•  

    Kiedy korzystanie z prawa obywatelskiego według radnych jest przestępstwem... Sesja Rady Gminy Ożarowice, w punkcie interpelacje i zapytania poddano pod głosowanie wniosek o zwrócenie się przez organ wykonawczy gminy do prokuratury, w zw. z notorycznym nadużywaniem Ustawy o dostępie do informacji publicznej (?!) i tym samym nękaniem pracowników.
    Wniosek został jednogłośnie podjęty, wszyscy za (⁉).
    http://www.portalsamorzadowy.pl/komunikacja-spoleczna/ozarowice-wnioski-o-udzielenie-informacji-publicznej-paralizuja-urzad-radni-maja-dosc,105098.html
    W artykule pojawia się zdanie:

    Urzędnicy i radni po prostu mają już dość. Chcieliby zająć się pracą dla lokalnej społeczności, a nie zajmować się w kółko rozpatrywaniem wniosków.
    Hm. Chcielibyśmy przypomnieć, że odpowiadanie na pytania obywateli/ek, też jest pracą dla lokalnej społeczności.

    #prawo #prawodoinformacji #niebojsiepytania #ciagniemywladzezajezyk

    źródło: ożarowice.png

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Watchdog_Polska: Ciekawy przypadek, ale coraz częściej pojawiają się odpowiedzi na wnioski aby wnioskodawca udowodnił, że nie jest wielbłądem tzn. "istotność dla interesu publicznego i społecznego" sprawy, w której jest składany wniosek i odpowiednio i tak rozpatrywanie udzielenia odpowiedzi negatywnie.

    •  

      @Watchdog_Polska:
      Nie znam konkretnej sytuacji, ale mogę sobie wyobrazić, że jakaś osoba lub grupa osób zasypuje urząd zapytaniami o absolutnie wszystko. Ot tak, z czystej złośliwości. Jakie urząd ma możliwości obrony przed takim działaniem?

    •  

      @FlameRunner: może udostępnić wszystkie publiczne dane online np. w BIP.

    •  

      @FlameRunner: To troszkę tak jakbyś pytał jak obronić ma się urząd przed osobami, które chcą do niego przyjść.
      Odpowiadanie na pytania, nawet w subiektywnej ocenie urzędników głupie (a wcale tak może nie być), leży w zakresie ich obowiązków. A najprościej, tak jak pisze @Malcolmpl umieszczać dokumenty od razu w internecie.

    •  

      @saint: Czy coraz częściej trudno powiedzieć, nie prowadzimy statystyk. Zawsze można wtedy zwrócić się o pomoc do nas. https://porady.siecobywatelska.pl/

    •  

      @Amerykaamerykapolandgud: Niepoważnie zachowali się radni z Ożarowic, ale prosimy, wznieśmy się ponad to i używajmy ładniejszego języka. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      To troszkę tak jakbyś pytał jak obronić ma się urząd przed osobami, które chcą do niego przyjść.

      @Watchdog_Polska: Gdyby ktoś ze złośliwości regularnie przychodził do urzędu załatwiać jakieś sztucznie wykreowane sprawy lub zadawać pytania, na które odpowiedzi nie są mu potrzebne - również bym był zainteresowany możliwością ukrócenia takiego zachowania. Ostatecznie cała taka zabawa jest na koszt podatnika.

      Nie ma przeproś, urzędnik ma wykonywać swoją robotę i ma się z niej w razie potrzeby wyspowiadać co do grosza i jeśli tego nie robi, to jest to patologia. Ale, jak dla mnie, równie patologiczna jest hipotetyczna sytuacja, w której urząd jest sztucznie zasypywany dodatkową pracą do wykonania.

    •  

      @FlameRunner: A kto miałby oceniać, czy i kiedy sprawa jest ,,sztucznie wykreowana"? Wierzysz, że zawsze urzędnicy będą się wykazywać dobrą wolą i wszechstronną wiedzą?

    •  

      Gdyby ktoś ze złośliwości regularnie przychodził do urzędu załatwiać jakieś sztucznie wykreowane sprawy lub zadawać pytania, na które odpowiedzi nie są mu potrzebne - również bym był zainteresowany możliwością ukrócenia takiego zachowania. Ostatecznie cała taka zabawa jest na koszt podatnika.

      @FlameRunner: dlatego powstały Biuletyny Informacji Publicznej. Dzięki temu takie zasoby są dostępne w sposób ciągły.
      Poza tym mogli w uzasadnieniu podać na przykład statystykę wnioskodawców - jak wyjdzie, że jeden złożył ponad X (dajmy na to 100), to wiadomo, że to raczej pieniactwo.

    •  

      @Watchdog_Polska: Nie wierzę, ale też i nie o to pytam. ;) Ciekawi mnie tylko, czy w ogóle jest jakiś mechanizm obrony? Scenariusz taki, że ktoś / grupa ktosiów próbuje sparaliżować pracę urzędu jest chyba realny, prawda? Taka czysto hipotetyczna, skrajna sytuacja.

    •  

      jak wyjdzie, że jeden złożył ponad X (dajmy na to 100), to wiadomo, że to raczej pieniactwo.

      @tyrald: super pomysł, prawie tak dobry jak "zakaz handlu" z pierdyliardem wyjątków dx

      A dziennikarze? a osoby aktywne społecznie? no i w jakim przedziale czasowym będzie można te 100 wniosków złożyć? na rok? na pół roku? czy może 100 wniosków na całe życie.

      Nie widzisz, że zamiast zmusić urzędy do cyfryzacji to ty postulujesz rozwiązanie, które pozwoli im gnić w papierowym kurwidołku?

    •  

      @6c6f67696e: przecież popieram BIPyzację. ¯\_(ツ)_/¯
      Co miałem na myśli to para wnioskodawca-urząd w statystykach, a nie sam wnioskodawca. Przecież sam Watchdog by się kwalifikował pod spam UDIP w innym przypadku. Nie twierdzę, że rozwiązanie trzeba opracować na szybko - ostatni projekt PiS wyglądał bardzo słabo, jeżeli miał taką intencję.

    •  

      Czy coraz częściej trudno powiedzieć, nie prowadzimy statystyk. Zawsze można wtedy zwrócić się o pomoc do nas. https://porady.siecobywatelska.pl/

      @Watchdog_Polska: Może powinniście? Zgłaszam się regularnie, ale stosunkowo rzadko otrzymuję od Was odpowiedź, a jeśli już to po terminie.

    •  

      @FlameRunner: @Watchdog_Polska:

      Nie znam konkretnej sytuacji, ale mogę sobie wyobrazić, że jakaś osoba lub grupa osób zasypuje urząd zapytaniami o absolutnie wszystko. Ot tak, z czystej złośliwości.

      Dokładnie taka sytuacja miała przez długi czas miejsce w Polskim Związku Alpinizmu. Biuro było w praktyce sparaliżowane, z trudem zajmowało się czymkolwiek poza odpowiadaniem na wnioski jednej fundacji.

    •  

      @Watchdog_Polska, mnie to dziwi, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł żeby sparalizować w ten sposób pracę jakiegoś urzędu.

    •  

      @terr0: jak to nie? Przecież ten artykuł o tym mówi.

    •  

      @vectoreast, mój błąd bo rzuciłem okiem tylko na to sprawozdanie z posiedzenia, jednakowoż pole do popisu w tej kwestii jest dużo większe.

    •  

      1. Zostań radnym
      2. Narzekaj, że masz obowiązki
      3. Brak profitu = zmień zajęcie

    •  

      @Watchdog_Polska macie minus za czytanie artykułu. 430 wniosków o udostępnienie informacji publicznej na 20 zatrudnionych urzędników to dużo biorąc pod uwagę, że głównie mają się zajmować prowadzeniem spraw a nie odpowiadaniem na pytania. Dodatkowo skoro pytania zadaje ta sama osoba posługując się pseudonimami to IMO nie powinna zaistnieć sytuacja, że równorzędnie podchodzi się do obywatela podpisującego się pod zapytaniem z imienia i nazwiska tak jak do anonima typu donald32cm@darmowymail.pl

      To jest nic innego jak DDOS w wersji analogowej. Może być to powód osobisty (np. niekorzystna decyzja urzędników) lub polityczny (wykazanie nieudolności urzędników poprzez zawalenie ich dużą ilością pracy).
      Jak dobrze wiecie samo opublikowanie w internecie wszystkich danych o jakie obywatel może zapytać jest potężnym i kosztownym rozwiązaniem logistycznym. Szczególnie dla małych gmin. Dodatkowo bez względu na to czy klient sobie przeczyta w necie czy nie to urząd i tak musi na każde pytanie odpowiedzieć pisemnie a w tym trybie ma na odpowiedź 14 a nie 30 dni jak w pozostałych sprawach.

