•  

    2 482 - 3 = 2 479

    Tytuł: Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście
    Autor: Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
    Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik
    ★★★★★★★★★★

    Rewelacja! Książkę czyta się wybornie, ciężko się oderwać. To moja pierwsza książka o tej tematyce. Oprócz biografii sławnego himalaisty można dowiedzieć się o życiu w latach '70-'80, jak wyglądały wtedy wyprawy (i kombinowanie).
    Jeśli jesteś fanem himalaizmu - musisz przeczytać.
    Jeśli nie jesteś fanem himalaizmu / nie czytałeś/aś nigdy takich książek - możesz śmiało się za nią zabrać, nie będziesz zawiedziony/a!
    Dzięki, @ozetka, za polecenie! :)

    Tytuł: Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
    Autor: Jonas Jonasson
    Gatunek: literatura współczesna
    ★★★★★★★☆☆☆

    Bardzo przyjemna opowieść! Opowiada historię życia pewnego szalonego stulatka. Przygód miał co nie miara :) Niektóre opisywane zbyt dokładnie, przez co momentami chce się przeskoczyć dalej.
    Można się pośmiać. Są chwile, że chce się zajrzeć do prawdziwych opisów historii XX wieku, żeby zweryfikować, czy przypadkiem to, co jest opisywane w powieści, nie jest prawdą ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Tytuł: Upiór w bloku. Kryminałki mieszkaniowe
    Autor: Marta Rysa
    Gatunek: literatura faktu
    ★★☆☆☆☆☆☆☆☆

    Dam 2/10, bo jednak nie rzuciłam książki i doczytałam do końca. Pewnie dlatego, że składa się z krótkich opowiastek (nie są ze sobą powiązane, zajmują średnio 5 stron).
    Literatura faktu? Reportaż? Na pewno nie. Opowiastki, mam wrażenie, są przekoloryzowane. Autorka też jakaś taka... nieprzyjemna się wydaje. I mocno roszczeniowa. Nie wiem no, coś mi nie leży.
    Generalnie nie polecam.

    #bookmeter #czytajzwykopem #himalaizm

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    Gorące dyskusje ostatnie 12h

    • odpowiedzi (27)

    • avatar

      Po weekendzie wracamy do historii:

      Kwiecień 1940

      Od 1 kwietnia warunki nam się polepszyły, gdyż można było w lesie nazbieraćróżnych traw, korzeni, jagód. W dalszym ciągu ludzie pracowali w lesie - ściągali dłużyce /drewno/ i skłądano na stosy. Praca była bardzo ciężka, gdyż zrywkę drewna wykonywały konie, a oni zatrudniali ludzi.

      WIOSNA W LESIE SYBERYJSKIM

      Przyroda się budzi momentalnie kwitną przecudne najpiękniejsze kwiaty i krzewy. Takich kwiatów jak kwitły na syberii nie widziałem nigdy nawet u ogrodnika. Były to storczyki o różnych wzorach, jak pantofelki, kwadraciki, gwizadeczki, kuleczki. Był lilie różnego rodzaju i kolory, wrzosy nawet białe, sitowie kwitnące, i cała masa innych cudów.
      W dalszym ciągu nie było co jeść , ale już nie cierpieliśmy zimna.
      W lesie wyrosły takie rośliny /puczki podobne do rabarbaru/ nie miały żadnego smaku, ale jak mama ugotowała zupę to było można zjeść.
      Kopaliśmy saranki to cebule takich kwiatów Lilia ZŁotogłów, one rosły na łąkach i nie wolno było kopaćale my musieliśmy, ponieważ gotowaliśmy te cebule i jedliśmy.
      Pracowaliśmy teraz w lesie przy przygotowaniu drzew do żywicowania. To były drzewa sosnowe do pędzenia żywicy.
      Mężczyzna robił takie wgłębienie pionowe, a od tego wyżłobienia wycinało się wąsy. Po tych wąsach śćiekałą żywica do wyżłobienia, a po tym wyżłobieniu spływała na dół do takiego naczynia / nazywała się weronka/. Kobiety miały drewniane wiadra, bardzo ciężklie puste, a z żywicą ledwie to uniosły, wybierały tę żywicę takimi łopatkami włąśnie do tych wiader i odnosiły do szałasu gdzie stały beczki /100 kg jedna/ i wsypywały zawartość wiader do tych beczek.


