•  

    Urodzenie się na wsi to gwóźdź do trumny w życiu przegrywa.Jak urodzisz się w takim mieście i masz jakieś alternatywne zainteresowania to masz jakąś tam szanse spotkać innych kucy i je rozwijać, a na wsi? No niestety, na wsi prawie same wieśniaki albo sebixy dla których jak nie umiesz into motoryzacja, budownictwo, seba gała, rolnictwo to jesteś śmieciem, a nie mężczyzną. Obowiązuje kanon fryzur i ubioru, jak dbasz o siebie czy inaczej się stylizujesz to jesteś "pedał". Jest jeszcze zjebana wiejska mentalność w stylu:
    -" Psycholog? Po co ci to anon, pierdolnięty jesteś heheh choć się napij lepiej, a nie pierodlisz smuty."
    -"Kurrr dzieci to trza bić i morde czasem wydrzeć bo na ciamajdę wyrośnie"
    "Jak to do kościoła nie chodzi? Szatanista jebany."
    Już nie chce wspominać o tym że w mieście rodzice już od gówniaka mogą zapisać swoje pociechy na jakieś dodatkowe zajecie typu język obcy, sztuki walki czy basen, na wsi dziecko co najwyżej może se patykiem w kałuży pomieszać. W mieście dochodzi też anonimowość, a na wiosce jak odjebiesz coś to ciągnie się to za tobą do końca życia bo ludzie wszystkich tu znają i pamiętają.
    Nie dziwię się że każdy kto może to spierdala jak najdalej.....
    #rozwojosobistyznormikami #niebieskiepaski #przegryw #humorobrazkowy #stulejacontent #depresja #wies #takaprawda #miasto

    •  
      blankface

      +31

      @Rewolucjonista_przegrywu: ewidentnie nie mieszkałeś na wsi. nie tak wygląda dzisiaj wieś

    •  

      @blankface: mieszkam cały czas, z małymi przerwami od 23 lat

    •  

      na wsi dziecko co najwyżej może se patykiem w kałuży pomieszać

      @Rewolucjonista_przegrywu: xDDDDDDDD

    •  
      blankface

      +4

      @Rewolucjonista_przegrywu: to współczuje, bo w takim razie typowa wiocha to musi być
      z paroma rzeczami bym się zgodził, parę rzeczy niekoniecznie, chociaż to może kwestia, że mam w dupie wszystkich tych ludzi i mnie nie interesują

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Co to za wieś? Podaj chociaż liczbę mieszkańców i lokalizację. Jak masz
      23 lata, to już powinieneś mieszkać w mieście. Co ty tam jeszcze robisz?

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Jestem z totalnej wsi. Za przegrywa się nie uważam. I co teraz?

      A no tak. Jestem z bogatej rodziny, wygrałem super pulę genów, jestem dynamiczniakiem i normikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Ale masz rację, bo na przykład ja w dzieciństwie uwielbiałam pływać, ale jak małe dziecko może jeździć do miasta samo i iść na ten basen? NO WYKLUCZONE. Temu czasem myślę, czy mieszkając w mieście dzisiaj byłabym sportowcem i co przez to straciłam. Za to mieszkając w zaściankowej wsi zdobyłam jedynie depresję i lęki.

    •  

      Jestem z totalnej wsi. Za przegrywa się nie uważam. I co teraz?

      A no tak. Jestem z bogatej rodziny, wygrałem super pulę genów, jestem dynamiczniakiem i normikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @jestem_mike: Jestem z obozu koncentracyjnego, a żyje. I co teraz?
      Dowód anegdotyczny, nie fajnie.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: W sumie idealnie w punkt. Wieś jest naprawdę męką dla każdego kto ma jakiekolwiek nietypowe zainteresowania. Nie bez powodu ludzie uciekają do miasta. Do tego jeżeli już pod tym tagiem istnieje jakiś sensowny argument to jest to ten - zauważcie, że na wsi jest po prostu bardzo mało możliwości poznanawania ludzi.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Jeszcze dodać do tego opisu strażaków jako miejscową elitę i wypisz wymaluj moja wiocha xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: 100% racji, dodaj do tego jeszcze w chuj zawistnych ludzi

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: jestem ze wsi, w tym roku bronie inżyniera, w liceum założyłem zespół szkolny który trwa do dziś, na dzień dzisiejszy UOP powyżej średniej krajowej, mam dziewczynę z którą się kochamy.

      A wszystko to zawdzięczam życiu na wsi, pomagalem ojcu w polu, przy pasiece i garażu, a w wolnym czasie rozwijałem swoje zainteresowania.

      Na wsi kumpluje się ze wszystkimi i każdy sobie wzajemnie pomoże i nikt nigdy mi nie robił problemów, a nawet mnie wspierało.

      Więc nie pierdolcie mi glupot, że wieś jest gorsza bo coś tam. Jak jesteś spierdolony to nic ci nie pomoże.

      pokaż spoiler Ale się ztriggerowałem (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      A wszystko to zawdzięczam życiu na wsi, pomagalem ojcu w polu, przy pasiece i garażu, a w wolnym czasie rozwijałem swoje zainteresowania.

      @tyratroon: nie zawdzięczasz tego wsi tylko dobrym rodzicom, gdybyś mieszkał w mieście to passata naprawiałbyś przy bloku w garażach, w wolnym czasie nadal byś rozwijał swoje zainteresowania, a nawet w większym stopniu bo nie musiałbyś zapierdalać w polu/.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: A wiesz, że masz rację? Ja jak z wioski się przeprowadziłem do miasta, to w ciągu pół roku wyszedłem z przegrywu.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: sama prawda. pochodzę z Polski B i dopiero po przeprowadzce do dużego miasta mam możliwość robić to co chciałem będąc dzieckiem i mogę poznawać ludzi z podobnymi zainteresowaniami.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Pierniczenie. Ja jestem ze wsi, przeprowadziłem się do miasta, bo tam mam pracę i... jakbym miał pracę na wsi to bym wrócił.

    •  

      @Wymiatashi92: a ja napiszę, że nie do końca. Zależy jaka wieś, jak budownictw luźniej rozstawione to na takiej wsi masz jednak większą wolność - w mieście też duża część wygląda tak samo, np. jest jakiś nowy model butów i zaraz bananowa młodzież chce takie mieć, konkretnie takie, a nie inne, a jak cię nie stać to masz przejebane i jesteś wyzywany od wieśniaków. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu urodziłem się na wsi wielkości 3k mieszkańców

      W klasie miałem samych sebów i karyny. Praktycznie najgorsza mieszanka, nie dogadywalem się niemal z nikim.

      Do kościoła przestałem chodzić i by mieć spokój powiedziałem wszystkim ze zostałem satanistą. Nigdy nie przejmowałem się tym i nigdy nie miałem z tego powodu nieprzyjemności (może dlatego że potrafiłem uszanować zdanie i wyznanie innych).

      Najgorsze co można zrobić to obwiniać wszystko poza sobą za swoje spierdzielenie.

      Nie idźcie tą drogą.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu no nie wiem, ja mieszkam na wsi, mam różową od 3 lat, wcześniej miałem inne. Mam zainteresowania i nie ma problemu z ich rozwojem. Pracuje z rodzicami, ale myślę nad znalezieniem pracy w mieście żeby czegoś innego spróbować. Jak się nie uda to mam gdzie wracać. W dzisiejszych czasach, gdzie posiadania auta i prawka to norma wyjazd do miasta to kwestia 30 min a do większego godzina max, a mieszkanie na co dzień w spokoju, ciszy i bezpieczeństwu bezcenne. Przynajmniej dla mnie. Za chuja bym nie chciał mieszkać w mieście, nie odnajduje się tam bo chwilę mieszkałem na studiach.