      I teraz metoda:
      - setki (tysiące) przygotowanych zapytań dotyczących zużycia energii elektrycznej, cieplnej, wody, telefonii, paliwa itp.
      - wszystko rozbite na poszczególne budynki/wydziały,
      - do tego szczegółowo porozbijane inwestycje (ile krawężniki, ile przepusty), świadczenia, wydatki celowe itd.
      - na wszystko prośba o przesłanie w wersji elektronicznej kopii stosownych faktur, dokumentów, projektów, wycen (małe gminy mogą nie digitalizować wszystkiego),
      - 10 tanich, marketowych piw/dobę i informacja po menelach, że codziennie będą do odebrania w okolicy urzędu.

      @Watchdog_Polska jak wam jacyś fani odpalą LOIC-a żeby bardzo szczegółowo sprawdzać czy obecna władza nie odcięła internetu to nie lećcie do prokuratury. Będzie to przecież w słusznej sprawie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Watchdog_Polska: nie ma co ukrywać, że jeżeli urząd jest mały, ma niewielu pracowników i niestety pracuje nadal "papierowo" a nie elektronicznie to oczekiwanych przez niektórych statystyk, wyników, podsumowań nie da się wykonać bez określonego nakładu pracy. Jeżeli taki Watchdog spyta się takiego urzędu np. ile w latach 2010-2018 wydali decyzji o pozwoleniu na budowę i jaki był średni metraż budynku to oczywiście ma do tego prawo, ale... kilku pracowników będzie musiało siąść na kilka/kilkanaście dni i takie podsumowanie zrobić. W przypadku dużego urzędu posiadającego rozbudowany program do elektronicznego obiegu dokumentów jednocześnie spiętego z programem do ewidencji nieruchomości takie podsumowanie zajmie 15min. I teraz jest pytanie co jest ważniejsze, czy żeby pracownicy merytoryczni wydawali decyzje osobom, które na nie oczekują czy zajmowali się wnioskami o udostępnienie informacji. W idealnym świecie można powiedzieć.. niech wszyscy robią elektronicznie to będzie im łatwiej. No oczywiście ale po pierwsze program do elektronicznego obiegu kosztuje, po drugie na czymś trzeba go postawić i utrzymać serwerownie spełniającą wszystkie wymogi. Fajne by to było, fajny to był by jeden system operacyjny i jeden system do zarządzania gminą w skali kraju, ale niestety czegoś takiego nie ma i nie będzie.

    •  

      @vectoreast:

      samo opublikowanie w internecie wszystkich danych o jakie obywatel może zapytać jest potężnym i kosztownym rozwiązaniem logistycznym

      Które powinno już dawno być wprowadzone obowiązkowo. Po to jest BIP, żeby z niego korzystać. Po to jest ministerstwo cyfryzacji, żeby cyfryzowało. Dokumenty powinny krążyć między instytucjami w wersjach cyfrowych, a ich wrzucenie do internetu powinno ograniczać się do kliknięcia w systemie "udostępnij w BIP i wyślij odpowiedź na wniosek" i wpisania emaila czy adresu.

    •  

      @6c6f67696e: jestem za zmuszeniem urzędów do cyfryzacji. Jednocześnie jestem za zmuszeniem obywateli do jej używania. Pytanie: ilu użytkowników, które się tutaj wypowiedziały posiada elektroniczny podpis kwalifikowany lub profil zaufany na platformie EPUAP? Jak pieniacz zażyczy sobie kierowania do siebie korespondencji drogą papierową to nie ma możliwości przesłania mu jej elektronicznie. Poniał?

    •  

      @vectoreast: Artykuł jak dla nas mówi o tym, że radni gminy chcą złożyć doniesie do prokuratury na obywateli, którzy według nich pytają za dużo. Obywatele pytają, bo mają takie prawo zapisane w konstytucji i ustawie o dostępie do informacji publicznej. Nie ma za to prawa, na które mogliby się powołać radni składając takie doniesienie.
      Prawdopodobnie chodzi o inicjatywę Publiczny Rejestr Umów-Gmina Ożarowice. O co pytają mieszkańcy Ożarowic? A na przykład o nagrody, wypłacane spowinowaconym osobom.

    •  

      @vectoreast: Popieram. Niestety jest możliwa sytuacja, że "złośliwy obywatel" sparaliżuje pracę urzędu wnioskami o dostęp do informacji publicznej. Ciężko jest wypośrodkować prawo obywateli do informacji oraz radosną twórczość niektórych wnioskodawców.

    •  

      @tell_me_more: masz profil zaufany? Podpis kwalifikowany? Pisma już krążą w systemie EPUAP. Jako zwykły Kowalski również możesz tam gdzie przepisy na to pozwalają składać wnioski elektronicznie i w ten sposób uzyskiwać informację. Przy czym małe gminy mogą mieć problem z ogarnięciem finansowym cyfryzacji. Tutaj działa efekt skali.

    •  

      ilu użytkowników, które się tutaj wypowiedziały posiada elektroniczny podpis kwalifikowany lub profil zaufany na platformie EPUAP

      @vectoreast: no ja mam

      Jak pieniacz zażyczy sobie kierowania do siebie korespondencji drogą papierową to nie ma możliwości przesłania mu jej elektronicznie.

      Po pierwsze - już i tak państwo zmusza mnie do posiadania konta w banku i wysyłania elektronicznie JPK. Nie widzę problemu w zmuszaniu ludzi do wysyłania wniosków o dostęp do informacji publicznej elektronicznie.

      Po drugie - jest wiele firm obsługujących korespondencję jako serwis. Udostępniają API do wysyłania wiadomości. Kosztuje to grosze przy odpowiedniej skali (skala kraju wystarczy na luzie), a kosztami można obciążyć wnioskodawcę. Wbudować obsługę takiego API w BIP, i po sprawie - dalej załatwia się to kliknięciem w systemie, a te kilka złotych płaci domagający się informacji w formie papierowej.

      Przy okazji rozwiązuje to wiele innych problemów z obiegiem dokumentów, np. raportowanie, nadzór, wykrywanie korupcji i niekompetencji, archiwizację dokumentów w bezpieczny sposób.

      Papierowy obieg dokumentów to przeszłość, nie ma sensu w niej tkwić.

      PS każdy nowo narodzony Polak powinien dostawać profil EPUAP z aktem urodzin.

    •  

      Urzędnicy i radni po prostu mają już dość. Chcieliby zająć się pracą dla lokalnej społeczności, a nie zajmować się w kółko rozpatrywaniem wniosków.

      No bo pewnie trudniej się rozpatruje wnioski jak nie wiadomo co było robione na legalu a co trzeba trochę zataić i zakręcić. Kto to widział, żeby się jeszcze obywatel interesował na co jego pieniądze z podatków idą, rozbój w biały dzień! :D

    •  

      @Watchdog_Polska: chcą złożyć doniesienie na obywateli? Ja tam widzę próbę zablokowania jednego spamera. Prokuratura zawsze może umorzyć sprawę jeśli nie dopatrzy się znamion przestępstwa.

      Rozumiem, że musicie szukać dziury w całym bo na tym zarabiacie. Tym niemniej trochę to trąci ekooszołomami wypuszczającymi zwierzęta futerkowe z klatek do zupełnie obcego środowiska. Hasła szczytne, cel słuszny a odpowiedzialność za szkody poczynione przez nielogiczne działanie trzeba zakrzyczeć zamachem na wolność. Ważne, żeby kasa grała.

