•  

    O wałkach w branży budowalnej napisano już właściwie książki, a schemat „na upadającego dewelopera” zna chyba każdy, kto choć trochę interesuje się takimi tematami. Podobno jednak pod tym względem branża się nieco „ucywilizowała” i coraz rzadziej słychać o spektakularnych upadkach i podwykonawcach stojących na skraju bankructwa. Nadal jednak na rynku działa sporo firm budowlanych określanych czasem jako „prawnicze”, które swoją działalność opierają praktycznie wyłącznie na „dokręcaniu śruby” podwykonawcom. Zwykle wygląda to tak, że taka „prawnicza” firma budowlana zatrudnia właściwie tylko prawników oraz kosztorysantów, rasowych budowlańców od samego budowania zaś w niej nie uświadczysz (albo jest ich bardzo mało). Firma ta startuje w licznych przetargach i wygrywa je dając cenę zaniżoną do granic możliwości, właściwie poniżej kosztów jeśli przyjąć, że wszystkim trzeba zapłacić uczciwie. Właściwie to można powiedzieć, że uczciwy wykonawca też stający do przetargu nie jest w stanie tej ceny przebić. Co się dzieje dalej? Po pierwsze podwykonawcom podsuwa się do podpisania umowy pełne „niespodzianek”, praktycznie nie do ogarnięcia przez przeciętnego właściciela małej firmy zatrudniającej kilka – kilkanaście osób. A jak ktoś nie chce podpisać? Żaden problem, zawsze znajdzie się jakiś branżowy „świeżak”, który podnieci się wizją „poważnego kontraktu” i podpisze praktycznie bez czytania, a od tego momentu nie ma już odwrotu.

    Wtedy do akcji wkracza tzw. inwestor zastępczy prowadzący nadzór, który stopniowo zaczyna „dociskać” podwykonawców. Metody są różne – do najpopularniejszych należą np.: takie sterowanie przebiegiem prac, aby podwykonawcy nie mieli szans zdążyć z terminami, naliczanie absurdalnych niekiedy kar (ale zgodnych ze skomplikowanymi zapisami umowy), czy też przywłaszczanie sobie pod byle pretekstem tzw. kaucji gwarancyjnych wpłacanych przez podwykonawców jeszcze przed rozpoczęciem prac (zwykle 10 do 20% zakładanej wartości wynagrodzenia). Spectrum metod jest tak szerokie, że w zasadzie ogranicza je jedynie fantazja firmy „prawniczej” i nadzoru zastępczego – znany był np. przypadek, w którym jeden z takich przedsiębiorców odciął dopływ prądu na swojej budowie i domagał się później od podwykonawców kar za zawalenie terminów umownych (a bez prądu czasem ciężko na budowie). Generalnie chodzi o to, aby być upierdliwym na ile tylko się da i uprzykrzać maluczkim życie tak, aby wreszcie po niekończącej się serii poprawek pękli i zgodzili się na obniżenie swojego wynagrodzenia zawartego w kontrakcie. Z drugiej strony wielu z właścicieli takich małych firm doskonale wie, że w sądzie ciężko będzie im wygrać, no a poza tym to trwa, kosztuje itd. więc koniec końców lepiej zgodzić się na obniżenie wynagrodzenia o X tys. PLN, niż walczyć z firmą zatrudniającą kilku dobrych prawników wyspecjalizowanych w tego typu sprawach. A że nie zarobią na takim zleceniu, tylko wręcz dopłacą, jeśli sami nie wydymają swoich pracowników? Cóż, życie, tak już jest, że w przyrodzie wygrywa silniejszy kosztem słabszego…

    Sytuację podwykonawców komplikuje dodatkowo wprowadzenie odwrotnego obciążenia VAT, ale to już temat na inny wpis. Skoro już jednak przy podatkach jesteśmy, to warto wspomnieć o mniej znanej metodzie dodatkowego zarabiania w budowlance, jaką było reżyserowane „ugrywanie” VAT-u. Odbywało się to w dość prosty sposób: jak wiadomo praktycznie każdy duży kontrakt w branży ma wpisane kary umowne i nie ma w tym nic niezwykłego ani wzbudzającego szczególne zainteresowanie skarbówki. I jak to teraz wykorzystać? Otóż główny wykonawca zawierał umowę z inną spółką na realizację całej inwestycji, jednocześnie zastrzegając w tej umowie takie kary umowne, które stanowią praktycznie równowartość tejże inwestycji. No i teraz wystarczyło, że taki „generalny podwykonawca” zawalił terminy i parę innych rzeczy (praktycznie realizując jednak kontrakt), a główny wykonawca występował o zapłacenie tych drakońskich kar umownych. Myk polegał tu na tym, że kary umowne nie są objęte obowiązkiem płacenia VAT-u, a obie spółki (zarówno główny wykonawca, jak i „generalny podwykonawca”) były w rzeczywistości kontrolowane przez te same osoby. Tym samym już na starcie było wiadomo, że można dać w przetargu cenę niższą nawet o 20% (bo nie trzeba będzie płacić VAT-u), a i tak wyjdzie się na swoje. O „ugrywaniu” dochodowego już nawet nie wspominam.