    •  

      Jeszcze dopowiem: ludzie mieszkający w miastach to kurczaki w chowu klatkowego - nie tylko mieszkalnie ale i mentalnie.. Życie na wsi uczy dużo więcej życia i szczególnie natury i szacunku do niej.

    •  

      Mam zainteresowania i nie ma problemu z ich rozwojem

      @nerana112: A jakie to zainteresowania jeśli można wiedzieć?

      W dzisiejszych czasach, gdzie posiadania auta i prawka to norma wyjazd do miasta to kwestia 30 min a do większego godzina max,

      tak 10 letnie dziecko będzie dojeżdżało na dodatkowe zajęcia własnym samochodem

      Pracuje z rodzicami

      To i tak masz dobrze bo nie musisz użerać się z małomiasteczkowymi Januszami biznesu.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu pochodzę ze wsi, jednak wiele lat mieszkałem w dużym mieście. Jednak ten wyścig szczurów to nie dla mnie, wolę spokojne życie na wsi w górach. Na starość widzę się w małym domku gdzieś wysoko, gdzie żadne czlowieki mnie nie wkurwiaja. Jeżeli ktoś jest spierdolony to wszędzie będzie przegyrwem. Pojebany podział wymysliles

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Ja tam bym chciał mieszkać na wsi - laptop na pole imożna siedziec cały dzień

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @sorek: Kwestia warunków w jakie się trafi, sam jestem ze wsi i nie narzekam bo mi się nie najgorzej trafiło, pod względem znajomych/rodziny/możliwości rozwoju, delikatnie mówiąc xD Ale ktoś naprawdę mógł trafić do miejsca w którym psy dupami szczekają, a nie pójście do kościoła czy niepowiedzenie komuś dzień dobry to już obraza majestatu, rzecz gorsza od zbrzuchacenia 14 latki xD. Ty mieszkałeś w praktyce w małym miasteczku, bez porównania z wioską 300-400 mieszkańców.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: ja tam bardzo lubię wracać na wieś, gdybym mógł swoją pracę przenieść tam, nie zawahałbym się

    •  

      @Wymiatashi92: Zalezy czy sie ma wyjebane na to co mówią z twoim hobby czy coś, dopiero jak twoje działania widać i że to wychodzi zmieniają zdanie

    •  

      @weglowy: przecież na wsi nie masz dostępu po prostu do wielu rzeczy. Nie możesz często zapisać się do klubu plywackiego bo nikt nie będzie cie wiózł jako gowniaka

    •  

      @Bellie: myślisz że na wsi nie jest podobnie? I co to za wolność dla dzieciaka w wieku gimnazjum? Przecież nie wolność w wyborze znajomych jakie daje miasto

      +: vvertoi, kw401
    •  

      @Wymiatashi92: No z pływalnią to fakt, ale to się zmienia. Sam ze wsi jestem i jakoś na brak zaiteresowań nie narzekam, może dlatego że elektroniką się troche interesuje i kilkoma rzeczami co w miescie nie dałbym rady rozwijać.

    •  

      @Anthermil No nie, bo moja wioska sie ciągła przez 10 kilometrów.. Zdecydowanie psy tu dupami szczekają. Ludzie na pewno coś gadali ale co poza tym mogą? Serio warto sie tym przejmować?

    •  

      @Wymiatashi92: a myślisz, że te z miasta zawsze mają znajomych? Ja poznałam takie przypadki, które pomimo mieszkania w mieście nie mieli nikogo, nie byli akceptowani. Już prędzej na wsi będziesz częścią społeczności - bo każdy każdego zna, niż w mieście, gdzie ludzie są bardziej anonimowy i np. aspołeczne rodziny unikają ludzi, dzieci z takich rodzin nie zapraszają nikogo do domu itd. i nikt się nimi nie interesuje. Co innego na wsi - zawsze ktoś przyjdzie, zagada, zawsze są jakieś "wspólne sprawy".

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu zgadzam się, jedyna rozrywka to było wieczorami stanie pod sklepem bo ani autobusu nie było żeby gdzieś pojechać. Na dodatek to były czasy gdzie jeszcze nie było internetu więc o jakimkolwiek rozwijaniu pasji mogłeś zapomnieć. Chyba że twoją pasją była robota w jedynym w okolicy zakładzie pracy gdzie Janusz traktował ludzi jak zwierzęta bo chętni i tak stali w kolejce robić za 4 zł/h jak nie było innej opcji. Ehh teraz to są czasy, wtedy zdecydowanie nie było czasów.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: w sumie w końcu napisałeś coś konkretnego, urodzić się na wsi do tego w rodzinie wieśniaków bez kontaktów z miastem to straszna lipa i mentalność takich ludzi zostaje ukształtowana często na całe życie.

      Ale co z tego jak w przypadku większości przegrywów nie ma znaczenia gdzie się urodzą bo i tak się do nikogo nie odzywają xd

      +: kw401
    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Mirek wieś Wsi nie równa jak mieszkasz na wsi niedaleko miasta wojewódzkiego to jest idealny uklad. Ale jak na jakimś wypizdowie gdzie psy dupami szczekają to tak jesteś w dupie.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Co do mentalności to masz 100% racje, moze nie kazda wies, ale spora część tak i się kuźwa można załamać jak sluchasz tych ludzi. Najgorsze jest to, że inni cierpia przez to.
      A potem przyjdzie ci taki jeden z drugim do miasta i zachowuje sie jak idiota. :/

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: zależy z jakiej jesteś wsi, ja mieszkam na wsi i przestało mi się to podobać, nikogo tu nie ma, wszyscy się porozjeżdżali po Polsce, ja też chcąc rozwijać swoje zainteresowania ma barierę odległościową, co z tego że robota dobra jak same pieniądze szczęscia nie dają, jakbym nie mieszkał tak daleko od miasta wojewódzkiego to raczej bym się nie przeprowadzał a tak to no raczej nie mam wyjścia

      +: kw401
    •  

      @Bellie: nie zawsze ale w mieście choćby że względu na prawdopodobieństwo masz większą szansę. Masz przegrywa w mieście to można mu powiedzieć żeby wyszedł do ludzi, poszukał grup zainteresowań, w planszówki pograł. Jakie możliwości na coś takiego na dzieciak na wsi? Do tego mówimy o polskiej wsi, ze słabym połączeniem do czegokolwiek. Myślisz że w przypadku przegrywa taka alienacja pomoże mu się ogarnąć w późniejszym czasie czy zawinąć w krąg spierdolenia?

    •  

      Urodzenie się na wsi to gwóźdź do trumny w życiu przegrywa.

      @Rewolucjonista_przegrywu: No tak, bo dzieci na wsiach nie chodządo szkół w których nie ma znajomych ani lasek a na wsiach pobliskich miejscowościach nie ma knajp i dyskotek często tak dużych, że zjeżdżają do nich ludzi z pobliskich miast. xddd

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu tru, urodziłem się w dużym mieście i uważam to za mega wygryw, start z dużo lepszej pozycji, o ile oczywiście umiesz to wykorzystać, ale na pewno jest łatwiej.

    •  

      @nerana112: Nie wszędzie tak jest. Ja mieszkałem na wsi gdzie najblizsze małe miasteczko 10k mieszkańców było oddalone o 45 km i to jadąc po takiej drodze, że przy dobrej pogodzie jechało się minimum 1h. Dopiero teraz ją trochę uporządkowano.
      @Bellie: Stuprocentowo się z tobą zgadzam. Na wsi, przynajmniej parę lat temu, gdy były one bardziej zaludnione i więcej osób zajmowało się rolnictwem, ciężej było nie mieć kontaktu z ludźmi. Czy to przy okazji cielenia krowy, pracy na łące czy też przy żniwach, wykopkach, wiciu korony na wesele itp., Choć z drugiej strony dziecko od najmłodszych lat musiało pracować i to ciężko. I faktycznie w mieście również łatwo wyizolować się od społeczeństwa, ale z drugiej strony taki dzieciak ma większe szanse na poznawanie znajomych. Ale teraz gdy na wsi jest może 2 dzieci z tego samego rocznika to wspaniała droga do izolacji, zwłaszcza jak w rodzinie nie ma samochodu.