    •  

      Hasła szczytne, cel słuszny a odpowiedzialność za szkody poczynione przez nielogiczne działanie trzeba zakrzyczeć zamachem na wolność. Ważne, żeby kasa grała.

      @vectoreast: jak dla mnie wyglada to tak jakbys mowil ze generalnie osoba wchodzi do lekarza i jak zajmuje wiecej czasu niz przewidywany ktory odpowiada placowce to powinno sie ja wypedzic bo paralizuje placowke.

    •  

      @Watchdog_Polska: o chuj, ktoś DDOS-uje urząd gminy xD. @niebezpiecznik-pl

    •  

      Ustawa o dostępie do informacji publicznej to potężne narzędzie i owszem, może być nadużywane, ale to kwestia ustanowionego prawa. Obywatel może - obywatel korzysta. Władzy to nie pasuje? Niech zmieni prawo. Przecież i tak trwa legislacyjna biegunka i trzeba by poświęcić kilka godzin dziennie, żeby być na bieżąco z produkcją gównoprawa. I niech obywatele sobie korzystają do oporu - skoro prawo na to pozwala. Parlament czy urzędnicy średniego i wyższego szczebla pracujący nad projektami aktów prawnych w dupie mają, czy zapisane przez nich w ustawie obowiązki będą uciążliwe dla obywatela - no chyba, ze sprawa zrobi się medialna i szkodliwa politycznie dla partii rządzącej. Klep, klep, kolejny akt z masą obowiązków zostaje zaimplementowany do obowiązującego porządku prawnego. Nie ma się co administracji żałować - a mówię to mimo przedmiotowego wykształcenia i 10 lat stażu pracy właśnie w budżetówce. Tu nie ma równorzędności stron...

    •  

      @Watchdog_Polska: Ciekawe czy jakbym miał dość np. nękania przez skarbówkę to taka argumentacja też by działała.

      Wyjebać całe to głosujące towarzystwo, chyba zapomnieli kto jest dla kogo.

    •  

      Szukają dupokrytki by tych danych nie udostępniać. Od razu widać, że pod płaszczykiem "jesteśmy zapracowani" chowa się "mamy coś na sumieniu".

    •  

      @vectoreast: Wiemy nawet więcej niż w artykule. Pytaliśmy gminę o to, ile wniosków o informacje otrzymała w latach 2014-2016 i o rejestr zapytań. W 2014 wpłynęły 33 wnioski, w 2015 - 120, 2016 - 266.
      Co do rejestru dostaliśmy info, że takiego gmina nie prowadzi (co też może utrudniać utrzymanie porządku w papierach i sprawne odpowiadanie), wiec nawet trudno ocenić, o co są pytania, jak złożone, ile zajmuje odpowiedź. Można tylko podejrzewać, że cześć z nich pochodzi stąd i ,,spamerzy" zadają trudne pytania o nagrody urzędników, koszty które ponosi gmina z ich podatków. Ludzie dowiadują się dzięki nim, że w roku 88 400,12 zł kosztowała podatników promocja i reklama gminy.

      I mają do tego prawo. W przeciwieństwie do ataku hakerskiego. Wybacz, prawa do DDOS nie masz zapisanego w konstytucji, więc nie ma analogii.

      Liczba wniosków o informacje rośnie wszędzie, ludzie są coraz bardziej świadomi swoich praw. Nawet jeśli w zeszłym roku pytań było 430, to nie jest ogromna liczba. Ludzie pytają o informacje, które są w posiadaniu urzędu, często wystarczy tylko wywołać jakieś dokumenty. Jeśli urząd czuje się zasypywany, to powinien zorganizować pracę tak, by usprawnić swoją komunikację, jeśli informacje miałby w BiPie, można byłoby odsyłać tylko do właściwych linków. Może te przedłużyć udzielenie informacji z 14 dni do 2 miesięcy.

      Rozumiem, że musicie szukać dziury w całym bo na tym zarabiacie. Tym niemniej trochę to trąci ekooszołomami wypuszczającymi zwierzęta futerkowe z klatek do zupełnie obcego środowiska. Hasła szczytne, cel słuszny a odpowiedzialność za szkody poczynione przez nielogiczne działanie trzeba zakrzyczeć zamachem na wolność. Ważne, żeby kasa grała.

      Tutaj możesz dowiedzieć się, ile zarabiamy ( ͡° ͜ʖ ͡°), czyli pracownicy stowarzyszenia. Członkowie i członkinie stowarzyszenia poświęcają swój czas bezpłatnie. Uwierz, bardzo byśmy chcieli dożyć czasów, w których już nie będziemy musieć prowadzić dyskusji na temat, czy prawo do informacji jest prawem człowieka, uświadamiać ludzi, że mogą z niego korzystać, że to oni zatrudniają urzędników i to oni powierzają im pieniądze ze swoich podatków. Może kiedyś będzie to oczywiste. Wtedy z chęcią przestaniemy ,,szukać dziury w całym".

    •  

      @Watchdog_Polska: Beznadzieja. Ci ludzie chyba zapomnieli, że urząd jest DLA ludzi, jak cała władza. Jak ma się cokolwiek zmienić w tym kraju, jak takie idiotyczne zachowania mają już miejsce na poziomie gminy. Przepis sam w sobie nie jest głupi - ale powinno być konkretne uzasadnienie i w określonych przypadkach. W innym razie będzie służył jako podkładka do nieudzielania informacji niewygodnych.

      Chyba ktoś powinien zostać wywieziony na taczce czy coś w tym stylu.

    •  

      @saint: A piszesz tutaj https://porady.siecobywatelska.pl/? Jeśli sprawy są terminowe, proszę zaznaczaj to w temacie wiadomości lub skontaktuj się telefonicznie. W regulaminie poradnictwa piszemy, że odpowiedź może nam zająć do 30 dni, zazwyczaj jest to dużo krócej. Jesteśmy obłożeni sprawami z całej Polski, a zespół prawny nie jest duży. Odpowiadamy też na wszystkie wiadomości.

    •  

      @karer: Watchdog to nie jest organizacja/grupa charytatywna. Za "Bóg zapłać" nawet ksiądz mszy nie odprawi. Dostają kasę między innymi od Fundacji Batorego czy tam innego Sorosa. W tym kontekście był ten akapit porównujący ich działanie (w tej konkretnej sprawie) do ekooszołomów. W ich intencji jest przecież nagłaśnianie takich spraw.

      Załóżmy, że był sobie przedsiębiorca, który chciał sprzedawać alkohol w sklepie naprzeciwko szkoły. Urzędnik nie wydał mu zezwolenia ale zapiekły Janusz biznesu postanowił utrzeć nosa urzędasom i stosuje zwykłe nękanie poprzez zalewanie urzędu masą zapytań. Urzędnicy kopią po archiwach, przygotowują zestawienia, podpisują, robią kopie do akt, kopertują i wysyłają do "zainteresowanego". Tenże odpowiedzi wywala do kosza nawet ich nie analizując. Urząd próbuje się bronić ale nie może pokazać gościa paluchem ani olać go ciepłym moczem więc pozostaje skarga do prokuratury. W sprawę wkręca się organizacja, której członkowie zarabiają na "monitorowaniu jawności" i oczywiście staje po stronie nękającego. #pdk

      Mamy prawo takie a nie inne a naprawdę są ludzie, którzy potrafią jechać po bandzie korzystając z niespójnych przepisów i braku przepływu danych między systemami. Jednemu gościowi sąd udowodnił miesięczny przychód w wysokości 20-kilku tysięcy. Ten sam gość potrafił równocześnie pobierać zasiłek socjalny. Nawiasem mówiąc udało mu się orżnąć też Fundację Batorego. Cynizm najwyższych lotów.

      BTW czytałeś o pomyśle wprowadzenia opłaty 5 zł za wizytę u lekarza? Takie pomysły nie biorą się z kosmosu tylko z konkretnego powodu.

    •  

      @FlameRunner: i dlatego urzędy przestają tworzyć jakiekolwiek zestawienia i informacje inne niż obligatoryjne, a także nie chwalą się istnieniem jakichkolwiek dokumentów na zewnątrz. Jak czegoś nie ma to nie trzeba udostępniać.

