od niego chęcią pomocy. Trochę kombinowania z trasami na następne dni, pisanie tego wpisu i jupi, znów mniej niż 6h snu.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XX (13.07.2017)

    Morderca wmordewind i jak ja nienawidzę dolnośląskich "dróg".
    Pobudka o 7, @uysy zrobił elegancką jajecznicę na śniadanie i wyprowiantował mnie babeczkami na drogę. Jedziemy razem raptem półtora km. On do pracy, ja na myjnię. Z zeszłorocznej wizyty na Impact Fest we Wrocławiu pamiętam, że obok Pasibusa i Barbary na Świdnickiej stał krasnal rowerzysta. Godzina przez miasto tylko po to, żeby się przekonać, że już go nie ma i nikt nie wiem czemu.

    4998 km wypadło koło znaku Mirków, więc dokręciłem do 5k obok, żeby było okazjonalne foto. Ogólny kierunek na Kalisz, czyli na północ powoduje, że przy wichurze, jaka tego dnia była chyba w całej Polsce, miałem bardzo fajny #wmordewind. Jadę wśród:

    tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem
    Gdzie z otwartych, nieosłoniętych przestrzeni cieszą się chyba tylko właściciele kręcących się jak oszalała wiatraków.

    W Twardogórze dziadek w Fieście uznał, że wyjeżdżając w lewo z parkingu automatycznie ma pierwszeństwo przed pedalarzem na drodze i skończyło się na szczęście tylko obcierką.

    Granica województwa jest jednocześnie granicą dobrych asfaltów dosłownie nie trzeba nawet znaków.

    Nocleg w hostelu w Krotoszynie o zaskakującej nazwie "Krotoszyn". Warunki kołchoźne, wspólne pokoje, stara kamienica, wodę trzeba było dopiero nagrzać, brak drzwi z klatki schodowej do pokoju. Ze mną było dwóch chłopaków, którzy przyjechali na zawody w crossfit - nie wiem na czym to polega. Dziwny "hostel", ale ja tam potrzebuję wziąć prysznic i pójść spać, więc spełnił swoją rolę.

    Dzień dość męczący, ale przede wszystkim psychicznie, bo przez wichurę trzeba było walczyć o średnią 20km/h.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 22) #200km (nr 23) #300km (nr 3) #metaxynarowerze #rowerowyrownik

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.11-full.JPG

Gorące dyskusje ostatnie 12h