      +: kw401, Wymiatashi92
    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu:

      Łatwo się z Tobą zgodzić, przypomniało mi się jak miałem spędzić wieczór na prowincji i namówiłem towarzystwo na klub - jechaliśmy do niego w jedną stronę 50 kilometrów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu pierdolisz bardzo. Wieś to stan umysłu, a nie miejsce urodzenia

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Wreszcie coś konkretnego w wymyślaniu litanii przyczyn spierdolenia. Na wsiach każdy każdego zna i z reguły w takich typowych wsiach było jedno gimnazjum na całą gminę i kilka podstawówek. Jak takiemu mironkowi dokuczali w podstawówce albo zaczęli w gimnazjum to momentalnie jego spierdolenie stało się sławne na całą gminę a nawet dalej a łatka zjeba ciągnie się właściwie do końca na tyle skutecznie że jedyne co można zrobić to uciec z takiego miejsca.

    •  

      @pivo14: Ja mam dalej łatke zjeba i pierdolnietego, ale dzięki temu odsiane mam plewy od wartościowych znajomych

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: No nie wiem, to zależy od mentalności rodziców. mój niebieski się wychował na wsi, ale rodzice wozili go za dzieciaka na miasta na zajęcia dodatkowe, przykładali się do tego, żeby uczuł się języków itd

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Kurwa wyobraźcie sobie, że mieszkałem na wsi. Lubiłem dinozaury i chciałem być paleontologiem. xD Ale wytrzymałem presję. A paleontologiem nie jestem ale zajebać mogę. Pozdro mordy.

    •  

      @patrycja007: no kurde banany niezależnie od tego gdzie mieszkają mają łatwiej, mi chodzi o zwyczajnych ludzi.

    •  

      Dokładnie. Dodać jeszcze jak ktoś ma introweryczny chatakter, hobby inne niż pomaganie w gospodarstwie a do tego chciałby coś w życiu osiągnąć więcej niż przepisane parę hektarów a później zakończenie w najlepszym wypadku jako "Rolnik szuka żony", w najgorszym "Chłopaki do wzięcia". Niektórzy nadal nie potrafią zrozumieć że życie może być na prawdę pojebane, a rady normików można o kant dupy... Najlepiej rozwiąże istniejący problem ten co go sam posiada. A w ogóle najlepszą metodą jest próbować. Np wyjechać ze wsi do miasta i sprawdzić czy to cokolwiek zmieni itd. Najgorsze co można zrobić to pogodzić się ze swoim chujowym losem.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: ale co jest bananowego w tym, ze rodzice dbali o jego rozwój? XD

    •  

      @Wymiatashi92: Mi na rozwój hobby pozwolili przeprowadzenie sie na wieś.

    •  

      @jestem_mike udało ci sie w zyciu...! spoiler nie lubie cie

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: no dla przegrywa faktycznie wieś jest strasznym miejscem

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: a to sie nie można przeprowadzić?

    •  

      @wysprzeglik: nie każdy może, czasem trzymają zobowiązania, a i psychika już ukształtowana.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: sama prawda, jak byłem mały to mieszkałem na wsi ~2.5k mieszkańców i wyrosłem na ludzi tylko dlatego, że odpowiednio wcześnie rodzice wyprowadzili się do dużego miasta. Jak czasem wracam w rodzinne strony to widzę jak to wygląda i wiem, że skończyłoby się to dokładnie tak, jak opisujesz. Wieś jest przejebana

    •  

      @Wymiatashi92:
      Wieś jest sto razy lepsza do dorastania niż miasto.
      Naprawdę nie rozumiem co tak ekscytuje niektórych ludzi w wielkich miastach.

    •  

      @dendrofag: Możliwość rozwoju, dostęp do kultury, sztuki, usług. Dorastałem na wsi, nie mój klimat, dziękuję. Młodsza siostra ma identyczne zdanie.

    •  

      @neuroticunet: gnije xD słynne LĘKI bo na basen nie chodziła xD nie przyszło ci do głowy, że to przez ojca chlora i pierdolenie babki masz z tyłu głowy to słynne "co jeśli?" i pocące sie łapy przy najmniejszym poczuciu obowiązku? O jak pluję na takich jak ty xD jeszcze może do magika nie pójdziesz, bo "przecież nie jestem jebnienta wez" xD

    •  

      @Wymiatashi92:

      Możliwość rozwoju, dostęp do kultury, sztuki, usług. Dorastałem na wsi, nie mój klimat, dziękuję. Młodsza siostra ma identyczne zdanie.

      Ale też smog, hałas, brak kontaktu z przyrodą, za to ciągły kontakt z miejską patologią, która jest dużo gorsza od wiejskiej.

      Te rzeczy o których pisałeś, to znaczy dostęp do kultury, sztuki, usług - są fajne, ale nie oszukujmy się - jak często chodzisz do teatru albo muzeum?

      Ale co kto ubi, nie zamierzam Cię przekonywać.

      Ja po prostu uważam, że jak masz samochód to lepiej żyć na wsi albo w małym miasteczku, a po te rzeczy o których piszesz jedziesz kiedy Ci są potrzebne, to znaczy na ogół nie częściej niż raz w tygodniu.

    •  

      @grucha_88 idioto, nie chodzi że przez "nie chodzenie na basen" mam lęki tylko o to, że wieś ogranicza. w kontaktach też, ludzie cię znają, wyrabiają opinie, to za tobą chodzi itepe. kurwa, po co w ogóle coś tłumacze jakiemuś ułomkowi z miasta. pluje na ciebie tym bardziej

      +: tajkus
    •  

      @neuroticunet: zła odpowiedź xD życie na wsi jest w chuj prostsze, wystarczy chociaż próbować nie być spierdolonym ( ͡° ͜ʖ ͡°) co do relacji - mniejsze grono, wolniejszy net ergo jestes blizej ze znajomymi (oh wait, intelekszually superior rużowypasek nie może miec znajomych) .Daj przykład, co takiego za tobą chodzi, no proszę ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      @dendrofag Ja też bardziej preferuję życie na wsi. W całym moim życiu, czy to było w szkole, w wojsku, czy w pracy, to zawsze największe patusy pochodziły z miast. Więc dziękuję, ja postoje.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu zgadzam się z Tobą, dostałem na wsi 500 mieszkańców XD wyjebalem z tamtąd na studia w wieku 19 lat i nigdy nie wrócę na bank (chociaz czasem fajnie na kilka dni się wyciszyć i pojesc szamy maminej)

      PS. Jak mnie mama odwiedziła ostatnio to na drugi dzień jak z nią rozmawiałem to sama powiedziała żebym nigdy nie wracał xd

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Ja jeszcze bardziej szkaluję jednorodzinne przedmieścia. Łączy wady miasta i wady wsi. Zapierdalasz dookoła domu z naprawami/robotami w polu i ogrodzie, wszędzie daleko, a jednocześnie ani nie ma ciszy (obok droga krajowa), a ludzie dookoła poodgradzani płotami i zero jakiejkolwiek interakcji czy miejsca spotkań. W dodatku o czystym powietrzu nie ma mowy, bo smród zimą, że idzie się porzygać.

      Co gorsza na takich przedmieściach zaczyna właśnie mieszkać coraz więcej moich znajomych...