    •  

      Uwierz, bardzo byśmy chcieli dożyć czasów, w których już nie będziemy musieć prowadzić dyskusji na temat, czy prawo do informacji jest prawem człowieka, uświadamiać ludzi, że mogą z niego korzystać, że to oni zatrudniają urzędników i to oni powierzają im pieniądze ze swoich podatków. Może kiedyś będzie to oczywiste. Wtedy z chęcią przestaniemy ,,szukać dziury w całym".

      @Watchdog_Polska: no jeśli ta gmina nie ma publicznego rejestru umów to jednak taki DDOS im się należy...

    •  
      m....n

      +2

      @Watchdog_Polska: @Amerykaamerykapolandgud: @Malcolmpl: jednak faktem jest, że są pewne grupy ludzi nadużywające to prawo w celu właśnie nękania: np. pytaniami o odległość księżyca od ziemi.

    •  

      @maslon:

      np. pytaniami o odległość księżyca od ziemi
      źródło pls

    •  

      @Watchdog_Polska:
      No ale w czym problem, że sprawa została/zostanie zgłoszona? Jeśli prokuratura stwierdzi, że nie było żadnego przestępstwa to przecież nic się nie stanie. Jeśli urząd uważa, że coś jest na rzeczy i prokuratura w jakiś sposób to potwierdzi to co wtedy?

      +: m....n, bydlaku470
    •  
      m....n

      +1

      @polecam_poczytac_heideggera: robiły tak np. Wolne Konopie. Nie wiemy jak jest w tym przypadku i dziwi mnie, że @Watchdog_Polska zaczynają kręcić aferę bez podawania szczegółów.

    •  

      @Watchdog_Polska: Zastanawiam się czy i o ile prowadzicie elektroniczną ewidencję prowadzonych przez siebie spraw, ale jak by was potraktować jako urząd i jeżeli przykładowo spytał bym was w trybie dostępu do informacji publicznej, ile spraw w ciagu ostatnich 5 lat prowadziliście, ile pism i do jakich instytucji z podziałem na instytucje wysłaliście oraz jaki był koszt wysyłki. I spróbujcie sobie teraz wyobrazić ile czasu by zajęło wam takie podsumowanie jeżeli pracowali byście tylko i wyłącznie w papierze a ja bym spytał ile razy użyliście wyrazu "dokument" we wszystkich swoich pismach bo pisze magisterkę nt. statystki pojawiania się wyrazów.
      Sam często proszę różne jednostki o konkretne informacje i o ile dokumentacja prowadzona jest elektronicznie to nie ma z tym problemu, ale jak poprosić jakąś biedną instytucję gdzie mają jeden skaner i to jeszcze bez podajnika o skany dokumentacji z np. roku to zrozumiałe jest że mogą się wnerwić.

    •  

      @maslon: nie znam sprawy, a chciałbym poznać (google nic nie podpowiadają).

    •  

      @terr0: przecież niektóre urzędy paraliżują się same, bez pomocy obywateli. Ilość papierów i problemów jakie generują zapewnia im pracę i dobre zajęcie. Dlatego niepoważnym jest wysyłanie urzędnikom tego typu zapytań i zawracanie głowy, bo zwyczajnie nie mają na to czasu, procesując własne dokumenty i sprawy. Obywatel urzędnikowi jest potrzebny tylko do wygenerowania jego pensji, resztę pracy i problemów urzędnik zapewnia sobie sam.

      pokaż spoiler #pdk

    •  

      @Watchdog_Polska ogólnie szanuję za robotę którą robicie, temat mi bliski. W tym przypadku jednak nie wiem, czy sprawie przyjrzano się do końca? Mam na myśli to, że dostęp do informacji publicznej rzecz jasna powinien być ... ale wydaje mi się że przez źle skonstruowane prawo, jak najbardziej można przeprowadzic skutecznie taki atak paraliżujący pracę. Chyba w sejmie obecnej czy poprzedniej kadencji miało to miejsce? Wiadomo mamy biuletyny publikujące te informacje itd. Aa jeszcze przecież identyczny mechanizm odwlekania i ataku przeprowadza się w przypadku (tych z góry nie ustawionych) przetargów, kto pierwszy straci płynność finansową lub cierpliwość przy doprecyzowaniu specyfikacji...

    •  

      @Watchdog_Polska: zgnijecie w sztumie ( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: poji
    •  

      @FlameRunner: Moim zdaniem rozwiázanie jest takie, aby dokumenty które przerabia urzád były rutynowo skanowane (nawet telefonem to można teraz robić) i umieszczane w internecie - niech sobie petenci przeglądają jeśli taka ich wola. Obstawiam że biurwom to nie na rękę, bo wałki kręcą na kasie mniejsze lub większe.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Ale zaraz, od kiedy obywatel ma u nas jakieś prawa ?

    •  

      @Watchdog_Polska: @FlameRunner: @w_szafa: @vectoreast:

      Takie hasło klucz
      "informacja publiczna przetworzona"

      A dla Ciekawych na jakie wnioski muszą odpowiadać urzędnicy, polecam wygooglować firmę Szulc Efekt, to jest dopiero hicior

    •  

      @Watchdog_Polska: zawsze mnie zastanawia, skoro coś ma kategorię informacji jawnej i może być dostępna publicznie po pierwszym lepszym wniosku - dlaczego od razu tego nie wstawić w postaci jakiegoś pdf-a na stronę?
      nie musi być to na głównej stronie, ale gdzieś głębiej, gdzie jak ktoś na prawdę będzie chciał to znajdzie bez problemu

      no ale na prawie się nie znam, może to jawna informacja, ale jednocześnie nie w 100% jawna ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @wyestymowany: To bardzo proste rozumowanie. W rzeczywistości sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Oto przykład. Mój różowy pasek jest radną (osiedlową, bez wynagrodzenia - cała rada działa pro publico bono). Od kilku tygodni na każde posiedzenie rady przychodzi pan lvl 60+ i zadaje absurdalne pytania, składa propozycje o tysiące mil przekraczające kompetencje rady, a gdy radni próbują mu wyjasnić, że wysłali zapytanie i dostali odpowiedź odmowną, nalega, żeby drążyć dalej. W sprawach, w których drążenie dalej nie ma najmniejszego sensu. Bo to tki człowiek jest, narzekacz niepospolity, który jest sfrustrowany i ma dużo wolnego czasu. I właśnie się radni zastanawiają, jak by się natręta pozbyć, żeby to było zgodne z prawem. Bo taki jeden nadgorliwiec potrafi sparaliżować pracę rady - wyprosić go nie można, bo nie jest chamski, tylko zajmuje za dużo czasu.
      Jak rozumiem, radni z Ożarowa, mają podobny kłopot. Nie wiem, czy otrzymują diety, czy nie, ale to nie ma znaczenia. Czas jest cenny, a marnowanie czasu na odpowiadanie na absurdalne zapytania - niesłychanie frustrujące.

      Więc nie wszystko jest takie proste, milordzie.

    •  

      Czas jest cenny, a marnowanie czasu na odpowiadanie na absurdalne zapytania - niesłychanie frustrujące.

      @pededro:

      dlatego wystarczy publikowac wszystkie dokumenty

      Dostep do informacji publicznej nie oznacza, ze zawsze jest to za darmo.

      "Art. 15. 1. Jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek,
      o którym mowa w art. 10 ust. 1, podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść
      dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub
      koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku, podmiot ten
      może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom"

      innymi slowy, jezeli urzad publikuje np faktury za prad w BIPie, a petent chce zrobienia z tego statystyk (jakie zuzycie w jakim budynku w poszczegolnych latach), to urzad moze obciazyc wnioskodawce kosztami pracy urzednika. Problem taki, ze wiekszosc urzedow nie publikuje takich danych, wiec musi sam (urzad) poniesc koszt udzielenia takiej odpowiedzi.