    A na koniec historia z nieco innej strony barykady budowlanej, tak dla doprawienia wszystkiego odrobiną sensacji. Otóż w pewnym województwie (nie będę pisał w jakim, bo zapewne budowlańcy z tamtych okolic szybko zidentyfikowaliby o kogo chodzi) funkcjonuje lokalna sieć hurtowni trzymająca „w kieszeni” znaczną część miejscowych firm budowlanych, zwłaszcza te mniejsze. Właściciel to były funkcjonariusz służb (nieważne jakich), który oprócz handlu materiałami budowlanych zarabia także na pożyczaniu pieniędzy na %, a konkretnie 10% w skali miesiąca). I teraz towar na kredyt kupiecki może w tych hurtowniach dostać praktycznie każdy budowlaniec, nawet ten nowy w branży. Ale uwaga! Jak tak, to już na starcie musi podpisać weksel – i nie ma tutaj zmiłuj. Jakiś dłużnik nie ma pieniędzy na spłatę należności? Żaden problem, ów biznesmen chętnie mu pożyczy hajsy na spłatę zakupionego u niego towaru, oczywiście z lichwiarskimi odsetkami. Interes kręci się pięknie, ale od czasu do czasu zdarza się „oporniak”, który nie chce uregulować należności, albo po prostu nie ma z czego. Wtedy do akcji wkraczają „charty” – jest ich kilkanaście, a pod tym dość wymownym pseudonimem używanym przez owego biznesmena, kryją się pracownicy działu windykacji, praktycznie wszyscy to byli funkcjonariusze policji lub innych służb „siłowych”. I te „charty”, jak można się domyślić, nie poprzestają na wysyłaniu wezwań do zapłaty, ale twardo „negocjują” w terenie – tu nie ma miękkiej gry, a dawne znajomości i doświadczenie w „zmiękczaniu” sprawiają, że mogą sobie pozwolić na naprawdę wiele i są naprawdę skuteczni w swojej robocie. Dość powiedzieć, że kilku „chartów” dość szybko zrezygnowało z tej roboty po paru wyjazdach do dłużników, kiedy zdali sobie sprawę, jakich metod perswazji oczekuje od nich pracodawca.

    Przy okazji zapraszam na profil na FB, jeśli ktoś woli przebywać właśnie tam: https://www.facebook.com/BialeKolnierzykiBlog/

    #bialekolnierzyki #biznes #dzialalnoscgospodarcza #firma #budownictwo #pieniadze

    źródło: adigaskell.org

    •  

      @grafikulus: było się uczyć a nie teraz na budowie zasuwać i marudzić na złych prawników.

    •  
      V...l via Android

      +221

      @Jebwleb Czy ty przeczytałeś cały tekst?

    •  

      @Vigil: Czy w ogóle fragment przeczytał XD

    •  

      @grafikulus: Popularny schemat, nałożyć na podwykonawcę kary umowne z dupy, niejednokrotnie przewyższające wynagrodzenie. Podwykonawca, zazwyczaj mniejszy podmiot, dla którego brak zapłaty może oznaczać upadek, albo idzie na układ i zmniejsza wynagrodzenie, bo potrzebuje kasy albo decyduje się na kilkuletnią walkę w sądzie, gdzie też pewności nie ma co do wygranej. W końcu zaczyna się palić w firmie i kasa potrzebna na tu i teraz, wobec czego podwykonawca bierze tyle, ile łaskawie wykonawca mu odpali. Na Podlasiu jest taka dość duża spółka, która działa wg tego schematu. Prezesi brylują w mediach opowiadając o dynamicznym rozwoju i podbijaniu kolejnych rynków, a sama firma zbiera laury w plebiscytach branżowych.

