Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Dzisiaj post lekko nie na temat to i tagi inne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Co do samej treści wpisu, jak i w ogóle dyskusji historycznych (pozdrawiam tutaj wykop pe el). Zaczynają pomału męczyć mnie pewnego rodzaju ''dyskusje'', polegające głównie na dogmatach i prezentyzmie. Doskonałym przykładem są chociażby zdjęcia z Niemcami. Kiedy je wrzucam, na okrągło spotykam się z oskarżeniem o neonazizm, bo przecież upamiętniam hitlerowskich ludojadów, którzy pili polską krew. Odnoszę wrażenie, że niektórzy na widok niemieckiego munduru dostają piany na twarzy, mimo, że urodzili się 30, 40, 50 lat po wojnie. To już nawet nie jest śmieszne, to jest tragiczne. Największe prawo do nienawidzenia siebie nawzajem mieli i mają głównie ludzie, którzy wojnę przeżyli. Problem w tym, że ci, którzy żyją, już dawno sobie wybaczyli, a niektórzy potrafili się nawet zaprzyjaźnić ze sobą (np. słynna ''bestia z Omaha'' z jedną ze swoich niedoszłych ''ofiar'').

    U mnie w domu zawsze było mówione wprost. To nie mundur był cokolwiek winien, tylko człowiek. Mogli być zbrodniarze w polskich, amerykańskich, czy brytyjskich mundurach, a mogli być dobrzy esesmani z obozów koncentracyjnych (tak, owszem, byli i tacy, których bronili sami więźniowie). Zostać bydlakiem można było niezależnie od strony.

    Równie żenujący jest prezentyzm. Ocenianie wydarzeń z przeszłości z perspektywy współczesnego człowieka. Dzisiaj my znamy skutki, więc potrafimy sobie wyniosłym, zarozumiałym tonem, przy herbatce i w fotelu powiedzieć, że coś było złe i głupie, ewentualnie było dobre. Ten binarny sposób oceniania wydarzeń to dla mnie jeden z najbardziej żenujących aspektów zajmowania się historią.

    Poważnie jestem zdania, że większości ludzi powinno się odłączyć internet, bo kiedy czytam, że komuś ''należało się'' bycie wymordowanym, to włos jeży mi się na głowie. Z reguły takie brednie piszą ludzie urodzeni wiele lat po wojnie. Przerażające.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    odpowiedzi (102)

  • avatar

    Dowiedziałem się że jeden z moich pato-kolegów ze szkoły się żeni i prawdopodobnie niedługo zacznie się rozmnażać, więc postanowiłem opisać jedną z wielu historii jaka nam się przytrafiła za dzieciaka.

    Moje dzieciństwo przypadło na czasy kiedy bardzo popularne zrobiło się urządzanie przyjęć urodzinowych w McDonaldach. Nie wiem czy to jeszcze funkcjonuje więc wyjaśniam że wyglądało to tak iż w każdym McDonaldzie była szklana klatka w której rodzice urządzali gówniakom przyjęcia z hamburgerami, coca colą i zwykle fajną loszką która się owymi gówniakami zajmowała, każdy dostawał happy meal i poczwórną dawkę cholesterolu. Sebastian (imię zmieniam dla ochrony danych osobowych) pochodził z pato-rodziny której raczej nie byłoby stać na coś takiego, ale potrafił za to rozbawić wszystkich swoim nieogarnięciem, inbami które odwalał i ogólnie był dobry kolega to na parę takich imprez był zaproszony.
    Po tygodniu od urodzin koleżanki, które odbyły się właśnie w rzeczonym miejscu, Sebek powiedział nam że też za tydzień robi urodziny w McDonaldzie i wszyscy co chcą są mogą iść z nim tam w piątek po lekcjach. Zawsze na taką imprezę dostawało się papierowe zaproszenia i nasi rodzice nas odprowadzali. Jak powiedziałem mamie z kim idę i gdzie idę to była niezbyt przekonana, ale Mc był 10 minut od szkoły więc mogłem iść. Sebek zebrał wszystkich na podwórku (poszło nas około 8-10) i powiedział że jego rodzice nie mają czasu z nami iść bo pracują . Na miejscu okazało się że to nie będzie impreza z balonami i tortem. Sebek wyjął z kieszeni kopertę w której miał kilkanaście stuzłotowych banknotów i powiedział że dziadkowie mu to dali żeby zabrał kolegów na hamburgery xD. Zamówiliśmy cheeseburgerów za 100zł, każdy wziął coś do picia i siedzieliśmy tak przy stole jak najbardziej bananowe ze wszystkich bananowych dzieci świata. Oczywiście już po 2-3 kanapkach każdy miał dość, to poszliśmy pozjeżdżać na zjeżdżalni. Sebek miał jeszcze od cholery pieniędzy w kopercie. Jak się nam znudziło zjeżdżanie to jubilat wymyślił że pójdzie sobie kupić wszystkie zabawki z happy meala. I to był błąd, bo zamiast z zabawkami wrócił z kobietą z obsługi która pytała skąd mamy pieniądze na to całe jedzenie i gdzie są nasi rodzice. Ogólnie patrzyli na nas odkąd się pojawiliśmy, bo zrobiliśmy niezły syf tymi kanapkami które leżały na wszystkich stolikach przed wejściem. Sebek wyjaśnił że ma urodziny, a pani spytała go o numer telefonu do rodziców, więc uznaliśmy że pora się ewakuować. Powiedział też że ma jeszcze dużo pieniędzy, więc za tydzień możemy przyjść znowu xD. Jako że on mieszkał na innym osiedlu to cały weekend go nie widziałem.
    W poniedziałek przychodzimy do szkoły, pierwsza lekcja odwołana, Sebka nie ma w klasie.
    Wychowawczyni mówi nam że wie o tym co robiliśmy w piątek. Okazało się że pieniądze za które balowaliśmy to była emerytura dziadka Sebastiana, a dokładnie jedyne źródło utrzymania jego rodziny i młody Sebek zwyczajnie te pieniądze podpierdolił xD. Do tego to czego nie wydaliśmy gdzieś zgubił jak wracał do domu xDD. Potem się dowiedzieliśmy że ojciec (bardzo nieprzyjemny typ) dał mu takie lanie że musiałby przyjść do szkoły w masce, a szkoła się o tym dowiedziała stąd że Sebek w domu naściemniał że potrzebował 2 tyś złotych żeby zapłacić na wycieczkę klasową xD.

    Pochwalę się tylko jeszcze że szkoła urządziła wtedy wśród rodziców zbiórkę żeby oddać dziadkowi Sebka za emeryturę, i mój ojciec jako jedyny powiedział że "nie da ani złotówki, bo to nie jego wina że jakaś patologia ma spierdolonego dzieciaka"

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

    odpowiedzi (18)

  • avatar

    ZAPLUSUJ TEN WPIS A ZAWOŁAM CIĘ ZA 8 LAT - PRZED MUNDIALEM W 2026 ROKU

    No witam, utworzyłem prawdopodobny skład rep. Polski na mundial w 2026 roku.

    Zapewne zmieni się w 90% więc będzie można się wtedy nieźle pośmiać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Piszcie swoje zmiany/propozycje
    #pilkanozna #reprezentacja

    odpowiedzi (30)