      Im wiecej papierologii urzad generuje, tym ma wiekszy problem z ustawa :]

    •  

      @karer: jeśli wziąć pod uwagę logikę to właśnie trochę tak jest. Jeden pacjent z szeregiem urojonych schorzeń zajmuje niepotrzebnie czas, który lekarz mógłby poświęcić na niesienie pomocy rzeczywiście chorym ludziom. To jest powtarzalny problem wszelkich usług w sektorze publicznym: jak wypracować machanizm, który umożliwi odmówienie usługi obywatelowi, który ewidentnie nadużywa prawa do usługi w taki sposób, by nie naruszyć tego jego prawa. Mamy z tym do czynienia na pogotowiu, w straży pożarnej, na policji, w urzędach etc. Przypuszczam, że poszczególne instytucje rozwiązują to wedle niepisanych reguł, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, ale nieformalnie, bo formalnie chyba nie da się tego skodyfikować - zbyt dużo zmiennych.

    •  

      @sylwek2k: Nie o tym pisałem. Nieco odbiegłem od tematu, bo wspomniany przeze mnie pan nie składa zapytań w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznych, a jedynie domaga się różnych mniej lub bardziej sensownych działań od rady osiedla, której kompetencje są bardzo ograniczone. Jest tzw. pieniaczem. Chciałby np., żeby rada osiedla rozwiązała problem smogu. Nie satysfakcjonuje go informacja, że rada nalega w strazy miejskiej na zwiększone kontrole, że zrobiła toi tamto, i jeszcze owo. On chce wincyj i wincyj.
      W przypadku rady miasta również potrafię sobie wyobrazić podobną sytuację. Oczywiście, jesli te niemal 500 zapytań było sensownych, np. o wynagrodzenia dla wykonawców, albo warunki przetargów - to racja jest po stronie obywatela i urzędnicy maja obowiązek odpowiedzieć (o ile wczesniej nie udostepnili tego w BIP-ie - tak byłoby najlepiej)
      Ale powołując się na dostęp do informacji publicznej można zadawac naprawdę absurdalne pytania - np. ilu pasażerów przewozi autobus danej linii w godzinach 7-12 a ilu po południu? Co zrobiła rada, żeby zwiększyć częstotliwość wywozu śmieci z ulicy Sezamkowej? Ilu członków rady posiada samochód z silnikiem diesla? Etc, etc... Takie zasypywanie urzędu pytaniami może (choć oczywiście nie musi!) nosić znamiona nękania. I zdaje się, że radni z Ożarowa tak to właśnie postrzegają. Nie znam treści tych pytań, więc nie moge mieć pewności, ale liczba mocno sugeruje, że mamy do czynienia raczej ze złośliwcem niż z zatroskanym obywatelem.

    •  

      że jeden złożył ponad X (dajmy na to 100), to wiadomo, że to raczej pieniactwo.

      @tyrald: przecież teraz są łatwe sposoby zrobienia "ataku rozproszonego", ot choćby skrzyknięcie na wykopie, żeby jak najwięcej mikrów jakiś tam urząd zasypało takimi pismami - każdy po jednym piśmie, każdy w innej sprawie. I już masz tysiące wniosków, a pieniacza z Twojej definicji nie ma.
      Sprawność pracy urzędu sprawnością, ale gdyby tak każdy urząd wrzucał na BIP szczegóły wydatków - ile, na co i kto dostarcza/wykonuje, to tych pytań byłoby znacznie mniej.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Ale powołując się na dostęp do informacji publicznej można zadawac naprawdę absurdalne pytania - np. ilu pasażerów przewozi autobus danej linii w godzinach 7-12 a ilu po południu?

      @pededro:

      ciach

      A co tu jest absurdalnego? Mniej wiecej takie wlasnie pytanie sam mam ochote zadac organizatorowi transportu. Dlaczego? Bo wkurza mnie, ze zbiera on takie dane (i nie, nie chodzi mi stricte o to, ze co jakis czas dokonywane sa pomiary oblozenia linii, tylko, ze przewoznik zbiera dane np bramka w autobusie). I zapewne nic z tym nie robi.

      Im mniej danych beda zbieraly urzedy i jednoczesnie mniej ich beda ukrywac, tym mniejszy problem beda miec z ustawa. Tylko tyle i az tyle.

    •  

      jeśli wziąć pod uwagę logikę to właśnie trochę tak jest. Jeden pacjent z szeregiem urojonych schorzeń zajmuje niepotrzebnie czas, który lekarz mógłby poświęcić na niesienie pomocy rzeczywiście chorym ludziom.

      @pededro: ja bylem przez placowke uznawany za wlasnie taka osobe z urojonymi schorzeniami. I wiesz co? Schorzenia wcale nie byly urojone a ja stracilem 2 organy...

    •  

      Załóżmy, że był sobie przedsiębiorca, który chciał sprzedawać alkohol w sklepie naprzeciwko szkoły. Urzędnik nie wydał mu zezwolenia ale zapiekły Janusz biznesu postanowił utrzeć nosa urzędasom i stosuje zwykłe nękanie poprzez zalewanie urzędu masą zapytań. Urzędnicy kopią po archiwach, przygotowują zestawienia, podpisują, robią kopie do akt, kopertują i wysyłają do "zainteresowanego". Tenże odpowiedzi wywala do kosza nawet ich nie analizując. Urząd próbuje się bronić ale nie może pokazać gościa paluchem ani olać go ciepłym moczem więc pozostaje skarga do prokuratury.

      @vectoreast: i to jest to cale pierdolenie ludzi ktorzy nie maja pojecia o temacie. Jak janusza zapiekla dupa to znaczy ze urzad dal dupy. Urzad powinien zrobic wszystko co sie da zeby mu ta koncesje udzielic a jesli sie nie da to wytlumaczyc januszowi JAK CZLOWIEKOWI ze przepisy sa ciezkie i oni zrobili wszystko co mogli i dlatego sie nie da. Uwazasz ze taki janusz bedzie wtedy zasypywac urzad pismami? Ty tlumacyzsz ze janusz to patologia a moim zdaniem jesli czlowiek wychodzi z urzedu sfrustrowany przez decyzje to jest to WINA URZEDU i nikogo innego.

    •  

      @Oo-oO:

      W tym przypadku jednak nie wiem, czy sprawie przyjrzano się do końca?

      To może jeszcze więcej światła na sprawę rzuci ten artykuł.
      http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,23138257,mieszkaniec-zadaje-urzednikom-pytania-radni-chca-zeby-zajela.html

      Przyznaje, że zadaje mnóstwo pytań. W 2017 roku było ich aż 424. – Ale wiele tylko z tego powodu, że urzędnicy bawią się ze mną w kotka i myszkę i nie odpowiadają konkretnie. A skoro tak, to zadaję następne pytanie i następne – objaśnia mieszkaniec Ożarowic.
      Grzegorz Czapla, wójt Ożarowic wyjaśnia, że pytania dotyczą całego spektrum działania gminy. – Ile wydajemy na drogi, ile zarabiają pracownicy, jakie są nagrody, ile wydajemy na telefony, że mamy poprawić błędy pisarskie w jednej z uchwał rady miasta – wylicza. Ma już tego dość.

      (...)

      Wójt zapewnia, że nie zrealizował wniosku radnych o skierowanie sprawy do prokuratury. – Na co mam się skarżyć? Na to nie ma paragrafu. Proszę tylko pana Puchałę o zrozumienie. Musimy zajmować się sprawami gminy, a nie odpowiadaniem na setki pytań – dodaje.
      (...)

      Prezes Watchdog Polska przypomina, że obywatele rzadko pytają urzędników o informacje publiczne. – Dlatego należy przyklasnąć temu, że ktoś interesuje się swoją gminą. Mam wrażenie, że polskie samorządy impregnują się na jawność. Nie jest też rzadkością, że ludzi, którzy zadają pytania, urzędnicy traktują jak pieniaczy. To bardzo niebezpieczne zjawisko, które pokazuje brak świadomości, jak funkcjonuje demokracja – mówi Osowski.

      Watchdog Polska zaoferuje urzędnikom z Ożarowic darmowe szkolenia z realizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej.

      A Puchała zapewnia, że wniosku radnych się nie boi: – Nie mam nic do stracenia. To nie ja łamię prawo. Uchwałę radnych traktuje jak próbę zastraszenia.