    •  
      V...l via Android

      +6

      @Piotrek00 zobaczył frazę białe kołnierzyki i już się striggerował xD

    •  

      @grafikulus jak dla mnie jeden z lepszych hasztagów na wykopie, oby tak dalej

    •  

      @Jebwleb: Dlaczego Wypok nie wprowadził opcji banowanie niektórych userów, żeby nie mieli możliwości zobaczenia treści, które wstawiam? Takie czarnolisto w drugą stronę - przydałoby się w takich przypadkach, jak ten, naprawdę... A może jest taka opcja, a ja o niej nie wiem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Kotek_Karolek: Ilu ja takich Januszy znam, co to otrzymują Złote Laury, Gazele Biznesu itp. posążki, a dymanie podwykonawców i wałki na podatkach to dla nich chleb powszedni, szkoda gadać nawet...

    •  

      @grafikulus: Artykuł świetny, jak zawsze zresztą. Mam propozycję - może warto w którymś z akapitów w skrócie pisać jak się bronić przed takimi cwaniakami? Odpowiedź niby oczywista : wynająć własnych prawników. Ale tak realistycznie, niewiele osób pewnie na to stać.

      Mam znajomego, który w umowach handlowych zawsze stosuje wzór który jest na jego stronie firmowej. Nauczył się w Holandii gdzie podobno to standard. Oczywiście on może sobie pozwolić bo jest producentem dosyć unikalnych produktów... ale może istnieją podobne standardy w branży budowlanej?

    •  

      @przesympatyczny_pan: prawnicy nie są aż tak drodzy. Ja za pakiet ochrony prawnej i windykacji pałcę 300 netto/miesięcznie. Przeliczając ile razy nie naciąłem się na wałki i ile czasu zaoszczędziłem przy ściąganiu kasy od zapominalskich to bardzo opłacalny pakiet.

      Druga sprawa, że takich wałów najwięcej jest przy państwowych inwestycjach, tam gdzie kasa z budżetu państwa/powiatu/gminy tam zawsze dużo chętnych do przekrętu. Warto trzymać się od tego z daleka.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Ilu ja takich Januszy znam, co to otrzymują Złote Laury, Gazele Biznesu itp.

      @grafikulus: otrzymują czy kupują?

      +: Arsenazo, k....h
    •  

      prawnicy nie są aż tak drodzy. Ja za pakiet ochrony prawnej i windykacji pałcę 300 netto/miesięcznie. Przeliczając ile razy nie naciąłem się na wałki i ile czasu zaoszczędziłem przy ściąganiu kasy od zapominalskich to bardzo opłacalny pakiet.

      @galonim: O, nie wiedziałem że tak mało ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzięki

    •  

      @grafikulus: Branża budowlana to g**** na każdym szczeblu. Nigdy w życiu drugi raz bym się w to nie pakował.

    •  

      @przesympatyczny_pan: W zasadzie najskuteczniejszy sposób to przeanalizowanie zapisów kontraktu przez profesjonalistę i w razie wątpliwości wprowadzenie takich, które wątpliwości nie będą budziły. Tylko czy taki generalny wykonawca się na to zgodzi...? Wątpliwe, prędzej będzie dalej szukał naiwniaka. Nie ma za bardzo innej metody (wyłączając oczywiście olanie współpracy) - słyszałem o przypadkach, że zdesperowani właściciele małych firm grozili np. wyrwaniem kabli ze ściany czy też zerwaniem już położonych podłóg, podobno czasem działało.

    •  

      Nie ma za bardzo innej metody (wyłączając oczywiście niepodjęcie współpracy) - słyszałem o przypadkach, że zdesperowani właściciele małych firm grozili np. wyrwanie kabli ze ściany czy też zerwaniem już położonych podłóg, podobno czasem działało.

      @grafikulus: A może udało by się zrobić to co pewien Rosjanin zrobił swojemu bankowi? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @grafikulus
      Już za rok Papryk Vege zaprezentuje: "Budowlańcy"

      -Dzień dobry, kontrola skarbowa, proszę zapłacić VAT
      - W chuju mam twój VAT

      TEJ WIOSNY

      -Ty, ja mu mówię żeby już dał spokój a on ciach i odciął prąd na tej budowie no czaisz typa?

      SCENARIUSZ NAPISANY WRAZ Z DŁUŻNIKAMI VAT

      BOGUSŁAW LINDA

      - Dobra wszyscy po jednej karze umownej i wypierdalać

      AGNIESZKA DYGANT

      - co kurwa nigdy laski brygadziście nie robiłeś?