    •  

      Ale karuzela spierdo&@#lenia - tak usprawiedliwiacie swoje nie ogarnięcie życiowe xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Napiszę klasycznie - przeprowadź się do miasta. Domyślam się, że mogą tam Ciebie trzymać jakieś zobowiązania, ale myślę, że jak pokombinujesz to jakiś sposób się znajdzie. Zawsze jest jakieś wyjście.

      Co do wiejskich zwyczajów i tak dalej, to miej wywalone na to. Żyjesz dla siebie, a nie dla poklasku wiejskich januszy, sebków i grażynek. Sam jestem ze wsi, dużo mojej rodziny jest ze wsi, jestem ateistą i jakoś nikt mi tego nie wytyka. Może dlatego, że wiedzą, że ze mną lepiej w polemikę kościelną nie wchodzić, bo zaraz mogę zrobić pojazd na temat dymania ludzi przez kler. Warto czasem być nieco wyszczekanym, bo prości ludzie będą bali się wchodzić w zaczepne rozmowy z Tobą. Z chamami i burakami trzeba po chamsku.
      Życie masz jedno i szkoda go na rozkminy w stylu ''a może się to jemu nie spodoba''. Ty masz się podobać sobie i wystarczy.

      +: SU45, Pedru
    •  

      czy w pracy, to zawsze największe patusy pochodziły z miast

      @grzsci:

      Ja mam podobne odczucia - pracowałem sporo za granicą z innymi Polakami i jak spotykałem tam kogoś kto miał 2 lewe ręce i był tzw. "nieogarem" to w 9 przypadkach na 10 był to ktoś z miasta.

      Człowieka ze wsi od razu było poznać po tym że sam sobie ze wszystkim poradził, nic mu nie trzeba było dwa razy tłumaczyć, a robota "paliła mu się w rękach".

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Jestem ze wsi i nawet mi was nie żal. Chcesz mieć dziewczynę to się z którąś umów, zakoleguj, poznaj alternatywą jest myślenie typowego przegrywa i szukanie wymówek, myślenie o dziewczynach w kategoriach 'ale dojcie ale bym je tyry myry...'(-‸ლ)(-‸ლ)

    •  

      @Wymiatashi92: przeprowadzilem sie majac 16 lat. Interesowalem sie knifemakingiem i kowalstwem, teraz bardziej terrarystyka i dzięki temu ze mieszkam na wsi mogłem wybudować oczko wodne jako wybieg letni dla żółwi, poza tym mam wiecej zwierzat bo dom zazwyczaj jest wiekszy niz mieszkanie w bloku ( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: FoxCode
    •  

      @blankface: Ciebie mogą nie interesować, ale twoich rodziców wychowanych w czasach, że trzeba było liczyć sie z opinią i zdaniem somsiadów, bo "co sobie pomyślą" opinia pani Krysi i pana Wiesia parę domków na temat twojego niechodzenia do kościoła może zaboleć.

    •  

      @tyratroon: Czy zgodnie z wiejską tradycją ożeniłeś się z dziewczyną nie później niż w wieku 23 lat, wyprawiłeś wesele dla całej wsi i zostałeś ojcem pierwszego dziecka rok później bo wasi rodzice "chcom wnuków"? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Uchodzca_Z_Polski: kurde, zapomniałem o tym wszystkim i co ja mam teraz zrobić? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Jeśli chodzi o nietypowe pasje to w młodości byłam zajarana na survival, więc otoczona lasem czułam się bardzo dobrze. Do kościoła nie chodziłam i do tego byłam metalem, więc słyszałam za swoimi plecami "Szaaaataaaan". Aaaa no i byłam lesbijką, bo skoro żadnemu wiejskiemu Alvaro nie udało się zdobyć mojego serca to coś musi być nie tak ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      A oprócz tego miło wspominam dzieciństwo i młodość. Zapach zboża latem, robienie wianków z chabrów, wykopki i żniwa. I nigdzie nie widziałam piękniejszego nieba niż u mnie na wsi, widać dosłownie każdą gwiazdę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Ramboski dobrze że spierdoliłeś z tego Kazachstanu.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Nie ma to jak uważać się za lepszego bo mieszka się w mieście xD Świetne osiągnięcie, mieszkać w mieście. Mamy XXI wiek, obudźcie się.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      O chuj. Naprawdę tyle osób przytakuje i nie wie jak żyje 40% niezurbanizowanej Polski? Przecież #przegryw to wymysł mieszczuchów kiszących się w piwnicy. Na wsi się nie pokisisz, bo masz dookoła przynajmniej znajomych, pomagasz przy domu/roli/ogródku, a latem wieczorami ciągle są grille/popijawy/spotkania/imprezy o których wszyscy wiedzą i zazwyczaj każdy kto chce może wpaść. Tymczasem w mieście rośnie przegryw bez znajomych, bez motywacji do pracy, z fobią społeczną bo nie spotyka się z nikim. Z zainteresowaniami nie ma najmniejszego problemu, bo przedmioty można zamówić z neta pod dom, a do ludzi czy na zajęcia do miasta dojeżdżasz szybciej niż mieszczuch z jednego końca na drugi. Z tym basenem w mieście i kałużą na wsi to pozdrawia północna Polska z jeziorami, pół dzieciństwa spędziłem na jeziorach.

      Ten wątek jest stereotypowo wykopowy (。◕‿‿◕。) Masowe pałowanie się do chochoła, który nie istnieje. Tak jak na głównej piszą o super niebezpiecznym zachodzie Europy (mam tam znajomych i rodzinę, sam też bywam, bzdura), tak tutaj piszą o jakimś obrazie wsi jak z patostreamów.

      I piszę to z perspektywy człowieka, który do 18stki żył na głębokiej wsi (30km do najbliższego miasta), a od 5 lat mieszka w Poznaniu. I jedno i drugie ma swoje wady i zalety, ja wybrałem karierę którą da się realizować tylko w kilku największych miastach w Polsce (nauka akademicka), więc nie mam wyboru. Ale jak zbierze mi się na dzieci to przeniosę się przynajmniej kilka kilometrów pod miasto. Wychowanie na wsi dało mi w opór dużo, przede wszystkim nauczyło pracy i motywacji, bo tam nie ma siedzenia w sobotę od 8 do 20 przed kompem w bloku. To jest prawdziwy przegryw, nie taki który zrobi '3 lat bez dotknięcia dziewczyny', tylko taki który spieprzy edukację, karierę i całe życie, bo typowy leniwy mieszczuch przegra na uczelni i w pracy z typowym wieśniakiem który potrafi pracować.

    •  

      Z tym brakiem prywatności to najświętsza prawda. Dzisiaj się mnie jeden sąsiad pytał, dlaczego o 1 w nocy u mnie było jeszcze włączone światło, a drugi pytał się gdzie jechałem samochodem o 2 xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu bożeee pierdolenie, mam kumpli i koleżanki ze wsi, którzy dość że uczyli się czego chcieli i ubierali jak chcieli to mieli jeszcze gros znajomków na wiosce, do tańca i wódki :).