      +: Oo-oO
    •  

      @FlameRunner Jaki jest „mechanizm obrony”? W ustawie o dostępie do informacji są bezpieczniki. Urząd może odmówić udzielania informacji, jeśli może wykazać, że nie jest to informacja publiczna.
      Może wykazać,że wniosek dotyczy informacji przetworzonej (wymagającej analiz do których instytucja nie jest zobligowana, czyli przetwarzaniu informacji, tworzeniu nowej, z danych posiadanych wprawdzie, ale tak rozproszonych, że wytwarzana informacja jest czymś zupełnie nowym) i poprosić o wykazanie interesu publicznego. To rozwiązania przewidziane ustawowo. Urzędy uciekają też w pojęcie ,,dokumentu wewnętrznego”, tego próżno szukać w ustawie, ale czasem i sądy zgadzają się na taki konstrukt. Art. 15. Ustawy o dostępie daje też możliwość nałożenia opłaty za przygotowanie informacji:

      Jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek, o którym mowa w art. 10 udostępnienie informacji na wniosek, ust. 1, podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku, podmiot ten może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom.
      Instytucje mają szerokie pole działania i gdyby każda/y tak łatwo dostawał odpowiedzi na wnioski, nie zgłaszałoby się do nas tyle osób po porady, a nasz telefon nie dzwoniłby codziennie. To obywatele są po słabszej stronie.

    •  

      @maslon

      jednak faktem jest, że są pewne grupy ludzi nadużywające to prawo w celu właśnie nękania: np. pytaniami o odległość księżyca od ziemi.

      To pytanie raczej nie dotyczy informacji publicznej.
      W ramach dostępu do informacji publicznej:
      • Możesz pytać o wszystko, co dotyczy działalności instytucji wymienionych w art.61 Konstytucji.
      Wszystko, co robią organy władzy publicznej, takie jak rząd, prezydent, premier czy wójt, w ramach swoich obowiązków to działalność publiczna, a zatem stanowi informację publiczną i możemy o to pytać.
      • Możesz pytać o wszystko, co jest związane z wydatkowaniem publicznych pieniędzy.
      Na przykład o umowy podpisywane przez urząd, faktury, konkursy, etc.
      • Możesz pytać o informacje, które są w posiadaniu władz, a niekoniecznie zostały przez nie wytworzone.Taką informację będzie na przykład projekt czy opinia zamówiona przez prezydenta miasta.
      • Możesz uczestniczyć w posiedzeniach rady gminy, sejmu i senatu i je nagrywać.
      Czasami spotykamy się z pytaniem, czy można też uczestniczyć w posiedzeniach komisji rady gminy. To uprawnienie gwarantowane jest nie przez Konstytucję, która mówi tylko o posiedzeniach całej rady, a przez ustawę o samorządzie gminnym – Art. 11b. ust. 2:

      Chyba że zadasz to pytanie instytucji, która za publiczne pieniądze bada odległość Księżyca od Ziemi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ale zakładam, że nie mieści się to w działaniach żadnego urzędu gminy w Polsce.

      @polecam_poczytac_heideggera

    •  

      @karer: Bardzo mi przykro. Oczywiście to jest potężny problem, jak odróżnić tych chorych naprawdę od tych, którzy się nudzą. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek udało się to rozwiązać.

    •  

      @sylwek2k: Absurdalny jest adresat. To jest pytanie do ZKM a nie do rady osiedla.

    •  

      @Ebol: Jesteśmy w stanie od razu odesłać Cię do dokumentów pokazujących, ile spraw opłaciliśmy z 1% podatku i darowizn, ile wyniosły nas koszty wysyłki etc. Proszę. http://bip.siecobywatelska.pl/index.php?id=609&id2=602
      http://bip.siecobywatelska.pl/index.php?id=607&id2=602

      Tutaj znajdziesz rejestr opłaconych spraw
      http://bip.siecobywatelska.pl/index.php?id=460&id2=602
      Zawiesiliśmy go, gdy na jakiś czas zostaliśmy zwolnieni z opłat za wpisy sądowe.
      Zobacz też ile dokumentów wykazaliśmy przy okazji wnioskowania o zwolnienia z opłat sądowych.
      http://bip.siecobywatelska.pl/index.php?id=616&id2=602

      Sam często proszę różne jednostki o konkretne informacje i o ile dokumentacja prowadzona jest elektronicznie to nie ma z tym problemu, ale jak poprosić jakąś biedną instytucję gdzie mają jeden skaner i to jeszcze bez podajnika o skany dokumentacji z np. roku to zrozumiałe jest że mogą się wnerwić.

      To nim zadasz właściwe pytanie, pytasz, czy w instytucji jest dobry skaner? A nim pójdziesz na wybory, sprawdzasz czy w lokalu wyborczym komisji wyborczej jest ciepło? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Też nie dysponujemy kosmicznym budżetem i skanujemy na czymś takim, jedynym na całe biuro, niezmiennie od ponad siedmiu lat, sprzęt ledwo zipie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ale jesteśmy w stanie przygotować podobne informacje. Zajmuje się tym jedna osoba, która oprócz tego zarządza całym biurem. Zdajemy sobie sprawę, że zbieranie informacji bywa czasochłonne. Więc szukamy lepszych rozwiązań. Ale próbujemy. I wiemy, że w ostatecznym rachunku, oszczędzamy mnóstwo energii na tym, że wiele dokumentów ładujemy do naszego bip.

      A i w ramach dostępu do informacji publicznej raczej nie pyta się o to, ile pojawia się jakieś słowo w dokumentach.

    •  

      @niochland:

      zawsze mnie zastanawia, skoro coś ma kategorię informacji jawnej i może być dostępna publicznie po pierwszym lepszym wniosku - dlaczego od razu tego nie wstawić w postaci jakiegoś pdf-a na stronę?
      nie musi być to na głównej stronie, ale gdzieś głębiej, gdzie jak ktoś na prawdę będzie chciał to znajdzie bez problemu
      Zgadzamy się, tak byłoby dużo prościej. I są do tego strony - Biuletyny Informacji Publicznej, które instytucje powinny prowadzić.
      @w_szafa Właśnie po to powinny być prowadzone Biuletyny Informacji Publicznej.

    •  

      @HHHHHH: Ano, na pewno. Pozdrawiamy jeszcze nie ze Sztumu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Watchdog_Polska: wyślę wam pilnik w cieście ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @adam_wedz: Ktoś tu powoływał się na to, że na odpowiedzi na pytania obywateli marnuje się pieniądze podatników. Poczytaj o co pyta się w tej gminie. Artykuł, facebook - nagrody dla urzędników, zarobki, wydatki gminy.
      Nie zgadzamy się z tym, właśnie ich pytania o to jak wydawane są pieniądze mogą pomóc je oszczędzać.
      A jak ze zgłoszeniem do prokuratury i jej działaniem, gdy nawet nie ma takiego przestępstwa? Tu nie marnuje się pieniędzy?
      Sam wójt przyznaje:

      – Na co mam się skarżyć? Na to nie ma paragrafu.
      I zapewnia, że nie zrealizował wniosku radnych o skierowanie sprawy do prokuratury.

    •  

      @HHHHHH: Sza, nie pisz tego tutaj! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler Dzięki.

      +: HHHHHH
    •  

      Bardzo mi przykro. Oczywiście to jest potężny problem, jak odróżnić tych chorych naprawdę od tych, którzy się nudzą. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek udało się to rozwiązać.

      @pededro: a wystarczylo po prostu skierowac mnie na odpowiednie badania. Zamiast tego slyszalem "nie skieruje pana na badania bo mnie lekarz specjalista wysmieje". Wyniki sa w normie prosze isc do domu.

    •  

      @Watchdog_Polska:
      Dobra, męczę dalej.

      Powiedzmy, że:
      1. Jestem emerytem / inwalidą na rencie / rentierem / mam dzianych rodziców... Ogólnie rzecz biorąc mam mnóstwo wolnego czasu.