      SEBASTIAN FABIAŃSKI

      -wypuszczę swoją kobietę do negocjacji naszego pierwszego poważnego kontraktu
      -Czy jest pan pewien że ta kobieta do pana wróci?
      -Panie ratowniku, chyba nie był pan zakochany

      W KINACH

    •  

      @grafikulus: w tym roku trochę karta się odwraca, przynajmniej we Wrocławiu gdzie dużo mieszkań się buduje. Ciężko znaleźć podwykonawców, a żeby ich przekonać żeby podpisali umowy z karami czy nawet wydłużonymi gwarancjami to prawie niemożliwe.
      Sam akurat pracuje w budownictwie kolejowym, ale sytuacja jest podobna, podwykonawców chętnych na nowe zlecenia jest mało, a ci co są często dyktują warunki umowy, a nie przyjmują od GW wszystko jak leci.
      W tym sezonie może być jeszcze gorzej, bo firmy szykują, się na 'dożynki' i będą ciąć Generalnych którzy zamykają kontrakty i potrzebują skończyć robotę przed karami umownymi.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @stan-tookie-1: I dobrze, może się ta branża trochę ucywilizuje, bo to na pewno jej nie zaszkodzi.

    •  

      @grafikulus od siebie dorzucilbym bym jeszcze schemat pojawiający się przy zamówieniach publicznych finansowanych z unii- generalny wykonawca ma w zapisie potężna kare którą musi zapłacić mu zamawiający w przypadku chęci zerwania umowy w czasie procesu budowlanego. Dochodzą jeszcze transze wypłacane przy kamieniach milowych, gw ogłasza upadłość mając jeszcze postępowanie sanacyine I dochodzimy do sytuacji w której zamawiającemu bardziej się opłaca zapłacić gw kare za zerwanie umowy niż postępować z pracami I płacić bankrutowi pieniądze wiedząc że i tak nic z tego nie będzie wybudowane. W ten sposób gw dostaje kilka mln złotych za wykonanie praktycznie zerowego nakładu prac, bo nie weszli nawet jeszcze na plac budowy tylko wymusili na zamawiającym zerwanie umowy :P

    •  

      @zaciekly_azot: Takie rzeczy to tylko w zamówieniach publicznych - urzędnicy jacy są, każdy widzi... ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      A że nie zarobią na takim zleceniu, tylko wręcz dopłacą, jeśli sami nie wydymają swoich pracowników? Cóż, życie, tak już jest, że w przyrodzie wygrywa silniejszy kosztem słabszego…

      @grafikulus: jedynie tu bym sie przyczepił, w rodzinie mam budowlańców co pamiętają dobrze, zasuwanie za 3zł na godzinę i szatnie pod chmurka. Również kilku miejscowych dało sie skusić (m.in przez biuro pracy) na wyjazd do budowy euro 2012(stadiony itp), do dziś nie dostali wszystkich pieniędzy.

      Także nazywanie tego "życiem" i "przyroda" jest niejako wg mnie kpina z wyzysku i nieszczęścia ciężko pracujących ludzi.

      Cała reszta brzmi jak opowieści z moich stron, w końcu trochę człowiek wie mając bliskich w "branży" a i mieszkam w miejscu gdzie jest statystycznie najwięcej milionerów na mieszkańców.

      ps. brakuje tylko "sposobu na hurtownie", był taki kiedyś dość dobrze stosowany wobec konkurencji.

    •  

      @Lord_Stannis: Nie "kpina z wyzysku i nieszczęścia ciężko pracujących ludzi", a jedynie stwierdzenie stanu faktycznego na dzień dzisiejszy, niestety.

    •  

      @Vigil: Z tego co obserwuje to najczęściej haseł w stylu "trzeba było się uczyć/budowa ble dla nieuków" używają osoby które pracują w biurach... na słuchawce w call center których wypłata czasami jest mniejsza od zwykłego pomocnika na budowie.

    •  

      @grafikulus: Akurat takie prawnicze podejście jest typowe dla dużych korpo. Obierają sobie budowę na której nie są w stanie przebić uczciwie się kasą i jadą prawnikami.

    •  

      @grafikulus: no dobra a teraz schemat - chce kupić mieszkanie/dom. Jak uniknąć problemów z takimi ludźmi/firmami ?

