•  

    Nekromantik (1987)

    Dziś polecam wam film, który dla fanów gore jest pozycją wprost obowiązkową.

    Robert Schmadtke to z pozoru normalny niczym niewyróżniający się pracownik filmy specjalizującej się w usuwaniu zwłok. Gdyby nikt z was nie domyślił się po tytule filmu, nasz wesoły dezynfekator(?) i jego dziewczyna Betty są nekrofilami, którzy w zaciszu swojego domku lubią "zabawiać" się różnymi narządami ludzkiego ciała, które nasz protagonista potajemnie wykrada swoim "klientom". Pewnego dnia nadarza się jednak niepowtarzalna okazja, w wyniku której w ręce naszej mrocznej pary wpadają prawdziwe, lekko rozkładające się już zwłoki.

    To tyle jeżeli chodzi o fabułę. Co do samego filmu, no cóż na pewno nie polecam go osobą, które z horrorem mają styczność raz na rok, a raczej dla wyjadaczy gatunku. Za reżyserie tego dzieła jak i kolejnej jego części (moim zdaniem lepszej, znaczy lepszej jak się przewinie pierdolenie po niemiecku przez godzinę, a no i oczywiście nie zrazicie się pierwszą sceną ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) jest Jörg Buttgereit (nawiasem mówiąc jak ktoś tutaj oglądał "Der Todesking" to może mi dać znać czy warto), człowiek, który ma marzenie tworzenia dzieł niesamowicie filozoficznych, co wychodzi mu ze średnim skutkiem, ale no przynajmniej się stara. Z takich ciekawostek to jeszcze: film został tak bardzo pocięty w Japonii, że połączyli go tam z częścią pierwszą, żeby wyszła z godzina materiału.

    Moja ocena: 3/10

    PS: Miało niby być o włoszczyźnie, ale też nie jestem w tym temacie żadnym specjalistą, więc jakbyście chcieli coś poczytam o Argento, Bavie czy Fulcim to dajcie znać (jestem kiepski w odmienianiu nazwisk).

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac.
    #horror #film #ogladajzwykopem #filmnawieczor