      2. Zaczynam składać wnioski, skupiając się na fakturach zakupowych:
      - dziś poproszę o wszystkie faktury na papier toaletowy za rok poprzedni (każdy miesiąc w osobnym wniosku!)
      - jutro: faktury na mydło w płynie
      - pojutrze: faktury na kostki toaletowe
      - ... na długopisy
      - ... na tusz do pieczątek
      - ... na płyn do mycia podłóg
      - i tak ze wszystkim

      3. Gdy zaczną spływać odpowiedzi, zacznę dopytywać:
      - dlaczego akurat od tego sprzedawcy?
      - dlaczego akurat od tego producenta?
      - dlaczego tak dużo?

      4. Nie wymagam przetworzenia informacji, nie wymagam konkretnego sposobu udostępnienia. Do tego, chyba ciężko będzie powiedzieć, że szczegółowa kontrola wydatków urzędu nie leży w "interesie publicznym i społecznym"...

      Każdy wniosek sam w sobie będzie w porządku, prawda?
      Patrząc jednak na całość, ciężko nie dostrzec w tym złośliwego działania...

    •  

      @Watchdog_Polska: Czyli jedna osoba i ponad 400 wniosków, nieźle. To na pewno nie podchodzi pod jakieś uporczywe nękanie? Swoją drogą dobrze byłoby wiedzieć, czy ci urzędnicy przepracowali dodatkowe płatne nadgodziny w celu odpowiedzi na to wszystko i jakie to były koszty.
      I jeszcze ten wpis:

    •  

      @adam_wedz: Nie, nie podchodzi. Tak jak nie podchodzi pod nękanie korzystanie z innych niż prawo do informacji praw człowieka.

      Czy ci urzędnicy przepracowali dodatkowe płatne nadgodziny w celu odpowiedzi na to wszystko i jakie to były koszty.
      Możesz zapytać i wysłać wniosek do gminy Ożarowice.
      Języka nie pochwalamy, ale fakt, urzędnicy są zatrudniani przez mieszkańców, wydają pieniądze z ich podatków i są zobowiązani do pracy nie tylko w okresie przedwyborczym.

    •  

      @FlameRunner: 1.Nieistotne jest kim jesteś. Czy masz mnóstwo czasu czy wnioski piszesz po nocy, a rano zmęczony idziesz do pracy (tacy ludzie też się zdarzają, osoby, którym pomagamy, członkowie i członkinie naszego stowarzyszenia potrafią spędzać wolny czas w przyjemniejszy sposób niż pisanie wniosków do urzędów).
      2. To są pieniądze z naszych podatków - ludzie mogą o to pytać. Zakupy, które wymieniasz nie są dokonywane jednostkowo i co miesiąc, wiele z nich pewnie pojawia się na jednych fakturach, za jakiś dłuższy okres.
      3. To są pieniądze z naszych podatków - ludzie mogą o to pytać. ( ͡° ͜ʖ ͡°) W zależności od trybu zakupów, urzędy często muszą dokonać trybu ofert, składając zamówienie robią specyfikacje,mają już takie informacje w posiadaniu. I jeśli, załóżmy, ten papier toaletowy jest kupowany w hurtowych ilościach od siostry burmistrza, to mieszkańcy nie będą mieć tej wiedzy, jeśli nikt nie zapyta.
      4. Niech więc gmina od razu publikuje te faktury w BiP.

      Nie szukajmy problemu dla instytucji tam, gdzie go nie ma. Stoimy po stronie słabszych, a w tej relacji są nimi obywatele i obywatelki. Urzędy bardzo dobrze radzą sobie z odmawianiem informacji. Staramy się też wykazać, że myślenie o tym, że można ograniczać prawo za pomocą kruczków jest nadużyciem ze strony władzy. Więcej napisaliśmy w tej publikacji
      https://informacjapubliczna.org/wp-content/uploads/naduzywanie2.pdf
      Sprawdzaliśmy też kilka lat temu, ile wniosków trafiało do starostw, które postulowały ograniczenia prawa do informacji https://informacjapubliczna.org/aktualnosci/ustawa-lamiaca-zasady-przyzwoitej-legislacji-popieram-ograniczenia-prawa-do-informacji-starostowie-z-zarzadu-zwiazku-powiatow-polskich-o-prawie-czlowieka-do-infor/
      Uwaga - czasem były to aż 3 wnioski rocznie.
      Wnioskujących nie ma dużo. Tutaj też znajdziesz starsze badania, których kolejną (dokładniejszą) edycję właśnie kończymy https://informacjapubliczna.org/analizy/jak-czesto-obywatelki-i-obywatele-pytaja-urzedy-gmin-o-informacje-publiczne/ Nowsze surowe dane możesz podejrzeć tutaj.

    •  

      i to jest to cale pierdolenie ludzi ktorzy nie maja pojecia o temacie. Jak janusza zapiekla dupa to znaczy ze urzad dal dupy.

      @karer: właśnie to co napisałeś jest typowym pierdoleniem ludzi, którzy widzą świat przez różowe okulary. Tudzież dzieciaków na garnuszku u rodziców. Państwo to nie burdel i wszystkim nie dogodzi. Część ludzi przyjmie wyjaśnienia ale znajdą się też jednostki, które będą prowadziły swoje prywatne wojenki.

    •  

      @adam_wedz: zawsze przed wyborami powstają takie gówniane portaliki. Dlatego uważam, że jawność powinna być z dwóch stron. Jako obywatel przedstawiam się z imienia i nazwiska a nie toczę czarny PR po to żeby samemu dorwać się do koryta.

    •  

      @vectoreast: Pan przedstawił się z imienia i nazwiska w artykule: http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,23138257,mieszkaniec-zadaje-urzednikom-pytania-radni-chca-zeby-zajela.html
      A z drugiej strony przeczytaj, dlaczego osoby pytające powinny mieć zagwarantowane prawo do prywatności:
      https://siecobywatelska.pl/apel-o-gwarancje-ochrony-danych-osob-pytajacych/

    •  

      To nim zadasz właściwe pytanie, pytasz, czy w instytucji jest dobry skaner?

      @Watchdog_Polska: Oczywiście, że nie pytam ale jestem w stanie zrozumieć że ktoś przez moje decyzje może mieć więcej pracy lub może spowodować, że ktoś inny nie otrzyma szybko tego na co czeka i co jest mu niezbędne. W urzędach też pracują ludzie i to im się obrywa. Najczęściej mają określone zadania do wykonania które wynikają z przepisów prawa. Natomiast obowiązek udzielania informacji jest niejako dodatkowy.

      Niestety z tego co obserwuję naciski prowadzone przez organizacje waszego typu, lub Koduj dla Polski o dostęp do informacji w takim czy innym celu prowadzone najczęściej na poziomie kopania pracowników niższego szczebla, którzy dostają dużo roboty i tyle na tym się kończy. Pracownik niskiego szczebla niestety nie ma nic do gadania.

      Może z tego 1%, który otrzymujecie, razem z kodujdlapolski stwórzcie, zaproponujcie jednolity otwarty system, który umożliwi pracę biedagminom w formie elektronicznej i przy okazji będzie z automatu publikował określone rzeczy na BIP Gminy.
      Jak przeglądam aplikacje stworzone dla społeczności to niestety fajne przyjazne apki ale celujące w bardzo wąskie problemy, które i tak trzeba oddzielnie zasilać danymi.

    •  

      @muadzik

      dzięki takiej postawie jaką prezentujecie w swoim poście - "o patrzcie urzędnikom nie chce się pracować" - mój różowy pasek przychodzi bardzo często wkurzony do domu.

      Wpis był o tym, co postulują radni gminy Ożarowice. To oni wystawili opinie o sobie. Nie o Twoim różowym pasku. Wiemy, że są sumiennie działający radni, radni, urzędnicy, urzędniczki. Takie podejście do praw obywateli jak ww radnych będziemy zawsze piętnować. Jeśli Twoja partnerka sumiennie wykonuje swoje obowiązki, a gdzieś indziej ktoś kombinuje jak pozbawić prawa obywateli, które mają zapisane w Konstytucji i ograniczyć sobie ilość pracy, to takie zachowanie jest nie w porządku także wobec niej.

