Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Czas na ostatnią aktualizację #kosmicznabundeswehra

    Dziś o 10:00 opuściłam wojskowy ośrodek z niezbyt zadowalającymi wieściami. Niestety moja lotnicza kariera spadła z rowerka i raczej nigdy na niego nie wsiądzie, ponieważ miałam operowane kolano i nie zapowiada się, że w jakiś sposób wróci do stanu sprzed pewnego wypadku. Testy z niemieckiego też mogły mi trochę lepiej pójść (mimo że dokładnych wyników nie podali) więc zadowolona przez resztę dnia nie byłam.

    Postaram się opisać w jaki sposób całosć mniej więcej przebiegała.

    We wtorek przed godziną 20:00 stawiłam się w ośrodku Bundeswehry, w którym miałam przejść przez różnego rodzaju testy. Jakiś czas temu dałam im znać, które kierunki mnie interesują - raczej wszystkie związane były z Luftwaffe. Całą podróż się denerwowałam, a na miejscu okazało się być całkiem przyjemnie i po zameldowaniu, wysłuchaniu kilkuminutowego monologu o tym, że jesteśmy w Bundeswehrze i Ordnung muss sein ( ͡° ͜ʖ ͡°) dostaliśmy wszyscy zebrani klucze, pościel i udaliśmy się do swoich pokoi.

    W środę pobudka o godzinie 05:00 rano. Z tego wzgledu, że nie mogłam przez długi czas zasnąć, dzień rozpoczęłam kubkiem (pysznej!) kawy. Następnie musiałam przejść przez testy na hehe narkotyki, badanie wzroku i słuchu, które zakończyły się pozytywnie. Te pierwsze nie, oczywiście. Potem wizyta u lekarza, który to zwrócił uwagę na ten nieszczęsny kikut zwany nogą, ale poza tym poszło nieźle, a tak mi się przynajmniej wydaje. W sumie to aplikowałam na helikoptery i samoloty transportowe to przecież tam nie ma takich przeciążeń jak w myśliwcach ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wtedy jeszcze nic nie było oficjalnie wiadomo, a następny w kolejce był test wiedzy. Nie rozpisując się zbyt bardzo, pytania matematyczne, angielski, techniczne zagadnienia, niemiecki, szybkość reakcji i pytania osobiste o holokaust i nastawienie do świata. Potem przyszedł czas na sport. Bieg 11x10 metrów, trzymanie się na drążku i jazda na rowerku. Sprint poszedł mi bardzo dobrze, ale zaliczyłam dwa razy solidne uderzenie o powierzchnię, jak centralny człon FH XD. Gdy kończyłam bieg poślizgnęłam się na finiszu, a wcześniej zbyt mocno rzuciłam się na materac. Trzymanie na drążku polegało na tym, że trzeba było utrzymać głowę powyżyej przez przynajmniej 5 sekund. Mi się udało przez 15 xD Nie jest to jakiś super wynik, ale zdane. Jazda na rowerku polegała z kolei na przejechaniu 3000 metrów w czasie przynajmniej 6 minut i 30 sekund. Ja przejechałam w 04:35, ale jak zsiadłam to miałam nogi jak z betonu xD ZDANE! To było tyle na środę.

    Dziś pobudka trochę później, bo o 06:00. Na śniadanie znowu kawka i oryginalna bułka z masłem, serem i pomidorem. Następnie nadszedł czas na rozmowę z psychologiem i dowódcą obozu ośrodka. Nie powiem, że byłam mniej zestresowana mniej niż Elon przed startem Falcona Heavy, ale poziom napięcia wykraczał poza powszechnie przyjęte normy. Po 30 minutach oczekiwania w poczekalni, przyszła pani psycholog i powiedziała “Pani Barko proszę za mną”. Starałam się na tę rozmowę przygotować chociaż nie wiem czy jest to w jakiś sposób możliwe. Pan dowódca był bardzo miły, a pani psycholog wręcz przeciwnie. Wiecie, dobry i zły policjant xD Pytania typu dlaczego chcę do wojska, od kiedy się interesuję, po co, jak, ile. Zanim doszło do pytań to już na wstępie usłyszałam, że Luftwaffe odpada. Tak jak wspominałam, operowana noga okazała się (nie żebym tego nie przypuszczała) sporą przeszkodą, a i niemiecki trochę zawaliłam. Angielski i liczenie na plus. Nie wiem jak test na inteligencję, ale może to i dobrze że mi powiedzieli. Po co psuć sobie bardziej humor? xD Dostałam propozycję pójścia na inny kierunek. Odpowiedziałam, że chętnie się przyjrzę, a to że mnie nie przyjęli to nie ich wina i oczywiście, że wciąż ich kocham.

    Kierunek który mi zaproponowali to logistyka na 23 miesiące z misją za granicą (Kosovo je Srbija). Po tym mogłabym znowu się starać do Luftwaffe, ale nie wiem czy jest sens skoro noga mi się nie naprawi, a kolejna operacja nie ma sensu xD No i jak mnie wyślą do jakiegoś Kongo to musiałabym na jakieś dwa lata porzucić Kosmiczną Propagandę i całą resztę, a w sumie lubię sobie pisać o kosmosie czasem…

    Przepraszam za błędy, nie chciało mi się sprawdzać dwa razy. Idę odespać wstawanie o 5 rano, bo nie jestem przyzwyczajona xD Nie mam też pomysłu na miniaturkę więc łapcie Avenir, które właśnie słucham

    #kosmicznapropaganda
    pokaż całość

    odpowiedzi (69)

  • avatar

    Kiedy nie chce ci się wchodzić na górę, więc od razu zostawiasz awizo

    odpowiedzi (7)

  • odpowiedzi (9)