      +: wermesz
    •  

      @grafikulus te praktyki co opisujesz przez GW to już raczej przeszłość a to z dwóch powodów, rynek jest już znany i GW który wyrucha ludzi ma ogromny problem z zebraniem podwykonawców (francuski GW jako przykład) a drugi, że ludzi się nauczyli jak pracować z GW (tez maja prawników) finalnie teraz jest rynek podwykonawcy wiec oni dyktują warunki. Jak wrócę do komputera to chętnie opiszę jak wg mnie to wyglądało albo wygląda teraz. To co piszesz to raczej mało GW a nie duże korporacje (choć przypadki takie mogą się dalej zdarzać ;))

    •  

      @grafikulus: dobry pomysłem byłoby wprowadzenie przetargów na zasadzie niemieckich. Przetarg odbywa się poprzez wybór stron które zaoferowaly ofertę najbliżej średniej, następnie z tych dwóch stron wybiera się te stronę która dała najlepszy stosunek cena/jakość. W Polsce wszystko jest skupione na najniższej cenie co rodzi właśnie takie patologie

    •  

      @BoltoS: przecież to by uleczyło nasz chory system zamówień publicznych, serio myślisz, że komuś w rządzie na tym zależy? :D Już nie wspomnę, że Niemcy przy tych wyborach zawsze preferują firmy niemieckie co naszym idiotom w rządzie pewnie nie mieści i nigdy się nie pomieści we łbach, że można wspierać lokalne firmy. Zresztą teraz to już tak gówno da bo wszystkie polskie spółki budowlane z aspiracjami na bardzo duży rozwój zostały już zarżnięte w pień albo przejęte przez zagraniczne firmy, więc nawet nie ma już czego ratować bo kasa z Unii i duże inwestycje zaraz się skończą.

    •  

      @grafikulus: jest taki austryjacki (w sumie to już bardziej rosyjski) wykonawca, którego nazwa zaczyna się na S, a kończy na G. W kubaturówce działają czasem w podobny sposób :)

    •  

      @grafikulus: i jak tacy ludzie żyją, jak mogą wrócić do domu, spojrzeć w lustro i sobie powiedzieć "jestem dobrym człowiekiem".

    •  

      @Bellie: Ludzie generalnie mają ogromne tendencje do wyolbrzymiania przewinień innych, a do umniejszania własnych (biblijna "belka w oku"). Doskonałym przykładem były komentarze Januszy pod słynnym już wpisie blogowym o PTAK-u - wielu z nich uważało się wręcz za kogoś w rodzaju bohaterów walki w opresyjnym systemem, a nie za zwykłych oszustów podatkowych. Taka mentalność co poniektórych i co zrobisz...

    •  

      @grafikulus: Trochę się to ucywilizowało teraz. Brakuje ludzi do pracy w Budowlance, więc takie firmy, jak już mają w środowisku kiepski PR to maja problemy ze znajdowaniem podwykonawców. Co do zamówień publicznych, to nie wiem jak jest w innych spółkach - podmiotach, ale u mnie w firmie, każdy podwykonawca musi być przez nas sprawdzony i zatwierdzony, a Umowa o Podwykonawstwo musi być sprawdzona i zatwierdzona przez naszych prawników. Oczywiście mogą podsunąć Podwykonawcy inną Umowę, ale muszą się liczyć z tym, że jak to wypłynie to będą pociągnięci do odpowiedzialności Umownej. Z resztą po kontrakcie, taka firma może po prostu nie dostać referencji i potem jest to podstawa do odrzucenia zgłoszeń do następnych przetargów. Jest taka Hiszpańska grupa kapitałowa która ma też spółki w Polsce. Dymali wszystkich Podwykonawców i teraz muszą jeździć na Ukrainę i Białoruś żeby szukać podwykonawców bo w Polsce nikt nie chce z nimi współpracować.

    •  
      V.......E

      0

      @grafikulus: plus i lajk na fp pozdrawiam serdecznie gorąco
      takie rzeczy fajnie czytać doceniam pracę

    •  

      @grafikulus: Czy w Twojej opinii zmiany wprowadzone przez PIS w ostatnich 2 latach poprawiły sytuację (mam na myśli ogólny obszar wyłudzania VAT)?

      +: ste3
    •  

      @grafikulus tak dziala jedna z bogatszych firm w Polsce, budimex ich mać

    •  

      @grafikulus: Masz jakieś fajne pomysły na wałki ?

    •  
      z....a

      +5

      @grafikulus: też znam fajną historię z tej branży. Deweloper i jego ekipa budowlańców, zbudowali kilka osiedli i poza lekką fuszerką było ok, ale potem popadli w długi. Parę miesięcy miał zajęte konto, ale potem się dogadał z komornikiem i wypracowali porozumienie, dzięki któremu będzie mógł sprzedać kilka niedokończonych inwestycji, dokończyć je i za resztę pieniędzy spłacić długi. Konto odblokowane, ludzie podpisali umowę, wpłacili kilkaset tysięcy .. i w tym momencie komornik znowu zajął konto. Deweloper nie miał za co dokończyć inwestycji, ludzie zostali bez niczego.