    •  

      @Watchdog_Polska: Mówicie że nikt nie pyta o statystykę słów, być może.. ale może spytać. Może również spytac o rozkład jazdy komunikacji miejskiej na konkretnym przystanku i również ma do tego prawo a urząd ma obowiązek mu odpowiedzieć. I nawet takie zwykłe odpisanie wymaga przejścia pełnej drogi formalnej. Czyli zaangażowania do pracy sekretarki która odbierze wniosek, dyrektora który zadekretuje, pracownika który odpisze- dyrektora który podpisze -sekretarki która wyśle. I pomyślcie ile to jest pracy wymaganej formalnie tylko po to żeby wysłać PDFa czy zwykły link lub odesłać kogoś do BIP

    •  

      Część ludzi przyjmie wyjaśnienia ale znajdą się też jednostki, które będą prowadziły swoje prywatne wojenki.

      @vectoreast: w takim wypadku wychodzi na to ze ktos nie zadbal o to zeby te jednostki wiedzialy ze to nie wina urzedu i nic sie nie da zrobic.

    •  
      m....n

      0

      @Watchdog_Polska: ok, ale jak wygląda postępowanie w przypadku odmowy odpowiedzi na takie pytanie?

    •  

      @maslon Tutaj możesz sobie to zasymulować. Urząd wydaje decyzję odmowną, wnioskujący może jeszcze złożyć skargę na bezczynność za pośrednictwem urzędu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, musi też uiścić wtedy opłatę - 100 zł.

    •  
      m....n

      0

      @Watchdog_Polska: trzeba przeprowadzić postępowanie administracyjne. Cała maszyna musi ruszyć. Nawet w przypadku kretyńskich zapytań.

    •  

      @maslon: Maszyna rusza też często na zasadzie kopiuj-wklej z przygotowanego lata temu wzoru odmowy.

      Tak, trzeba wyprodukować dokument, bo przecież żyjemy w państwie prawa. I to chyba dobrze? Ktoś ustanowił kodeks postępowania administracyjnego, ktoś ustawę o dostępie do informacji publicznej. Trzeba się do nich stosować.

      I znów, kto ma oceniać, które zapytanie jest "kretyńskie"? Chyba dobrze, że nie decyduje o tym tylko jedna osoba, że można dowodzić swoich racji przed kolejnymi instancjami?

    •  
      m....n

      0

      @Watchdog_Polska: a do kogo będzie adresowana decyzja odmowna? A jak wygląda postępowanie kiedy nie można ustalić adresata? To nie jest takie proste.
      Kretyńskie pytanie? "Czy wójt już nie bije żony? Zawisza Czarny" "Czy żona sekretarza gminy zamieszkałego przy ulicy xxx będzie miała coś przeciwko kiedy złoże jej niezapowiedzianą wizytę. M. Orderca"
      Co Wy zrobilibyście będąc zasypywani takimi "zapytaniami"?

    •  

      @saj:

      Dokładnie taka sytuacja miała przez długi czas miejsce w Polskim Związku Alpinizmu. Biuro było w praktyce sparaliżowane, z trudem zajmowało się czymkolwiek poza odpowiadaniem na wnioski jednej fundacji.

      Może warto wspomnieć, że rzekomy paraliż związek wywołał sobie sam, nie prowadząc Biuletynu Informacji Publicznej? A wnioskujący, Fundacja Wspinka, jak sama nazwa wskazuje, żywo zainteresowana tym co jest związane z działalnością PZA, wygrywa z nimi sprawy sądowe np. http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/2EB65FB52F
      http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/4A53117AAF przy wsparciu naszego poradnictwa.

      Swoje zapytania opisuje też na stronie: https://wspinka.org/obywatelska-wspinka
      Można pocztać o co pytają i po co.
      O swojej działalności piszą jeszcze :

      • w roku 2014 powołany został program, w ramach którego prowadzone są działania, mające na celu rozwój społeczeństwa obywatelskiego w środowisku turystyczno-wspinaczkowym
      • skierowaliśmy 51 wniosków o udostępnienie informacji publicznej do różnych publicznych podmiotów (MSiT, MNiSW, ZPKWŚ w Będzinie, PZA, urzędy gmin, urzędy marszałkowskie, ZUS, NFOŚ, TPN, ZGJ i in.)
      • w związku z nieudostępnieniem informacji publicznych przez podmioty zobowiązane (PZA, MSiT, ZUS), skierowaliśmy 14 skarg do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
      • w 1 przypadku (PZA) złożyliśmy odwołanie do WSA od odmownej decyzji udostępnienia informacji publicznej

      https://wspinka.org/news/12-02-2018/podsumowanie-9-letniej-dzialalnosci-wspinki

      CC: @pilot1123 @vries @FlameRunner @beconase @bydlaku470 @RebeliantT-1000 @zbiczek @koostosh @mroznykasztan

    •  

      @Watchdog_Polska: czasem wygrywa, czasem przegrywa. Czasem prywatnie Panowie się pozywają kto kogo nazwał głupikiem itd ;) Taka telenowela.

    •  

      @pilot1123: Telenowele i prywaty nas nie interesują. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Piszemy tu o dostępie do informacji publicznej.

    •  

      @Watchdog_Polska: z jawnością i przejrzystością pezety bywa różnie niestety, chociaż to chyba ta sama choroba co pali większość związków sportowych.

    •  

      @pilot1123: Znamy temat też z przykładu PZPN. Jeśli ludzie nie pytają, a tym samym nie ,,uczą" związków, to z wyrobieniem standardów może być ciężko.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @maslon: Jeśli urząd ma taką informację (np. jakaś agencja kosmiczna badająca odległość Księżyca od Ziemi), to niech odpowie, a jeśli urząd nie dysponuje informacją (czyli Twoje ostanie przykłady), to nie ma obowiązku jej wytworzenia (art. 4 ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej).
      Nie trzeba też rozpoczynać postępowania administracyjnego wg KPA (chyba że zachodzi potrzeba wydania decyzji administracyjnej, np. ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych). Wystarczy prowadzić uproszczone postępowanie wg ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zatem, jeżeli wniosek jest anonimowy i wysłany np. mailem, a zachodzi potrzeba wydania decyzji administracyjnej, to organ powinien zwrócić się do wnioskodawcy o podanie imienia i nazwiska oraz adresu do doręczeń (żeby wydać decyzję i ją doręczyć), jeżeli ktoś nie odpowie (bo np. nie chce się ujawniać), to postępowanie nie jest kontynuowane
      Skargę na bezczynność składa się wtedy, gdy urząd nie odpisuje albo odpisuje w sposób niepełny (ale znów, mówimy o tym, co jest informacją publiczną), a skargę na decyzję składamy wtedy, gdy jest wydana w sprawie decyzja (ale do tego musi urząd posiadać dane wnioskodawcy).

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (68)

  • avatar

    #polska #nauczyciele #szkola #protest

    Od wczoraj słyszę jaka to nasza kadra nauczycielska jest wybitna i jak troszczy się o dzieci.

    To może przedstawię swoją wersję małego robaka.
    Mam syna chorego na celiakię (nie może jeść glutenu) paniom "nauczycielkom" od początku roku nie chce się sprawdzić co to jest za choroba.
    Dlaczego nam z żoną na tym zależy...?
    Ponieważ jak są jakieś poczęstunki klasowe z różnych okazji, dzieciak mi wraca do domu z płaczem bo o nim nikt nie pamięta (nie może nic zjeść bo zazwyczaj są ciastka zbożowe).
    Sami mówiliśmy paniom n. jakie słodycze można kupić dzieciakowi, ale widocznie nie trafiało to do adresata.

    Żeby było śmieszniej zapłaciliśmy za rok z góry na tzw. fundusz klasowy z którego mój syn od początku roku nic nie mógł zjeść bo nikomu nie chce się przeczytać co może jeść.
    pokaż całość

    odpowiedzi (85)

  • avatar

    Z okazji świąt ja również organizuje #rozdajo Wygrałem w keno 600zl więc tyle oferuje. Warunki : losowanie spośród każdego mi kto zaplusuje do 20.12.2018 godzina 23:00 zielonki out. Wypłata przelew bankowy lub do rąk własnych w okolicy Katowic. Chociaż raz chce zostać świetym Mikołajem i poczuć jak to jest dać coś komuś a nie tylko brać.

    #swieta #pomagajzwykopem #pieniadze #polska #katowice pokaż całość

    odpowiedzi (16)