•  

    Mirki jak to jest z tymi starszymi produkcjami filmowymi z XX wieku i jego przełomu. Obejrzałam wczoraj po raz pierwszy w życiu Life (1999 z Eddiem Murphiem - nie mylić z tym nowym sci fi gównem). Film zaskoczył mnie pozytywnie na wielu płaszczyznach: rewelacyjny humor, świetne zakończenie typu tegotosieniespodziewalem.jpg, cały scenariusz zreszta niby prosty, ale jednak ogląda się cały czas z uśmiechem na twarzy. No i oczywiscie kreacje aktorskie - majstersztyk. Nie wiem jakim cudem, ale do dnia wczorajszego w ogóle nawet nie słyszałam o tym filmie, znaleziony przypadkiem na netflixie. I dążę do tego, że chociaż w życiu obejrzałam masę filmów (filmomaniak here), od genialnych klasyków po zabawne (przynajmniej dla mnie) czy często beznadziejne i żenujące produkcje kina kategorii Z (np spod wytwórni Troma), to zwykle w jakos bardziej szanuje jednak te z poprzedniego wieku. Nie mówię oczywiście, że teraz nic ciekawego nie mamy, lecz zdarza się to coraz rzadziej co mnie martwi. Nie wspominając już o komediach, które teraz bardzo rzadko bawią, dramatach które juz tak nie poruszają, czy w ogóle nkestrasznych horrorach. Mam też świadomość tego, że przez ogólny szybki dostęp do wszystkiego moze nas coraz mniej rzeczy dziwić oraz poruszać, ale wydaje mi sie, że to chyba jednak kwestia jakości owego produktu, która z roku na rok spada i film - byle by był. Dajmy krzykliwy tytuł, kozacki trailer i tak się sprzeda. Z braku laku. Sorry za to #zalesie, ale serio podobał mi się ten film.
    #film #life #kiedystobylo

    +: P.......k, Yezdemir +1 inny
    •  

      @blntgr: coraz większa idiokracja to i filmy robią jakie robią

      +: blntgr
    •  

      @blntgr starzejesz się, jesteś coraz bardziej sceptyczna. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @incar ehh pewnie tak ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @blntgr: Przyznam się, że mi też filmy z lat '90 dużo bardziej podchodzą niż te nowoczesne. Mają w sobie to coś, czego nie umiem do końca nazwać. ;) Nie mówię oczywiście, że wszystkie nowe są złe, bo wyszło wiele dobrych filmów po 2000 roku, ale jednak najlepiej się bawię na filmach z wcześniejszych lat.

    •  

      @Yezdemir wlasnie do tego samego wniosku Mireczku doszlam, te filmy rzeczywiście tak jakby maja w sobie 'to coś' nieokreslonego - tak jakby więcej pasji bylo przy ich powstawaniu

    •  

      @blntgr: Ogólnie każda dekada w filmach ma coś charakterystycznego w sobie i dosyć łatwo jest rozpoznać filmy z lat '60 czy '80. Co mnie chyba najbardziej mierzi w nowoczesnych filmach to ich dynamika - są często zbyt szybkie, brak im dłuższych i szerokich ujęć, sceny są krótkie, przeładowane, za mało dialogów w porównaniu do akcji. Zdecydowanie jestem fanem powolniejszego kina, gdzie atmosferę budują również ujęcia, światłocień, detale.

    •  

      @Yezdemir bardzo słuszna uwaga - tez mam podobne wrażenie przez co wydaje sie, że te filmy robione są bardziej tak na siłę. Ot, po prostu żeby były, fajnie to wszystko wyglądało, szmery bajery. Ważne by się sprzedało i to wszystko.

    •  

      @blntgr: Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony ostatnim filmem Tarantino "Hateful Eight", który właśnie został nakręcony z taką dbałością o szczegóły. Można Tarantino lubić albo nie, ale nie można mu odmówić kunsztu z jakim swoje filmy wykonuje, nawet jeśli potrafią ociekać kiczem. W filmie już od początku rzuca się w oczy szerokokątna kamera, niesamowicie długie ujęcia, a całość to praktycznie teatr telewizji jednego pomieszczenia. Wszystko tak naprawdę opiera się na detalach, smaczkach, dialogach i niuansach, a do tego jest utrzymane w ciekawej konwencji rozdziałów. To taki jeden z nielicznych przykładów nowoczesnego kina popularnego, który mnie zachwycił.

      Drugim takim popularnym filmem który mi teraz od razu przyszedł na myśl to "The Revenant", który też mnie zmiażdżył atmosferą i ujęciami. :) Oba te filmy charakteryzują dbałość o szczegóły i nietypowe historie, tak że człowiek nie ma cały czas poczucia, iż zostało to zrobione na siłę, a jednak czuć nutkę pasji w nich.

