•  

    Jak najlepiej zrobić koło dupy byłemu pracodawcy, który walił w chuja z umową o pracę, a po wypadku w pracy śmiał stwierdzić, że sam powinienem zadbać o ubezpieczenie?( ͡° ͜ʖ ͡°) #januszebiznesu

    •  

      @DawidDuke: Znajomy kilka miesięcy temu przechodził podobny problem. Zatrudniony jako stolarz, w pracy inny pracownik przecial mu dłoń piła do drewna - wizja kilku miesięcy L4 i rehabilitacji. Zatrudniony na jakieś pół etatu na minimalnej, na czarno kilka razy tyle. Krótka i dosadnie rozmowa z pracodawcą, zasugerowanie zgłoszeniem tego do PiP i ten sam zaproponował wypłacane przez okres dochodzenia do siebie "chorobowego". Wizja kontroli, gdzie pół zakładu robi na czarno była zbyt kosztowna.

    •  

      @KonradM: Ja też miałem wypadek (uszkodzona rogówka, wzrok w pełni nie wrócił do tej pory, a to już miesiąc), a szefu umowy już od roku spisać nie mógł, bo ciągle mu coś stało na przeszkodzie. Przyszło mi wyjebać na szpital trochę kasy, a ten nawet nie raczył wziąć na siebie kosztów tylko na mnie wjechał, że nie opłacam sobie sam ubezpieczenia.

    •  

      @DawidDuke Wszystko zależy od tego jaki rodzaj pracy wykonywałeś, jak długo, na jakiej umowie (jeśli była jakakolwiek) w jaki sposób się zwolniłeś, itp. Generalna zasada jest taka że jak pracujesz regularnie dla jednego pracodawcy w jakimś określonym zakresie czasu, to możesz wystąpić do sądu pracy o uznanie stosunku pracy. Pracodawca dostaje po dupie tym, że musi Ci wstecz wypłacić ekwiwalent za niewykorzystany urlop, jeśli masz kwity ze szpitala i nie byłeś zdolny do pracy (i jakiś lekarz to poświadczy) to powinien Ci wypłacić również ekwiwalent za zwolnienie lekarskie. Sam pracodawca dostanie mega po dupie dostając do opłacenia górę zaległych składek ZUS, podatki, etc (w zależności czy robiłeś na czarno czy na zlecenie/dzieło).

      Tu jest zbyt wiele zmiennych i informacji do doprecyzowania aby się pytać Mirków, musisz to skonsultować z kimś kto zawodowo ogarnia prawo pracy, bo w skrajnym wypadku jak robiłeś na umowę o dzieło i wyskoczysz o uznanie stosunku pracy, to teoretycznie możesz być i Ty w plecy (na tym że będziesz musiał opłacić swoją część ZUS, ale to przypuszczenie).

      Generalna zasada jest taka że pracodawcy się boją uznania stosunku pracy, szczególnie gdy doszło do wypadku w pracy, ale musisz mieć jakiś świadków albo dowody realizowanych prac. Ja bym cisnął gościa dla zasady, jak wylądowałeś w szpitalu i gość się wypiął to #januszebiznesu na maksa, serio, walić takich patusów prądem. Im mniej takich na rynku tym lepiej.