    •  

      @grafikulus: od siebie dodam, że fantazje prawników są często podparte tabelą kar za nieprzestrzeganie zasad BHP. Znajomy podwykonawca (bardzo solidna i poukładana firma) na dwóch budowach firmy na literę „E” ze stolicy, tytułem kar za łamanie owych zasad stracił mniej więcej 6% wartości obu kontraktów. Na dużych budowach kubaturowych Generalni Wykonawcy potrafią wysyłać nawet kilkunastu inspektorów BHP (nawet po jednym ba każdego podwykonawcę), którzy czepiają się najmniejszych uchybień: brak oznaczeń używanego sprzętu, naklejek z terminem ważności kasku, brak podpisu pod instrukcjami użytkowania sprzętu, mógłbym wymieniać bez końca. Ich nadgorliwość jest oczywiście nagradzana % od wartości wspomnianej tabeli kar. Wszystko to oczywiście pod płaszczykiem spełniania najwyższych standardów.

    •  

      Otóż w pewnym województwie (nie będę pisał w jakim, bo zapewne budowlańcy z tamtych okolic szybko zidentyfikowaliby o kogo chodzi) funkcjonuje lokalna sieć hurtowni trzymająca „w kieszeni” znaczną część miejscowych firm budowlanych,

      @grafikulus: może właśnie powinni mieć możliwość skojarzenia aby unikać takiej bandyckiej hurtowni?

    •  

      @Kotek_Karolek: ja akurat mam takiego szefa że nawet gdyby się wymurowalo 500 m2 miesięcznie to i tak na siebie ciężko zarobić lepiej sobie wziasc prywatkę i się nie użerać albo martwić czy ktoś za wykonaną solidnie robotę zapłaci pieniądze .

    •  

      @grafikulus: Jak ściągną skończoną liczbę ukraińców i wypełni się dziury w rynku pracy to wrócimy do 'polskich zasad biznesu i konkurencji'

    •  

      Właściciel to były funkcjonariusz służb (nieważne jakich),

      @grafikulus: polski kapitalizm w pigułce

    •  

      @grafikulus: To niepłacenie VATu poprzez kary umowne mi się nie klei w całość na podstawie tego co napisałeś. W grę musi wchodzić coś jeszcze - na przykład sprawnie przeprowadzona upadłość podwykonawcy.

    •  

      @MQs: w wielu firmach opartych na podwykonawstwie(transport, budowlanka itd) tak to działa - tzw noty obciążeniowe to standard - dla obciążanych podwykonawców(nie powiązanych z GW to problem bo nie ma tam VATu(i to tu są największe plecy, bo wykazują duży przychód brutto wg kontraktu więc są dwa razy w plecy bo mają dodatkowy koszt od którego nie odliczą VAT:))
      Co do tych 20% w ciemno to też nie zabawa dla płotek bo złożysz ofertę na publiczny przetarg poniżej 30% kosztorysu (z definicji rażąco nisko cena - powód do odrzucenia oferty) to zaraz zaczynają się zabawy w KIO itd

    •  

      dla obciążanych podwykonawców(nie powiązanych z GW to problem bo nie ma tam VATu...

      @Dzibson90: No i co z tego, że nie ma VATu? Gdyby był, to razem z odliczeniem przychodzi obowiązek zapłaty większej kwoty na fakturze.

    •  

      tl;dr
      Franek Smuda wam o tym opowie szybciej

      źródło: youtube.com

    •  

      @Dzibson90: No i co z tego, że nie ma VATu? Gdyby był, to razem z odliczeniem przychodzi obowiązek zapłaty większej kwoty na fakturze.

      @MQs: nie wszystkie branże mają odwrotne obciążenie, więc przykładowo prowadząc działalność kupujesz rzeczy potrzebne do funkcjonowania (paliwo, części, różne usługi) płacisz za nie kwoty brutto więc VAT już raz zapłaciłeś i do US płacisz kwotę VAT mniejszą o ten zapłącony już VAT - zakładam że jesteś na plusie i koszty są niższe niz przychód. Dostając dużo not wewnętrznych (które wg niektórych firm nie należy liczyć jako koszt - to jest już rabunek - ciekawy jestem czy to jest możliwe prawnie) masz duży przychód brutto, a małe koszty brutto z VATem i czasem kwota VAT do zapłaty może być większa niż twój zysk :)

    •  

      @Dzibson90: Tylko, że VAT nie ma tu nic do rzeczy, bo jest neutralny. Po prostu obciążenia przewyższają przychody (netto).