    •  

      @Yezdemir zgadzam się co do obydwu przypadków. Moim zdaniem Tarantino z filmu na film pokazuje coraz bardziej dojrzalszy i przemyślany kunszt produkcji. Oczywiście momentami moze przesadza ze swoimi inspiracja starymi filmami (co najmniej pierwsze 20min Hateful Eight to prawie te same sceny co w pierwowzorze czyli w The great silence, który również polecam obejrzeć, świetny western) aczkolwiek nie można mu zarzucić braku pasji i oryginalności. Z niecierpliwością zawsze czekam na jego kolejne dzieła.
      Zjawa również jest dla mnie świetnym obrazem, poczynając od historii, która bardzo mi spasowała, idąc przez całe wizualne piękno filmu, kończąc na tych małych smaczkach technicznych obecnych w całym filmie.
      Do tego zestawu chciałam dodać również, choć to bardzo #niepopularnaopinia, Dubkierkę. Wydaje mi sie, że ta cala fala hejtu wylane na ten film, była spowodowana nastawieniem ludzi - film wojenny musi być dynamiczny, co 5 sekund musi być wybuch, a dźwięk karabinu w tle caly czas. Lecz nie każdy taki obraz musi być Szeregowcem Ryanem. Wedlug mnie Nolan opowiedział tutaj w sposób piękny historie prawdziwego bohaterstwa. I do tego ta narracja z 3 różnych punktów widzenia. Muzycznie kolejny strzał w dziesiątkę. I pomimo tego, że będąc w kinie z osobami, którym zdarzyło się zasnąć w połowie i maja kompletnie odmienne zdanie do mojego, uważam Dunkierke za kawał dobrej produkcji wojennej.

    •  

      @blntgr: Mi też nie podchodzą w ogóle te obecnie robione filmy, strasznie chaotycznie przedstawiane są historie, w trailerach zdradzane są rzeczy które psują tajemniczość filmu, horrory nie trzymają w napięciu tak jak piszesz.

    •  

      @fiszifiszi bylam w kinie ostatnio na pewnym filmie (nie chce mówić którym, bo trochę bym mogla zaspojlerować) i po seansie stwierdzilam, że odświeżę sobie Lśnienie z Nicholsonem. Widzialam ten film juz z co najmniej 10 razy i za każdym mam dosłownie dreszcze gdy go oglądam. Nie jest on w żaden sposób dla mnie straszny, ale jest to film z 'tym czymś' w sobie, niepowtarzalnym klimatem, kwestia ujęć- majstersztyk, Nicholson mistrz, plus to, ze po seansie masz burze mózgu. Takich filmów mi obecnie brakuje.

    •  

      @blntgr: Jak dla mnie to Tarantino zawsze miał wybitnie przemyślane filmy, może niekoniecznie zawsze dojrzałe, ale jednak na tyle sprawnie operował kiczem, że coś mnie w jego filmach urzekało. Jest wielu jego przeciwników, którzy zarzucają mu badziewie, a jego produkcje mieszają z błotem, lecz nie można mu odmówić kunsztu i przede wszystkim stylu. Do tego ma świetne oko do aktorów i dobierania ich do konkretnej roli. Za każdym razem rola takiego Hansa Landy mnie zachwyca. :) Ostatnio zaczęły się pojawiać jakieś newsy o jego nowym filmie i bardzo jestem zaciekawiony co tym razem nam pokaże.

      Może wyjdę teraz na lekkiego ignoranta, ale jeszcze ani pierwowzoru nie oglądałem, ani Dunkierki. Mam to na swojej długaśnej liście "do obejrzenia", ale różnie to z czasem, chęciami i nastrojem bywa. Czytałem trochę o tej Dunkierce i ciekaw właśnie jestem jak ją ocenię. Brakuje mi dobrego kina wojennego ostatnimi laty, więc może to będzie miła odmiana. Generalnie Nolana cenię i myślę, że nie będę zawiedziony. Swoją drogą jak można w ogóle zasnąć w kinie... tyle tam decybeli. ;)

      Tak na szybko to mi przyszedł jeszcze do głowy jeden film w podobnym stylu do wcześniejszych, tj. "There Will Be Blood". Niesamowicie surowy, izolacyjny i ciężki film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. A do tego wyśmienita kreacja Day-Lewisa... Zakochałem się w tym filmie od pierwszego wejrzenia i dalej nie umiem się otrząsnąć. Jest jednak specyficzny i może być ciężki w odbiorze, ale polecam się zapoznać jeśli nie znasz. :)

      PS. A Lśnienie to istny majstersztyk! Jak za Kubrickiem nie przepadam, tak mogę je oglądać bez znudzenia. :)

    •  

      @Yezdemir w takim bądź razie polecam nadrobić Dunkierkę i czekam również na Twoją opinię po seansie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      There will be blood jest jednym z moich ulubionych filmow, bardzo mną poruszył, a tego jak jest wyreżyserowany chyba nie muszę komentować. Świetne dzieło.

    •  

      @blntgr: Kto wie, może nawet dziś wieczorem obejrzę, od paru dni chodzi za mną jakiś film. Ostatnio miałem oglądać, ale padło jednak na "Prisoners". Swoją drogą też przyzwoity. Niezła rola Paula Dano, który grał również w "There Will Be Blood". I pomyśleć, że ja tego gościa kiedyś nie lubiłem. ;)

      Zatem zapiszę sobie na karteczce i skrobnę parę słów gdy obejrzę.