      Marsz Sybiraków.

      Z miast kresowych, wschodnich osad i wsi
      Z rezydencji, białych dworów i chatce
      Myśmy wciąż do Niepodłegłej szli
      Szli z uporem ponad dwieście lat.
      Wydłużyli drogę carscy kaci
      Przez Syberię wiódł najkrótszy szlak
      I w kajdanach szli konfederaci
      Mogiłami znacząc polski trakt
      Z insurekcji kościuszkowskiej z powstań dwóch
      Szkół, barykad, Warszawy i Łodzi,
      Kondratowski unosił się duch
      I nam w marszu do Polski przewodził
      A myśmy szli i szli dziesiątkowani
      Przez tajgę, stepy, plątaninę dróg,
      A myśmy szli i szli niepokonani
      Aż "Cuda nad Wisłą" darował nam Bóg


      Przy żywicowaniu pracowaliśmy do października.
      W Październiku likwidowało się wszystkie narzędzia, przynosiło sięod szałasu i czekaliśmy do zimyaby znów pracowaćprzy eksploatacji drewna. Kto nie wyrobił normy to nie dostał chleby. Chodziliśmy do lasu na grzyby / różnego rodzaju i jagody/ Upolować nie było można już nic, ponieważ wszystko było zjedzone przez głodnych zesłańców. Kiedy pracowaliśmy przy żywicowaniu, chodziliśmy na śniadania i obiady do bagien, były tam pyszne jagody /nazywały się klukwa/. Były grzyby, które można było jeść na surowo /nazywaly się gruzje/. Czarne jagody i czeremcha, a z czeremchy można było upiec placki / oczywiście po uprzednim wysuszeniu i zmieleniu w żarnach, zrobili te żarna chłopcy/. Jedliśmy dziki czosnek / takie liście jak konwalia/ ale miał zapach czosnku, więc rwaliśmy i na surowo jedli. Ludzie chodzili gromadnie, ponieważpojawiły się niedźwiedzie.
      Niedźwiedzie i wilki bały się huku i krzyku, więc wychodząc do lasu każdy brał jakieś stare naczynie i kawał żelaza, aby stukaći krzycze, więc zwierzęta płoszone uciekały.
      Ale czego to cżłowik nie wymyśli z głodu, to wymyślono inny sposób. Mieliśmy mięso i do jesieni nie było niedźwiedzi, część zjedzona a reszta uciekła. Zastanawiali się komendanci co mogło się stać. (Tu jest znak zapytania koło tekstu wygląda na to, że może czegoś brakować ciocia czegośnie wyjaśniła o tych niedźwiedziach a szkoda - @LB55)
      Pojawiło się nowe niebezpieczeństwo dla kobiet. Otóż komendanci upatrywali sobie młodą łądnądziewczynę, zmuszali jądo nierządu, a która się nie zgadzała to gwałcili i jeszcze pobili dotkliwie. Kobiety poksarżył się młodym chłopcom. Chłopcy zrobili zasadzkę koło tego szałasu i kiedy kobieta broniła się, ponieważ komendant dobierał się do niej, chłopcy wyszli z ukrycia, pochwycili go i zrobili samosąd. Odczytali mu ile kobiet skrzywdził i wsadzili go do beczki przysypali żywicą, zakorkowali i odtransportowali do skłądu skąd pojechałdo destylaci żywicy.
      Szukali go, ale nie znaleźli i spisano na konto niedźwiedzia.
      Pracowaliśmy 7 dni a 8-my mieliśmy wolny.
      W wolnym dniu wszyscy się zbierali i modlili się tak jak w niedzielę, chociaż nie było wolno, ale i tak były zbiórki polaków.


      #sybiracy #syberia #zapiskizsyberii #historia #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu
      #zapiskizsyberii
      pokaż całość

      odpowiedzi (36)

    • odpowiedzi (19)