•  

    #pracbaza
    Byłem dziś na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Aplikowałem do miasta oddalonego o ok. 50km od miejsca zamieszkania. W weekend sprzedałem mojego kochanego Rzęchunia i musiałem podjechać pociągiem, a po mieście poruszać się komunikacją miejską. Pierwszą rozmowę miałem o 9:30. Ogólnie nic ciekawego, firma szuka eksperta w cenie referenta - tylko się podkurwiłem.
    Druga rozmowa natomiast była dopiero o 14:00. Co tu robić? Posiedziałem, zjadłem śniadanie, wypiłem herbatę.. Ale kurde jeszcze kupa czasu. No nic, jako przeczekałem. Dojeżdżam do drugiej firmy, od przystanku jeszcze kawał drogi. Zimno jak cholera, wieje, deszcz i wilki jakieś .
    Jestem już dobrze podkurwiony, ale spoko - ogarnę.
    Zaczynamy rozmowę na początek opis stanowiska, przedstawiam swoją osobę i nagle głos zabiera obecny tam Prezes:
    'Proszę pana, to jest praca w dużym stresie, mamy silną sezonowość, podczas sezonu pracy jest naprawdę dużo. Nawet dla dwóch osób. No, ale dla nas nieekonomiczne jest zatrudnienie dwóch specjalistów, he he. Wie pan, trzeba się użerać z każdym walczyć o swoje. Ogólnie, nie polecam panu, pan nie da rady.'
    Jak mnie chuj jasny strzelił. Opierdoliłem ich, że mnie na chuj ściągają 50 km, skoro i tak nie biorą na poważnie mojej kandydatury. I po chuj cała ta szopka z obrzydzaniem stanowiska, jak i tak mnie nie chcą zatrudnić. I czy w ogóle jest ktoś kogo chcą zatrudnić, bo z tego co słyszę, to szukają herosa jakiegoś. Spuchłem straszliwie, ale generalnie kulturalnie. ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Na co prezio:

    pokaż spoiler Kurwa, takiego pracownika szukamy!

    +: n....m, thendzorro +3 innych

Gorące dyskusje ostatnie 12h