    •  

      @Yezdemir Prisoners widzialam i tez mogę zaliczyć do kina, które ma trzymać w napięciu i faktycznie trzyma. Co do Paula, z pokolenia młodych aktorów bardzo sobie go cenię, odwala naprawdę kawał dobrej roboty w porównaniu do rówieśników z branży.

    •  

      @blntgr: Owszem, sprawny thriller, tylko Gylenhaal trochę mdły tym razem. Zwykle lepiej się spisywał, a tu wyglądał jakby nie bardzo wiedział kogo ma grać, takie odnosiłem wrażenie. Sytuację na szczęście ratowali inni. ;)

      Oj tak, odwala kawał dobrej roboty, do tego stopnia, że autentycznie go nie lubiłem w "There Will Be Blood", strasznie mnie mierził, a ostatnia scena filmu dała sporą satysfakcję. To trochę jak z Joffreyem z GoT, czysta nienawiść do gościa.

    •  

      @Yezdemir rozumiem, czyli jednym słowem świetnie sie wpasował w swoją kreację skoro miałeś az takie odczucia w kierunku jego osoby. Chyba o to chodzi w aktorstwie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @blntgr: Owszem. Pytanie tylko kto zasługuje na większą pochwałę - aktor czy ten kto napisał tę rolę.

    •  

      @Yezdemir z jednej strony wydaje mi sie, że nie powinno się tego rozdzielać. Jest to zwykle owoc wspólnej pracy. Jednakże z drugiej strony, rola moze byc świetna, ale aktor do niej dobrany moze nie spełniać jej oczekiwań. Tutaj dochodzi kwestia doboru aktorów przez ludzi, którzy sie zajmują ciastingami etc. Czyli wychodzi na to, że film to jedna wielka współpraca nawet w przypadku jednej roli czy jednego rekwizytu.

    •  

      @blntgr: popatrz sobie na box office światowy z zeszłego roku i porównaj z tym z końcówki lat 90. Kiedyś na czołowych miejscach większość była produkcjami mniej lub bardziej oryginalnymi, stawiano na znanych aktorów, reżyserów, braki w efektach specjalnych nadrabiano ciekawą treścią. Obecnie królują sprawdzone marki, robi się rimejki, sequele, prequele, fabuły umieszczane są w popularnych uniwersach, do tego coraz bardziej zaawansowane efekty specjalne pozwalają pokazać to czego kiedyś się nie dało i teraz filmy komercyjne bardziej skupiają się na właśnie efektach niż fabule. Bardzo do tego jak obecnie wygląda rynek filmowy w USA przyczynił się Disney (który po przejęciu 20th Century Fox stanie się właściwie monopolistą) - jego filmy to właśnie sprawdzone marki, gdzie fabuła jest tylko zbędnym dodatkiem, ważne żeby było efektownie i śmiesznie. Do tego obecnie filmy są naznaczone zbytnią poprawnością polityczną, którą kiedyś się nie przejmowano.

    •  

      @blntgr: Współpraca swoją drogą, ale myślę, że chyba aktor ma tu jednak większe znaczenie. Dobry aktor słabą rolę podciągnie, ale dobra rola słabego aktora już nie bardzo. A gdy jest dobry aktor z dobrą rolą... sami znamy efekty.

      Lubię czasem poczytać kto był brany pod uwagę w danych rolach i wyobrazić sobie ich, lub innych aktorów, w tych rolach. Ciekawe jakby wyglądał "There Will Be Blood" gdyby zamiast Day-Lewisa był np. Nicholas Cage. ;)

    •  

      @elim: Oj tak, odgrzewanie kotletów to najgorsza zaraza obecnych czasów. Jawna profanacja i wręcz ekshumacja niektórych reliktów kinematografii. Niech już dadzą spokój pewnym tytułom, bo aż się to niesmaczne powoli robi. Zaraz doczekamy się Forresta Gumpa 2 i Ojca Chrzestnego IV, jak tak dalej pójdzie. Ale w grach jest podobnie - ogromna wtórność i powtarzalność. Sprawdzone schematy sprzedają się najlepiej, niestety. Jednak też nie ma co płakać - na szczęście jest jeszcze masa dobrych filmów, świat nie kończy się na Hollywood. ;)

    •  

      @elim wlasnie o to mi chodzi, że obecnie kino sprowadza się do teatru bez aktora. Jezeli teatrem można to jeszcze nazwać, bardziej widowiskiem. Nie mówię, że to źle, bo z jednej strony lubie sobie obejrzeć nowe produkcje w kinach ze względu na nowinki technologiczne, ale z drugiej strony jest to po prostu puste i nic nie wnoszące w życie.

    •  

      @Yezdemir nie ujmując Nicholasowi, który jest już sam w sobie marką w aktorstwie, ciezko mi sobie go wyobrazić w tej roli. Wywołuje to u mnie delikatny uśmieszek na twarzy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gorące dyskusje ostatnie 12h