    •  

      @MQs: Pewnie że tak, tylko taki podwykonawca wiedząc że tak bedzie dojeżdżany nie wszedłby w chorą relację. A to jest meritum. I o tym jest pierwszy akapit.

    •  

      te praktyki co opisujesz przez GW to już raczej przeszłość

      @frez: Przecież on się na tym opiera, wyszukuje jakieś śmieci z internetu i opisuje z pozycji "eksperta od VAT", gdzie doda trochę fantazji i półprawd, a piwniczaki łykają jak pelikany prawdę objawioną.

      +: g455
    •  

      @pestkacz trochę stane w obronę GW, gdyby nie te standardy i akcje to by podwykonawcy pijani latali po budowach i spadali z dachów bo szelek się nie chciało kupić. Jak firma nie ma bata na BHP to jest wolna amerykanka i kary nie są % ale tylko kwotowe. Poza tym jak coś się stanie to nadzór dostaje po dupie, jakoś wtedy to płacz do kamery i gazet, że nie było BHP i nikt nic nam nie mówił.

      +: upierz
    •  

      A to jest meritum. I o tym jest pierwszy akapit.
      @Dzibson90: To nie wiem po co mnie wołałeś, bo ja odnosiłem się do trzeciego, który rzekomo jest sposobem ucieczki od VATu.

    •  

      @grafikulus: Inwestor zastępczy nie dociska podwykonawców. Prawnie jego działanie jest ograniczone tylko w stosunku do GW. Ewentualne kary za opóźnienia są zawsze naliczane na Wykonawcę, który przerzuca koszty na podwykonawców. Problem w tym, że umowy podwykonawcze są tajne a inwestor zastępczy na niektórych inwestycjach ma nawet zakaz prowadzenia korespondencji kontraktowej z podwykonawcami. Pracowałem parę lat u Inwestora Zastępczego.

    •  
      k....h

      +1

      @ejda: ogladalbym ( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: ejda
    •  
      k....h

      0

      @Niszczyciel666: nie budowali aby czegos we wroclawiu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Jebwleb: no dokładnie, masz rację. Jeden rozsądny chociaż

    •  

      @maslok_maslana: chyba wręcz przeciwnie, umowy z podwykonawcami nie są tajne, tylko wcześniej przedkładane do inwestora, żeby je sprawdził.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Serio ktoś czyta te ściany tekstu?

    •  

      @ejda: taki film to Marian Dziędziel i Arek Jakubik muszą być obowiązkowo.

    •  

      @jurek-xd: no co oni nie czytają umow które podpisują?

    •  

      @kupidyn_ciemnooki: Inwestor jest zawiadamiany o zawarciu umowy z podwykonawcą i może go zatwierdzić lub odrzucić, tak samo ma się z aneksami do owych umów. Natomiast Ci podwykonawcy zatrudniają jeszcze niższych podwykonawców i tu już inwestor nic nie wie :D

    •  

      @maslok_maslana: Podwykonawca też powinien zgłosić, że zatrudnił dalszego podwykonawcę. Może tego nie zrobić, ale jak inwestor się dowie, to leci kara finansowa za niezgłoszenie. Poza tym podwykonawcy też wiedzą, że jeśli się zgłoszą do inwestora, to mają zapewnioną wypłatę, więc zgłoszenie się jest na ich korzyść. To już nie te czasy, kiedy podwyonawcy nosili kurtki głownego wykonawcy i udawali jego pracowników

    •  

      @kupidyn_ciemnooki: Jest coś takiego jak dalszy podwykonawca. I fakt byłby przypał jakby się inwestor "oficjalnie" dowiedział, że jakiś taki podwykonawca nie został zgłoszony. Ale standardową praktyką jest że Ci sobie podnajmują jeszcze jakieś firemki ale to raczej stale z nimi współpracują i wtedy fakt goście noszą oznakowania tych podwykonawców. Czasy nie czasy, ale pracowałem nie na januszbudowie basenu w Pcimiu tylko przy lotnisku w Krakowie i takie rzeczy są normalką.
      Co do umów z podwykonawcami to ich treść jest zastrzeżona. Do nadzoru idzie tylko że chcą taką zawiązać i jakieś tam podstawowa informacja. Nie było wiadomo na jakich warunkach jeśli chodzi o przenoszenie kar itp itd. Tylko plotki :)

    •  

      @Vigil: nie. Po co czytać wiem jak jest znam życie

    •  

      @maslok_maslana: to chyba byłeś zwykłym robotnikiem na samym dole, bo umowa z wykonawcą, podwykonawcą to żadna tajemnica i praktycznie każdy może uzyskać do niej dostęp. Szczególnie przy budowie lotniska. Oczywiście te rzeczy są jawne dopiero od kilku lat (od czasu jak upadło sporo podwykonawców przy budowie autostrad), wcześniej inwestora nie obchodziło jakie wykonawca miał umowy z podwykonawcami.

