•  

    Męczy mnie to cale wykopowe gadanie o zakolach, wzroście i pewności siebie, jakby to były w jakikolwiek sposób czynniki determinujące czy ktoś jest w kwestii #zwiazki przegrywem. Wiecie co was wszystkich determinuje i ustawia na pozycji przegrywa lub normie wygrywa? Doświadczenie oraz okoliczności na które macie minimalny wpływ, to wszystko i nic więcej.

    Na pewno każdy z was miał takiego normie znajomka, co to od 15 roku życia albo wcześniej już latał z jakąś różową i miał ich co najmniej kilka zanim jeszcze skończył 20 lat. Wyobraźcie sobie, że prawdopodobnie nie miał wtedy tych 180 cm wzrostu ani 15k z roboty jako programista, był co najwyżej fajny bo ładny i przyjazny - te cechy zdeterminowały geny i środowisko w którym się wychował. Taki 15 latek mając doświadczenie z różowymi od najmłodszego wieku nabiera obycia i pewności siebie w tej materii, idzie mu spoko bo większość z tych rzeczy ma już za sobą i nie ciągnie się za nim miano przegrywa którego żadna nie chciała. Większość waszych pozostałych kumpli nie będzie miała tak pozytywnych doświadczeń, ale ostatecznie wyjdą na swoje przed lub troszkę po 20 roku życia i będą mieli jakieś doświadczenia definiujące i afirmujace ich wiarę w swoje powodzenie i "osobowość".

    Praktycznie wszyscy z tych ludzi to tzw normiki, które później mogą pieprzyć wykopowe farmazony o pewności siebie i pracy nad sobą, bo atrybucja ego działa w pełni i podświadomie mózg działa zawsze na korzyść ich pozytywnego przekonania o sobie samych.

    Niektórzy, którzy niewiele pozytywnych doświadczeń z kobietami zostaną ludźmi z tagu #przegryw i powiedzmy po 20 roku życia będą coraz bardziej sfrustrowani swoja pozycją w świecie zdominowanym przez kulture promującą seks i jak najszybsze utracenie prawictwa, rodem z tych wszystkich coming-of-age filmów, w których bohater przegryw w końcu się ogarnia i kończy z jego wymarzoną lochą na wyrku. W innym wypadku kończysz - w innym filmie - jako 40 letni prawiczek. W tym filmie mimo iż bohater jest spoko gościem ciągle ukazuje się go jako dziecko, niedostosowanego społecznie nerda który bawi się lalkami i inne urągające godności i logice bzdury. Niemniej jednak nawet on kończy pozytywnie, tak wygląda kultura. Tak właśnie jesteś traktowany społecznie jeśli jakimś cudem dasz znać różowej że nigdy nie miałeś "tego" doświadczenia z kobietami. Tak nas zaprogramowała nowoczesna kultura i mimo zapewnień różowych z pewnością trochę je brzydzi i niepokoi fakt że żadna nie była tobą zainteresowana ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Musicie zrozumieć, że #przegryw to nie jest jakieś nieposiadanie ponad 180 cm wzrostu, dobrej fryzury i calej reszty gówna które ktoś ci wmawia, to fakt który został najpewniej ustalony bez twojej wiedzy i wpływu, za wiele rzeczy możesz wziąć na siebie odpowiedzialność i czesto będzie to rzeczywiście twoja wina, ale ostatecznie dla większości ludzi źródłem sukcesów lub nie są czynniki losowe, które kaskadowo wpływają na stany psychiczne, te z kolei na powodzenie u kobiet i całą resztę.

    #tfwnogf #zwiazki #tinder #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozwojosobistyznormikami #stulejacontent #psychologia

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (7)

  • odpowiedzi (11)

  • avatar

    Na profilu facebookowym serwisu Movies Room zamieszczono artykuł na temat tego, że środowiska LGBT zarzucają Marvelowi umieszczanie zbyt małej liczby postaci o innej orientacji niż heteroseksualnej. W komentarzach rozgorzała dyskusja i jak to zwykle bywa są osoby przekonane, że LGBT ma rację argumentując to tekstami typu: "mniejszości, też chcą się z kimś utożsamiać", czy "są bohaterowie komiksów o innej orientacji niż hetero". I tu właśnie moje wkurwienie rośnie. Nie jestem osobą nietolerancyjną, ale takiemu czemuś mówię stanowcze NIE. Pierdolcie się zagorzali zwolennicy poprawności politycznej. Weźcie pod uwagę, że gdy autor jako artysta ma swoją wizję dzieła i tworzy komiks to dopiero po jego powstaniu zdobywa fanów. I to dla fanów już powstałego dzieła jest kręcony film na jego podstawie. Jeśli zaś ktoś chce nagiąć popularne i mające rzesze fanów uniwersum do swoich potrzeb i widzimisię (tak jak to chciałoby zrobić środowisko LGBT) jest frajerem i szantażystą a nie fanem. Jeszcze te argumenty: "ale wiesz, że są bohaterowie komiksów, którzy mają inną orientację?". W takim razie niech LGBT i zwolennicy poprawności politycznej stworzą własne uniwersum, albo postarają się o ekranizację filmów z preferowanymi przez nich bohaterami i treściami, zamiast na siłę chcieć upchać je do np: Avengersów. Dlaczego? Bo to zbyt duża zmiana dla fanów i w dodatku zupełnie niepotrzebna dla fabuły. Po jaką cholerę nakreślanie homo czy biseskualnych postaci w filmie, który ma się skupiać na obronie planety Ziemi przed tyranem Thanosem, który ją najeżdża? Jak już mówiłem nie mam za bardzo nic do osób LGBT, ale ta ich atencyjność jest bezczelna! Słyszał ktoś o tym, że np: wyznawcy latającego potwora spaghetti (tak, jeśli ktoś nie wie, jest taka religia), będąc mniejszością próbują w każdej dziedzinie życia tak atencyjnie przypominać o sobie? Ja nie słyszałem. Chcąc poczuć się zdyskryminowany powiem, że marvelaowski film "Czarna Pantera" jest rasistowski wobec białych, bo dyskryminuje ich jako rozwiniętych cywilizacyjnie w porównaniu z Wakandą, a poza tym cała ta Wakanda nie wpisuje się w koncepcję państwa multikulturowego, bo żyją tam sami czarni. W "Thorze 3" łatwo zauważyć, że nordycki Asgard stał się multikulturowy, to czemu Wakanda nie? Toż to rasizm i dyskryminacja wymierzone w białych ludzi. I co? Szach mat politycznie poprawni cwaniacy.

    #marvel #poprawnoscpolityczna #lgbt #komiks
    #film #przemyslenia
    pokaż całość

    odpowiedzi (70)