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Dorzuce coś od siebie.
      Urodziłem się w gdańsku ale dzieciństwo częściowo spędzałem na wsi, było całkiem fajnie bo była tam kociara, można było przyjść i zobaczyć jak 12! Kotów odpierdala koci szajs.
      Był staw gdzie łowiłem jak pojebany.
      Z gospodarzem miałem tak dobre stosunki "dyplomatyczne" że czasami zostawałem tam na noc(grunt +brzęczyk)/ jadłem obiad u nich czy pomagałem, od 10roku życia rodzice kupili działkę i nadal zdaża mi się tam zajechać, nauczyłem się na niej jak robić ognisko, zściąć drzewo, naprawić kosiarkę, podstawowych czynności budowlanych. Reasumując wieś w polsce B to szambo a odpowiednia mieszanka wsi z miastem jest pożyteczna.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu przecież to tylko ty tu się zachowujesz jak stereotypowy wieśniak. Szufladkujesz ludzi i podajesz nieprawdziwe informacje, chociażby na temat zajęć na wsi. Usuń konto, spierdoxie

    •  

      na wsi na początku wydaje się być spoko ale po jakimś czasie już nie jesy fajnie. w mieście na dzień dobry jest mega chujowo i dopiero po jakimś czasie widać nieliczne plusy

    •  

      @dwa_szopy no w sumie jak mu się nie podoba to od trzech lat powinien na siebie zarabiać xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Psycholog? Po co ci to anon, pierdolnięty jesteś heheh choć się napij lepiej, a nie pierodlisz smuty."
      -"Kurrr dzieci to trza bić i morde czasem wydrzeć bo na ciamajdę wyrośnie"

      Rzeczywiscie, na te jednostki z IQ 50-70 to dziala, gorzej jak masz +120 i widzisz otaczajacy cie syf, sam znam rodzine ze wsi, wszyscy wyksztalceni (dziadek profesor lwowski) a odsetek samobojstw w rodzinie okolo 30%, w wiekszosvi mezczyzni (to tez daje do myslenia)

    •  

      @Wymiatashi92 każdy na etapie szkoły średniej wyjeżdża do miasta, bo na wsi nie ma szkół średnich, więc fakt, do szesnastego roku życia znasz tylko młodzież z całej gminy xD
      Pierdolicie strasznie. Nie ma związków między wsią a czymkolwiek. Znam ludzi ze wsi, którzy mają ja fejsie po 1,5k znajomych, a znam siebie, który jest mało dynamiczny. Kurwa da się, szok

    •  

      @sorek: Ej, to całkiem spora wieś, ja się wychowałem na takiej 150 mieszkańców i wyprowadziłem sie dopiero po studiach. Pomijam moje piwniczne zainteresowania gdzie za bardzo nie potrzebowałem towarzystwa, ale tam nie było nic- totalnie (a i nie uważam się za przegrywa). Wciąż uważam, że życie na wsi jest totalnie spierdolone- jesteś młody? No to ten, sklep przyjedzie raz na dzień i Ci z Ducato chleb sprzedadzą z pasztetem, no i 10 deko cukierków- to tyle rozrywek. Na starość? Trzeba ogrzać, ogarnąć opał na zimę (jeżdżę do rodziców i im to ogarniam co dwa tygodnie), prace remontowe, odśnieżanie etc. Lekarz? Miasto. Szpital? Miasto. Zakupy? Miasto. Masz inne zainteresowania niż 24godzinne maratony w oraniu ziemi? Miasto. No i jeszcze żeby dojechać to trzeba ciorać 8km do drogi, gdzie jeżdżą jakieś busy. Polecam. Jak kisne z tych wszystkich postów o normikach to akurat tutaj koleś ma rację.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu jebana prawda, wracam tylko odwiedzić rodziców i dziadków bo ich kocham a w resztę jeden wielki chuj

    •  

      @neuroticunet Chuja nie sportowcem. Nie myśl w ten sposób, bo niepotrzebnie się dołujesz. Dzieciaki mają różne zainteresowania, które najczęściej po jakimś czasie mijają. Ja chodziłam i na basen, i na konie, i na tańce, i na łyżwy i co? Nie jestem ani sportowcem, ani tancerką. To były fajne formy spędzania czasu które nudziły mi się po kilku miesiącach i przestawałam na to chodzić, tak samo jak 95% dzieciaków które chodziły tam razem ze mną.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: anecdotal evidence od kiedy nie fajne? Czasem takie dowody sa warte bardzo duzo nauki

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Fakt, że można liczyć głównie na siebie, ale się da. Miałem kolegę, który mieszkał w dwu pokojowym domu bez łazienki. Mimo to umiał rozwijać swoje zainteresowania, uczył się języków z dwóch słowników jakie miał w domu. Uczył się tak dobrze, że dostał stypendium i uczył się w szkole średniej z internatem w Warszawie.
      Ale jeśli się chce po prostu czytać chińskie bajki bez żadnego pożytku dla siebie innych to sorry.

    •  

      @pokokoko1 pewno, ale nadal - kto każe siedzieć na wsi?

    •  

      @Wymiatashi92: Wieś to też inna mentalność, nawet jakby były te możliwości to większość preferuje stanie z piwem w sklepie jako rozrywkę

    •  

      zauważcie, że na wsi jest po prostu bardzo mało możliwości poznanawania ludzi.
      @Wymiatashi92: BZDURAAAAA. Przecież nikt cie tam nie wiąże. W mieście też możesz siedzieć cały dzień w domu i nikogo nie poznać. Pracować można w mieście, itd. W sumie po co to tłumacze. Jak ktoś jest społecznie ogarnięty, to i w Somalii sobie znajomych i zajęcie znajdzie. Życie w mieście nie rozwiąże problemów bycia człowiekiem antyspołecznym

    •  

      Więc nie pierdolcie mi glupot, że wieś jest gorsza bo coś tam. Jak jesteś spierdolony to nic ci nie pomoże.
      @tyratroon: i to jest idealnie w punkt. Wieś/miasto nie ma tutaj znaczenia, to tylko wymówka i tłumaczenie swojej nieudolności.

    •  

      @Shatter: Ale nikt nie mówi, że się nie da - po prostu mieszkając na wsi jest trudniej.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @sorek: Dopóki nie masz środków/pracy/rodzice nie dają rady (to jak masz skrupuły w tym wypadku) to za bardzo nie ma wyboru.

    •  

      @SpokojnyPan: Nie rozumiem czemu ignorujesz najzwyklejszy fakt - mieszkając na polskiej wsi masz ograniczony zasób ludzi. Jako nastolatek bez samochodu masz ograniczony dostęp do rozrywki, rozwoju (w tym pracy) czy usług. Nie wiem czemu zapieracie się zajadle, że to nieprawda skoro jest to najzwyklejszy fakt. Nikt też nie mówi, nawet OP o tym, że wieś sprawia, że nie można być dynamicznym i mieć fajnego życia towarzyskiego. Zwraca uwagę, że dla typowego spierdona mieszkanie na wsi to GWÓŹDŹ do spierdolenia. Po prostu, dla typowego anona jedyną drogą jest wyprowadzka do miasta - w celu poznania nowych ludzi, posiadania większej swobody społecznej i możliwości zbudowania siebie od nowa, także dzięki dostępowi do specjalistów i psychoterapii.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: I jeszcze do tych zainteresowań, bo tak się triggerujesz na ich punkcie. Miasto ogranicza zainteresowania analogicznie jak wieś. Znajoma jeździ konno i ma konia, pod blokiem by sobie nie pojezdziła (musiałaby dojechać poza miasto tak samo jak do części zainteresowań trzeba przyjechać do miasta). Ja pół życia interesuję się astronomią, mam teleskop, sporo znajomych z tego kręgu, obserwacje można prowadzić tylko na wsi, ponieważ w mieście jest poświata. Inny znajomy pasjonuje się ornitologią, zafascynował się na wsi, a w mieście najwyżej może się powkurwiać na gołębie. Inny motocrossem, oczywiście po ścieżkach na wsi, a nie po asfalcie wokół bloku. Ojciec lubi po godzinach stolarkę, w mieście by nawet mebla nie polakierował, bo w dupnych garażykach pod blokiem nie można zrobić właściwej wentylacji. Już w mieście trochę interesowałem się lataniem samolotami RC i dorobiłem się 1,4m Bety, oczywiście na loty trzeba było nie tylko wyjechać poza blokowiska, ale kilka km na wieś od miasta, bo samo miasto jest w ścieżce podejścia do lotniska. To tylko kilka przykładów, więc twoje skamlenie o zainteresowania sobie można włożyć do buta (ze słomą).