    •  

      @kupidyn_ciemnooki: Czekej, masz chyba racje. Przypominam sobie całą szafę tomiszczy w biurze, którą kiedyś ktoś tam sprawdzał i tam były chyba te umowy i aneksy, także pardon za moją wcześniejszą wypowiedz :)
      Może mi sie tak zdawało bo pamiętam jak okrutną burę dostałem jak kiedyś jakiemuś podwykonawcy nieopatrznie wysłałem jakiś Nadzór Autorski, że mamy zakaz oficjalnego kontaktu z podw, zawsze tylko przez GW i te umowy nabrały u mnie aury tajemniczośći. Natomiast pamiętam że trzeba było je zatwierdzać itp.

    •  

      @maslok_maslana: nadzór autorski to nadzór projektanta projektu nad inwestycją, nie ma nic wspólnego z zatrudnianiem kogokolwiek. I Wykonawca też to tego nic nie ma, to sprawa między inwestorem a projektantem. Bez urazy, tylko prostuję Twoją wypowiedź.

    •  

      @grafikulus: wszystko prawda, ciągły dopływ nowych leszczy umożliwia dobre życie niektórym firmom, dziwi mnie tylko jedno:
      że też nie słyszałem o przypadku, kiedy taki Mirek-Bud sfrustrowany propozycją nie do odrzucenia od GW (przyjmijmy, że dzień wcześniej dowiedział się, że żona ma raka, a ten mu mówi, że 80% albo idziemy do sądu) nie weźmie swojej wiertarki z nasadkami #pdk i córki kierownika budowy (lub dowolnej innej osoby zamieszanej) zwyczajnie nie za*****li
      @frez: twierdzisz, że tą francuską firmę dopadła KARMA?
      @dywanwewzorki: kupuje dwie w spółgłoski "R" i "B" i zgaduję hasło

    •  

      @grafikulus: Ok ale żeby zostać taką firmą budowlaną i startować w przetargach trzeba mieć jakieś portfolio. Praktycznie nie wejdziesz na ten rynek bo w przetargach jeśli masz zbudować coś za powiedzmy 10 mln. to wymagają żebyś miał doświadczenie w czymś za 10 mln. A nie wykonasz tego drugiego bez doświadczenia, którego nie zdobędziesz wykonując podobne projekty. I koło się zamyka.

      Więc jak takie firmy w ogóle mogą pojawić się na rynku? Zawsze mnie to zastanawiało. Ponoć kiedyś można było w jakiś sposób kupować takie referencje (czy "wynająć") ale od jakiegoś czasu nie jest to możliwe?

    •  

      @Jebwleb: on jest magistrem budownictwa

    •  

      @krucih: Jeżeli nazwa tej GK zaczyna się na A to prawdopodobnie myślimy o tej samej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @zaciekly_azot: @grafikulus: I bardzo dobrze że coś takiego ma miejsce. Liczę że ta branża się ucywilizuje ale również prawnie, bo to że teraz jest boom i podwykonawcy mogą przebierać nie oznacza, że za moment znów nie zaczną brylować "królowie przetargów" bez jednego budowlańca w firmie..

    •  

      @grafikulus: Z tymi karami umownymi i uzyskiwaniem na podatku VAT to kompletna bzdura. Główny wykonawca musi przecież wystawić fakturę na inwestora, natomiast jakiekolwiek kary umowne naliczanie między głównym wykonawcą a podwykonawcami nie mają żadnego znaczenia dla rozliczenia między inwestorem a głównym wykonawcą. Dodatkowo kara umowna nie stanowi kosztu podatkowego (z pewnymi wyjątkami) u płacącego karę, natomiast jest zawsze przychodem podatkowym dla podmiotu, który ją uzyskuje.

    •  

      @SlawomirR1979: No ja za Ciebie wszystkich klocków układać nie będę - myśl, kombinuj.