    •  

      @blankface Wygląda. Nic się nie zmieniła.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Dokładnie. Miasto>>>>>wieś nawet z tym nie dilujcie.

    •  

      Nie możesz często zapisać się do klubu plywackiego bo nikt nie będzie cie wiózł jako gowniaka
      @Wymiatashi92: Teoretyzowanie motzno xD oczywiście, że rodzice ganiają, przecież w mieście jako gówniaka też się samemu nie pójdzie, a mając już te 12 lat nawet można samemu pojechać autobusem jak sam to robiłem. 30km do miasta. Co to za smieszne argumenty?

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: żyje na wsi. Moja klasa, z którą spędziłem 8 lat to w większości były dzieciaki, które dużo sie uczyły, mało rozrabialiśmy. Po pójściu do gimnazjum zadecydowałem, że zaczne grać w piłkę (mimo, iż wcześniej tego nie robiłem - astma). Trenowałem i wreszcie kiedy czułem się na tyle pewnie, żeby wstąpić do drużyny miejscowej (mniej więcej moje roczniki), to się okazało, że drużynę likwidują. W międzyczasie grałem w ping-ponga. Kuzyn grał kiedyś wcześniej w miejscowej drużynie. Zgadnijcie co z nią. Usunięta. Jedyny sport, który można było uprawiać to granie w gałe z seniorami z 8 ligi mistrzów - gośćmi kilkanaście lat starszymi, gdzie po każdym meczu było alko, a ty jako sam jedyny gówniak jechałeś na rowerze 3km do domu, po spędzeniu 87 minut na ławce. Można było jechać do miasta, oczywiście. Tylko był taki malutki problem - ostatni autobus powrotny o 19:30 lub 21, gdzie trening w czasie letnim zaczynał się o 20. Poza tym, dojeżdżanie do miasta to także koszty, stracony czas. Gdzie mieszczuch sobie dojechał w 20 min spod bloku na boiso, ty byś na dojazd w 1 stronę stracił około godziny (zależy od odległości), przy tym na pks trzeba kilkanaście minut wcześniej przyjść - zależy od kierowcy uja. tldr; - w skrócie wyglądało tak, że jak nie poszedłem pod szkołe chlać harnasia z typami, to nie miałem znajomych tym wieku ani podbicia loszek

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Jestem ze wsi. Owszem w teorii sebixów byłem przez całe dzieciństwo ciotą, ale teraz mam satysfakcję, kiedy rano czekając na swój autobus do kołchozu kitrają przede mną piwo jak wchodzę do sklepu i proszę ekspedientkę o kefir i grahamkę bo nie chcę, żeby mnie złapały nudności podczas lotu w podróż służbową do Włoch xD

      Zainteresowania... mogłem rozwijać sam. Okresu pracy i nauki w mieście nie wspominam miło. Ludzie tam żyją żeby umrzeć. Na wsi albo piją, albo cieszą się życiem jak ja ( ͡º ͜ʖ͡º) Wybieram to drugie.

    •  

      @Wymiatashi92 pod jakim względem jest trudniej? Kurwa mieszkam tu całe życie i jedyny powód dla którego nie jestem otwartym na ludzi człowiekiem imprezą jest to, że nie chcę. Całe gromady z mojej czy sąsiedniej wsi latają po klubach co weekend

    •  

      @SpokojnyPan: I totalnie 30km do miasta nie ma wpływu na możliwości. Przecież chociażby transport publiczny ogranicza Cię jeśli chodzi o dostęp usług miasta - jak pks jeździ 5 razy na dzień to jest duża szansa, że będzie to problematyczne.

      To nie jest żadne teoretyzowanie - wychowałem się na wsi ale miałem na tyle dynaminy i woli, że zasuwałem na wiele rzeczy. Jednocześnie miałem bardzo dobrych rodziców którzy mnie wspierali w tym co chciałem robić. Nie wszyscy mają jednak takie szczęście jak ja i doskonale rozumiem, że wieś nie sprzyja w wydostaniu się ze spierdolenia. Dodatkowo ignorowanie problemów z dostępem do usług na polskiej wsi to po prostu zapieranie się rękami i nogami przed rzeczywistością - nie każda wieś jak moja ma takie dobre połączenia komunikacji miejskiej z najbliższym miastem i jeżeli nie ma się odpowiednich warunków w postaci dobrych rodziców to może to naprawdę pogrzebać człowieka.

    •  

      @pokokoko1 pewno ze masz. Duzo leliej wyjechac i wysylac kase rodzicom. Zresztą - zasada maski tlenowej. Zanim komuś ją założysz sprawdź czy sam masz jedną.

    •  

      @Shatter: To fajnie, że latają. Ale ludzie są różni i przy większej populacji masz po prostu łatwiej znaleźć kogoś podobnego do Ciebie. To jest prosta matematyka, oczywisty fakt, tutaj nie ma jakiejś filozofii przecież.

    •  

      @Wymiatashi92 gościu, staracie się wmówić sobie, że za spierdolenie odpowiada wieś. Ilu z was kończyło liceum/technikum na wsi? Czy może skreśleni byliście w podstawówce?

    •  

      Jako nastolatek bez samochodu masz ograniczony dostęp do rozrywki, rozwoju (w tym pracy) czy usług. Nie wiem czemu zapieracie się zajadle, że to nieprawda skoro jest to najzwyklejszy fakt
      @Wymiatashi92: ale ja też byłem tym nastolatkiem. W wieku 16 lat technikum w mieście i się chodziło cały czas gdzieś z ludźmi, bilet miesięczny to sobie mogłem jeździć kiedy chciałem, całe 30 minut drogi do miasta. Potem szkołę skończyłem to się dorobiłem szybko własnego auta i dalej jest ok. 100% mobilność. Mam porównanie bo byłem w obu sytuacjach i nadal wybieram wieś bo jest spokojniej i więcej prywatności. A reszta to wasze ogarniczenia w głowie. Przecież OP to zwykły tendencyjny przegryw i troll xD Gwoździem do trumny to spierdol jest sam dla siebie, a nie miejsce. Bo siedzą przegrywy w miastach i się boją do kasjerki odezwać xD

      Po prostu, dla typowego anona jedyną drogą jest wyprowadzka do miasta - w celu poznania nowych ludzi, posiadania większej swobody społecznej i możliwości zbudowania siebie od nowa
      co ty sobie myslisz, że jak ktoś mieszka na wsi to już nigdzie nie może pojechać? xD a ten bełkot o specjalistach to sobie wsadź bo to bzdury. Jesteś człowieku ograniczony jak koń z klapkami na oczach.

    •  

      @Wymiatashi92 30km od miasta to jedna firma transportowa ma w tej chwili 20 kursów na dobę.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: W latach 90/ na przełomie wieków to tak, wtedy rzeczywiście internet na wsi był nieosiągalny, ewentualnie miał go jakiś bamber i wtedy rzeczywiście całe zainteresowania jakie człowiek mógł mieć na wsi to samochód/motor/traktor i kurwienie na mechanika bo "hurr durr Wiesiek mnie źle guowicę założył czysta złotych poszło się jepać, sam bym se za darmo zrobił durr", plotkowanie w geesie albo chlanie. Dziś z internetem nawet mieszkając na wsi dasz radę rozwijać hobby, przykładowo takie książki, jesteś fanem np Harrego Pottera. W latach 90/na przełomie wieków co najwyżej miałeś pierwszy tom w szkolnej bibliotece i dalej dupa, bo kolejna biblioteka jest w mieście powiatowym z 30km dalej a we wsi biblioteki nie ma, za to trzy sklepy z alkoholem a i owszem. Dziś kupisz przez internet albo nawet od biedy ściągniesz pdf/audiobooka z gryzonia.

    •  

      @SpokojnyPan: @Shatter: Ale ja widzę, że wy się czujecie striggerowani straszliwie. Ja się cieszę, że podoba wam się na wsi, spoko. Ale nie rozumiem skąd u was ten ból zada o zauważenie po prostu faktu - dla spierdona łatwiej jest coś ze sobą zrobić w mieście. Nikt nie mówi, że miasto magicznie zrobi z każdego dynamicznego ruchacza, albo, że nie ma w mieście spierdonów.

      Bardzo fajnie, że u was akurat jest firma transportowa. To rozwiązuje problemy całej polskiej wsi xD. Nie wiem, wy ogarniacie, że to, że akurat u was było fajnie nie znaczy, że wszędzie w Polsce jest tak fajnie? Ja miałem szczęście, wy mieliście szczęście, ale widziałem wioski do których jeżdżą 3 pksy dziennie.

      Tutaj jeszcze ciekawa sprawa:

      a ten bełkot o specjalistach to sobie wsadź bo to bzdury
      Niby jak to są bzdury? W jaki sposób chcesz obiektywnie zaprzeczyć temu, że na wsi trudniej człowiekowi z problemami psychologicznymi znaleźć odpowiednią terapię?

      Nie wiem, jesteście jacyś dziwni. Traktujecie strasznie personalnie stwierdzenie, że w przypadku pewnego typu ludzi miasto daje po prostu większe możliwości poprawy swojej sytuacji.

    •  

      Ja pierdole, żyjesz sobie na wsi. Cisza spokój, wsiadasz w auto, dojezdzasz 15 min do miasta 50k ludzi w ktorym masz wszystko. Dla mnie mieszkanie na wsi pod takim miastem to wygryw

    •  

      @Wymiatashi92 Po prostu pierdolicie i jak zaczęło się od wyśmiewania ogólnikowych tekstów, tak teraz nagle pojawia się wpis "chujowo bo żyje na wsi, w mieście wszytko byłoby łatwe. Miałbym osiem lat to bym został drugim Arkiem Milikiem, miałbym psychoterapię, znalazłbym znajomych interesujących się chuj wie czym, bo na wsiach są zarówno fanatycy hip hopu, boksu jak i anime, ale znajdę sobie kolegów tylko w mieście, a, skończyłem szkole w mieście? No to ten... Za późno poszedłem do tego miasta, dlatego nie mam kolegów i nie rucham lasek "
      No kurwa xD proszę cię.

    •  

      @Shatter: Jeżeli ktoś nie chce się brać za siebie i używa tego jako wymówki to może by ta hiperbola miała sens. Ale reagujecie na stwierdzenie "na wsi dla osoby z problemami społecznymi znacznie ciężej jest rozwiązać swój problem" prawie dosłownie: CO ON TAM PIERDOLI PRZECIEŻ MI JEST FAJNIE.

      W czym mu to pomoże? Przecież to jest po prostu gadka żeby gadać i mu jeszcze dokopać.

    •  

      @Wymiatashi92: tylko, że prawdziwy przegryw ma fobie społeczną, wiec nie ma zadnej różnicy gdzie mieszka bo nie wyjdzie do ludzi....

    •  

      @Wymiatashi92 na wsi też można rozmawiać z ludźmi.
      Tak samo jak nie jest chyba problemem dostać się raz na dwa tygodnie do miasta do lekarza xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu jeżeli taka jest twoja wieś to ja spróbuj poprawić, stwórz jakieś koło zainteresowań wyjdź z jakąś inicjatywą, spróbuj pomóc rodzicom i ich naprowadzić na lepsze rozwiązania i sposób myślenia, ale proszę skończ pierdo...ić, jak nie ty pomożesz to kto?

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu Znam ten ból. U mnie był jedynie tenis stołowy i piłka nożna. Brak kasy na jazdy autobusem do miasta na jakiekolwiek zajęcia. Proste myślenie ludzi- wyróżniasz się czymkolwiek, pewnie jesteś pedałem. Zrób coś i ludzie swoje odpowiedzą. Masakra, nienawidzę tego miejsca.

    •  

      @Shatter: Zazwyczaj nie jest to problem. Zazwyczaj. Ale znam przypadki w których nie było to możliwe ze względu na transport. Jeden samochód, rodzice w systemie trzyzmianowych, 5 pksów na dzień i żadnego nie dało się pogodzić.

      A i owszem, można, nawet całkiem miło. Można wyjść na randomowe ognisko, zbić bronka i porobić głupoty. Ale ludzie bardzo wycofani mogą mieć z tym problem, dlatego łatwiej jest im wyjść "do ludzi" zaczynając od jakichś niszowych zainteresowań - do tego nawiązuje OP mówiąc o "kucach".

    •  

      W jaki sposób chcesz obiektywnie zaprzeczyć temu, że na wsi trudniej człowiekowi z problemami psychologicznymi znaleźć odpowiednią terapię?
      @Wymiatashi92: No tym, że może jechać do tego samego specjalisty do miasta co inni, bo na wsiach nie ma specjalistów. Sądzisz, że jak ktoś dostanie raka to się u lekarze rodzinnego na zadupiu leczy? Przez całe wypowiedzi wypowiadasz się tak oderwanie od rzeczywistości życia na wsi. Dlatego masz wrażenie, że mamy ból dupy. Ale to tylko ci się wydaje.

    •  

      @Wymiatashi92 szczerze? Od zawsze byłem wycofany, bo nie chciałem pić alkoholu. Dopóki moi znajomi nie poszli z uzywkami lvl wyżej czyli cpanie lub alkoholizm, to łatwiej było mi się z nimi dogadać, niż z cichym znajomymi z miasta xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu:
      Nie usprawiedliwiaj swojego spierdolenia życiem na wsi. Jakbyś mieszkał w mieście to pewnie pisałbyś że chujowo i brudno, a na wsi to pewnie dużo lepiej xD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu a pierdolisz jak potłuczony. Wychowałem się na po PGR-owskiej wsi. I co? Będąc w gimnazjum jeździłem pociągiem na basen do pobliskiego miasta. Do domu wracałem około 21.

      Jeździłem tym samym pociągiem by spotkać się z znajomymi. Nie marudziłem tylko się za siebie brałem i coś robiłem.

      Umiałem się na tej wsi dogadać że wszystkimi łącznie z Sebami. Nikomu nie przeszkadzało to że byłem "inny" bo poszedłem do innych szkół a potem na studia.

      Jakbym opisał swoją historię młodości to połowa piwniczków by się nie uwierzyła, bo przecież tak się nie da.

    •  

      @neuroticunet: Życie na wsi jest piękne, nie wiem jak na wsi można nabawić się lęków i depresji, ale nie łączyłbym tego z miejscem zamieszkania. Możesz mi wierzyć, ale w anonimowym mieście ludzie szybciej nabawiają się tzw. depresji.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Mieszkam na wsi 14 lat i kurwa nawet na skrytego papierosa nie mogę wyjść, nie mam znajomych bo ciągnie się opinia w chuj, a jedyne zajęcia to była wymiana dzieci polsko-czeskich z zajęć foto. Żal mam potworny do rodziców, że mogli zostać w mieście (pochodzę z miasta skąd pochodzi #deynn) i kurnia tam miałbym lepsze życie niż w tym kurwidołku co siłownia be, crossfit i dbanie o siebie be, ale piwsko to ok

    •  

      @Kobylamisia44 ktoś ci zabrania chodzić na siłownie i crossfit?

    •  

      Na wsi bylo 4 rozrywki
      1) dac po ryju

      2) dostac po ryju
      3) upic sie
      4) dupcyc cichodajki za remoza.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: to samo w małych miasteczkach, nic tu nie ma a wszyscy i tak się znają, chociażby z widzenia

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Tak bardzo to. Od września mieszkam we Wrocławiu, wcześniej całe życie na wsi zajebanej dechami na Podkarpaciu. Już na początku szkoły średniej chciałem stamtąd spierdalać, ale nie było za bardzo możliwości. Obiecałem sobie, że zacznę studia i zostawiam to zadupie.

      Różnica jest ogromna. Tam w promieniu 2km miałem wiejski sklep spożywczy i krzaki xD. Tutaj rynek, galerie, masę miejsc gdzie można coś zjeść, sklepy, puby, uczelnia. No czego dusza zapragnie. A jak muszę udać się gdzieś dalej to wsiadam w tramwaj i jadę. Mam łatwiejszy dostęp do różnych rozrywek. Dużo łatwiej o spontaniczny wypad do kina, na lodowisko itd. Ogólnie Wrocław wydaje mi się strasznie mały, wszędzie blisko.

      Przez całą podstawówkę i gimnazjum czułem się trochę osamotniony. Nie znałem nikogo podobnego do siebie. Uważałem się za jakiegoś gorszego, myślałem, że coś ze mną jest nie tak. A ja po prostu byłem inny niż wszyscy. Przez takie "zamknięte" środowisko ciężko było mi kogoś poznać. Dopiero w szkole średniej, gdy nastąpił "odsiew" mogłem poznać ciekawych ludzi, z którymi cały czas utrzymuję kontakt.

      Warto też powiedzieć o wiejskich rozrywkach. Tam największą rozrywką było napierdolenie się ze znajomymi, co i tak nie było takie fajne, bo ktoś musiał być kierowcą, z racji że wszyscy mieszkaliśmy w różnych wioskach. Tutaj mam dostęp do rozrywek jakie tylko chcę. Nawet imprezowanie jest łatwiejsze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ogólnie bardzo mocno polecam wszystkim niezadowolonym ze swojego życia na zadupiu przeprowadzić się do jakiegoś większego miasta

    •  

      @sorek, nasze wsi to nie są dziury zabite dechami, są wręcz stosunkowo bogate. Podejrzewam że inaczej wyglądałaby nasza młodość gdzieś na typowej wiosce na Warmii czy w lubuskim.

    •  

      @jestem_mike: @Rewolucjonista_przegrywu: Jestem z totalnej wsi. Za przegrywa się nie uważam. I co teraz?

      XD

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu ja pierdole... To jednak dobrze, że się nie rozmnazasz

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Jednym z lepszych benefitów bycia dorosłym jest to, że zaczynasz zadawać się z ludźmi, których lubisz, a nie z którymi musisz. Nawet na wsi, w pewnym momencie, każdy zajmie się swoim interesem.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: Nieco uogólnione, ale prawdziwe. Moim zdaniem najlepszym połączeniem jest mieszkanie w mieście (choćby z powodów wymienionych powyżej) plus możliwość wyjechania na weekend na wieś. Właśnie w takie połączenie celuję jeśli chodzi o moje dorosłe życie. W przeciągu kilku lat chciałbym kupić mieszkanie w mieście, a jednocześnie choćby małą działkę z domkiem letniskowym na zadupiu gdzieś w odległości max 2h jazdy autem od miasta, żeby mieć gdzie ładować akumulatory i żeby dzieci miały też możliwość poznać wiejskie życie, które może być interesujące, jeśli nie prowadzi się go codziennie.

    •  

      @Rewolucjonista_przegrywu: ale pierdolenie xddd chyba że masz na myśli nie wieś, a osadę max 200 osób. Sam dorastałem na wiosce w porywach 400 mieszkańców i były to chyba najlepsze lata mojego życia. Siłą rzeczy wraz z zakończeniem podstawówki o ile w wiosce taka jest I pójściem dalej z edukacja, zaczynasz więcej czasu spędzać w mieście niż w domu. Z autopsji mogę powiedzieć tak: na wsi osób ze skrajnej patoli tzw sebixow mogę policzyć na palcach jednej ręki, w porównaniu do miasta gdzie o skrajną patole potykasz się na każdym kroku

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ciekaw jestem czy macie podobnie jak ja. Ostatnio kupilem nowego kompa za 5k, mozna powiedziec #pcmasterrace czekacie potem, az bedzie weekend żeby ogrywac te wszustkie fajne tytuły, bo w tygodniu tyrka i malo czasu. Przychodzi weekend idplacie te super gry i gracie max pół h - godzine i z nudow wyłączacie. 24 lvl here. Moze to kwestia juz wieku lubvgranie strscilo ta sama magie co kiedys, ze odpalalo sie w piątek po szkole gierke i wylaczalo w niedziele w nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°) owszsem niektore wciagaja na dluzej ale niestety mowie tylko o kilku tytulach i to pokroju league of legends xD
    #pytanie #gry
    pokaż całość

    odpowiedzi (152)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Czasami mam pokusę żeby wrócić do Polski i robię co mogę, żeby wybić to sobie z głowy. Zwykle wystarczy jak rozpijemy po 0,7 z Mirkiem, ale tym razem postanowiłem być oryginalny.
    Złożyłem lipną aplikację do polskiego oddziału globalnej korpo na stanowisko biurwy średniego szczebla (nie podam nazwy, bo pozwala zidentyfikować firmę).
    O dziwo, umówili się na pierwszy etap rekrutacji - telefoniczne "interwju" po angielsku. Po formalnej części rozmowy zaproponowałem przejście na polski, bo pani z działu "ejcz ar" strasznie się męczyła. Luźna gadka o firmie, o zarobkach (całkiem niezłe) i zaproszenie na rozmowę do firmy (2 etap wyścigu szczurów).
    Niestety, tu pojawił się problem, bo pani kazała przynieść ze sobą certyfikat z angielskiego, min. CAE, ale lepiej CPE.
    - Ale ja nie mam żadnego certyfikatu, proszę pani.
    - Przecież pan rozmawia po angielsku.
    - No, rozmawiam, bo umiem, ale certyfikatów nie mam.
    - My wymagamy, zwykle każdy, kto umie po angielsku, ma certyfikat.
    - Przecież właśnie rozmawialiśmy po angielsku. Poza tym, dostarczyłem skan dyplomu ukończenia studiów magisterskich z najwyższą oceną. To chyba najlepszy dowód znajomości języka?
    - Wymagamy certyfikatu, bo to dowód znajomości języka.
    - Macie tam w biurze dwóch Irlandczyków i Amerykanina. Czy oni też musieli dostarczyć certyfikaty?
    - Oni już byli zatrudnieni w firmie kiedy przyjechali do nas.
    Pani chłodno się ze mną pożegnała i poinformowała, że w tej sytuacji nie przechodzę do dalszego etapu rekrutacji, co zostanie potwierdzone "na mejla asapem." W ten sposób straciłem szansę na dobrą pracę w Polsce, z powodu nieznajomości angielskiego. Utknąłem w Anglii, nie mogę wrócić do Polski, bo nie mam certyfikatu CAE.

    #korposwiat #pracbaza #uk #emigracja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    odpowiedzi (45)

  • avatar

    Mirki, mirabelki. Moje pierwsze #rozdajo.
    Unikatowy pendrive 8gb w kształcie mazdy MX-5. Leży w szufladzie i czeka. Nówka sztuka.
    Co trzeba zrobić? Zapulsować i napisać swój ulubiony kawał. Ten, który mnie rozśmieszy najbardziej, wygrywa. Jutro o godz 20 wyłonię zwycięzcę.

    odpowiedzi (98)